FiloZofia UW [1222]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Kacper

    co to jest? duże, białe i umrzesz, jeśli to połkniesz?

    lodówka. xP
  • Anonim

    >Aliena napisała:

    >Jacek Juliusz spojrzal smutnie na objedzony juz do reszty
    >ogryzek i wzruszyl ramionami.
    >- No dooooobrze - wyjakal w koncu. - Ale moge jeszcze?
    >
    >

    Skąd miał wiedzieć, że dostanie (i, o zgrozo, zje?) od dziewczynki Psychodeliczne Jabłko Konwersji Deriddeańskiej +2? Gdy dziewczynka zadała mu pierwsze pytanie, brzmiące....

  • Anonim

    Gdy dziewczynka zadała mu pierwsze pytanie, brzmiące:
    - Skąd się bierze, że Nic wraz z byciem jest właściwie niczym i że Nic właściwie się nie istoczy ?
  • Aliena

    <Zaraz zaraz, dziewczynka nie jadla Jablka. Dziewczynak zadaje normlane pytania, to JJ jadla jablko. nie mieszaj. >

    Dziewczynka zapytala:

    - Czy to zdanie jest falszywe?

    Jacek Julisz na chwile jakby sie zawiesil, cos mu w glowie brzeczalo i huczało, i nagle poczul sie lekko jak nigdy przedtem. Doznal jakby olsnienia.

    - Falsz i prawa w tym zdaniu splataja sie wielkiej syntezie, ktora staje sie poczatkiem nieskonczonego dialektycznego ruchu. - odpowiedzial powaznie i zrozumial, ze oto teraz w koncu poznal rozwiazanie wszelkich dreczących go zagadek.
  • Anonim

    Gdyby JJJ został heglistą, to by było jak nawrócenie Szawła.
  • pwl

    Raczej jak upadek Judasza.
  • Anonim

    >

    "Dziewczynka zapytala:

    - Czy to zdanie jest falszywe?

    Jacek Julisz na chwile jakby sie zawiesil, cos mu w glowie brzeczalo i huczało, i nagle poczul sie lekko jak nigdy przedtem. Doznal jakby olsnienia.

    - Falsz i prawa w tym zdaniu splataja sie wielkiej syntezie, ktora staje sie poczatkiem nieskonczonego dialektycznego ruchu. - odpowiedzial powaznie i zrozumial, ze oto teraz w koncu poznal rozwiazanie wszelkich dreczących go zagadek."

    "Ha ha" - zaśmiał się sardonicznie duch Ajdukiewicza, unoszący się w przestrzeni astralnej wokół sali nr 5 - "zawsze wiedziałem, że po kryjomu czytasz filozofię nie-analityczną !"
  • Anonim

