Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • il duce

    • 04/12/2009 22:55
    Idzie ktoś na Barbórkę?
  • Sir Khalid Nasrallah

    • 05/12/2009 14:20
    Jej, Benie, zobaczyłem nowy temat, obok Twojego nicka, zasugerowałem się i w pierwszej chwili przeczytałem "matołozofia". :o

    Przy okazji polecam:
    http://wiadomosci.onet.pl/2682,2090...
  • il duce

    • 05/12/2009 18:29
    Ja nie idę na Barbórkę, ale pod domem mi huczą.
    Pomysł jest z dziedziny s-f, ale mi się generalnie podoba. Nie wierzę, że coś takiego zostanie zrealizowane, ze względu na ogólną nieruchawość urzędników i skomplikowanie przedsięwzięcia - to przecież organizacyjnie znacznie trudniejsze od budowy metra. Kto takim doniesieniom wierzy, niech przypomni sobie swoją ostatnią przejażdżkę obwodnicą Warszawy, lub wizytę na wyremontowany Centralnym.
    Swoją drogą ciekawe, czy od lat pieczołowicie budowany system parkomatów zostanie wtedy zniesiony.
  • il duce

    • 05/12/2009 20:12
    W temacie:
    http://www.trucktrend.com/autoshows...

    Obleśna wajcha zmiany biegów.
  • Sir Khalid Nasrallah

    • 05/12/2009 23:46
    No, mhm, a popatrzcie jakie ten ma kierunkowskazy.
    http://www.otomoto.pl/index.php?sec...
  • Bubi

    • 06/12/2009 12:10
    Nie ma żadnych powodów, by wprowadzać podobne rewelacje. Warszawa jest sparaliżowana w godzinach szczytu z powodu idiotów, którzy nie potrafią sprawnie ruszyć spod świateł, a także - przede wszystkim - z powodu jełopów, którzy blokują skrzyżowanie, nie mając możliwości opuszczenia.
    Realny powód takich pomysłów to drenaż portfeli, czyli złodziejstwo w majestacie prawa. O nic innego tu nie chodzi!!!
    Ty zaś Rapierze nie jesteś żadnym liberałem, skoro podobają Ci się takie pomysły. Jest to bowiem klasyczny socjalizm.
  • Sir Khalid Nasrallah

    • 06/12/2009 13:07
    >Bubi napisał
    >Warszawa jest sparaliżowana w godzinach szczytu z powodu
    >idiotów, którzy nie potrafią sprawnie ruszyć spod
    >świateł, a także - przede wszystkim - z powodu jełopów,
    >którzy blokują skrzyżowanie, nie mając możliwości
    >opuszczenia.

    Otóż to. Ilość samochodów w centrum stolicy nie ma tutaj żadnego znaczenia. Gdyby tylko inni nauczyli się (od kierowców, którzy mają olbrzymie doświadczenie, czyli od takich jak ja czy Bubi) ruszać zrywem spod świateł i nie blokować skrzyżowań, ilość ta mogłaby rosnąć w nieskończoność, a problem braku płynności ruchu by nie istniał. Wystarczyłoby tylko wprowadzić system odpowiednio surowych kar cielesnych i pieniężnych oraz należycie agresywnie korzystać z klaksonów. Jakiekolwiek próby reorganizacji struktury ruchu pojazdów w miastach są więc całkowicie pozbawione sensu. A kto się z tym nie zgadza nie jest ani liberałem, ani konserwatystą, jest po prostu komunistą, idiotą, jełopem i homoseksualistą.
  • il duce

    • 06/12/2009 17:35
    Oczywiście cały pomysł będzie sensowny pod warunkiem, że komunikacja miejska będzie darmowa. To rzeczywiście jest odrobinę socjalistyczny pomysł. A co do przyczyn korków w Warszawie, to oczywiście zasadniczo się mylisz - ulice są zaprojektowane na mniejszą przepustowość, niż ta, jaka jest konieczna przy warszawskim natężeniu ruchu.
  • Sir Khalid Nasrallah

    • 06/12/2009 17:47
    >Bubi napisał
    >Realny powód takich pomysłów to drenaż portfeli, czyli
    >złodziejstwo w majestacie prawa. O nic innego tu nie
    >chodzi!!!

    Idąc zboczem góry Thai, Konfucjusz natknął się na kobietę, która rozpaczliwie szlochała nad grobem. Mistrz skierował się ku niej, a następnie posłał ucznia, aby ją wypytał.

