FiloZofia UW [1223]

Zapisz się
  • 1
  • 2
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    Droga Komisjo,

    w imieniu sporej części studentów piątego roku (ale jak sądzę również innych lat) chciałabym Was prosić o zorganizowanie spotkania, na którym moglibyśmy dowiedzieć się na czym polegają problemy z przyznawaniem stypendiów naukowych.

    Chcemy napisać pismo do uniwersyteckiej komisji odwoławczej w tej sprawie. Żeby jednak dobrze i sensownie je napisać musimy posiąść wiedzę, którą dysponujecie Wy.
    Zdajemy sobie sprawę, że w naszym przypadku pewnie nie dużo już to zmieni, ale chcielibyśmy wyrazić swoje niezadowolenie oraz zasygnalizować problem "dla przyszłych pokoleń".

    Myślę, że jeżeli dałoby się coś zdziałać w tej kwestii, to tylko wspólnymi siłami.
  • Anonim

    myślę, że moglibyśmy się spotkać na którejś przerwie w piątek, ale aby zyskać informacje nt. problemów ze stypendiami najlepiej przeczytać ostatnie wątki nt. stypendiów - tam jest bowiem zawarta cała wiedza jaką posiada KS...
  • Anonim

    mam na myśli wątki: "stypendia inaczej czyli..." oraz "stypendia"
  • szopa

    komisja stypendialna (przejawiająca się w tej chwili przez moją osobę) ma pewien pomysł, który by chorą sytuację uzdrowił.

    gdy mówię ,,chora sytuacja'', to mam na myśli nie co innego, niż problem V roku (w kwestii podziału pieniędzy na socjalne i naukowe jesteśmy chyba wszyscy w miarę jednomyślni).

    dopóki stypendystów (i to stypendystów z najwyższej puli) jest na 5. roku około 40%, problem przypomina kwadraturę koła. mamy do wyboru albo skrzywdzić 5. rok (każdy chce dostawać jak najwięcej pieniędzy -- choćby po to, aby móc z nich z klasą zrezygnować), albo wszystkie pozostałe lata.

    po dość burzliwej dyskusji doszliśmy do wniosku, że mniejszym złem będzie skrzywdzenie V roku. dlaczego? po pierwsze, jest Was mniej. po drugie, na piątym roku jest najmniej zajęć. znalezienie i utrzymanie pracy na piątym roku jest dużo prostsze niż na drugim, trzecim czy czwartym (i nie mówcie, że pisanie magisterki pochłania aż tak dużo czasu). poza tym, wiecie, studia się kończą tuż po piątym roku i warto się przyzwyczajać do nowego statusu.;) wreszcie, nie da się ukryć, że zdobycie piątki z jedego tylko egzaminu jest dużo łatwiejsze niż zdobycie czterech piątek z czterech egzaminów.

    jak tę kwestię można rozwiązać (zmniejszyć liczbę stypendystów z 5. roku)? ja widzę co najmniej dwa sposoby.

    1. zmienić program studiów: jeden fakultet zostałby przeniesiony z trzeciego roku na czwarty rok. można mówić, że na czwartym roku są seminaria, monografy etc., ale ja (będąc na trzecim roku) chodzę na bóg wie ile seminariów, przedmioty kursowe i jeszcze znajduję czas na zajmowanie się samorządem --- więc czasowo byłoby to rozsądne. tym bardziej, że trzeci rok można uznać za nieco przeładowany.

    sposób ma tę wadę, że wymaga zmiany programu nauczania i trzeba angażować do tego całą machinę biurokratyczną.

    2. zmienić sposób liczenia średniej -- niech będzie liczona średnia rankingowa (dla wszysztkich studentów). piątka pośród samych piątek by była mniej warta niż czwórka pośród samych trój i dwój.

    problem jest taki, że panimaria stoi tutaj okoniem, zasłaniając się ustawa o ochronie danych osobowych, legendą o ciosie w plecy i trzecią tajemnicą fatimską.

    sposób drugi wydaje się być zarówno tańszy (nie trzeba przepychać niczego przez radę instytutu), jak i łatwiejszy do wprowadzenia (podejrzewam, że JJJ mógłby poprzeć taki projekt). poza tym, działałby już od przyszłego roku, a nie dopiero za dwa lata.
  • Azrael