    Właśnie wpadłem na taką oto myśl.
    Mianowicie z pozoru podział na filozofię analityczną a nieanalityczną w naszym instytucie jest symbolem zwycięstwa i dominacji tej pierwszej. Ale, drodzy moi, pozory naturę mają zwodniczą i tylko niestarającym się siegnąć w głąb Tajemnicy Bytującego Bytu i Absolutyzującego Absolutu mogą zdawać się prawdami.
    Według mnie należy od analizy czysto logicznej opozycji anal. - nieanal. przejść na pozycję nie tyle metajęzykową, co po prostu metaontologiczną, lub też, by rzecz trafniej ująć metaontyczną i spojrzeć na problem z punktu widzenia wiecznie wyłaniającej się transcendencji.
    Prądy ludzkiej myśli, które opływają wyspy naszego ego niczym konkurujące ze sobą stada rekinów, nie mogą być ewaluwane z pozycji któregoś z nich, wiadomo bowiem, iż pojawi się prędzej czy później gatunek czy stado nowe, sprawniejsze, skuteczniejsze, tak zwane w nomenklaturze pewnej jeszcze nieznanej, lecz dopiero kształtującej się filozofii Absolutnie Istotny Byt Istotnie Zsyntezowany.
    Wobec tak jasnego ujęcia problemu, jak w akapicie poprzednim, z wielką łatwością przychodzi nam dostrzec analogię pomiędzy owymi krwiożerczymi stworami morskimi, a nurtami filozofii: analitycznym i nieanalitycznym. Bez większej trudności można orzec, że mamy tutaj do czynienia z tezą i antytezą. Jako iż już samo to jakościowo znosi merytoryczną zasadność zdajmy się na intuicję i nie drążmy tematu.
    Spójrzmy w przyszłość. Wszak ta jest z jednej strony - tej ujmującej rzeczy jednostkowo - nieprzewidywalna, lecz z drugiej - tej rozważającej je pod względem praw ogólnych - możemy przewidzieć jak będzie wyglądać koryto, które wybierze dla swych rwących nurtów. Możemy też spodziewać się, że ujście Rzeka Świata Filozofii znajdzie nie gdzie indziej, a w Morzu Syntezy. Synteza jest czymś jednak niepojętym, na co możemy tylko biernie czekać.
    Gdy mówić o problemie dominacji w filozofii w ten sposób można wyróżnić zatem dwa jej poziomy. Dominacja w swojej aktualności i dominacja w swojej potencjalności. Ta pierwsza może być pozorna i faktyczna. Pozorna jest więc dominacja aktualna filozofii analitycznej, zaś faktyczna jest dominacja aktualna filozofii nieanalitycznej. Odpowiedź na pytanie dlaczego: ponieważ charakter dystynkcji teza-antyteza jest nieanalityczny. Natomiast, gdybyśmy chcieli mówić o dominacji potencjalnej to ta przypisana jest nieodłączniej Syntezie. A to równoznaczne jest ze zniesieniem dominacji, gdy świat ujednolici się w Absolutnie Istotnym Bycie Istotnie Zsyntezowanym.
  • Aliena

    - Profesor jadacki urwał nagle swój monolog ... Podrapal sie po łysinie i zerknął na niepewną twarz dziewczynki. Ta wlepila w niego szeroko rozwarte oczy, ktore zastygły w nieruchomym zadziwnieniu.
    - Mówiłaś coś może? -zapytal.
  • Sir Khalid Nasrallah

    Ależ Panie! Ależ Panie Profesorze, odrzekło analityczno-eteryczne dziewczę, wszak od dawien dawna wiadomo, że filozof, do którego zdaje się pan wielokrotnie nawiązywać w swoim histerycznym monologu, był jedynie płaskogłowym, mdłym, nudnym i nieuczonym szarlatanem, który wspiął się na szczyty bezczelności, mieszając gryzmoły i podając je na półmisku w postaci najbardziej zwariowanych mistyfikujących nonsensów.
    Wspomnieć również wypada, że nonsensy te jednym głosem obwołali jego wyrachowani następcy nieśmiertelną mądrością i jako taka została łatwo przyjęta przez wszystkich wariatów - którzy ochoczo przyłączyli się do chóru uwielbienia, jakiego nigdy dotąd nie słyszano.
    Przecież w instytucie, którym Pan z taką gracją zawiaduje, już nawet studenci pierwszego roku zdają sobie sprawę z tego, że rozległe pole duchowego wpływu, jaki zapewniła temu filozofowi partia będąca u władzy, umożliwiło mu intelektualną korupcję całego pokolenia...
  • Rudie can't fail

    I tak powstał czokapik!
  • Aliena

    Jacek Julisz zdawał się zdezorientowany. Zamglony wzrok i lekke drżenie warg zdradzaly pewien niewątpliwy dysonans poznawczy, jaki stał się udziałem jego umyslu.
    - Ale jak to? Naparwde studenci myślą coś takiego? - jęknął w sposob, świadczący o autentycznym i głębokim cierpieniu, tnącym jego dialektyczną duszę niczym ostra brzytwa, ta sama co ucieła już tak wiele filozoficznych bród.
  • pwl

