-
Sir Khalid Nasrallah
Tej, ale zdaje się, że on w tym zdaniu już zaczął pisać o czym innym. Chyba się na dygresję porwał - było tam nawet "swoją drogą". -
Anonim
>Sir Khalid Nasrallah napisała:
>Tej, ale zdaje się, że on w tym zdaniu już zaczął
>pisać o czym innym. Chyba się na dygresję porwał - było
>tam nawet "swoją drogą".
Kurwa, jednak stać Cię na obiektywizm. Jestem poruszony. -
Kobieta zmienną jest związaną
Dyskusja jest przesmieszna! Naprawde. Umarłam ze śmiechu. Ale zakładając, że dusza istnieje (wiem, wiem...) skąd wiadomo, że wciela się ona w ciało w momencie poczęcia? Przecież św.Tomasz, sam Ojciec Kościoła Katolickiego twierdził, że Bóg zsyła duszę dopiero w którymśtam tygodniu życia płodu. Więc może wczesna aborcja in vitro byłyby spoko wg. św. Tomasza, a jeśli byłyby spoko według Ojca Kościoła to czemu nie według Bubiego, Cejrowskiego i Terlikowskiego? -
Anonim
>Kobieta zmienną jest związaną napisała:
>Dyskusja jest przesmieszna! Naprawde. Umarłam ze śmiechu.
>Ale zakładając, że dusza istnieje (wiem, wiem...) skąd
>wiadomo, że wciela się ona w ciało w momencie poczęcia?
>Przecież św.Tomasz, sam Ojciec Kościoła Katolickiego
>twierdził, że Bóg zsyła duszę dopiero w którymśtam
>tygodniu życia płodu. Więc może wczesna aborcja in vitro
>byłyby spoko wg. św. Tomasza, a jeśli byłyby spoko
>według Ojca Kościoła to czemu nie według Bubiego,
>Cejrowskiego i Terlikowskiego?
Hipoteza jest prosta. Tomasz był impotentem i jako taki nie mógł bić konia. Dlatego też pisał swoje rewelacje o masturbacji. To zaś dyskwalifikuje go jako obiektywnego gracza na scenie teizmu.
Nie wiem jak u Terlikowskiego i Cejrowskiego, ale u mnie sprawy stoją dobrze, więc słuchaj mnie, a nie Tomasza (świętego). -
-
il duce
>Kobieta zmienną jest związaną napisała:
>według Ojca Kościoła to czemu nie według Bubiego,
>Cejrowskiego i Terlikowskiego?
Ale Tomasz nie jest Ojcem Kościoła. Nie bardziej niż np. Bubi.
-
Anonim
>ben napisał
>Ale Tomasz nie jest Ojcem Kościoła. Nie bardziej niż np.
>Bubi.
Odpowiadając poważnie, to co mnie obchodzi jakiś Tomasz? Moja argumentacja o duszy odnosi się do spostrzeżenia, że w każdej kulturze, w każdej epoce, dominujące prądy religijne uznawały istnienie duszy. Stanowi to nie dowód, a pewną przesłankę. Tak więc teorie Tomasza - wielkiego autorytetu religijnego, przyznaję - nic tu nie wnoszą. Ponieważ mógł się on mylić, a natura sprawy jest taka, że jest ona właściwie nieweryfikowalna.
Ja zaś Rapierze - gdybym się nawrócił - byłbym dzisiaj wujem kościoła.
