Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    no wiec moi drodzy czym jest wojna? w jakich sytuacjach wojna jest uzasadniona a w jakich nie? jakie dzialania moga byc sankcjonowane stanem wojny a jakie nie... porozmawiajmy o ogolnikach, sprobujmy stworzyc cos w rodzaju imperatywu kategorycznego wojny. tia. bez odwolywania sie do historii i ksiazek. so?
  • Sir Khalid Nasrallah

    Stubi, wybacz, że nie usłucham wezwania o książkach (zresztą to wezwanie jest bez sensu) i że przyspamuję, ale to bardzo mądre rzeczy są. A dedykacja dla dziarskiego Kwiatu Prawicy byłaby tu jak znalazł!

    " Popęd do wojny istniał zawsze od czasu, gdy ludzie połączyli się węzłami społecznymi, lecz nie miał w przeszłości tego samego natężenia lub zjadliwości, co w naszej dobie.(...) Większy stopień zdziczenia przejawianego w wojnie współczesnej należy przypisać maszynom, które działają w trojaki sposób. Po pierwsze umożliwiają one posiadanie większych armii. Po drugie ułatwiają powstanie taniej prasy, która prosperuje dzięki odwoływaniu się do niskich namiętności ludzi. Po trzecie - i to jest punkt, który nas interesuje - nie pozwalają one rozwinąć anarchicznej i spontanicznej stronie natury ludzkiej, która skutkiem tego działa skrycie, wytwarzając bezwiednie niezadowolenie. Niezadowolenie to każe ludziom odnosić się przychylnie do myśli o wojnie, gdyż widzą w niej możliwość ulgi. Błędem jest przypisywać taki przewrót jak ostatnia wojna, wyłącznie machinacjom polityków.(...) Powszechny pęd tego rodzaju musi mieć instynktowne podłoże i, co do mnie, sądzę, że spotężnienie instynktów wojowniczych w naszych czasach przypisać należy niezadowoleniu (po większej części nieświadomemu) z regularności, monotonii i jałowości nowoczesnego życia.

    Oczywiście, nie możemy zaradzić tej sytuacji za pomocą usunięcia maszyn. Podobny krok byłby reakcyjny, a w każdym razie jest niemożliwy do przeprowadzenia. Jedynym sposobem uniknięcia zła związanego obecnie z maszynizmem jest urozmaicanie monotonii przerwami, w czasie których nie skąpiłoby się zachęty do poszukiwania niezwykłych przygód. Wielu ludzi przestałoby pragnąć wojny, gdyby miało sposobność do ryzykowania swego życia w wycieczkach wysokogórskich; jeden z najzdolniejszych i najenergiczniejszych działaczy pacyfistycznych, jakich miałem szczęście poznać, spędzał zazwyczaj lato na zdobywaniu najniebezpieczniejszych szczytów alpejskich. Gdyby każdy robotnik miał co rok jeden miesiąc, w ciągu którego mógłby - o ile by sobie tego życzył - uczyć się latania na aeroplanie, szukać szafirów na Saharze lub otrzymać jakieś niebezpieczne i podniecające zatrudnienie, wymagające dużej inicjatywy osobistej, ogólna wojowniczość przechowałaby się jedynie u kobiet i inwalidów. Wyznaję, że nie znam metody zaszczepienia tym klasom pokojowości, jestem jednak przekonany, że uczeni psychologowie znaleźliby jakąś metodę, gdyby zabrali się do tego na serio. "
  • Sir Khalid Nasrallah

    " Poza obrębem rodziny wróg zewnętrzny zawsze staje się czynnikiem spajającym grupy ludzkie. Gdy jest bezpiecznie, możemy sobie pozwolić na nienawiść do sąsiada, w czasie zagrożenia musimy go kochać. Ludzie na ogół nie miłują bliźnich, obok których siedzą w autobusie, całkiem inaczej wyglądało to jednak w podczas nalotów na Londyn.
    Gdyby rzeczywiście można było utworzyć stabilne państwo obejmujące cały świat, nie mu­siałoby ono obawiać się wrogów, ale z braku jednoczące­go czynnika groziłby mu rozpad. Dwie wielkie religie, buddyzm i chrześcijaństwo, próbowały rozszerzyć na cały ro­dzaj ludzki uczucie solidarności, które spontanicznie ży­wimy wobec współplemieńców. Głosiły braterstwo czło­wieka, a samo użycie tego właśnie słowa świadczyło, że nastawienie emocjonalne oparte na instynkcie biologicz­nym starają się rozszerzyć poza grupę opartą na natural­nych więziach. Jako dzieci Boga stanowimy jedną rodzi­nę. W praktyce okazywało się jednak, że ludzie, którzy te­oretycznie ową naukę przyjęli, uznawali, iż ci, którzy jej nie przyjęli, nie są dziećmi Boga, lecz pomiotem szatana, wróciły więc stare mechanizmy nienawiści wobec osobni­ków spoza plemienia. Dodawało to energii danemu wy­znaniu, ale wypaczało jego oryginalne przesłanie. Wzglę­dy religijne, moralne, interes ekonomiczny, wymogi walki o biologiczne przetrwanie dostarczają naszym umysłom niepodważalnych argumentów za współpracą na skalę światową ale stare instynkty odziedziczone po plemien­nych przodkach natychmiast się budzą - przecież życie stra­ciłoby cały smak, gdyby nie było kogo nienawidzić, przecież ktoś, kto jest w stanie kochać takiego łajdaka jak pan X, jest zwykłą szmatą, przecież walka to prawo natury, a w świecie, gdzie wszyscy byśmy się miłowali, nie byłoby po co żyć. "