    - Czy rozpacz twoja jest rozpaczą tego, kto doświadczył smutku nad smutkami?

    - Jest takaż - odrzekła. - Dawno temu ojca mojego męża zabił tu tygrys. Mój mąż także został zabity. A teraz mój syn zginął w ten sam sposób.

    - Czemu nie opuścisz tego miejsca? - spytał mistrz.

    - Nie gnębi mnie tu rząd - usłyszał odpowiedź.
  • Bubi

    • 06/12/2009 20:58
    >Sir Khalid Nasrallah napisała:
    >Otóż to. Ilość samochodów w centrum stolicy nie ma
    >tutaj żadnego znaczenia.

    Nie twierdzę, że nie ma znaczenia. Twierdzę, że w Warszawie jest daleka od ilości krytycznej.

    Gdyby tylko inni nauczyli się (od
    >kierowców, którzy mają olbrzymie doświadczenie, czyli od
    >takich jak ja czy Bubi) ruszać zrywem spod świateł

    Nie zrywem, a wtedy, kiedy zapala się zielone światło. A nie sekundę czy dwie po tym, i później odpowiednio po ruszeniu samochodu z przodu.

    i nie
    >blokować skrzyżowań, ilość ta mogłaby rosnąć w
    >nieskończoność, a problem braku płynności ruchu by nie
    >istniał.

    Nie bój się, Twój idol Tusk zrobi już tak, by każdy nie miał samochodu. Jakiś nowy podatek czy coś w tym stylu zawsze się znajdzie.

    Wystarczyłoby tylko wprowadzić system
    >odpowiednio surowych kar cielesnych i pieniężnych oraz
    >należycie agresywnie korzystać z klaksonów.

    Na takich jak Ty nie ma co trąbić. To za skomplikowany komunikat dla takiego kutasiego łba.

    Jakiekolwiek
    >próby reorganizacji struktury ruchu pojazdów w miastach
    >są więc całkowicie pozbawione sensu.

    Nie jakiekolwiek, a socjalistyczno-złodziejskie.

    A kto się z tym nie
    >zgadza nie jest ani liberałem, ani konserwatystą, jest po
    >prostu komunistą, idiotą, jełopem i homoseksualistą.

    To celna charakterystyka Twojej osoby wuju.
  • Bubi

    • 06/12/2009 23:38
    >benito napisał
    >A co do przyczyn
    >korków w Warszawie, to oczywiście zasadniczo się mylisz -
    >ulice są zaprojektowane na mniejszą przepustowość, niż
    >ta, jaka jest konieczna przy warszawskim natężeniu ruchu.

    Nie mylę się, jestem uważnym obserwatorem ruchu i jestem pewien swoich racji.
    Podam Ci trzy przykłady miejsc, w których powstają gigantyczne korki, które wynikają głównie z jełopliwości kierowców.
    1. Łazienki w stronę Pragi, na moście. Są tam często korki, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nikną za zwężką. Ale cóż to za zwężka? Trzy pasy, z których prawy skrajny jest dla zjeżdżających na Wał, zwężają się do dwóch. Światła - za dobry kilometr. Przyczyny korka (czasem małego przytkania) - kretynizm ludzi, którzy wyprawiają tam cuda. Wpierdalają się, bez potrzeby hamują, a że jadą zderzak w zderzak, wywołuje to raptowne hamowanie całej kolumny. Jeden kretyn muskający co i rusz pedał powoduje, że aż pod Legią ludzie prawie wjeżdżają sobie w zady.
    2. Łomianki. Dwupasmówka. Parę skrzyżowań ze światłami. Dzikie korki, które znów dziwnym trafem nikną za Marynoncką. Dlaczego??? Kretyni śpią na światłach. Tutaj widzisz jak na dłoni nietrafność swojej uwagi, bo to szeroka, dwupasmowa jezdnia. Ale jeśli na światłach przejeżdża nie 50, a 20 samochodów, to robi się chujnia.
    3. Chałubińskiego od centrum do GUS. Zawsze popołudniami zasrane. Często tak, że od GUS Niepodległości jest puste. Powód: ślamazarne ruszanie, kretyni notorycznie zastawiający skrzyżowanie z Koszykową.

    A może jeszcze ONZ, gdzie w najgorszych godzinach dosłownie za każdym razem kretyn blokuje pas-dwa, bo został na rondzie.

