-
Aliena
to jest problem do rozwiazanai miedzy rodzicami a dziecmi... religia moze byc w szkole ale jako dobrowolne zajęcia polekcyjne (nie w trakcie lekcji - zeby ktos kto nei chodzi nie maił przymusowego okienka) prowadzone przez wysyłanych w tym celu przez Kosciol katechetów/ksiezy/zakonnice ,, (powinni dostwac pensje od Koscioła a nei z buzdzetu), zajecia z których nie ma ocen na swiadectwie a czy dziecko chodzi - to sprawa dziecka i rodziców dziecka
-
J KS
Bohomaza Edzie: bardzo prawdopodobne, że upraszczam wiele rzeczy; ale prosta wizja świata w dyskutowanej kwestii zupełnie wystarcza. Moje stanowisko w sprawie odpolitycznienia (i ,,odideologizowania'') szkoły jest oparte na moich prywatnych doświadczeniach.
Otóż za mojego żywota w jednym ze szczecińskich liceów, miałam do czynienia z częstym zapraszaniem na tzw. pogadanki panów z ówczesnych słoneczek (Unii Wolności). Odwoływano zajęcia, bo przyjechał jeden pan i chce opowiedzieć o sobie, przekładano klasówki, bo przyjechał drugi pan, odrabialiśmy zajęcia w soboty, bo w tygodniu przyjechał trzeci i też nie było lekcji. Wizyty panów stawały się upierdliwe (chociaż niewątpliwie, kształciły wielorakie światopoglądy), ale odniosły swój skutek, bo lada moment zaczęła działać w szkole prężna słoneczkowa młodzieżówka. Efekt był taki, że uczniowie wynieśli ze szkoły silnie ugruntowane, słoneczkowe poglądy polityczne, a to dlatego, że szkoła, organizując spotkanie z przedstawicielami organizacji X, legitymizuje bezwzględne zaufanie uczniów wobec X. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o uczniów 14-15-16-letnich.
Niestety, nadal mi to nie odpowiada. Szkoła zapraszając jakieś ugrupowanie polityczne albo ideologiczne udostępnia mu cały szereg duszyczek, które można przekabacić na swoją stronę. Ja oczekuję od szkoły, żeby moja latorośl była wolna od jakiegoś politycznego prania mózgu. Oczywiście nie twierdzę, że jak przyjeżdża WOŚP uczyć pierwszej pomocy, to jest to pranie mózgu (choć afair, pierwszej pomocy uczy się na przysposobieniu obronnym).
Rozwiązaniem jest, jak mówisz, organizowanie takich spotkań politycznych po lekcjach, po południu. Tylko wtedy-- dlaczego za darmo? Z jakiej paki ma MW/Młode Centrum/Młodzi Demokraci/Młodzi Zieloni/Polska Partia Joginów przychodzić za friko do szkoły, żeby zaprezentować swoje poglądy? Przecież to jest działalność marketingowa! Szkoła udostęniając ugrupowaniu konsumentów takiej działalności marketingowej, powinna czerpać z tego korzyści, ktore spożytkuje na wyremontowanie toalet albo wyposażenie gabinetu chemicznego.
W świetle oskarżenia o prostą wizję świata [;)] zrewiduję swoje stanowisko i brzmi ono tak: szkoła powinna być wolna od reklamy, za którą nie dostaje należnej zapłaty. -
J KS
btw o religii w szkołach nie warto dyskuotować, bo szopa powie, że to juz było i skasuje nam wątek;) -
Aliena
Jala - ale kto mówi o polityce... wybacz ale organizacja ekologiczna to mimo wszystko nie jest partia polityczna
w szkole nie powinny sie odbywac spotkania z partiami politycznymi i na pewno nei kosztem lekcji...
tu była mowa o tym, czy nalezy biedne dzieci chronić przed złym wpływem joginów, buddystów, krisznowsców, ekologów, pacyfistów, zydów(?), arabów (?) masonow (no przeciez!) i tym podobnych... czy jesli oraganizacja jakas zoraganizuje dla dzieci teatrzyk, albo akcje zbierajmy ubranka dla sierot) albo panel "poznajmy kulture ludu Zimbabwe" (towarzystwo przyjaciół zimbabwe)
to nalezy ja wykląc tylko dlatego ,ze prawdopodobnie kieruja nia masoni (oni sa wszędzie!)
