- 1
- 2
-
Anonim
Z góry przepraszam za kryptoreklamę, ale pomyślałem sobie, że może to niektórych z tu zebranych zainteresować. Zapraszam wszystkich serdelecznie na nowopowstałe grono filozoficzne: „ Filozofia (moderowana) „
http://grono.net/user/pubcomm-showo...
Jako skromny moderator mogę tylko obiecać aktywną troskę o porządek i kulturę oraz o to, by motłoch nie zdeptał myślących.; -)
-
Czarownica z Krainy Os :>
moderowana = nadzorowana?; )
fajnie, to tak jakby miała kuratora...; )
a motłoch to niby kto? Sprecyzuj to sliczne określenie; )
juz wiem, motłoch to podknutki! :) -
Jako osoba w kwestii zasad poważnej dyskusji cokolwiek staroświecka ośmielę się stwierdzić, że postulat takowego forum zgłaszany przez osobę, która na gronie nie posługuje się nawet swoim własnym wizerunkiem i/lub imieniem/nazwiskiem jest cokolwiek niepoważny...
-
Anonim
"że postulat takowego forum zgłaszany przez osobę, która na gronie nie posługuje się nawet swoim własnym wizerunkiem i/lub imieniem/nazwiskiem jest cokolwiek niepoważny..."
A co niby zmieniłoby podanie mojego nazwiska, adresu, numeru telefonu czy też nazwiska panieńskiego mojej mamy?
Wizerunek w sensie zdjęcia jest jak najbardziej mój, co do reszty, no to chyba na szczęście nie do końca...; -)
A z tym motłochem to taka lekka prowokacja, mam zamiar zwracać uwagę tylko na treść wypowiedzi danych osób, a nie na jakieś zawczasu poczynione klasyfikacje (no może poza dwoma konkretnymi wyjątkami).
-
-
"A co niby zmieniłoby podanie mojego nazwiska, adresu, numeru telefonu czy też nazwiska panieńskiego mojej mamy? "
To, że wtedy na przykład miałbym wrażenie, że rozmawiam z konkretną osobą, która bierze odpowiedzialność za swoje słowa i poglądy, a nie z internetowym nickiem, który za zasłoną anonimowości wypisuje sobie różne bzdury i pozwala sobie na wypowiedzi/odzywki/zachowania, na które na żywo by sobie nigdy nie pozwolił, bo jest anonimowy więc 'może więcej'. -
Zajec
Akurat, jako cichy obserwator różnych gron... powiem, że Khalid ma jak najbardziej określone zdanie i poglądy na pewne tematy... nie wiem jak sobie radzi z inwazją Khalid-klonów... i nie znam kompetencji jego klonów... ale myślę, że on sam może mieć coś do powiedzenia... choć równie dobrze może w roli moderatora się nie sprawdzić i wypisywać na swoim gronie głupoty - kto go tam wie;) -
Aliena
-
Anonim
" To, że wtedy na przykład miałbym wrażenie, że rozmawiam z konkretną osobą, która bierze odpowiedzialność za swoje słowa i poglądy, a nie z internetowym nickiem, który za zasłoną anonimowości wypisuje sobie różne bzdury i pozwala sobie na wypowiedzi/odzywki/zachowania, na które na żywo by sobie nigdy nie pozwolił, bo jest anonimowy więc 'może więcej'. "
Ale chyba nie widzisz tego, że to ma też drugą stronę.
"Zasłona anonimowości" może sprawdzić, że stanę się bardziej odważny w pozytywnym tego słowa znaczeniu i może to sprawić, że będę pisał dokładnie to, co myślę, choćby to było bardzo kontrowersyjne, (w myśl zasady: "Nie bój się mieć ekscentrycznych przekonań, bo każda opinia teraz akceptowana była kiedyś ekscentryczna.”) na co mógłbym nie odważyć się podając publicznie wszystkie dane na mój temat.
Zapewniam Cię, że wolę pisać to, co myślę, a nie świadomie pisać bzdury, zupełnie niezależnie od tego jak się podpisuję.
A anonimowy w necie byłem od zawsze i zwykle na tym więcej zyskiwałem niż traciłem.