    Rysiek jedna kwestia - licytowanie się kto ile ma zajęć i jest bardziej przepracowany na studiach filozoficznych jest bez sensu. Zeby rzeczywiście czegoś się nuacyzc trzeba spędzić bnieziczone godziny nad książkami w bibliotece i w domu, a także nie koniecznie chodzić tylko na zajęcia z minimum. Ja w tym roku mam więcej zajęć niż kiedykolwiek miałem na studiach czy w szkole. Nie mam czasu zjeść, ani spać i co z tego? Po prostu albo kogoś to interesuje albo chce się prześliznać, albo może pozwolic sobie na prawdziwe studiowanie albo zalicza egzamy zajmuując się czymś innym. Ja np. nie wierzę w prace w pełnym wymiarze godzin i prawdziwe zdobywanie wykształcenia - dla wiekszości ludzi to ponad siły i tak naprawdę zdobywają pseudo-wykształcenie. A dyplom magistra staje się od dawna wart bardzo niewiele....
  • Kot z Cheshire

    Jasna sprawa, Azraelu, ale to, co napisałeś dotyczy również młodszych lat - oni też się interesują, prócz wszystkich obowiązkowych zajeć (których na latach nizszych jest nieco więcej niż na czwartym czy piątym roku, czyż nie?). I ludzie na trzecim roku również spędzają godziny w bilbliotece, rozwijają się, 'prawdziwie studiują' i nie mają casu na zatrudnienie w pełnym wymiarze godzin, ani właściwie w żadnym wymiarze.
  • Azrael

    I wszystko jasne, po prostu jestem przeciwny obrazowi takiemu że na V roku to się nic nie robi i udaje że pisze pracę. Ja mógłbym mieć 2h zajęć tygodniowo, chyba nawet jedną, muszę sprawdzić ile mam wyrobionych zajęć. Wszystkie lata akurat na takiej filozofii mogą być równie ciężkie. Wysarczy żże się spędza parę godzin pracując przed każdym translatorium dr. Zwolińskiego.
  • Kot z Cheshire

    Ale my nie twierdzimy, że na piątym roku nie robi się nic, bo z pewnością coś się robi. Nam chodzi tylko o to, żeby osoby z młodszych lat nie cierpiały przez pewien przepis oraz to, że po czwartym roku zdaje się jeden egzamin, co sprawia, że wysoka średnia jest łatwiejsza do uzyskania.
  • Anonim

    bo problem jest taki, że na piątym roku średnią 5,0 ma 32 osoby, natomiast na pozostałych latach w sumie ok 10 osób (piszę z pamięci, Rysiu popraw mnie jeśli się mylę). To oznacza, że jeśli nie skrzywdzilibyśmy 5-go roku, to wszystkie inne lata miałyby stypendium takie jak wy teraz - bo za średnią 4,5 byłoby właśnie ok. 150 zł...
  • Azrael

    Mało to przekonujące dla osób z V roku, bo przez całe studia miały mozliwości otrzymywania stypendium właśnie takie że rok piąty miał tych średnich 5.0 zdecydowanie najwięcej. Tak swoją drogą wiem że wielu osobom nasuwa się podejrzenie o pewną interesowność osób z komisji stypendialnej. Sam nie wiem co o tym myśleć ale takie rzeczy wczoraj słyszałem.
  • Zajec

    Problem polega na tym, że gdyby brać wszytskich razem... to stypendia dla 5 roku wzrosłyby o jakieś 30-50 złotych... i byłyby równe dla wszystkich... 200 zeta za 5.0... 50 za 4,25...

    A tak... 75% studentów ponad... jest zadowolona... w miarę... a niecałe 25% jest nieszczęśliwa.. gdyż dostanie... faktycznie małe stypendia... nie jest to najlepszy argument... ale tak demokracja kłóci się z demokracją...:)
  • kropek

    glos zza grobu...

    opowiem sie za studentami z V roku a oto dlaczego:
    1. nie jest ich wina, ze sa niezli i otrzymali 5 z egzaminu!!
    2. nie jest ich wina, ze po 4 roku jest tylko jeden egzamin!!
    3. nie jest tak, ze nic na studiach nie robia wiec moga spokojnie isc do pracy i "sobie zarobic"!!
    4. nie jest ich wina, ze pieniedzy na stypendia jest mniej!!
    5. nie jest ich wina, ze studentow na pozostalych latach jest wiele osob, ktore maja prawo do otrzymania stypendium!!

