-
Anonim
-
Andź.
Odświeżam, a właściwie wracam (liczę na powrót) do tematu. Czyli jeszcze jedno głupie pytanie na temat filozoficznego OGUNa.
Chyba narobiłam sobie niemałych kłopotów, zapisując się, jako nieopierzona, bo pierwszoroczna studentka, na seminarium magisterskie do prof. Jerzego Pelca. Zajęcia zostały zatytułowane 'Język w świetle filozofii, nauk humanistycznych i dyscyplin społecznych, więc naiwnie (nie zwracając bynajmniej uwagi na to, że prowadzone są przez IF) myślałam, że będą mieć charakte przede wszystkim językoznawczy.
Warunkiem zaliczenia jest napisanie pracy seminaryjnej.
Czy w związku z tym ktoś, kto kiedykolwiek miał do czynienia z prof. Pelcem, wie/domyśla się może, czego mógłby oczekiwać od takiej pracy? Jakie ma podejście do studentów?
Pytaniem na marginesie jest, jak to się stało, że z całej (aż!) piątki uczestników do tej pory zostały tylko dwie osoby, mimo że po zakończeniu ostatniej tury nie można już wypisywać się z zajęć, zwłaszcza że dwójkę innych widziałam na zajęciach jeszcze w grudniu.
Przepraszam, miało być tylko jedno pytanie; )
Pozdrawiam i (bardzo) proszę o odzew.
-
prawdziwek
Pójście na zajęcia do prof. Pelca bez wiedzy na temat tej postaci, jego oczekiwań, to poważny błąd. Na pewno to seminarium nie jest optymalne dla ludzi z I roku.
Po pierwsze, oczekuje wykazanie się bogatą wiedzą z zakresu semiotyki logicznej i filozofii języka. Po drugie, wymaga gruntownej analizy badanego problemu, znajomości literatury przedmiotu i przedstawienia własnej argumentacji. Po trzecie, wymaga nienagannego warsztatu językowego - poprawia wszystkie przecinki i niezgrabne sformułowania, odejmując punkty, gdy jest ich zbyt wiele.
Jest osobą absolutnie bezlitosną dla tych, co nie spełniają jego wymagań lub nie dotrzymują terminów. Ma skomplikowany ale zarazem niezmienny system przeliczania punktów na oceny.
Jego zajęcia są znakomite dla ludzi bardzo ambitnych i szczególnie interesujących się poruszaną tam problematyką. Jeśli ktoś potrzebuje tylko zaliczenia i chce "odbębnić" zajęcia - radzę trzymać się jak najdalej. -
-
il duce
Anna, przecież to ty chodzisz na te zajęcia, skąd my mamy wiedzieć, czego Pelc oczekuje? W ogóle jakiej odpowiedzi się spodziewasz? Jeśli powiem, że Pelc oczekuje dobrej pracy, dogłębnie omawiającej temat, ale bez lana wody, to będzie ok? Sam profesor napisał kiedyś zabawny i cokolwiek niesprawiedliwy tekst o (bodaj) eseistyce filozoficznej w Przeglądzie Filozoficznym. Tam pisze wyraźnie o swoich oczekiwaniach i jeśli masz ochotę stawiać im czoło - Bóg z tobą.
A najlepiej to spytaj jego samego!
-
Sir Khalid Nasrallah
>il duce napisał
>W ogóle jakiej odpowiedzi
>się spodziewasz? Jeśli powiem, że Pelc oczekuje dobrej
>pracy, dogłębnie omawiającej temat, ale bez lana wody, to
>będzie ok?
Podejrzewam, Rapierze, że Anna spodziewała się i liczyła na to, że napotka tu odpowiedzi z rodzaju tej, której udzielił Prawdziwek, a trole Twojego pokroju oddadzą się zadumie w milczeniu.
Powiedz szczerze, Anno, nie było tak?
>Sam profesor napisał kiedyś zabawny i
>cokolwiek niesprawiedliwy tekst o (bodaj) eseistyce
>filozoficznej w Przeglądzie Filozoficznym.
Idzie Ci może o tekst "Myśli o języku humanistyki" albo o "O jasnym i niejasnym stylu w humanistyce", które stoją drukiem w "Języku współczesnej humanistyki"?
-
il duce
Prawdziwek napisał mydliniastego posta, który nie odpowiadał na pytanie. Mój także nie odpowiadał, ale bez mydła.