    Rozwiązanie tego jest bardzo proste. Po prostu - kurwa - powinni tam stać policjanci, robić zdjęcia i wlepiać syte mandaty. A cała akcja powinna być nagłośniona odpowiednio w mediach. I chuj. Skoro jebany bus-pas na Łazienkach jest pusty, bo permanentnie stoi tam straż miejska, to dlaczego tutaj miałoby być inaczej?
  • il duce

    • 07/12/2009 08:58
    Masz cień racji. A co z takimi sytuacjami, jak trasa którą znam najlepiej: most świętokrzyski - targowa - radzymińska - przy maku w prawo i fru aż do Wołomina? W godzinach szczytu korki odpuszczają dopiero za światłami przy wjeździe do Kobyłki, bo tam są dwie długie proste. Zimą zdarza się, że trasa zajmuje ponad dwie godziny, a jest to przecież jakieś 25 km. Tam jest zbyt duże nasilenie ruchu i pstrykając zdjęcia tylko ułatwisz Tuskowi uporanie się z dziurą budżetową.

    A mnie najbardziej drażnią dostawcy soczków do sklepu pod moim domem. Parkują swoimi ciężarówkami tak, że włączając się do ruchu mam zerową widoczność i muszę jak ta ciota wytaczać się powoli licząc, że nikt akurat mnie nie skasuje. Oczywiście nie mam im tego za złe, co, mają biedacy parkować legalnie pod buwem i przez 500 metrów zapychać z tymi paletami?
  • Bubi

    • 07/12/2009 12:12
    Zacznijmy od tego, że ludzie muszą do tego Wołomina jeździć, bo nie ma żadnej alternatywnej komunikacji publicznej. Tak więc może niech sobie jeżdżą, a Gronkowiec niech da im spokój. Generalnie rzecz biorąc do Wołomina jeździ się 1.15-1.30 w godzinach szczytu, co jeszcze nie jest jakąś największą tragedią.
    Tragedią natomiast jest, gdy od Centralnego do ronda ONZ jedziesz 30 minut, co zdarzało mi się nie raz, właśnie z powodów, o których wspominałem.

    Do tego Wołomina czy Kobyłki spróbuj jeździć przez Nadmę. Jest milej, choć dalej.
  • Bubi

    • 07/12/2009 18:24
    Co do tego Wołomina to jeszcze jedno spostrzeżenie Rapierze. Otóż w Polsce w warunkach dużego natężenia ruchu na zwykłej jednopasmowej drodze gdy ktoś próbuje skręcić w lewo, obowiązkowo musi to przystopować ruch co najmniej na kilkanaście sekund, a bywa, że i dłużej.
    Nie ma zwyczaju, by włączyć migacz odpowiednio wcześnie, i by od razu płynnie bez zatrzymywania się wpuścić delikwenta. Bo tutaj wcale nie trzeba się zatrzymywać, wystarczy odpowiednio wcześnie błysnąć światłami i zdjąć nogę z gazu. Ale cham tego nie czyni, a i też często jełop nie rozumie.
    Gdy takie sytuacje zdarzają się co i rusz, kompletnie rozbija to płynność ruchu.

  • il duce

    • 08/12/2009 19:45
    W wyliczaniu problemów kierowców masz jak zwykle rację. Do Wołomina jeżdżę czasem przez Nadmę, ale najczęściej przez tzw. działeczki - polecam to rozwiązanie.
  • bartkiller

    • 08/12/2009 20:06
    Mnie też denerwuje niepomiernie parkowanie - często jest tak, że jest latarnia czy inny słup, a ktoś parkuje zostawiając między sobą a słupem maksymalną możliwą ilość miejsca niewystarczającą, by zmieścił się tam jakikolwiek samochód. Powinny być chyba jakieś instrukcje, że to nie wstyd wysiąść i spojrzeć ile miejsca z tyłu zostało przed zgaszeniem silnika :x
  • Bubi

    • 08/12/2009 20:16
    >benito napisał
    >W wyliczaniu problemów kierowców masz jak zwykle rację.
    >Do Wołomina jeżdżę czasem przez Nadmę, ale
    >najczęściej przez tzw. działeczki - polecam to
    >rozwiązanie.