    <a teraz napisze cos duzymi literami aby bylo widoczne>

    TO CO ROBI KOMISJA STYPENDIALNA JEST CZYSTA FORMA D Y S K R Y M I N A C J I -

    traktujecie studnetow piatego roku inaczej niz innych studentow tylko i wylacznie z powodu tego, ze sa na piatym roku. Dlatego gdybym byl na ich miejscu po prostu najpierw odwolal bym sie do Odwolawczej Komisji Stypendialnej Samorzadu Studnetow (po uwczesnej konsultacji z Rita Stoklosa - przewodniczaca ZSS UW a wczesniej szefowa OKS), jezeli to nie przynioslo by skutku odwolal bym sie do Rektora ds Studenckich - prof. Konstantego Wojtaszczyka a jezeli to nie przyniosloby skutku poszedlbym do sadu.

    A wszystko to dlatego, ze Komisja Stypendialna DYSKRYMINUJE studentow V roku.
  • Anonim

    Zapraszam wszystkich studentów 5-go roku na spotkanie z KS jutro o 13 pod tablicą z listą stypendystów.

    Do kropka: Rita Stokłosa zaakceptowała nasz plan jako PRAWIDŁOWY! Oczywiście OKS jest od niej niezależny i ma prawo wydać taką decyzję jaką uzna za stosowne.

    Nie uważamy że:
    1,2,3,4,5. cokolwiek jest winą piątego roku. Główną przyczyną niskich stypendiów są nowe przepisy - vide inne wątki. Naprawdę jest nam przykro. Naprawdę nie jesteśmy w stanie nic zrobić.
  • Anonim

    Przede wszystkim PROTESTUJĘ przeciwko sprowadzaniu stypendium naukowego do roli dochodu.

    Odczytuję jako bezczelność wypowiedź przewodniczącego komisji stypendialnej (i również jak rozumiem przewodniczącego samorządu - co również budzi moje obiekcje) dotyczącą kwestii zarobkowania podczas studiów. TO NIE MA NIC DO RZECZY!!! Chodźbym zarabiała 3200 miesięcznie protestowałabym przeciwko brakowi sprawiedliwości i rozsądku w sprawach dotyczących stypednium MOTYWACYJNEGO.

    Stypendium naukowe to zachęta do tego, aby być dobrym studentem i ku chwale ojczyzny pomnażać swoją wiedzę, a nie dochody ani PKB.

    Kwestię krzywdzenia innych na rzecz dobra pozostałych pozostawiam bez komentarza, bo brak jakiegokolwiek wahania sugeruje braki w wiedzy, którą filozof zdobywa podczas podstawowego kursu etyki (III rok).
  • szopa

    ad Kropek:

    załóżmy, że KS się przychyla do Twojego zdania, sypie popiół na głowy i rozdaje stypendia według starych zasad.

    chwilę później miałby prawo się pojawić na gronie post uznający to zachowanie KS za objaw dyskryminacji. dlaczego?

    a) dużo wiecej studentów 5. roku niż innych lat dostało stypendium (wręcz możnaby powiedzieć, że nieco ponad 1/3 wszystkich stypendystów jest po 4. roku).

    b) wszyscy owi studenci V roku dostali najwyższe stypendia.

    c) podział pieniędzy na poszczególne grupy jest rażąco nieproporcjonalny do ich liczebności (wbrew wymogom rozporządzenia prorektora ds. studenckich).

    d) przyznawanie stypendiów odbywa się wedle nieporównywalnych kryteriów: średnia z jednego egzaminu z przedmiotu fakultatywnego mówi nam zupełnie o czym innym niż średnia z HFN, Logiki 2, Epistemologii i Języka Obcego (język obcy to osobny idiotyzm). (znów wbrew wymogom ww. rozporządzenia). (o tym jeszcze piszę na końcu)

    jak widzicie, kwadratura koła. Komisja nie uważa, że to co mówi Kropek jest pozbawione sensu (wręcz przeciwnie --- choć nie mam poczucia, aby to była dyskryminacja). jednakże istnieją ważkie argumenty przeciw.

    wybraliśmy mniejsze zło. uznaliśmy, że jeżeli zadecydujemy tak, jak zadecydowaliśmy:

    1) ,,dyskryminowanych'' będzie mniej ludzi.

