- 2008-09-17 14:35:28.436693
Nie ma firanek - z nimi pokój wygląda przytulniej, zawsze można sobie samemu sprawić. Na podłodze jest parkiet (około 2006 r. wycyklinowany i polakierowany, więc jako tako wygląda), jak ktoś chce dywanik, sam się musi o niego postarać, ale przeszkadza w przesuwaniu czołgów.
Oczywiście nie ma żadnej rzeczy typu naczynia, talerze, kubki, sztućce, więc trzeba je sobie albo przywieźć, albo kupić.
Z insektów widziałam tam tylko karaczany prusaki (w moim pokoju raptem dwa, w tym jeden ususzony, za to w łazience w nocy były niemal codziennie... :/ ). Ich ilość zależy oczywiście od tego, w jakim stanie mieszkańcy utrzymują swoje pokoje.
Pralnia: dwie pralki, jedna duża, druga mała, nie zawsze obie działają. Żeton kosztuje 3 zł, żeby zrobić pranie, trzeba się zapisać na konkretną godzinę na portierni i zapłacić z góry. Środek do prania jest wliczony w koszty, choć czasem miałam wrażenie, że to była tylko woda. Jest też suszarka bębnowa, ale czasem jest zepsuta, a jak działa, może być zajęta; poza tym nie wszystko można w takiej suszarce suszyć, więc dobrym i niedrogim rozwiązaniem jest kupienie składanej suszarki i suszenie rzeczy w pokoju lub na korytarzu.
Internet: jedno gniazdko + trzy komputery = problem, którego rozwiązaniem jest zakupienie switcha.
Palenie jest dozwolone tylko przy oknach na klatkach schodowych, niestety wielu mieszkańców, niepomnych, że nie są tam sami, pali tuż pod drzwiami swych pokoi, utrudniając życie niepalącym mieszkańcom, rujnując im zdrowie i dobre samopoczucie.
Uff, chyba wszystko... W razie potrzeby wytnij/wklej/zmień - nie wykluczam, że kic mógł ewoluować.