-
Sir Khalid Nasrallah
...niestety za późno. Czerwone ostrze Mieszka Vedera, wyprowadzone po mistrzowsku ze zwodem, dosięgło oblicza pięknej brunteki, w wyniku czego, rzeczona stała się wnet znacznie mniej piękna.
"O ty debilu, kurwa", rzekła na to niegdyś piękna brunetka podniesionym głosem, rzucając się na Mieszka Vadera z gołymi rękami. Mając w pamięci kilka chwytów, których wyuczyła się na treningu krav magi we wczesnym dzieciństwie, była absolutnie nie do powstrzymania. Mieszko Vader był bezradny. Toteż drzew nie było, a liście poleciały.. -
Aliena
<khalid, tak nie wolno!!! 1. nie wolno krzywdzic Justyny. 2 gdybys znl justyne, to bys wiedzial, ze ngdy nie powiedzialaby czegos takiego. Albo natychiast zminiesz post, albo poprosze moderatora o usuniecie:P> -
Sir Khalid Nasrallah
<teraz to zmienie... zwłaszcza jak już nie jest ostatni... a jak moderator usunie, to będę krzyczał że to istny kaczyzm, wszak wulgaryzm ma wymiar artystyczny (tak jak cały post!) i jest jeno cytatem... poza tym rana się może cudownie zagoić, wszak to tylko fikcja literacka...:> -
-
Aliena
<Ale ja znam Justyne od paru lat i nigdy nie wymowila zadnego brzydkiego slowa, wiec wystarczy troche zmodyfikowac tylko> -
Sir Khalid Nasrallah
<wprowadźmy więc erratę: w poście "dzisiaj 11:45" zamienić "O ty debilu, kurwa" na "O psia mać, Vader, twoja stara pierze w rzece!"> -
Aliena
odcinek by Khalid w wersji polskojezykcznej:
"...niestety za późno. Czerwone ostrze Mieszka Vedera, wyprowadzone po mistrzowsku ze zwodem, dosięgło oblicza pięknej brunteki, w wyniku czego, rzeczona stała się wnet znacznie mniej piękna.
"Ojej, co Ty zrobiels. A ja myslalam, ze jestesmy kolegami z pracy!!!", rzekła na to niegdyś piękna brunetka podniesionym głosem, rzucając się na Mieszka Vadera z gołymi rękami. Mając w pamięci kilka chwytów, których wyuczyła się na treningu krav magi we wczesnym dzieciństwie, była absolutnie nie do powstrzymania.Nikt by sie nei spodziewal po eterycznej i delikatnej Pani doktor takich wyczynów. Mieszko Vader był bezradny. Toteż drzew nie było, a liście poleciały..." -
Aliena
-
Sir Khalid Nasrallah
<No nie, to jest istny gwałt na artyście! Ostatecznie mogę przystać na "O ciul, Vader, twoja stara pierze w rzece!"; wszelkie łagodzenie tej wypowiedzi brutalnie zabija ducha i istotę fragmentu, który stworzyć raczyłem!> -
Aliena
<ale duch i istota byl niezgodny z duchem i istota bohaterow, ktorych opisujesz. > -
Sir Khalid Nasrallah
< ale zbiorowa twórczość artystyczna powinna być absolutnie nieskrępowana, by można było mówić o jej "duchu" i "istocie" :|
a tak poza tym, to heglizm i sympatie postmodernistyczne Profesora JJJ są zgodne z jego duchem? :o > -
Aliena
c.d....
Han Solo stal i patrzyl na to w niemym zachwycie. Westchnal w duchu, gdyz teraz jego uczucie wobec pieknej ksiezniczki jeszcze sie zwiekszylo.
Kiedy Vader lezal juz horyzontalnie, lekko pojekujac, brunetka otarla tylko kropelki krwi z polczka, rozcierajac je przez to, co nadalo jej bardziej demonicznego wygladu i odwrocila sie w strone Starszego Sitha.
- Bylby z Ciebie niezly jego nastepca... Porzuc tych, ktorzy nie rozumieja prawdziwej mocy plynacej z wszechsyntezy syntez i przystan do mnie. Zostan Moja uczennica!
Justyna chwile sie zamyslila... Popatrzyla na Hana Solo, popatrzyla na Obi Wana, a potem na SItha...
- Jednak nie. Na semiarium Pelca jakos mi sie bardziej poodbalo.
Ale na pewno znajdzie sie jakas inna ksiezniczka. Prosze sie nie troskac, profesorze.
Lord Sith westchnal ze smutkiem i juz mieli wszyscy wychodzic, gdyby nie to, ze w drzwiach ukazal sie jakis czlowiek w marynarce i z papierosem w zebach.
- Spoznilem sie.. Sorry, ale pociag mi skasowali...
- Niestety Panie profesorze - odpowiedzial trzezwy jak zwykle Han Solo - ale wiekszosc rol juz obsadzona.
- Jak to? -spytal czlowiek z papierosem. - eee to ja ide. W dodatku ktos wypil moja cole.