-
Kobieta zmienną jest związaną
No ale co z tego, ze wiekszosc kultur etc. uznaje istnienie duszy. Czy masz definitywna wiedze, ze wszystkie te kultury uznawaly istnienie duszy w plodzie od momentu poczecia? Skoro nawet w katolicyzmie bywalo inaczej... Zreszta...ta rozmowa jest bez sensu...Chyba juz kiedys Cie pytalam: a co Ci daje ta "dusza"? Przeciez sam mowisz, ze nie jestes praktykujacy czy nawet bardzo wierzacy, wiec nie chodzi Ci o zbawienie, na pewno nie przyznasz, ze w zwiazku z istnieniem duszy ma sie tez jakies specjalne, duchowe stany psychiczne, ktore moga powstac przed zaistneiniem ukladu nerwowego, jesli chodzi Ci po prostu o to, ze dusza = jednostka homo sapiens, to rownie dobrze moglbys poprzestac na tym, ze kazdy plod ma okreslony dna, to tak samo robi z plodu jednostke homo sapiens. Ale Tobie zapewne chodzi o to, ze dusza = bycie podmiotem etycznym, bycie czlowiekiem. I na jakiej zasadzie ja sie pytam? Czemu abstrakcyjny, nieokreslony byt (dusza) ma wyznaczac jakis rodzaj postepowania etycznego? Zauwaz, ze pod slowo "dusza" mozesz wsadzic cokolwiek, czyli np. "cos", "zarodek ma to <<cos>> co sprawia, ze zabicie go jest zbrodnia taka jak na niewinnym czlowieku". To nie jest argument, ani przeslanka, ani wniosek, to jest Twoje zyczenie o charakterze normatywnym. Dlatego dyskusja z Toba jest niemozliwa. Rownie dobrze ja moge odpowiedziec: "Ja tak nie uwazam". Koniec dyskusji.
(O kurcze dopiero teraz zobaczylam, ze cos bardzo podobnego napisal juz wczesniej ben, ale nie chce mi sie kasowac, ja napisalam prosciej, moze Bubi zrozumie) -
Anonim
>Kobieta zmienną jest związaną napisała:
>No ale co z tego, ze wiekszosc kultur etc. uznaje istnienie
>duszy.
O tym pisałem już kiedyś. Ze względu na przedmiot sporu uważam, że należy postępować nadzwyczaj ostrożnie. Chuchając na zimne.
Czy masz definitywna wiedze, ze wszystkie te kultury
>uznawaly istnienie duszy w plodzie od momentu poczecia?
Oczywiście, że nie mam. Ale co to ma do rzeczy? Mógłbym nawet ja sam wysnuć taki postulat - i to by wystarczyło. W końcu reprezentuję sobą wysoką kulturę osobistą, nieprawdaż kurwa?
>Skoro nawet w katolicyzmie bywalo inaczej...
I cóż z tego - zapytam ponownie.
Zreszta...ta
>rozmowa jest bez sensu...
Jak to z lewakiem - zawsze spełznie na niczym. Ale przynajmniej nie jesteś Khalidem.
Ale Tobie zapewne chodzi o to, ze
>dusza = bycie podmiotem etycznym, bycie czlowiekiem. I na
>jakiej zasadzie ja sie pytam? Czemu abstrakcyjny,
>nieokreslony byt (dusza) ma wyznaczac jakis rodzaj
>postepowania etycznego?
Ciekawe pytanie. Poddające pod wątpliwość całą naszą etykę, uczucia itd.
Zauwaz, ze pod slowo "dusza" mozesz
>wsadzic cokolwiek, czyli np. "cos", "zarodek ma to <<cos>>
>co sprawia, ze zabicie go jest zbrodnia taka jak na
>niewinnym czlowieku". To nie jest argument, ani przeslanka,
>ani wniosek, to jest Twoje zyczenie o charakterze
>normatywnym. Dlatego dyskusja z Toba jest niemozliwa. Rownie
>dobrze ja moge odpowiedziec: "Ja tak nie uwazam". Koniec
>dyskusji.
Jesteś istotą zupełnie pozbawioną empatii i wrażliwości w sprawach subtelnych. Dlatego też nie przekonam Cię do swoich racji. Podobnie, jak nie przekonałbym do swoich racji czekisty czy esesmana. Po prostu pewni ludzie pewnych rzeczy nie czują.