    Wiedział już. Co więcej, to była wiedza granicząca z pewnością, oczywistość, którą unaocznił mu Byt w nagłym przebłysku świadomości. To musiał być spisek. Spisek Analitycznych, którzy poprzez zawładnięcie młodymi umysłami i wpajanie im jakichś piramidalnych bzdur w rodzaju zasady niesprzeczności próbowali stłamsić młode, nieukształtowane jeszcze umysły niczym grudkę plasteliny. Niektórzy nawet posuwali się do tego, że sugerowali, jakoby wielkie problemy filozoficzne raz na zawsze zostały rozwiązane. Jacek Juliusz jak przez mgłę zdawał się przypominać sobie tego typu zdania padające na jego zajęciach... ale nie, to przecież było niemożliwe... to musiało się dziać w jakiejś innej rzeczywistości.

    A właśnie - zajęcia! Gdyby nie nerwowe poszeptywania i chrząknięcia studentów, prawie by o nich zapomniał. W kącie dostrzegł jeszcze chichoczącego bez przerwy ducha Ajdukiewicza. Dziewczynka - przycupnęła na parapecie, najwyraźniej niezauważona przez nikogo oprócz Jacka Juliusza.

    Który to rozpoczął wykład tymi słowami: ...
  • Sir Khalid Nasrallah

    Umiłowani. Dziś będziemy mówić o strukturze...
    Otóż nie byłoby rzeczą trudną wykazać, że pojęcie struktury, a nawet samo słowo "struktura" są równie stare jak epistèmè, tzn. równe wiekiem nauce i filozofii zachodniej, i że zapuściły głębokie korzenie w glebie potocznego języka, w którego najgłębsze zakamarki pogrąża się epistèmè, by raz jeszcze je zebrać i uczynić swą częścią w metaforycznym przemieszczeniu. Mimo to aż do wydarzenia, na które chciałbym zwrócić uwagę i je zdefiniować, struktura – czy raczej strukturalność struktury – choć zawsze była obecna, to jednak ulegała neutralizacji lub redukcji, w wyniku procesu nadawania jej centrum lub odnoszenia jej do jakiegoś punktu obecności, stałego źródła. Funkcją tego centrum było nie tylko kierowanie, równoważenie i organizowanie struktury (w rzeczywistości nie można wyobrazić sobie niezorganizowanej struktury), ale przede wszystkim upewnianie się, czy zasada organizująca struktury ograniczy to, co moglibyśmy nazwać jej wolną grą. Niewątpliwie nadając kierunek i organizując spójność systemu, centrum struktury pozwala na wolną grę jej elementów wewnątrz całej formy. I nawet dzisiaj pojęcie struktury pozbawionej jakiegoś centrum jest rzeczą, jakiej nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić...

    Wnuczka Ajdukiewicza, która tego dnia podążała jak cień za Panem Profesorem, nie wytrzymała. Nie pytając nawet o to, czy może zabrać głos, huknęła ze łzami w oczach...
  • Anonim

    O strukturze słuchacie bredni tych, a z kim do czynienia macie, nie wiecie nawet! Najwyższej struktury jam strażnikiem jest!
    Tu zapadła pełna napięcia cisza. Dziewczynka sięgnęła sobie dłońmi pod brodę, pogmerała chwilę, po czym zaczęła rozpinać suwak, który, jak nagle wszyscy zauważyli, ciągnął się przez całą długość ciała dziewczynki.
    Rychło ciało dziewczynki okazało się przebraniem, spod którego wyłonił się Mistrz Yoda, płomienny i potężny jako słońce poranne, gdy zza ciemnych wschodzi gór.
    Mistrz Yoda przemówił:
  • Sir Khalid Nasrallah

    ( " Dziewczynka sięgnęła sobie dłońmi pod brodę, pogmerała chwilę, po czym zaczęła rozpinać suwak, który, jak nagle wszyscy zauważyli, ciągnął się przez całą długość ciała dziewczynki. " - a już się bałem, że pojawi się jakiś porno-latex-wątek... :o )
  • Aliena

    W oczach J. pojawily sie niebezpieczne blyski.

