-
kjukI
No właśnie nie wiecie jak to jest z tymi terytoriami zależnymi Jersey, Guernsey, Isle of Man, Falklandy... Pitcairn. Jak to jest z osiedlaniem się na tych wyspach. Właściwie kiedyś interesowałem się Jersey i doszedłem do tego że aby można było tam zamieszkać trzeba przez 5 lat mieszkać i pracować w UK :( nie mieć konfliktów z prawem i tak dalej. Ciekawe jak to jest z miejscami takimi jak Pitcairn. Jak widze takie linki to po prostu nie moge uwierzyć
http://www.bountyclub.org/Pitcairn_...
-
dziczyzna
na stronie pitcairn sa chyba nawet wzory papierow imigracyjnych czy cos. poza tym trzeba zalatwic sobie wize 6-miesiecza u nie pamietam jak sie zwie ten urzedas, co siedzi w auckland w nowej zelandii. mozna ja przelduzac o ile nie podpadnei sie mieszkancom, a po 7 latach stajesz sie obywatelem pitcairn. nie wiem na ile jest to prawdziwie, bo wyczytalam to z czyjegos artykulu. widze, ze wiecej osob kwapi sie na zamieszkanie tam, no ale najpierw trzeba sie zaopatrzyc w kase, zeby sie tam dostac no i lepianke jakas wybudowac; ] jak dla mnie imigracja powinna byc im na reke, bo ze zdjec widzialam, ze wiekszosc spoleczenstwa juz jest kapke "przezyta", a napewno jest to miejsce warte spedzenia zycia. -
kjukI
Po glebszym zastanowieniu dochodze do wniosku, ze emigracja na Pitcairn to nie byloby idylliczne zycie na malej wyspie gdzies na Pacyfiku z daleka od cywilizacji oraz ciaglej pogoni nie wiadomo za czym. Jak Dziczyzna napisala: 'dostaniesz obywatelstwo jak nie podpadniesz mieszkancom..' i to jest wlasnie ten maly kruczek, przypomina mi sie historia przedstawiona w filmie Dogville, takie male spolecznosci potrafia byc okrutne (zreszta w historii samej wyspy mozna sie doczytac wiecej tych 'czarnych' kart poczynajac od losów buntownikow z Bounty, a konczac na kontrowersjach zwiazanych z gwaltem nieletniej majacym miejsce wlasnie na rajskiej Pitcairn kilka lat temu). Wydaje mi sie, ze problemy z systemem jakich mozemy doświadczyc w 'naszym swiecie' sa niczym w porownaniu z tym z czym jak mi sie wydaje przyszloby nam sie zmagac chcac przypodobac sie spolecznosci malej wyspy.
dlatego z dniem 25.08.2008 oswiadczam ze zostaje :] -
a ja będę nadal nosił się z zamiarem zmiany miejsca stałego pobytu;)i to właśnie na Pitcairn...i nawet statystycznie rzecz biorąc będę zobligowany do pełnienia jakiejś funkcji społecznej hehe
-
-
dziczyzna
ja rowniez nie rezgnuje, bo wydaje mi sie ze wady zycia w takiej malej zamknietej spolecznosci sa niczym w porownaniu do wad swiata cywiliacji. napewno da sie wszystko ze soba pogodzic. wszyscy mieszkancy sa adwentystami czy cos, ale mysle, ze nie beda bawic sie w inkwizycje; ) zadne spoleczenstwo nie jest idealne, ale gorzej niz w tym kraju byc juz chyba nie moze, wiec bede probowac.