    Bertrand Russell

    (Jest tam wyżej krytyka maszynizmu, wiec chyba fanom Jungera winno się spodobać!)
  • Anonim

    Wojna jest kontynuacją polityki innymi środkami.
    Uzasadniona jest wtedy, gdy byt narodu jest zagrożony. Stąd jasno widać, że czasami może to być wojna prewencyjna.
    Zalecenie o abstrakcji od historii jest kłopotliwe. Właśnie poprzez wskazanie można najłatwiej wyjaśnić pogląd na temat wojny. Niemoralna była wojna, jaką wytoczył Hitler, moralną była wojna, jaką wytoczył Kennedy Wietnamowi.
    Widać stąd również, że czasami wojna może być uzasadniona empatią wobec innych - a interes własnego narodu nie jest tutaj bezpośrednio powodem jej rozpoczęcia.

    W gruncie rzeczy z punktu widzenia filozofii polityki sprawa jest banalnie prosta. Gorzej z realizacją, czyli właśnie polityką. Tutaj łatwo o błędy.
  • Anonim

    Russel opowiada bzdury. Jedynym skutecznym sposobem uzyskania spokoju na klatce jest dopakowanie, wyposażenie się w solidną pałę i stworzenie wrażenia, że nie zawaha się tego użyć.
    Weź Ty z tymi swoimi cytatami spadaj na bambus trolu.
  • Sir Khalid Nasrallah

    Bubi opowiada bzdury.

    Tu jeszcze jest coś, co warto przypomnieć przy okazji tego tematu:
    http://grono.net/forum/topic/318854...

    Ja sam oczywiście nie mam żadnych poglądów (a zwłaszcza Radykalnych, Jedynych Słusznych, Idealnych itp.), więc proszę mnie nie pytać. Mogę tu jedynie pełnić rolę przypisów, względnie przytyków.
  • Anonim

    Mam zatem dla Ciebie propozycję. Wskaż przykład zakończenia jakiegoś istotnego konfliktu metodą dyplomacji. Tylko błagam, nie pisze bzdur, jak np. wymienienie Okrągłego Stołu. Okrągły Stół mógł mieć miejsce, ponieważ posypały się Sowiety. A te posypały się, jak zapewne wiesz, dzięki wyścigowi zbrojeń, które ruskie przegrały...
  • Sir Khalid Nasrallah

    Bubi opowiada bzdury.

    Niestety Twoja propozycja została odrzucona.
    Ale ja też mam zatem dla Ciebie propozycję - pozostań lepiej przy argumentach opartych o sytuacje uzyskiwania spokoju na klatce.
    I skup się raczej na dyskursie z tymi, którzy mają zdecydowane poglądy.
  • Anonim

    Zadałem Ci merytoryczne pytanie. Skoro opowiadam bzdury, opowiadając się za polityką siły, to wskaż mi, kiedy dyplomacją cokolwiek istotnego załatwiono, w sytuacji, gdy za dyplomacją nie stała realna siła militarna.
    Oczywiście nie mówię o polityce między krajami cywilizowanymi i czasami spokoju. Czyli powiedzmy polityce... bo ja wiem, czesko-polskiej na dziś dzień.
    Nie rozumiem, po co w ogóle się wypowiadasz, skoro unikasz dyskusji? Może po prostu nic nie wiesz, a jedynie powtarzasz zasłyszane tu i ówdzie komunały.

    W takim razie może troszeczkę Ci podpowiem. Mógłbyś podać przykład biernego oporu Ghandiego. Byłby to jednak przykład nie do końca adekwatny, albowiem równolegle do oporu, ludzie się tam nieźle rżnęli. Trudno ocenić w jakim stopniu IIWŚ i walki i przemoc w Indiach, a w jakim działalność Ghandiego przyczyniły się do odzyskania przez Indie niepodległości. Był to raczej mix tych czynników. Dziś jak wiesz, albo i pewnie nie wiesz, Indie mają broń atomową...

    Do książek pajacu.

  • Sir Khalid Nasrallah

    Bubi opowiada bzdury. Nieprawda, że jedynym skutecznym sposobem uzyskania spokoju na klatce jest dopakowanie, wyposażenie się w solidną pałę i stworzenie wrażenia, że nie zawaha się tego użyć.

    Złożyłem Ci merytoryczną propozycję. Teraz składam kolejną - na spacer, do książek i znów na spacer, zakuty, zakompleksiony łbie.

    Dawno nie było Karla Poppera, wiec wszyscy zapewne się stęsknili...