    - HAHAHAHA - zasmial sie groźnie profesor J. - Niech tak bedzie Mistrzu Jodo! Skonczmy to teraz. - Profesor zrzucil marynakę i wyciagnał błyszczacy czerwienia świetlny miecz. - Jam jest Lord Sith! - oswiadczyl glosno, a od jego zmienionego teraz glosu zahuczalo w sali wykladowej. Studenci skulili sie na krzeslach.

    - Ale kto jest Vaderem w takim razie? - jęknęla jakas studentka w pierwszej lawce.

    - Jam jest! - w drzwiach zadyszal ciezko znany przez niektorych studentow doktor M. T. Czarny plaszcz powiewal za nim jak przystalo na plaszcz rycerza Ciemnej Strony Mocy.

    - Pomoz mi Obi Wan Kenobi - wyszeptala z przerazeniem studentka. - Jestes moja jedyna nadzieja!.
  • pwl

    Wtem drzwi do sali 5 rozwarły się z hukiem i w drzwiach stanęła postać w białej pelerynie. Zgromadzeni zamarli ze zdumienia. Rozpoznanie w nowo przybyłym profesora Pelca zajęło im dłuższą chwilę - zamiast dostojnego, spokojnego staruszka w drzwiach stał istny awatar wojny, ze świetlistym błękitnym mieczem w dłoni.

    - A więc to prawda - przeszedłeś na Ciemną Stronę - skonstatował profesor, ze smutkiem przyglądając się młodszemu Sithowi. - Szkoda, był z ciebie obiecujący młody Jedi.

    Jego wzrok powędrował następnie w stronę Jacka Juliusza. Rycerz Jedi wiedział, że od tej walki zależy los Szkoły Lwowsko-Warszawskiej. Zapatrzył się w swojego śmiertelnego wroga tak bardzo, że prawie nie zdążył odparować podstępnego cięcia, jakie skierował w jego stronę drugi z Sithów...
  • Anonim

    ...W tym momencie do Mistrza Yody dotarło, że jego wypowiedź "zawsze rób to, czego robić nie można" jest nonsensem, i że mówiąc "nie ma żadnego spróbuj", dokonał reifikacji, i tym samym pogwałcił dyrektywę czyszczenia słownika.

    Mistrz Yoda zniknął w obłoku czystej logiki....
  • Aliena

    Znikając zdążył krzyknąć jeszcze:

    - Wracam zaraz. Wytrwajcie!

    Znikniecie Msitrza Yody tylko na chwilę rozproszyło Obi Wana Kenobiego Pelca, którego wyśmienity refleks pozwolil mu jednak skutecznie sprowac uderzenia plomiennych mieczy tak starszego jak i młodszego Sitha. Mimo jednak, że walczyl doskonale, wiedac bylo, ze dlugo nie da rady sam sie bronić. Czerwone ostrze Mieszka Vedera przecielo rekaw bialej szaty.

    - Gdzie z tym mieczem!!! Trzymaj go synku z daleka od Mistrza Pelca - W drzwiach sali ukazal sie Han Sola, znany przez niektorych jako Tadek. Blyskawicznym ruchem siegnął po bron, strzelajc z biodra. Mimo iz kule odbijaly sie od swietlistych kling mieczy obu Sithów, Obi Wan mogl wykorzytac te styuacje i wycowac sie na bezpieczna pozycje.
    - Ratuj Ksiezniczke Justyne! - Krzynał Obi Wan Pelc. - I gdzie jest Luke?
    - Nestety Luke teraz jest na planecie Amstrdooine. - odpowiedzial Tadek Solo, rzucajac sie w strone pieknej brunetki - tej samej, ktora jako pierwsza wezwla Mistrza Pelca na ratunek...


| |

strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...



Uniwersytet Warszawski, Filozofia


Zapisz się do klasy


Strona 1/26

Anonim

Anonim

Anonim

Ag.

Anonim

helen

Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (3)