„
12,1. W miejscach publicznych staraj się być jak najbardziej anonimowy.
Zrozumienie tego nakazu zdaje się być zdobyczą dwudziestego wieku. Podczas, gdy dawniej ludzie lubili, na przykład, ubierać się tak, aby było z daleka widać czym są, dzisiaj nawet wojskowi i duchowni skrzętnie ukrywają swój stan poza służbą. Człowiek mądry idzie jeszcze dalej i stara się w ubraniu i zachowaniu się jak najmniej różnić od otoczenia, być jak najbardziej anonimem. Rzecz jasna, że i od tej zasady są wyjątki ale ona obowiązuje w przytłaczającej większości wypadków, przynajmniej gdy chodzi o ludzi nie zajmujących wysokich stanowisk.
12,2. Stosuj się w zachowaniu do otoczenia.
To przykazanie jest pochodne w stosunku do poprzedniego, bo człowiek zachowujący się inaczej niż otoczenie podpada, nie jest więc anonimowy. Istnieje także szczególna racja, by swoje zachowanie stosować do otoczenia - wrogość grup ludzkich względem wszystkiego co obce, tak zwana ksenofobia. Człowiek mądry nie naraża się na nią.
„
J.M. Bocheński
;-P
-
""Zasłona anonimowości" może sprawdzić, że stanę się bardziej odważny w pozytywnym tego słowa znaczeniu i może to sprawić, że będę pisał dokładnie to, co myślę, choćby to było bardzo kontrowersyjne"
Problem w tym, że owo poczucie odpowiedzialności, które tak łatwo odrzucasz za pomocą zasłony anonimowości, jest właśnie naturalnym buforem samokrytycyzmu (Freud by powiedział - barierą wytwarzaną przez superego). Jeśli masz jakąś myśl, która jest na tyle kontrowersyjna, że nie podpisałbyś jej własnym imieniem i nazwiskiem, to prawdopodobnie dlatego, że nie czujesz się pewnie jeśli chodzi o jej spójność wewnętrzną. Osobiście jestem w stanie wyprodukować całą masę racjonalnie brzmiących i nawet (pozornie) nieźle uzasadnionych bzdur, śmiem twierdzić, że na tyle dobrze, że jest szansa że kogoś bym tym przekonał. Pomijając względy etyczne (jako, że nie mam wglądu w twoją moralność i nie mam możliwości stwierdzisz, jakich norm przestrzegasz), głównym czynnikiem odstręczającym ludzi właśnie od takiego zachowania jest właśnie czynnik społeczny. Gdy go zabraknie, ja, jako osoba zewnętrzna nie mam żadnej pewności, czy będziesz się w jakikolwiek sposób kontrolował w momencie, kiedy sytuacja stanie się kontrowersyjna (a na takie sytuacje stanowisko moderatora niewątpliwie naraża) - a mam skądinąd złe doświadczenia, właśnie z forów internetowych, z osobami, które, na codzień dyskutując kulturalnie (i anonimowo), w momencie ostrzejrzego konfliktu poglądów zachowywały się w sposób nieszczególnie przyzwoity.
Przytoczone przez ciebie zasady, choć niewątpliwie mądre, są wyrwane z kontekstu (przynajmniej na tyle, na ile mogę go odczytać nie znając oryginału). Jak mniemam, są to zasady funkcjonowania w społeczeństwie w ogólności, nie zaś w społeczności filozofów podczas dyskusji filozoficznej w szczególności. Jak wiadomo, w szczególnych gronach obowiązują szczególne prawa - jeśli na ulicy ktoś chwyci mnie od tyłu za ramię, to naturalnym odruchem może być (choć nie musi) gwałtowna reakcja fizyczna (do agresji włącznie), jeśli od tyłu za ramię chwyci mnie ktoś podczas zamkniętego spotkania towarzyskiego, to na pewno nie zareaguje w taki sposób. Szczególnie druga zasada, którą chyba dość prawomocnie ochrzczę zasadą konformizmu, w dyskusji filozoficznej jest absolutnie niewskazana.
