Filozofia [3665]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Konrado5

    Co to jest prawda albo fałsz? Wydaje mi się, że prawda to jest zdanie mówiące o tym co ma odwołanie do doznań, bo na przykład wiemy co to znaczy, że doznanie jest jakieś np. co to znaczy, że jest czerwone jak nauczymy się w ten sposób nazywać jakąś grupę doświadczeń. W związku z tym fałsz to zdanie mówiące nie wiadomo o czym (niezrozumiałe). Co mówi zdanie "To nie jest czerwone". Otóż ono nie mówi nic innego jak to, że "to jest inne niż czerwone". W związku z tym sądzę, że nie istnieją fakty negatywne tzn. zawsze myślimy o czymś pozytywnym, a negacja to tylko twór języka.
  • Karol

    Skłonił bym się do stwierdzenia, że negacja jest tworem matematyki, choć oczywiście operuje na symbolach, to jednak do tego stopnia bym się nie posunął; -)

    O myśleniu o czymś pozytywnym piszesz jak o pojęciu prawdy; > Nie jest to czasem odkrywania koła od nowa?


    Wiesz dlaczego studiowanie filozofii powinno być dopiero(w najlepszym przypadku) drugim kierunkiem? Aby nie popełniać już takich błędów jak ten.
  • Rex bibendi

    >Konrado5 napisał
    >Co to jest prawda albo fałsz? Wydaje mi się, że prawda to
    >jest zdanie mówiące o tym co ma odwołanie do doznań, bo
    >na przykład wiemy co to znaczy, że doznanie jest jakieś
    >np. co to znaczy, że jest czerwone jak nauczymy się w ten
    >sposób nazywać jakąś grupę doświadczeń. W związku z
    >tym fałsz to zdanie mówiące nie wiadomo o czym
    >(niezrozumiałe). Co mówi zdanie "To nie jest czerwone".
    >Otóż ono nie mówi nic innego jak to, że "to jest inne
    >niż czerwone". W związku z tym sądzę, że nie istnieją
    >fakty negatywne tzn. zawsze myślimy o czymś pozytywnym, a
    >negacja to tylko twór języka.

    Brawo! Jestem pod niekłamanym wrażeniem.
    Co się zaś tyczy prawdy, to na następny raz polecam definicje Arystotelesa, dopieszczoną Russellem i Tarskim. Przeczytaj, zobaczysz jak fajnie.
    A z wrażeniami (w sensie Berkeley'owskim) nie da się polemizować, jeśli stwierdzę, że widzę UFO, to nikt mi tego nie wyperswaduje. Dlatego opieranie prawdy na tak wątłych podstawach nie jest najlepszym pomysłem.
  • Phenomen

    >Rex bibendi napisał
    jeśli stwierdzę, że widzę UFO, to nikt mi
    >tego nie wyperswaduje. Dlatego opieranie prawdy na tak
    >wątłych podstawach nie jest najlepszym pomysłem.

    Oczywiście, ale jeśli zechcesz, aby Twoje twierdzenie było intersubiektywnie komunikowalne (jeśli nie to możesz sobie mówić cokolwiek chcesz) to, w Twojej gestii jest przekonanie drugiej osoby, że rzeczywiście widzisz UFO, a tu się zaczynają schodki.
  • H B Kondi

    a dlaczego jak mówię, że nie lubię czegoś, to to nie znaczy, że ja tego nie do końca lubię, tylko, że nie i ostatecznie nie?
    nie lubię poniedziałków znaczyć też może przecież to, że poniedziałki to nie są dni, które lubię. ale mogą mi też równie dobrze zwisać i powiewać, co nie ma wydźwięku negatywnego.

  • Konrado5

    >Rex bibendi napisał
    >A z wrażeniami (w sensie Berkeley'owskim) nie da się
    >polemizować

    Ale zauważ, że jest poważny problem z tymi wrażeniami. Bo okazuje się, że "ja" to istota doznająca, bo ani nie ciało, bo można sobie teoretycznie wyobrazić, że zostanę przeniesiony do innego ciała, a będę miał nawet takie same myśli, a więc ciało jest raczej moim narzędziem, a nie mną. A skoro "ja" to istota doznająca )bo wiedzieć "jak to jest być psem" to doznawać doznań psa), to w takim razie to co mamy do dyspozycji to tylko doznania. Rozumiemy co jakieś pojęcie znaczy np. "czerwień", dlatego, że wiemy które doznania tak nazywać, ktoś nas tak nauczył. Okazuje się, że jednak jest z tym problem, bo mamy wiele doznań, które oznaczamy tą samą nazwą "czerwień" no i fakt doświadczalny jest taki, że jedynie doznajemy różnych doznań, a nie doznajemy ani "jasności" ani "czerwieni w ogóle". No i nie wiemy dlaczego wiele doznań oznaczamy tą samą nazwą. No i jedyne wytłumaczenie jakie jesteśmy w stanie zrozumieć, to to, że po prostu tak jest i tyle, bo gdybyśmy odwołali się do zewnętrznej przyczyny (np. rzeczywistość sama w sobie będąca przyczyną doznań), to wtedy musielibyśmy doznać czegoś takiego, by to zrozumieć, a wszystko co rozumiemy to nasze doznania i to teraźniejsze na dodatek. Mało tego, nawet pojęcie "ja" jest pozbawione sensu, bo nie mogę doświadczyć obserwatora, bo gdybym doświadczył, to już byłby obserwowanym, a nie obserwatorem. Okazuje się, że "ja" można uznać za konstrukcję językową np. zdanie "Widzę czerwony stół" można przetłumaczyć na "Zachodzi widzenie czerwonego stołu".
  • Karol

    Wybacz, że nie odniosę się do tego dłuższego postu, napiszę coś jednak w odniesieniu do pierwszej wypowiedzi.

    >"To nie jest czerwone". Otóż ono nie mówi nic innego jak to, że "to jest inne niż czerwone"

    Wydaje mi się, że zagalopowałeś się nieco, gdyż przeczenie znaczyłoby dokładniej `to jest koloru innego niż czerwonego`.
  • grono zgniło

    >Brawo! Jestem pod niekłamanym wrażeniem.

    Właśnie, nie lepiej to trochę poczytać, Konrado5, zanim się zacznie popisy? Dziś dostęp do wiedzy niby taki łatwy, a erudytów coraz mniej. Jeśli masz problem z wrażeniami, to pouczającą książką może być dla ciebie "Fenomenologia percepcji" Merleau-Ponty'ego. Podejrzewam jednak, że odrobina psychologii zrobi na tobie większe wrażenie. Psychologię łatwiej się czyta, no i te wszystkie dziwne choroby.

    >bo można sobie teoretycznie wyobrazić, że zostanę przeniesiony do innego ciała

    A ja mówię, że nie można - i co?
| |

Filozofia. Od pierwszych myślicieli greckich do czasów współczesnych... metodologia nauk, metafi...



Fotki

Miejsca grona (0)