    Oczywiście, znam je, oferuje bardzo katolickie zakręty. Tyle, że niestety w godzinach szczytu, zwykle przytkane.
    Znam jeszcze inną opcję. Otóż na rondzie w lesie, za Zielonką, dajesz w prawo (jadąc w stronę Warszawy). I zaraz potem w pierwszą drogę w lewo. W lesie, ale w asfalt. Przejeżdżasz tory i później dolatujesz do białostockiej już za M1, ale jeszcze przez MacDonaldem. Musiałbym wysilić mózgownicę, by przypomnieć sobie dokładnie patenty w Ząbkach (a tego jak wiemy nie lubię), ale jeśli jesteś zainteresowany, przypomnę sobie i sprzedam patent.
    Jak tam jeździłem, nade wszystko był przyjemniejszy, a zwykle też szybszy.
  • Bubi

    • 08/12/2009 20:18
    >bartkiller napisał
    >Mnie też denerwuje niepomiernie parkowanie - często jest
    >tak, że jest latarnia czy inny słup, a ktoś parkuje
    >zostawiając między sobą a słupem maksymalną możliwą
    >ilość miejsca niewystarczającą, by zmieścił się tam
    >jakikolwiek samochód. Powinny być chyba jakieś
    >instrukcje, że to nie wstyd wysiąść i spojrzeć ile
    >miejsca z tyłu zostało przed zgaszeniem silnika :x

    To podejście liberalne. Nie nie, nie piję tu do Rapiera. Liberalne w ujęciu tuskowym. Wolność Panie, wolność czynienia innym koło dupy.
  • il duce

    • 08/12/2009 23:21
    Tak, znam tę drogę, widzę, że także jesteś koneserem zakrętów. Droga przez działki - właściwie ciągły zakręt, z jedną (obecnie dwoma, odkąd wyremontowano końcowy odcinek) możliwością efektownego wyprzedzania. Droga przy zakładzie dla psychicznych - w okolicy torów kilka przyjemnych zakrętów z ładną zielenią dookoła. Do tego przejazd niestrzeżony, lubię.
  • Bubi

    • 09/12/2009 07:30
    >benito napisał
    >Tak, znam tę drogę, widzę, że także jesteś koneserem
    >zakrętów. Droga przez działki - właściwie ciągły
    >zakręt, z jedną (obecnie dwoma, odkąd wyremontowano
    >końcowy odcinek) możliwością efektownego wyprzedzania.
    >Droga przy zakładzie dla psychicznych - w okolicy torów
    >kilka przyjemnych zakrętów z ładną zielenią dookoła.
    >Do tego przejazd niestrzeżony, lubię.

    He, widzę, że także jesteś specjalistą tamtejszej mototopografi.
    A przez lasek i wądoły z Zielonki do Rembertowa - znasz? Wypadasz wówczas niedaleko wiaduktów na Żołnierskiej.
  • il duce

    • 10/12/2009 00:32
    A, nie znam, nie znam. Powiedz, to przetestuję - choć prawdę mówiąc nie lubię jeździć przez Marsa, to skrzyżowanie, co ciągle je przebudowują, drażni mnie i stresuje. Znaczy zbieg Ostrobramskiej, Grochowskiej i Marsa - to jednak infrastrukturalna kałamarnica.
  • Bubi

    • 10/12/2009 01:22
    >benito napisał
    >A, nie znam, nie znam. Powiedz, to przetestuję - choć
    >prawdę mówiąc nie lubię jeździć przez Marsa, to
    >skrzyżowanie, co ciągle je przebudowują, drażni mnie i
    >stresuje. Znaczy zbieg Ostrobramskiej, Grochowskiej i Marsa
    >- to jednak infrastrukturalna kałamarnica.

    Ta droga jest okresowo wyrównywana i wtedy jest OK. Ale zwykle są na niej koszmarne doły. Tym nie mniej, czasem jest to jakaś alternatywa.
    Jak jedziesz z Wołomina do Warszawy, mijasz Orleny za Kobyłką i w końcu wjeżdżasz do Zielonki. Z lewej jest to wojo, nie pamiętam, jednostka czy jakiś instytut. I są obok światła. Na drugich skręcasz w lewo. Walisz ciągle prosto, aż w końcu pierwszeństwo będzie iść w prawo, Ty zaś jedziesz prosto szutrem z dziurami (w każdym razie jak ja jeździłem, to był szuter).
    Tym szutrem kawałek prosto, aż w końcu będzie ewidentna droga z lewo w las. Tam skręcasz i jedziesz ciągle prosto, aż w końcu dojedziesz do asfaltu. Tam w prawo i do oporu prosto. I dojedziesz do Żołnierskiej. Oczywiście i na tej trasie są różne warianty i warianciki, nie mniej jednak ogólnie wygląda to tak, jak napisałem.
    Z tym, ze zaznaczam wyraźnie - okresowo doły są takie, że trzeba się tam momentami wlec jak żółw. Przez to zysk czasowy jest mocno ograniczony. No, ale nie jedzie sie w korku, co dla mnie często bywało decydujące.
    O, popatrz na zumi.
    W tej Zielonce skręcasz w Wojska Polskiego, a potem jedziesz Pastuszków.
  • Bubi