-
Anonim
Ad Khalid:
chyba nie zgadzam się z tobą: wydaje mi się, że najlepsza i najbardziej płodna dyskusja filozoficzna to dyskusja twarzą w twarz i na argumenty (i to nie argumenty ad hominem...). Prawdziwie interesujące myślenie, jak mi się wydaje, generuje tylko bezpośredniość sytuacji mowy (jak pisze Gadamer). Już pomijając te wszelkie spory o uprzywilejowanie mowy, dopiero kiedy musisz replikować naprawdę szybko, to wtedy świetnie się myśli. Dodatkowym aspektem całej sprawy są oczywiście wizerunki dyskutujących, to dodaje wszystkiemu jakiejś miłej klasy. Kiedy dyskutują np. w IFUW dwie dobrze ubrane osoby i mówią do rzeczy, jest cudownie. Wyrazisty wizerunek dodaje chyba trochę wyrazistości samym myślom. W końcu, wielu filozofów tzw. wielkich miało w sobie coś z ekscentryka. No i uczciwość myślenia - pisał o tym jak najęty Wittgenstein, którego książki są zresztą mocno autobiograficzne. Uczciwie myślisz kiedy działasz niejako przeciwko sobie samemu - sobie samemu jako konkretnej historycznie umiejscowionej postaci...
Inna sprawa, że forum internetowe z góry burzy tę opiewaną powyżej bezpośredniość. Może ma to niedobry wpływ na jakość myślenia. To już jednak zależy chyba od samych rozmówców. No.
-
Anonim
"Zapewniam Cię, że wolę pisać to, co myślę, a nie świadomie pisać bzdury" - czyli mówiąc prościej wolisz pisać bzdury nieświadomie niz świadomie :D
widze, że naczelny dewiant i spamowicz grona dotarl równiez tutaj, żeby zareklamować swój kościól wiary-w-siebie-samego;
czy jest jakieś grono o jakichkolwiek koneksjach filozoficznych wolne od kilometrowych postów Twoich pseudo-mądrości i cytatów z Bochena?
mam pomysl, weźmy się wszyscy zapiszmy do tego jego żalosnego grona i zalejmy go spamem, jako i on nas zalewa, wtedy chlopiec bedzie mial co robic, bedzie mógl sobie moderowac calymi dniami i juz nie będzie sie nudzil, boze co za koszmar....:/ -
Anonim
„ czyli mówiąc prościej wolisz pisać bzdury nieświadomie niz świadomie :D „
Nie. Mówiąc prościej wolę pisać to, co naprawdę myślę, a jeśli czasem zdarzy mi się napisać (jak i każdemu) bzdurę, to wynika to z nieświadomości tego czy owego. :-)
„ widze, że naczelny dewiant i spamowicz grona dotarl równiez tutaj, (...) „
O wypraszam sobie! Jeśli już to vice-dewiant...vice-dewiant... :->
„ żeby zareklamować swój kościól wiary-w-siebie-samego; „
Proponuję inną nazwę: kościół-wiary-w-umiarkowane-po czucie-własnej-wartości (KWWUPWW®)
„ czy jest jakieś grono o jakichkolwiek koneksjach filozoficznych wolne od kilometrowych postów Twoich pseudo-mądrości i cytatów z Bochena? „
A nie wiem, trzeba by poszukać, pewnie coś się znajdzie...
„ mam pomysl, weźmy się wszyscy zapiszmy do tego jego żalosnego grona(...) „
Dobry pomysł. :-)
„ i zalejmy go spamem(...) „
Zły pomysł. :|
-
Anonim
Pwl
„ Problem w tym, że owo poczucie odpowiedzialności, które tak łatwo odrzucasz za pomocą zasłony anonimowości, jest właśnie naturalnym buforem samokrytycyzmu (Freud by powiedział - barierą wytwarzaną przez superego). „
E tam, ja mam Superego już w zaniku, to niewiele by zmieniło...; -)
„ Jeśli masz jakąś myśl, która jest na tyle kontrowersyjna, że nie podpisałbyś jej własnym imieniem i nazwiskiem, to prawdopodobnie dlatego, że nie czujesz się pewnie jeśli chodzi o jej spójność wewnętrzną. „
Nic podobnego. Jeśli mam jakąś myśl, która jest na tyle kontrowersyjna, że nie podpisałbym jej własnym imieniem i nazwiskiem, to tylko dlatego, że ta myśl jest na tyle kontrowersyjna. :-)
Bez urazy, ale problem, który poruszyłeś wydaje mi się troszkę wydumany, bo jeżeli miałbym w profilu wpisane np. Jan Kowalski; ul. Nieprawdopodobna 15; 0800-997 Pcim Dolny (mógłbym wymyślić coś lepszego), to czy już nie miałbyś zastrzeżeń? Ciekaw jestem jakie masz metody weryfikacji tego, czy ktoś wpisuje prawdziwe dane do profilu.