I poszedl. -
Aliena
-
Sir Khalid Nasrallah
< najpierw ją stawiasz w stresującej sytuacji, a potem się dąsasz, że coś poszło jak w życiu czy dramacie, a nie jak w bajce...;-P > -
-
- Panie Profesorze! Proszę poczekać! Mnie te walki nie interesują, ja chciałem się tylko wkręcić do biznesu! - jeden z bardziej pragmatycznie nastawionych studentów, przeciskając się między walczącymi, wypadł z sali, podążając za wyczuwalną jeszcze wyraźnie wonią papierosowego dymu.
Tymczasem przy parapecie w błysku światła pojawił się mistrz Yoda, któremu udało się określić kontekst pragmatyczny, w którym jego wypowiedź byłaby niesprzeczna i tym samym uniknąć tragicznej śmierci. Obaj Sithowie nerwowo spojrzeli po sali - sytuacja wydawała się wymykać spod kontroli... -
Aliena
Z daleka dochodzilo sapanie... Coś cięzkiego przemieszczało się po korytarzu. Wszyscy wstrzymali oddech, gdy w drzwiach ukazał się Jabba.
- Ja tylko szukam pewnej studentki... A może ktoś z Panstwa chcialby pisac u mnie doktorat? Nie? To ja poszukam jeszcze na drugim piętrze.
-
Anonim
>pwl napisał
>- Panie Profesorze! Proszę poczekać! Mnie te walki nie
>interesują, ja chciałem się tylko wkręcić do biznesu! -
>jeden z bardziej pragmatycznie nastawionych studentów,
>przeciskając się między walczącymi, wypadł z sali,
>podążając za wyczuwalną jeszcze wyraźnie wonią
>papierosowego dymu.
>
>Tymczasem przy parapecie w błysku światła pojawił się
>mistrz Yoda, któremu udało się określić kontekst
>pragmatyczny, w którym jego wypowiedź byłaby niesprzeczna
>i tym samym uniknąć tragicznej śmierci. Obaj Sithowie
>nerwowo spojrzeli po sali - sytuacja wydawała się wymykać
>spod kontroli...
Na szczęście M.V. miał pod ręką straszliwą broń - czajnik Russella, który zdobył, gdy przemierzał Układ Słoneczny w poszukiwaniu bytów emergentywnych. Nie wahał się go wykorzystać.... -
Anonim
i zrobił sobie herbatę.
No co - zapytał w odpowiedzi na zdziwione spojrzenia zebranych -pić mi się chce.
Pić?
Na te słowa do sali zajrzało kilka ciekawskich głów.
Pić? Mistrz Yoda od razu podchwycił pomysł. Zaproponował udanie się do pobliskiej knajpy.
Byle szybko - poganiał - bo za dwie godziny kończą się Happy Hours i piwo niemożebnie drogie stanie się. Wszyscy ochoczo potaknęli. Całe towarzystwo poczęło wybierać się, szurając krzesłami, potykając się o własne świetlne miecze i depcząc sobie po pelerynach. A wkrótce miało stać się jeszcze weselej... -
Aliena
Wśród ogólnej wesołości nikt nie spostrzegł, że Starszy Sith wsiąż ma minę nietęgą. Zacisnąl jakoś tak wargi i skrzyżował ręce na piersiach.
Wtem zmrużł oczy, złapał czajnik Russella i wycelowal go w strone calej rozradowanej gromadki.
- Nigdzie nie idziecie! Ja się nie zgadzam!!! To miała być historia o tym jaki jestem zly i potezny!!! To nei moze sie tak skonczyc!!!
Jego przmowe przerwal 3PO, ktory jak zwykle piekny i blyszczacy zajrzal do sali:
- Czy jest tu R2D2? Wszedzie go szukam.
-Nie ma!Nie ma! - zatupal Lord Sith ze zloscia i wystrzelil w strone przerazonego androida salwe z czajnika Russella, Ow obrewal w stope...
-Auu - zawył... - A mialem isc dzisiaj na tango!!!
- Upps przepraszam! - Sith zdawal sie lekko skonsternowany. - Przynajmniej teraz bedzie Pan Doktorze wiecej pracowac zamiast sie ciagle zabawiac.
- To idziemy na to piwo? - spytal Obi Wan.
- No dooooobra.... - ostatecznie, aczkolwiek niechętnie zgodzil sie Lord Sith.
Mieli juz naprawde wyjsc, gdy czajnik Russela zakrecil sie , zafurczal, zawyl, wystrzil kolorowe iskry, zadymil i wychnal, a na jego miejscu obajwil sie wszytskim czlowiek w kolorowej czapce z fredzelkami.
- Witam profesorze! - Usmiechnela sie ksiezniczka.
-Chce Pan do nas dolaczyc?
-Och!! - nowoprzybyly rozejrzal sie niepewnie. - Pomylilem adresy. Mialem sie udac do TVN, przepraszam, juz znikam, musze sie spieszyc. -
Mikołaj B
-
Aliena
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

