-
Anonim
do wszystkich,którzy mogą cokolwiek powiedzieć o formach zaliczania i... trudnościach zaliczania semiotyki u tego pana
tylko bez plotek proszę... -
Anonim
Jest egzamin z treści wykładu. I to nie jest dużo materiału, ale nie wystarczy sie go po prostu wykuć, tylko trzeba go dokładnie zrozumieć. Po prostu żeby zdać ten egzamin trzeba wcześniej się porządnie nauczyć. Jeśli można powiedzieć, że to jest jakaś trudność, to chyba jedyna... -
Anonim
Po pierwsze: nie ściemniać. Jeśli czegoś nie wiesz, to powiedz, że nie wiesz. Jeśli nie rozumiesz pytania, poproś, żeby sformułował je inaczej. Brykczyński jest wyjatkowo uczciwym i sumiennym człowiekiem i tego samego oczekuje od innych :) , poza tym niezwykle życzliwy egzaminator :) (zdawałam u niego parę lat temu, mam nadzieję, że się nie zmienił). Ceni myślących :)
-
pan owoc
Och, Piotr Brykczyński!
To były najbardziej hardcore'owe zajęcia, na które chodziłem. Dość powiedzieć, że do dziś mi się śni egzamin, który u niego zdawałem (a było to z 6 lat temu).
Zaliczenie ćwiczeń było chyba na podstawie obecności. Niezorientowanych poinformuję, że przez dwa semestry zdołaliśmy przeczytać dwa kilkustronicowa teksty.
Egzamin teoretycznie jest na podstawie wykładów, niemniej rzeczywiście samo wykucie się notatek jest najlepszą drogą do tego, by rozzłościć Brykczyńskiego. W moich czasach krążyły legendy, że podczas egzaminu z semiotyki logicznej o pana B. jakaś dziewczyna dostała ataku epilepsji. Tymi plotkami radziłbym się nie sugerować, jakkolwiek jest faktem, że egzaminy trwają bardzo długo i atmosfera jest nie zawsze przyjazna (mój egzamin trwał grubo ponad godzinę, a i tak był chyba jednym z krótszych).
Z perspektywy czasu wspominam te zajęcia z lekkim rozbawieniem. A oto jedna z anegdotek związana z zajęciami z semiotyki logicznej:
Otóż wykłady odbywały się w poniedziałki rano (8.30) i nikt na nie nie chodził (docierałem tylko ja i pewna koleżanka). Odbywały się one w dużej sali (trzynastce) - po jeden stronie sali ja, po drugiej koleżanka. Wydawało sie, że Brykczyński jest na tyle pochłonięty swoimi rozmyślaniami, że w ogóle nie dostrzega niskiej frekwencji. Kiedyś jednak wchodzi, ogarnia wzrokiem salę, uśmiecha się (ktoś kiedyś widział uśmiechnętego Brykczyńskiego??) i mówi:
- No, widzę, że skład grupy się ustabilizował. -
-
mic j.
tak, kilka razy widziałem usmiechniętego Brykczyńskiego; )
mialem u niego najecia rok na poprzednim roku, byly raczej nudne, przerobilismy tylko kilka stron tarskiego i kilka stron jakiegos jeszcze autora (nie pamietam;).
zaliczenie cwiczen: obecnosci, oraz dwa sprawdziany pisemne z wiedzy z przerabianych lektur, sprawdziany byly na koniec pierwszego semestru i na koniec drugiego. w przypadku niezaliczenia trzeba bylo poprawiac, forma: odpowiedz ustna.
egzamin: (podchodzilem dwa razy;) p. Brykczynski zadawal kilka pytan (od trzech do pieciu), zaleznie od tego, czy sie dobrze odpowiadalo, im gorzej, tym wiecej pytan, jest bardzo przychylnym egzaminatorem i zadaje te pytania, gdyz chce "uratowac" egzaminowanego. odpowiedz na kazde pytanie ocenia oddzielnie (zapisuje sobie ocene na kartce, nic o tym nie mowi, ale mozna podejrzec:), wystarczy, ze jedno pytanie oceni na 3 i juz ma sie zaliczenie w kieszeni.
jak wroce do domu, to napisze zestaw pytan jakie zadawal na egzaminujac mnie i moich kolegow (jest ich raptem 6).
pytania sa latwe, z wiedzy, bardzo punktowana jest nie tyle ta wiedza, co umiejetnosc "filozofowania", czyli myslenie, analiza problemu, oraz zrozumienie problemu, itd.
bardzo dobrze wspominam ten egzamin, a dosc mocno sie go obawialem, gdyz semiotyka raczej mnie nie interesuje, no i p. Brykczynski wydawal sie malo "wyluzowany", dosc przerazalo jego czepianie sie slowek, ktore z latwoscia moze zbic z tropu odpowiadajacego.
egzamin trwal okolo 45 minut, dostalem trzy pytania, na jedno w ogole nie odpowiedzialem, na drugie powiedzialem bardzo niewiele, na trzecie odpowiedzialem niezle, ale chaotycznie, wykazalem sie raczej wyczuciem tematu, niz wiedza ksiazkowa (na pytanie o funkcje jezyka nie potrafilem wymienic/opisac zadnej konkretnej koncepcji/teorii, wymienilem tylko sporo funkcji). dostalem 4, do tego panu B. podobalo sie jak odpowiadalem, jak miesiac pozniej przyszedlem po wpis do indeksu, powiedzial, ze pamieta, ze dobrze zdawalem.
podsumowujac: bardzo pozytywnie wspominam tego dziwnego czlowieka:) -
Anonim
tak...wyczerpująco i chyba wiarygodnie...
wielkie dzięki:)
ale rzeczywiście obraz tego człowieka zmienia się na egzaminie
a ćwiczenia czy wykłady(byłam tylko raz)są kiepską miarą w ocenie jego osoby
Podobne Tematy
|
|
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Strona 1/26
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