No chyba, że uważasz, że moderatorem jakiegokolwiek grona może być tylko osoba, którą znasz osobiście...
„ Osobiście jestem w stanie wyprodukować całą masę racjonalnie brzmiących i nawet (pozornie) nieźle uzasadnionych bzdur, śmiem twierdzić, że na tyle dobrze, że jest szansa że kogoś bym tym przekonał. „
Bardzo chętnie bym zobaczył, jak to wygląda w praktyce. Zachęcam gorąco.
„ a mam skądinąd złe doświadczenia, właśnie z forów internetowych, z osobami, które, na codzień dyskutując kulturalnie (i anonimowo), w momencie ostrzejrzego konfliktu poglądów zachowywały się w sposób nieszczególnie przyzwoity. „
Ze mną takich doświadczeń, o ile sobie przypominam, nie masz. Przystawianie komuś jakiegoś schematu wypracowanego na podstawie doświadczeń z innymi osobami to nic innego, jak tylko zwykłe uprzedzenia.
„ Przytoczone przez ciebie zasady, choć niewątpliwie mądre, są wyrwane z kontekstu (przynajmniej na tyle, na ile mogę go odczytać nie znając oryginału). „
Oryginał leży tutaj:
http://www.monikacichocka.tpi.pl/te...
„ Jak mniemam, są to zasady funkcjonowania w społeczeństwie w ogólności, nie zaś w społeczności filozofów podczas dyskusji filozoficznej w szczególności. „
Myślę, że należy tutaj odróżnić dyskusję ludzi zainteresowanych filozofią (niejednokrotnie studentów filozofii, bądź absolwentów) od dyskusji filozofów. To dwie zupełnie inne historie.
Ogólnie to jestem zdania, że nie powinno się w związku z dyskusjami tutaj tworzyć zbyt wiele ogólnych praw i „zasad konformizmu”, tylko raczej obserwować to jak zachowują się, co, jak i gdzie robią i co mówią poszczególne osoby z grona. -
Anonim
Liczyhrabia
„ wydaje mi się, że najlepsza i najbardziej płodna dyskusja filozoficzna to dyskusja twarzą w twarz(...) „
A według mnie jest dokładnie odwrotnie.
W dyskusji twarzą w twarz znaczenie mają takie czynniki, jak elokwencja, błyskotliwość i wszystkie inne zdolności związane z szybkością myślenia, doborem słownictwa, dykcją, umiejętnością opanowywania emocji itp.
Szybkość myślenia i formułowania sądów nie determinuje ich jakości. Moim zdaniem właśnie w sytuacji, kiedy pominiemy wszystkie wyżej wymienione czynniki (co ma miejsce właśnie w przypadku dyskusji przy pomocy słowa pisanego) możemy najlepiej przekonać się o tym kto ma rację, a kto jej nie ma.
Niejeden osobnik dotknięty autyzmem mógłby w takiej dyskusji pokonać Sokratesa, chociaż twarzą w twarz nie miałby szans prowadzenia jakiejkolwiek polemiki.
„ Już pomijając te wszelkie spory o uprzywilejowanie mowy, dopiero kiedy musisz replikować naprawdę szybko, to wtedy świetnie się myśli. „
Nie każdemu. Dyskusja to nie wyścigi i nie bieg przez płotki.