    • 10/12/2009 01:24
    >benito napisał
    >- to jednak infrastrukturalna kałamarnica.

    Homo homini lupus - to wiesz - i napierasz.
  • bartkiller

    • 10/12/2009 19:33
    >benito napisał
    >A, nie znam, nie znam. Powiedz, to przetestuję - choć
    >prawdę mówiąc nie lubię jeździć przez Marsa, to
    >skrzyżowanie, co ciągle je przebudowują, drażni mnie i
    >stresuje. Znaczy zbieg Ostrobramskiej, Grochowskiej i Marsa
    >- to jednak infrastrukturalna kałamarnica.

    kurwa, rzadko tam jestem, ale jak jestem to wypadam w przeciwną stronę niż chciałem jechać :X
  • Bubi

    • 10/12/2009 21:12
    >bartkiller napisał
    >kurwa, rzadko tam jestem, ale jak jestem to wypadam w
    >przeciwną stronę niż chciałem jechać :X

    He he, i mnie się to zdarzyło raz czy dwa. Zatem - jesteś usprawiedliwiony kurwa!
  • il duce

    • 14/12/2009 18:23
    I co, Bubi, jeździło się bokami?
  • Bubi

    • 14/12/2009 23:01
    >benito napisał
    >I co, Bubi, jeździło się bokami?

    A owszem, bez jakiś tam ekscesów, po prostu porobiłem sobie wahadełko, tu i ówdzie. Takie tam wstawianie raz w tę, raz we wtę na prostej.
    Przewaga nad tłuszczą wynikająca z napędu jest jednak porażająca.
  • il duce

    • 14/12/2009 23:06
    To ja mam inne doświadczenia. Stokroć łatwiej mi zgubić przyczepność z racji mocy. Zapewne 4x4 pomaga przy powrocie na właściwą trajektorię, ale cholera, rzuca rozkosznie.
  • Bubi

    • 14/12/2009 23:15
    E, nie przesadzaj Rapierze. Z tym stokroć. Masz po prostu łatwiej. Mnie w wielu momentach brakuje mocy (w pewnym zakresie obrotów), by gazem wstawiać samochód bokiem.
    Jeśli masz problemy, to już spieszę wyjaśnić Ci przyczynę: masz chujowe opony. Jeździłem foresterem 177KM na kiepskich oponach zimowych - kiepskich w praktyce, bo w testach wcale nie takich strasznych - i to była porażka. Nie przez moc!
    Opony to podstawa. A jak już wspominałem, Dunlop 3D to wybór prawdziwego katolicka.
  • Bubi

    • 14/12/2009 23:21
    Ja zresztą nie jestem znawcą opon, te Dunlopy to pierwsze opony z prawdziwego zdarzenia, jakie mam. Jak mi rzucisz nazwę swoich, to niewiele mi to powie. Po prostu na śniegu możemy się kiedyś sprawdzić spod świateł. Bez napinania się i szaleństw, to i nawet do 70-80 wystarczy, by zobaczyć, które lepsze.
  • il duce

    • 15/12/2009 00:26
    >Bubi napisał
    >Jeśli masz problemy, to już spieszę wyjaśnić Ci
    >przyczynę: masz chujowe opony.

    A chuj je wie. Odziedziczyłem po poprzednim właścicielu i są ciągle w dobrym stanie.


    Jeździłem foresterem 177KM
    >na kiepskich oponach zimowych - kiepskich w praktyce, bo w
    >testach wcale nie takich strasznych - i to była porażka.
    >Nie przez moc!

    To ciekawe. Mogę wierzyć na słowo lub nie.