a tak swoja drogą nie fantazujujmy
rzecz tyczy sie bardzo konkretnej sprawy - i tylko o tych warto mówic - organizacji ekologicznej "Gaja", która organizuje akcje zbierania smieci i sadzenia drzewek (no ale CI jogini !!!! ) (jogini sa niebezpieczni. Mówie Wam. Deprawują młode niewinne duszyczki. Cos o tym wiem. Uwierzcie mi...) -
-
kropek
no wiec tak:
osobiscie uwazam, ze "odideologizowanie" szkoly jest NIEMOZLIWE... poniewaz aby wprowadzic to w zycie uczyc musialyby automaty. kazdy nauczyciel ma swoje poglady i niestety albo stety przekazuje je uczniom nawet jezeli robi to nieswiadomie w tresci swoich lekcji. Dlatego uwazam, ze zadaniem szkoly (zakladajac niemozliwosc odideologizowania jej) jest:
1. przekazywanie wiedzy (tutaj mamy podprogowe przekazywanie ideologii)
2. przekazywanie umiejetnosci dyskusji i krytycznego podejscia do informacji ktore nas/uczniow/nauczycieli/rodzic ow/itd otaczaja. A temu sluzy miedzy innymi debata podobna do tej, ktora miala sie odbyc w warszawskim liceum.
Jezeli chodzi o religie to ktos powiedzial, ze po wyprowadzeniu jej ze szkoly nikt nie chodzil by na zajecia z religii poza szkola. Otoz uwazam, ze to nieprawda wystarczy spojrzec na srodowiska typu "Duszpasterstwo REJS" przy klasztorze Dominikanow na Sluzewcu zeby dojsc do wniosku, ze religia poza szkola moze byc i ciekawsza i bardziej inspirujaca dla mlodych ludzi. -
J KS
>Aliena napisała:
>tu była mowa o tym, czy nalezy biedne dzieci
>chronić przed złym wpływem joginów,
>buddystów, krisznowsców, ekologów,
>pacyfistów, zydów(?), arabów (?) masonow (no
>przeciez!) i tym podobnych... czy jesli oraganizacja jakas
>zoraganizuje dla dzieci teatrzyk, albo akcje zbierajmy
>ubranka dla sierot) albo panel "poznajmy kulture ludu
>Zimbabwe" (towarzystwo przyjaciół zimbabwe)
> to nalezy ja wykląc tylko dlatego ,ze prawdopodobnie
>kieruja nia masoni (oni sa wszędzie!)
nie alieno, nie o tym była mowa.
-
Anonim
Nom Alieno, nieco uprościłaś uproszczoną wizję rzeczywistości Juli...; -)
O ile dobrze widzę, to Juli nie chodzi o eliminowanie wszelkich organizacji ze szkoły, takich jak np. Zreszenie Woźnych Alternatywnych (ZWA) czy Organizatorów Teatrzyków Dla Dzieci (OTDD), tylko o te organizacje, które głoszą jakiś program idologiczny/polityczny.
Pod czym i ja się nieśmiało podpisuję. -
Tomasz, Aleksander, Sylwester
Skorom jam zaczął, czuję się uprawniony do prezentacji paru luźnych uwag.
1) Religia w szkołach - w większości szkół, lekcje religii zamieniają się w katechezę (jakiego wyznania, wiadomo). W pierwszej klasie liceum miałem Księdza katolickiego (!!!), który nie próbował nas przekonać o wyższości szklanki wody nad prezerwatywami, tylko prowadził lekcję z 'historii religii' (często zamieniały się w wielce ciekawe, filozoficzne dyskusje). Tylko jego ubranie przypominało nam, kim on właściwie był. Ale ten człowiek kończył doktorat z historii filozofii (!). Takie lekcje religii, moim zdaniem, są wielce pożyteczne, można by je było połączyć z lekcjami filozofii - ale w Polsce nie ma dość odpowiednich nauczycieli do tego, więc na razie jesteśmy w sferze wishful thinking.
Katecheza w szkole - nie mam nic przeciwko, pod tymi wszakże warunkami: kościół umawia się ze szkołą odnośnie wynajmu sali i wyznacza katechetę do tego; za całość imprezy płacą rodzice; odbywa się to po (ewentualnie przed) zajęciami; nie jest obligatoryjna i nie ma żadnego wpływu na jakiekolwiek oceny (łącznie z zachowaniem).