„ Dodatkowym aspektem całej sprawy są oczywiście wizerunki dyskutujących, to dodaje wszystkiemu jakiejś miłej klasy. Kiedy dyskutują np. w IFUW dwie dobrze ubrane osoby i mówią do rzeczy, jest cudownie. „
Nie wątpię. :-)
Jestem w stanie sobie wyobrazić Twoją dyskusję w tej formie, ot chociażby z przemiłą, ( aczkolwiek nieco krytycznie do mnie nastawioną :-> ) nienagannie ubraną Panią, która wypowiedziała się powyżej i jestem absolutnie i bezapelacyjnie przekonany o tym, że byłoby cudownie i wielce efektownie. Ale jestem zdania, że efektywność dyskusji powinna być bardziej istotna niż jej efektowność...; -P
O właśnie... przypomniał mi się jeszcze jeden argument w związku z tym - zbyt dobrze wyglądający rozmówca może zanadto rozpraszać myśli swojego przeciwnika i to może przesądzić o jego zwycięstwie w jakimś sporze...; ->
„ Wyrazisty wizerunek dodaje chyba trochę wyrazistości samym myślom. „
Jeśli o mnie chodzi, to mogę rozmawiać z kimś kto siedzi naprzeciw mnie (lub przy komputerze po drugiej stronie globu) w podartych dresach.
Dla mnie bardziej liczy się to, co ma do powiedzenia, a nie to jak się prezentuje i jak wygląda.
-
Anonim
I jeszcze jedno co do opinii Louise: " bedzie mógl sobie moderowac calymi dniami i juz nie będzie sie nudzil, "
To, że nie daję się porwać dzikiemu, agresywnemu aktywizmowi nie znaczy jeszcze tego, że się nudzę.; -P -
Anonim
Ad Khalid:
Hmmmm, masz prawdziwe przesłanki, a dziwaczne i podejrzane wnioski...
Piszesz: "W dyskusji twarzą w twarz znaczenie mają takie czynniki, jak elokwencja, błyskotliwość i wszystkie inne zdolności związane z szybkością myślenia, doborem słownictwa, dykcją, umiejętnością opanowywania emocji itp."
No właśnie - dzięki temu człowiek ćwiczy się w myśleniu, a co mu potem w głowie zostanie, ewentualne poruszenie psycho-fizyczne <lol>, które w nim zostanie może potem doprawcować w domu - walnąć jakiś wyczesany traktat, ewentualnie dobrać się do grono.net w poszukiwaniu dalszej obróbki, tym razem pisemnej... Na pisanie zawsze jest czas, na mówienie nie zawsze (chyba, że ktoś mówi do siebie, ale to w sumie tak jakby pisał...)
Rozumiem, że dyskusja to nie bieg przez płotki, ale czasami (jeśli nie zawsze) taka impulsywność pomaga - zagorożenie utratą dobrego imienia jako wybitnego kłótnika/dyskutanta (socjolingwiści mówią na to"losing your public face") aktywizuje myśli w sposób chyba nieporównywalny... A poza tym (choć nie znam przemiłej pani z ławki na obrazku na górze), efektowność może iść z efektywnością w parze. Można być superefektywnym i wygadanym, mądrym oczytanym i genialnym, a do tego pięknym młodym i nienagannie ubranym. Ideologia estetyczna, to się nazywa; -D. No właśnie - można kogoś deprymować wyglądam (bo np. nie wygląda się na filozofa tylko na głupią lalę, a mówi się jak filozof i to już stwarza pewien interesujący dysonans, pewną ucieleśnioną ironiczność...) i mieć dodatkowy atut w kieszeni. Otóż to.
All in all, nie mogę się z tobą zgodzić. Nic nie zastąpi dyskusji na żywo (wtedy rzeczywiście może być dla mnie mało ważne kim jest mój rozmówca, jeśli dobrze gada oczywiście...) Trudno to wytłumaczyć, ale najłatwiej tak - napisać można wszystko, choćby największą głupotę i szybko o tym zapomnieć. O tym, że się do kogoś największą głupotę palnęło, to już zapomnieć nie tak łatwo. I dlatego można mówić o uczciwym myśleniu. No.