    2) złamiemy mniej punktów cholernego rozporządzenia prorektora ds. studenckich (które nb. bardzo nam wiąże ręce).

    poza tym chcę zauważyć, że prorektor ds. studenckich prof. Wojtaszczyk również został zaznajomiony z naszym sposobem dzielenia pieniędzy. i podobnie jak Rita Stokłosa uznał go za jak najbardziej w porządku.

    jak już zdązyłem chyba napisać, głównym problemem komisji stypendialnej jest sposób liczenia średniej --- zupełnie nieprzystosowany do programu filozofii. plany KS są w tej sprawie chyba znane --- była nawet duża dyskusja w wakacje na ten temat, na tym gronie.

    tak samo jak Artur zapraszam jutro wszystkich zainteresowanych na 13.00 pod gablotę z listami stypendialnymi.
  • szopa

    ad Julka:

    to co, mamy skrzywdzić większość, aby mniejszości było lepiej?! zastanów się lepiej. sądzę, że brak wahania przy *takiej* decyzji byłby dość głębokim objawem braku zdrowego rozsądku. kurs etyki nie ma tu nic do rzeczy.
  • szopa

    i jeszcze raz ad Julka:

    zamiast pisać, jaki jestem bezczelny, napisz lepiej, w jaki sprawiedliwszy sposób możemy podzielić pieniądze

    (odpowiadając na przyszłe pytania: tak, chętnie bym przesunął nieco pieniędzy z puli lat 2-4 dla 5. roku, aby stypendia piątorocznych były nieco wyższe i nie było żadnych awantur. niestety byłoby to NIELEGALNE).

    jeśli wymyślisz coś sensowniejszego do tego, co zaproponowaliśmy, dostaniesz kwiaty i dyplom z podziękowaniem. nie tylko Ty zresztą, ktokolwiek. jak będzie to facet, wódkę zamiast kwiatów.

    a za stypendium motywacyjnym nie kryje się chęć udekorowania osoby dobrego studenta mamoną (ładna mi dekoracja), lecz idea, że jeżeli ktoś jest rzeczywiście dobry, to powinien się skupić na studiowaniu, a nie na zdobywaniu środków do życia.

    i, w związku z tym, owszem, należy je traktować jako dodatkowy dochód. a osobiście, to jakbym miał 3200 zł na miesiąc -- zrzekłbym się stypendium. znam osoby, które w ten sposób postępują.
  • Kot z Cheshire

    Ad. Julka

    Argument z dochodu pojawia się również po stronie niezadowolonych - sam słyszałem od jednej studentki piątego roku, że 'ona chodzi na dużo zajęć, nie pracuje, pisze magisterkę i jak ona ma wyżyć za 200 złotych'. Skoro stypendium ma zachęciać do tego, by być dobrym studentem, to nie na miejscu jest mówienie, że stypendia są 'za małe'. Za małe do czego? Nie motywują wystarczająco? Komisja uznała, że należy motywować również młodsze roczniki. Można by wręcz zaryzykować stwierdzenie, że studenci będący u progu swojej drogi przez studia filozoficzne winni być bardziej motywowani, niż ludzie, którym została jedynie magisterka.

    Pisanie, że wykazujemy brak jakiegokolwiek wahania jest chyba nie na miejscu. Co Ci daje prawo wypowiadać takie sądy? Skad wiesz, czy się wahaliśmy, czy nie, czy to była dla nas decyzja łatwa, trudna czy bardzo trudna? A jeszcze wnioskowanie z tak słabych przesłanek o braku wiedzy etycznej jest zupełną pomyłką. Pomiając ten szczegół, że dwóch z trzech członków KS ma kurs etyki dopiero przed sobą.

    A najniższą (tu już uwaga nie do Julki, ale do Azraela) chyba zagrywką jest oskarżenie nas o robienie list "pod siebie". Nawet komentować tego mi się nie chce...
  • Anonim

    Jeżeli motywować, drogi Horsemanie, to właśnie na wyższych latach - co to za motywacja do dobrej nauki, która kończy się po dwóch latach.