Chodzi mi o tekst „Filozofia i eseistyka filozoficzna a naukowe badanie i nauczanie filozofii”, z którym potem polemizowała Skarga (co okazało się niedźwiedzią przysługą dla atakowanego w tekście 'eseistyka filozoficznego'). Wszystko to skończyło się zabawnym i bezlitosnym tekstem Woleńskiego, pewnie najlepszym z całej trójki. Oczywiście sercem jestem po stronie Skargi, mimo że akurat polemika z Pelcem nie specjalnie jej się udała. -
Sir Khalid Nasrallah
Ha, a najciekawsze jest to, że, z tego co widzę na Google, już kiedyś na tym forum o tym tekście wspominałeś, ja się pytałem o co dokładnie chodzi (w bardzo podobny sposób jak teraz) i dostałem dokładne namiary i potem o tym zapomniałem. :-)
Najwyższy czas zaopatrzyć się w toto:
http://www.kopernikanska.pl/prod_k_...
Choć oczywiście nadal sądzę, że jesteś trolem, którzy krzywdzi Annę i Prawdziwka... -
il duce
Nie warto, żaden z trzech nie jest dobry tekstem, który miałby jakąkolwiek wartość merytoryczną. Jest to tylko obrazek prezentujący jałowe i natrętnie powtarzalne przepychanki w obrębie środowiska filozoficznego. Więc jest to koniec końców przyjemność podobna do tej, jaką (chyba) czerpie się z czytania plotkarskich magazynów.
Masz temat dla socjologa, psychologa czy plotkologa: po co oni takie teksty piszą? Bo nie wierzę, że z poczucia misji. -
Sir Khalid Nasrallah
No, jest coś w tym, że w różnorakich "metafilozoficznych" rozważaniach nt. tego, czym się filozof zajmować powinien i w jaki sposób, a czym nie, jest sporo nudy - o ile ktoś nie styka się z tego typu uwagami po raz pierwszy (myślę, że z uwagi na istnienie takich ludzi teksty tego typu miewają jednak niemałą wartość - ładnie uzasadniał to min., za przeproszeniem, Popper).
Ale co by nie mówić, Pelc i Woleński to Wielcy Mędrcy Filozofii, więc chętnie sobie to poczytam, zwłaszcza jeżeli uciera się tam nosa Barbarze Skardze czy innym przedstawicielom filozofii artystycznej, czy też jak niektórzy wolą, nieanalitycznej. -
Sir Khalid Nasrallah
Te, Rapier, a może Ty masz ten tekst gdzieś na papierze? I masz aparat cyfrowy pod ręką i jakieś resztki dobrej woli? -
il duce
Czytałem to w zamierzchłych czasach w BUWie (to taka biblioteka w Warszawie), ale naprawdę - nie ma się czym emocjonować - to, co da się z tych tekstów wynieść, to albo irytację na powielaczy schematycznych sporów, albo utwierdzenie w mocno zleżałych klasyfikacjach. Może już dość? Ile razy można czytać wariacje na temat napaści Carnapa na fenomenologię? Bardziej polecam Tugendhata - duża postać, która jest w stanie napisać coś ciekawego przeciw filozofii, której poppery nie lubią. I nie tupie przy tym nóżką, nie obraża się. Ma on odwagę wejść w spór, choć jego analni koledzy pewnie się bulwersują, że nie celebruje klasycznego stanowiska ("Bełkot, więc o czym tu rozmawiać?").
A to, co stało się między Pelcem, Skargą i Woleńskim, to przecież tylko usypiające czujność ploteczki. -
prawdziwek
Pytania były dwa: Czego Pelc oczekuje i jaki ma stosunek do studentów.
Moje odpowiedzi powinny być jasne, dla każdego studenta, którego te sprawy interesują. Oczekuje znacznie więcej, niż ma to miejsce na standardowych zajęciach w IF, gdzie wymóg pisania esejów jest pro forma i gdzie prace są oceniane zaledwie po pobieżnym przejrzeniu przez prowadzącego. Powiedziałem też, że w przeciwieństwie do obowiązujących standardów w IF Pelc jest bezlitosny: nie spełnisz wymagań w terminie, nie zaliczysz.
Oczywiście biorę teraz poprawkę na to, że na forum IF pojawiają się zwolennicy uprawiania poezji pojęciowej, dla których ten przekaz nie jest dostatecznie oczywisty. Zatem przetłumaczę specjalnie dla nich drugą odpowiedź na język, do którego są przyzwyczajeni:
W perspektywie Bycia prof. Pelca, student odżegnujący się od wglądu w Istotę studiowania, jaką jest spełnianie wymagań i dotrzymywanie terminów, plasuje się w okolicach od-Bytu.