-
Anonim
Liczyhrabia
A teraz to weszliśmy już w zupełnie inny problem. Teraz to Ty mówisz o tym, co rozmowa twarzą w twarz pozytywnego daje, a ja mówiłem o tym, jaką techniką możemy trafniej dojść do tego kto ma rację, a kto jej nie ma. To, że rozmowy o których mówisz, dają wiele dobrego, przyczyniają się do rozwoju intelektualnego, mogą prowadzić do wielu bardzo wartościowych następstw itd. to oczywiste i wcale tego nie kwestionuję i nie zamierzam.
„ A poza tym (choć nie znam przemiłej pani z ławki na obrazku na górze), efektowność może iść z efektywnością w parze. „
Ależ oczywiście i wspomniany przykład jest na to najlepszym dowodem. :-)
Wcale nie twierdzę, że jedno z drugim iść w parze nie może, tylko twierdzę, że efektywność od efektowności zawsze winna być ważniejsza.
„ Można być superefektywnym i wygadanym, mądrym oczytanym i genialnym, a do tego pięknym młodym i nienagannie ubranym. „
Pełna zgoda. A dowody na to mamy powyżej. :-)
„ Ideologia estetyczna, to się nazywa; -D. No właśnie - można kogoś deprymować wyglądam (bo np. nie wygląda się na filozofa tylko na głupią lalę, a mówi się jak filozof i to już stwarza pewien interesujący dysonans, pewną ucieleśnioną ironiczność...) i mieć dodatkowy atut w kieszeni. Otóż to. „
Nie wiem czy to żart czy to faktycznie uważasz za atut, ale ja staram się nikogo na podstawie wyglądu nie deprymować.
„ Trudno to wytłumaczyć, ale najłatwiej tak - napisać można wszystko, choćby największą głupotę i szybko o tym zapomnieć. O tym, że się do kogoś największą głupotę palnęło, to już zapomnieć nie tak łatwo. I dlatego można mówić o uczciwym myśleniu. No. „
To prawda, ale to nie jest żaden argument w tej dyskusji. :-P
-
"Nic podobnego. Jeśli mam jakąś myśl, która jest na tyle kontrowersyjna, że nie podpisałbym jej własnym imieniem i nazwiskiem, to tylko dlatego, że ta myśl jest na tyle kontrowersyjna. :-) "
Rozwinę myśl, bo wydaje mi się, że moja teza była jednak mocno entymematyczna. Chodzi mi o to, że kontrowersyjne myśli są właśnie dlatego trudne do "przepchnięcia", że oprócz bariery merytorycznej potrzeba w ich przypadku pokonać również barierę akceptacji społecznej. O ile w przypadku mniej kontrowersyjnych myśli ludzie mają tendencję do przedstawiania swoich sądów, przy których brak solidnego uzasadnienia, o tyle mało kto w taki sposób przedstawi tezę kontrowersyjną - przebicie się przez barierę społeczną wymusza dużo mocniejszy stopień uzasadnienia, niż w przypadku tezy mniej kontrowersyjnej (czy nawet z jakiegoś powodu atrakcyjnej dla innych). Tak samo jest w przypadku anonimowości internetowej - przy braku jakichkolwiek odczuwalnych konsekwencji poziom krytycyzmu wobec własnych wypowiedzi jest siłą rzeczy znacznie zmniejszony.
"Bez urazy, ale problem, który poruszyłeś wydaje mi się troszkę wydumany, bo jeżeli miałbym w profilu wpisane np. Jan Kowalski; ul. Nieprawdopodobna 15; 0800-997 Pcim Dolny (mógłbym wymyślić coś lepszego), to czy już nie miałbyś zastrzeżeń? Ciekaw jestem jakie masz metody weryfikacji tego, czy ktoś wpisuje prawdziwe dane do profilu. "
Wiesz, problem polega na tym, że (gdyby mi zależało), o ile identyfikacja osoby w internecie jest czymś dość trudnym do wykonania (chociaż nie niemożliwym), o tyle weryfikacja negatywna jest w większości przypadków sprawą dość łatwą. Wymyślając fałszywe informacje, ludzie zapominają, jak łatwo w internecie dotrzeć np. do listy absolwentów czyjejś rzekomej szkoły, jak łatwo wyciągnąc czyjś adres IP i ustalić przybliżoną lokalizację geograficzna etc. Nie będę się zagłębiał w szczegóły, bo to nie to forum, ale ogólnie wygląda to tak - "duże" kłamstwa co do tożsamości (zupełnie inny region kraju etc.) wychodzą bardzo łatwo przypadkiem, "małe" kłamstwa prawie nigdy nie wychodzą przypadkiem ale są łatwe do wykrycia metodami socjotechnicznymi. A wracając do meritum - ogólnie chodzi o to, że nie podając żadnych danych nic nie ryzykujesz - podajac fałszywe dane narażasz się już na poważniejsze zarzuty (jako ewentualny moderator).