    No to jak, Khalid, jedziemy z Bubim do lasu? Będziesz mógł naocznie wyrobić sobie zdanie o moich oponach, nie lada gratka, co?
  • Bubi

    • 15/12/2009 00:30
    Niezjechany bieżnik to jeszcze nie powód, by mówić, że opona jest dobra. Serio, jeździłem na bardzo świeżych Nokianach WR - teoretycznie mają dobrą opinię, a była to porażka po całości.
    Powiem Ci tyle, że na swoich 3D po dobrym śniegu 120 jest dla mnie prędkością rodzinną. Oczywiście pomijam zagrożenia wynikające z ruchu jełopów - czasem trzeba ze względu na nich zwolnić.
  • Bubi

    • 15/12/2009 00:35
    Ale tak w ogóle to ja nie umiem nim dobrze jeździć po śniegu. Trzyma się na tyle dobrze, że nie używając ręcznego ciężko go wstawić bokiem przy prędkościach osiąganych w zwykłym ruchu. Trzeba by jakieś lotnisko.
  • il duce

    • 15/12/2009 02:18
    Prawie nie wierzę. Przy normalnym, choć zdecydowanym ruszaniu z lekko skręconymi kołami na dzisiejszym śniegu musiałem już kontrować - jechałem nie więcej niż 20kmh. Twoje 120 na śniegu wkładałbym między bajki, gdyby nie to, że nie zwykłeś wciskać kitu. A może zapomniałeś nadmienić, że masz łańcuchy na tych oponach?
  • Bubi

    • 15/12/2009 09:12
    No mówię, jak był ruch z naprzeciwka, to tak szybko nie jechałem, bojąc się że jakiś patafian z naprzeciwka wyjebie na mój pas. Jak wyprzedzałem, to też nie aż tak strasznie szybko. Pomijając jednego volviaczka, którego pożarłem przy 140. I te 140 też mógłbym spokojnie jechać, gdyby była dobra widoczność. Ale ja jechałem wówczas w nocy i często przy sporym opadzie. Była w zeszłym roku taka noc, co były białe jezdnie.
  • Bubi

    • 15/12/2009 09:36
    I oczywiście musi być dobry śnieg. Nie taki wyjeżdżony, wylodzony, tylko taki przyczepny, po który gdybyś po nim chodził, delikatnie by skrzypiał.
    Wczoraj np. ani razu nie spotkałem dobrego śniegu, albo była to taka ciapa - błoto pośniegowe, co jest właściwie równie chujowe, co lód, albo śnieg wylodzony.

    Ja sam niedoceniałem przez lata roli opon, pewnie dlatego, że jeździłem popierdułkami. Ale na tym nie ma co oszczędzać, bo różnica w bezpieczeństwie jazdy jest porażająca. Ja np. wymienię swoje letnie fabryczne Yokohamy po jednym sezonie. Powód - na mokrej jezdni to po prostu "troleje". Nijak nie przystają do samochodu i jego możliwości. Jako, że nie jesteś dziadem, też Ci to polecam, a opony opchniesz na allegro, czy gdzie indziej.

    Poza tym to 120 to na takiej typowej krajówce. Z przewagą prostych. Nie twierdzę, że na kaszubskiej drodze 3-rzędnej też byłaby to prędkość "rodzinna".
  • da da

    • 16/12/2009 12:03
    >Sir Khalid Nasrallah napisała:
    >>Bubi napisał
    >>Warszawa jest sparaliżowana w godzinach szczytu z powodu
    >>idiotów, którzy nie potrafią sprawnie ruszyć spod
    >>świateł, a także - przede wszystkim - z powodu
    >jełopów,
    >>którzy blokują skrzyżowanie, nie mając możliwości
    >>opuszczenia.
    >
    >Otóż to. Ilość samochodów w centrum stolicy nie ma
    >tutaj żadnego znaczenia. Gdyby tylko inni nauczyli się (od
    >kierowców, którzy mają olbrzymie doświadczenie, czyli od
    >takich jak ja czy Bubi) ruszać zrywem spod świateł i nie
    >blokować skrzyżowań, ilość ta mogłaby rosnąć w
    >nieskończoność, a problem braku płynności ruchu by nie
    >istniał. Wystarczyłoby tylko wprowadzić system
    >odpowiednio surowych kar cielesnych i pieniężnych oraz
    >należycie agresywnie korzystać z klaksonów. Jakiekolwiek
    >próby reorganizacji struktury ruchu pojazdów w miastach
    >są więc całkowicie pozbawione sensu. A kto się z tym nie
    >zgadza nie jest ani liberałem, ani konserwatystą, jest po
    >prostu komunistą, idiotą, jełopem i homoseksualistą.