>(O kurcze dopiero teraz zobaczylam, ze cos bardzo podobnego
>napisal juz wczesniej ben, ale nie chce mi sie kasowac, ja
>napisalam prosciej, moze Bubi zrozumie)
Rapier broni się spalaniem katolickiej ilości wachy. Ty Kobieto niestety nie masz na swoją obronę nic podobnego... -
il duce
>Bubi napisał
>Rapier broni się spalaniem katolickiej ilości wachy. Ty
>Kobieto niestety nie masz na swoją obronę nic podobnego...
Bubi, ja mam po prostu rację. A co do meritum - faktycznie, dojeżdżając do Gdańska muszę tankować. Jeśli lubisz płacić za autostradę, polecam trasę przez Golub-Dobrzyń.
Kobieto, jaki jest samochód Twoich marzeń? http://drive-line.com/wp-content/up... ??
Swoją drogą po Warszawie jeździ tym jakiś dziadek w czapce i gniecie jak szalony. Polecam.
-
Kobieta zmienną jest związaną
Ja tam w ogole nie lubie samochodow. Uwazam, w moim bezdusznym esesmanskim sumieniu, ze wszyscy (obowiazkowo!) powinni poruszac sie po centrach miast dobrze rozwinieta i punktualna komunikacja miejska (Taki totalitarny, slodki obrazek). -
Kobieta zmienną jest związaną
Aha, Bubi, zeby zakonczyc ten ponury watek praw etycznych plodu...Twoje argumenty sa przeurocze... nie wiem doprawdy jak sie mam do nich odniesc...ale dobrze zauwazyles, ze ja naprawde nie mam empatii dla zarodka, ktoremu nie wyksztalcily sie narzady, uklad nerwowy, jest tylko zblokowaniem komorek, etc. Nie wiem - moze jestem prymitywna, bo ewolucja tak mnie uksztaltowala, ze nie potrafie wspolczuc czemus, co do czego nie potrafie sobie wyobrazic, ze odczuwa bol czy cierpienie. Nie wpsolczuje zarodkowi, ale wspolczuje np. cierpiacemu psu albo swince morskiej.
Co wiecej to nie tylko kwestia wyobrazni, naprawde zarodek NIE moze odczuwac bolu cierpienia etc. Dlaczego mam odczuwac empatie do wszystkich komorek z ludzkim kodem DNA ? Duzo bardziej w takich sytuacjach, gdzie np. kobieta chce wykonac aborcje ze wzgledow spolecznych, ale nie moze zrobic tego zgodnie z prawem- wtedy duzo bardziej wpsolczuje JEJ podjecia takiej decyzji czy JEJ realnego cierpienia... Nie wiem czy to jest nieludzkie czy naturalne... -
il duce
>Kobieta zmienną jest związaną napisała:
>Ja tam w ogole nie lubie samochodow. Uwazam, w moim
>bezdusznym esesmanskim sumieniu, ze wszyscy (obowiazkowo!)
>powinni poruszac sie po centrach miast dobrze rozwinieta i
>punktualna komunikacja miejska (Taki totalitarny, slodki
>obrazek).
Platon byłby dumny. Mam zresztą podobny pogląd. Co nie jest powodem, żeby nie lubić samochodów. -
Kobieta zmienną jest związaną
Ale..nie...to nawet nie jest tak, ze ja nie lubie samochodow...bo "nie lubienie" oznaczaloby jakis emocjonalny stosunek do nich. Ja tylko nie lubie rozmow o samochodach jako najnudniejszych dyskusji swiata. To juz wole porozmawiac o grzybach albo segregowaniu smieci... -
Anonim
Grzyb to niezły kutas. Może skończyć w Twoim brzuchu albo zgnić. A on wybiera gnicie i chowa się przed Tobą w mozaice liści, traw i gałązek. Miło jest go dorwać i udusić.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