"No chyba, że uważasz, że moderatorem jakiegokolwiek grona może być tylko osoba, którą znasz osobiście... "
Nie, aczkolwiek na pewno wolałbym, żeby była to osoba dla mnie identyfikowalna.
"Ze mną takich doświadczeń, o ile sobie przypominam, nie masz. Przystawianie komuś jakiegoś schematu wypracowanego na podstawie doświadczeń z innymi osobami to nic innego, jak tylko zwykłe uprzedzenia. "
Nieprawda. Stereotypizacja następuje wtedy, kiedy danej grupie osób przypisujemy jakąs cechę, której korelacja z tą grupą osób ma charakter tylko i wyłącznie przypadkowy lub (mówiąc bardziej ściśle) nie wynika wprost z samego faktu przynależności do tej grupy. Ja zaś podałem chyba dość dużą liczbę argumentów uzasadniających dlaczego, według mnie, osoba wypowiadająca się anonimowo ma tendencję do mniejszego krytycyzmu i liczenia się ze słowami niż osoba podpisująca się imieniem i nazwiskiem. Mój argument o złych doświadczeniach jest niczym innym, niż próbą potwierdzenia na mocy indukcji wcześniejszych przesłanek teoretycznych.
"Ogólnie to jestem zdania, że nie powinno się w związku z dyskusjami tutaj tworzyć zbyt wiele ogólnych praw i „zasad konformizmu”, tylko raczej obserwować to jak zachowują się, co, jak i gdzie robią i co mówią poszczególne osoby z grona."
To w tym momencie przeczysz sam sobie, bo samemu takową zasadę konformizmu przytoczyłeś na uzasadnienie swojej anonimowości.
-
"Myślę, że należy tutaj odróżnić dyskusję ludzi zainteresowanych filozofią (niejednokrotnie studentów filozofii, bądź absolwentów) od dyskusji filozofów. To dwie zupełnie inne historie. "
Myślę, że deprecjonowanie ludzi uczestniczących w dyskusji na wstępie źle świadczy o nastawieniu osoby, która chce takowe grono moderować (a na marginesie, bodajże coś mówiłeś poprzednio o uprzedzeniach?; -) ). Ja wychodzę z założenia, ze w gronie o odpowiednim składzie osobowym (jak, nie przymierzając, to grono :>) wypowiedzi bezsensowne i pozbawione merytorycznej treści będą ginęły niejako "samorzutnie", co na dłuższą metę jest chyba skuteczniejszą metodą niż arbitralne decyzje moderatora. -
Anonim
<<„ Trudno to wytłumaczyć, ale najłatwiej tak - napisać można wszystko, choćby największą głupotę i szybko o tym zapomnieć. O tym, że się do kogoś największą głupotę palnęło, to już zapomnieć nie tak łatwo. I dlatego można mówić o uczciwym myśleniu. No. „
To prawda, ale to nie jest żaden argument w tej dyskusji. :-P>>
Jak nie argument?! Skoro napisać można wszystko, to napisać i się pod tym nie podpisać można już absolutnie i w ogóle wszystko. Ale to nie zarzut wobec ciebie... Jednak istnieje takie niebezpieczeństwo, przed którym musisz się strzec. Bo gdy się ktoś dowie, coś za jeden, to może cię dorwać na mieście i zmusić do jakichś tłumaczeń. Hmmm.
- 1
- 2
Podobne Tematy
|
|
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Strona 1/26
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