    Ad Szopa: w kwestii wysokości stypendiów - jeżeli student miałby poświęcić się tylko nauce, bo jest dobry, to trzeba by mu przyznawać w polskich warunkach co najmniej 1500 złotych miesięcznie, żeby mógł wyżyć + dodatki wakacyjne i świąteczne (bo lepszy jest wypoczęty student ze "świeżą głową") - tak jak to robią na przykład w Stanach. Nie trafiony argumnet.

    Natomiast w kwestii unieszczęśliwiania wielu na rzecz niewielu, bądź odwrotnie - z filozoficznego punktu widzenia pewnie nigdy nie da się osiągnąć doskonałej sprawiedliwości i równości (niby czego?)... ale można do nich DĄŻYĆ i o nich DYSKUTOWAĆ.

    Zostaliście obdarzeni kolosanym zaufaniem społecznym, które, mam wrażenie po rozmowach ze swoimi koleżankami i kolegami, zostało nieco nadszarpnięte. W tej sytuacji pozbawione cienia wątpliwości przyznawanie się do lekką ręką przeważonego dobra wielu ponad dobrem niewielu jest, przynajmniej, brakiem delikatności.

    Nie proponuj mi, Szopo, żebym wymyślała lepszy sposób rozdawania stypendiów, bo to nie ja jestem w komisji stypendialnej, a Ty. Zajmowanie stanowiska publicznego, zwłaszcza obarczonego odpowiedzialnością za wspólne pieniądze, zawsze wiąże się ze społecznym rozliczeniem.
  • Kot z Cheshire

    Jeżeli motywować, to na latach młodszych - kogoś, kto dobrze sobie radzi na początku, trzeba zachęcać, aby nie spoczął na laurach, tylko wykorzystywał swój potencjał i dalej się rozwijał korzystając z możliwości, jakie dają mu studia. Osoby na piątym roku nie ma za bardzo do czego motywować - chyba że do przyłożenia się do magisterki..

    Pozwolę sobie również odpisać na część do Szopy, bo zamieszczone tam zwroty są w liczbie mnogiej, mniemam więc, że dotyczą całej komisji. Otóż, my DĄŻYMY do sprawiedliwości i o niej DYSKUTUJEMY. A to, że się w rozumieniu sprawiedliwości różnimy? To nie znaczy, że ona nas nie obchodzi...

    Twoje zarzuty zaś zaczynają tracić ukierunkowanie na jakąkolwiek sprawieldiwość. Obraz komisji, jaki rysujesz, przedstawia nas jako bandę kompletnie bezrefleksyjnych egoistów, którzy w swej niesprawiedliwości i z czystego braku odpowiedzialności lekką ręką i bez wahania krzywdzimy V rok. Tak, uznaliśmy, że wolimy skrzywdzić mniej osób, jak więcej. Czy zrobiliśmy to "lekką ręką" i "bez wahania i cienia wątpliwości"? Nie - i w tym wypadku jawnie rozmijasz się z prawdą. Ciężko zatem mówić o braku delikatności. Nadszarpnęliśmy zaufanie społeczne? Czyje, piątego roku? Bo daliśmy im mniej pieniędzy? W takim razie argumenty oparte są nie na "poczuciu sprawiedliwości" ale na potrzebach własnej kieszeni.

    Rysiek Szopa, Artur Tondera i ja stanowimy komisję stypendialną. Zajmujemy stanowisko publiczne, obdarzeni jesteśmy zaufaniem społecznym. W obliczu pewnych okoliczności zewnętrznych, które ograniczają nasze możliwości, podjęliśmy takie, a nie inne decyzje. Zrobiliśmy to świadomie, kierowani chęcią możliwie najsprawiedliwszego rozdysponowania powierzonych nam pieniędzy. Jesteśmy gotowi poddać się temu społecznemu rozliczeniu, przedstawić uzasadnienie naszych decyzji, pod ocenę studentów, i to nie tylko tych z piątego roku. Można nam zarzucać, że niewłaściwie rozumiemy sprawiedliwość, ale prosiłbym o zarzucenie argumentów o naszym braku wrażliwości, refeleksji czy odpowiedzialności.
  • 1
  • 2
| |

strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...



Uniwersytet Warszawski, Filozofia


Zapisz się do klasy


Strona 1/26

Anonim

Anonim

Anonim

Ag.

Anonim

helen

Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (3)