Mnie osobiście lekcje katechezy zniechęciły do chrześcijan, co nie świadczy najlepiej o obecnym systemie ich prowadzenia.
2) Ideologia w szkołach. Rzucam kawałek problemu do obrobienia:
Dzieci na lekcji historii uczą się o XIX wieku. Nieodwołalnie muszą dojść do industrializacji i reakcji na nią - a więc natrafią też na problem marksizmu (no chyba, że jesteśmy w Polsce, gdzie ważniejsze od unikatowego przyspieszenia naukowego i gospodarczego bez precedensu w całej historii, pod względem przebiegu i skutków (które odczuwamy do dziś) jest to, że Słowacki wielkim poetą był).
Czy nauczyciel powinien zreferować dzieciakom marksizm? Ale to w pewien sposób agitacja - przecież dobra rekonstrukcja tej nie tylko powinna oddać myśl Marksa, ale także podać argumenty z których Marks korzystał (treść i materia ideologii), oraz argumenty, które wysuwali przeciwnicy Marksa.
Nieważne, jak bardzo nauczyciel starałby się zachować neutralność, przekaże uczniom (jeśli ci nie spali) jakąś wizję/ interpretację marksizmu, na podstawie której każdy z nich wyrobi sobie o nim jakąś opinię. Z doświadczenia wiem, że ta opinia będzie składać się też z oceny tejże ideologii (trafna/ nietrafna, etc).
To znaczy stawiam tezę, że w trakcie nauki uczniowie po prostu spotkają się z pewnymi ideologiami, na podstawie czego wyrobią sobie o nich pewne zdanie. Część z tych ideologii w jakiś sposób funkcjonuje do dziś, a zrozumienie teraźniejszości zwykle wymaga zrozumienia tychże ideologii (np. dlaczego Polska jest w takim położeniu geopolitycznym --> bo komunizm i liberalizm, etc).
Czy w takim razie postulat o pełnym odideologizowaniu szkoły nie powinien być zastąpiony przez postulat następujący: szkoła winna zapewnić kontakt uczniom z każdą liczącą się ideologią, jej argumentacją i krytyką (skoro nie da się pominąć przynajmniej części z nich, to nie powinno się pomijać w miarę odbrej analizy każdej)?
3) Czy powyżej sformułowany postulat wyklucza wychowywanie uczniów w jakimś systemie wartości? -
Aliena
<w pospiechu... i w przelocie piszac...>
Julo: oczywiscie ze o tym - poniewaz chodziło i list zielinskiego i o to , ze powiedziałas, iz Zielinski (na marginesie - czy ty wiesz kim jest ten czlowiek ? ) ma racje ... a list został wysłany w odniesieniu do działanosci organizacji "gaja" Nie mówmy o akbstrakcyjnych stytacjach, bo nie jestesmy w stanie stworzyc uniwersalnej teoriii, ale skupmy sie na konkretnej sprawie... -
Kot z Cheshire
Bałdzo ładnie, droga Julo, tylko historia z Twojego liceum jest wypaczeniem wizji, którą ja popieram. Z kilku powodów - po pierwsze, nie ma pluralizmu (ciągle to samo), po drugie, jest jawna kolizja z planem nauczania, co jest niedopuszczalne. Ponadto mamy do czynienia nie z organizacją promującą jakieś tam postawy, tylko partią polityczną, która ma nieco odmienne cele (nie chcę tu rozstrząsać problemu gdzie tyczyć granice tego, kto powinien się w szkole pojawiać, kto nie, bo choć jest to wyzwanie organizacyjne, to jednak sama trudność nie obala "mojej wizji" :) )
Ponadto, coś się we mnie radykalnie buntuje, gdy słyszę, że zachęcanie ludzi do segregacji śmieci to marketing. Może jeszcze lekcje WOSu powinny być finansowane z funduszu reklamowego Państwowej Komisji Wyborczej?
Zgadzam się z głosami, które wyrażają sceptycyzm wobec możliwości calkowitego odideologizowania szkół. Oczywiście nie oznacza to, że nauczyciele mają promować swoje poglądy jako obowiązujące. Każdy nauczyciel powinien DĄŻYĆ do obiektywizmu rozumianego raczej jako prezentowanie różnych punktów widzenia, niż szukanie "widoku znikąd".
Podobne Tematy
|
|
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Strona 1/26
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