    az uznalem ze cos napisze.
    mimo zem zwolennikiem wprowadzenia tych oplat to Bubi ma racje. nie wiem jak sytuacja wyglada poza centrum, ale w centrum, jako ciagly uczestnik komunikacji miejskiej moge sie z bliska przygladac tym pieprzonym korkom w godzinach szczytu i w najbardziej zakorkowanych miejscach to nie ilosc samochodow jest podstawowym problemem tylko tendencja do wpychania i blokowania jakis debili ktorym albo sie nie chcialo ruszyc odpowiednio wczesnie albo musieli przejechac akurat na tym swietle i utkneli blokujac caly pas. np. zakorkowanie placu 3 krzyzy czy onz tylko z tego wynika. innym standardem, ktory doprowadza do furii jest sygnalizowanie awarii, blokowanie pasa i wypuszczanie pasazera- rzecz nagminna w godzinach szczytu. policja rzeczywiscie moglaby zaczac wlepiac za to ostre mandaty i byloby kilka razy lepiej.

    za to niezlym arg. za oplatami jest prosty fakt iz te pieprzone spaliny i drgania nie dosc ze znaczaco obnizaja jakosc zycia to do tego rozpieprzaja stara, piekna zabudowe. co mnie szczegolnie interesuje.
    i pierdoleniem jest ze to socjalizm. jest wrecz odwrotnie. niestety nie zyjemy w raju libertarian i nie mam np. ja mozliwosci samoorganizowania sie z reszta mieszkancow gminy srodmiescie i tworzenia wlasnych przepisow i traktatow w sprawie ruchu samochodowego na terytorium na ktorym mieszkam. poniewaz panstwo mi zabrania. niech w takim razie chociaz reprezentuje moje interesy.

    ale to co wyprawiaja palanty w godzinach szczytu wola o pomste do nieba. to sa naprawde komunisci idioci jelopy i homoseksualisci.
  • Bubi

    • 16/12/2009 14:45
    Jesteś bardzo wartościową dyskutantką koleżanko "da da".
    Źle jednak diagnozujesz sprawę ideologicznego przyporządkowania tych rozwiązań. Miasto z natury jest hałaśliwe i smrodliwe. Jeśli komuś przeszkadza ruch, a mieszka na Marszałkowskiej, powinien po prostu się przeprowadzić. Ja płacę podatek w paliwie, a fakt, że drogami w Warszawie zarządza ZDM nie oznacza, że nie są to drogi, za które ja płacę. Wygląda to po prostu tak, że nie obcinając w żaden sposób podatków drastycznie ogranicza się moje możliwości korzystania z samochodu. Jest to typowe lewicowe chujogranie.
    Jeśli już interwencjonizm państwowy miałby być wskazany, polecałbym rozdawać na ulicy mydło, by podróż komunikacją była milsza. Ale nie wątpię, że Ty pachniesz fiołkami i nigdy spod pachy Ci nie jebało.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • Sir Khalid Nasrallah

    • 16/12/2009 15:32
    >benito napisał
    >No to jak, Khalid, jedziemy z Bubim do lasu? Będziesz
    >mógł naocznie wyrobić sobie zdanie o moich oponach, nie
    >lada gratka, co?

    Ba, pewno. Ale ja nie chcę już tak całkiem pogrążać Bubiego. Potem by ludzie mówili, że Bubi nie dość, że Jarosa się przestraszył, to jeszcze od Khalida dostał w mordę...

    Stubbie, a Ty z tym kasowaniem i zakładaniem kont w serwisach społecznościowych to może zabiegasz o jakiś nowy rekord Guinessa? Czy też jesteś targany sprzecznościami i przeżywasz w tak swoisty sposób jakiś kolejny dramat istnienia?
  • Bubi

    • 16/12/2009 19:26
    >Sir Khalid Nasrallah napisała:
    > Potem by ludzie mówili, że Bubi nie dość, że
    >Jarosa się przestraszył, to jeszcze od Khalida dostał w
    >mordę...

    Przejmujesz się, co ludzie mówią? Ja mam to w dupie. Spróbuj szczęścia pajacu.
| |

strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...

Uniwersytet Warszawski, Filozofia


Zapisz się do klasy


Strona 1/25

M.

gniah!

filozof

Ag.

Shakespeare of enormous cock

helen

Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (3)