Mam nadzieję, że moja próba podejmowania dyskusji z nieanalitykami zostanie doceniona. -
prawdziwek
Przepraszam zapomniałem o tym, by jak na prawdziwego nieanalityka przystało, odesłać do literatury niezbędnej dla zrozumienia treści mojej myśli. Na dobry początek wymienione niżej pozycje powinny wystarczyć:
Arystoteles, "Metafizyka,
Kartezjusz, "Medytacje o pierwszej filozofii",
Edmund Husserl "Idee czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii",
Edmund Husserl "Medytacje Kartezjańskie",
Martin Heidegger "Bycie i czas",
Jean Paul Sartre "Byt i nicość. Zarys ontologii fenomenologicznej".
Spieszę również poinformować, że najlepiej czytać powyższe dzieła w języku, w którym zostały napisane. W przeciwnym razie czytelnik może nie dostrzec ukrytej w nich prawdziwej głębi, a w efekcie narażony jest na mylne odczytanie treści mojej uwagi. -
-
Sir Khalid Nasrallah
Pięknie powiedziane, Prawdziwku! Pięknie i jakże celnie powiedziane!
>Przepraszam zapomniałem o tym, by jak na prawdziwego
>nieanalityka przystało, odesłać do literatury niezbędnej
>dla zrozumienia treści mojej myśli.
Zazwyczaj literaturą niezbędną dla zrozumienia treści myśli danego artysty pojęciowego okazują się dowolne pozycje książkowe omawianego nurtu, które podaje się aż do wyczerpania się motywacji po stronie formułującego zarzuty. W dobrym guście jest również wyjście z nadinterpretacją ochronną w postaci "moim zdaniem dany filozof mógł twierdzić, że X, choć w żaden sposób nie da się tego wyczytać wprost ani nie wprost z tego, co napisał, niemniej tak mi się w każdym razie wydaje".
>il duce napisał
>Ma on odwagę wejść w
>spór, choć jego analni koledzy pewnie się bulwersują,
>że nie celebruje klasycznego stanowiska ("Bełkot, więc o
>czym tu rozmawiać?").
Śmiałbym twierdzić, że owo stanowisko klasyczne jest tak powszechnie przyjmowane bynajmniej nie bez powodu. -
prawdziwek
>Sir Khalid Nasrallah napisała:
>Zazwyczaj literaturą niezbędną dla zrozumienia treści
>myśli danego artysty pojęciowego okazują się dowolne
>pozycje książkowe omawianego nurtu, które podaje się aż
>do wyczerpania się motywacji po stronie formułującego
>zarzuty.
Należy zważyć, że napisałem tylko jedno zdanie. Jeśli byłby to artykuł, bibliografia byłaby odpowiednio bardziej rozbudowana. Sześć pozycji na każde napisane zdanie wydaje mi się liczbą optymalną.
>W dobrym guście jest również wyjście z
>nadinterpretacją ochronną w postaci "moim zdaniem dany
>filozof mógł twierdzić, że X, choć w żaden sposób nie
>da się tego wyczytać wprost ani nie wprost z tego, co
>napisał, niemniej tak mi się w każdym razie wydaje".
Ja zauważyłem inne ciekawe tendencje, np. powoływanie się na analityków, których wywody mają zdaniem autora uzasadnić tezy wygłaszane w danym bredniotonie. Postmoderniści powołujący się na Austina czy Wittgensteina to całkiem nierzadkie zjawisko - a ich teksty to zaiste znakomite komedie.
>Śmiałbym twierdzić, że owo stanowisko klasyczne jest tak
>powszechnie przyjmowane bynajmniej nie bez powodu.
Oczywiście, że nie bez powodu. Bo rozbieżność między tzw. analitykami i nieanalitykami nie występuje de facto w poglądach filozoficznych, lecz jest radykalną różnicą o charakterze normatywnym. Jest to spór w kwestii norm dotyczących uprawiania nauki, życia akademickiego etc. Analitycy nie dyskutują z nieanalitykami, tak samo, jak większość z nas nie wchodzi w dyskusję z człowiekiem twierdzącym, że można zabijać dla zabawy. Jeżeli ktoś uważa, że ma moralne prawo do tego, aby za parawanem nauki i za pieniądze podatników układać sobie różne artystyczne konstrukcje i toczyć kawiarniane dyskusje o wyższości Heideggera nad Lacanem, to przynajmniej ze mną nie ma o czym dyskutować.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