    " Kiedy miałem okazję rozmawiać na ten temat z zawo­dowymi pracownikami telewizji, zorientowałem się, że jest to dla nich coś zupełnie nowego. Nigdy nie rozpatry­wali swojej pracy z tego punktu widzenia, ale chętnie przyznawali, że ma ona ten aspekt. Ludzie z telewizji mu­szą się zatem nauczyć, że edukacja jest niezbędna w każdym cywilizowanym społeczeństwie i że obywatele ta­kiego społeczeństwa - to znaczy obywatele cywilizowa­ni, którzy przyjmują postawy obywatelskie - nie są dzie­łem przypadku, lecz wytworem procesu edukacyjnego. Cywilizacja zaś polega przede wszystkim na zmniejszaniu stopnia przemocy. Jest to jej zasadnicza funkcja i jest to także naszym celem, kiedy pragniemy podnieść poziom cywilizacji w naszym społeczeństwie. Treść zatem takiej edukacji dla pracy w telewizji powinna, moim zdaniem, dotyczyć fundamentalnej roli edukacji, problemów z nią związanych i tego, że nie polega ona tylko na nauczaniu faktów, ale przede wszystkim na pokazywaniu, jak wielkie znaczenie ma eliminowanie przemocy. "

    I słów kilka na temat debili pokroju Bubiego, którzy w dzieciństwie naoglądali się za dużo filmów typu "Rambo" i "Brudny Harry", w wyniku czego jako ludzie dorośli (acz dalej dziecinni) nieco za dużo epatują patosem.

    " I ostatni składnik kształtujący sytuację telewizji ko­mercyjnej, a pośrednio także szansę na edukację przez telewizję. Jest to mianowicie wizja natury ludzkiej, jaką telewizja przyjmuje i w konsekwencji także lansuje. Za­kłada się istnienie przeciętnego odbiorcy, który różni się jedynie wiekiem, dla nieprzeciętnego odbiorcy pojawia­ją się czasem programy - nadawane w rejonie północy. Ów przeciętny odbiorca jest człowiekiem dość głupim, patrzącym na świat wyłącznie z materialnego punktu wi­dzenia, czasem również skłonnym do możliwie najtań­szych wzruszeń. Ów przeciętny odbiorca ponadto lubi, gdy ktoś kogoś kopie lub kogoś kopią, a on potem za­bija. Ów przeciętny odbiorca wytrzymuje trzy minuty poważnej wypowiedzi i oczekuje, że będzie nieustannie otrzymywał z telewizji nową strawę dla swojej ledwie istniejącej wyobraźni. Nie dysponuje zdolnością poró­wnywania fikcji z rzeczywistością, ma ograniczone po­czucie humoru, trzeba mu podpowiedzieć, kiedy pada dowcip, i wreszcie jest politycznie indyferentny. Jest to ponura i z gruntu negatywna wizja ludzkiej natury. "

    Marcin Król
  • Anonim

    Popper może sobie pierdolić, natomiast fakty mówią niezbicie, że im dalej w las, tym więcej drzew. Już po pierwszej wojnie rozmaite mędrki snuły wizje nadejścia czasów pokoju. Ale niestety, w epoce atomu, demokracji i tak dalej ludzie rżnęli się w niepojęcie wyrafinowany sposób i w niespotykanej skali.
    Skądinąd to już tylko Twoje intelektualne ograniczenie, że siłę militarną przeciwstawiasz edukacji. Ja bynajmniej nie twierdzę, że wszystko osiąga się kijem czy batem. Edukacja jest jednak możliwa na pewnym etapie. Nie było mowy o edukacji komunistów czy narodowych socjalistów. Ewentualna edukacja mogła mieć miejsce na etapie Norymbergi. Warto byś to sobie wreszcie uświadomił.

    Mówię tu o tak banalnych faktach, że aż ręce opadają, że chce Ci się z tym polemizować. Zrozum wreszcie, że niewątpliwie istnieje dyplomacja, niewątpliwie wiele można załatwić rozmową. Ale na pewnych poziomach sama gadka nic nie znaczy. Najlepszym tego dowodem jest działalność ONZ, szczególnie w czasach zimnej wojny.

  • Sir Khalid Nasrallah

    " Mówię tu o tak banalnych faktach, że aż ręce opadają, że chce Ci się z tym polemizować. "

    Nie wiem czy to Bubu dostrzegasz, ale jak do tej pory polemizowałem jedynie z opinią, że jedynym skutecznym sposobem uzyskania spokoju na klatce jest dopakowanie, wyposażenie się w solidną pałę i stworzenie wrażenia, że nie zawaha się tego użyć. Co do reszty, to faktycznie mi się nie chce.
  • il duce

    Ja do znamiennego i bardzo ciekawego cytatu z Russella (dzięki, Khalid. Skąd to pochodzi?). Przypomina mi (nie po raz pierwszy) polemikę Nietzschego ze Straussem. Tekst jednak nie przypada do gustu wielbicielowi Jungera.
    Ogólnie rzecz biorąc jest to redukcja wszelkich niepokojowych i 'nieracjonalnych' aspektów życia (awanturnictwo, a dalej oczywiście sztuka itp) do rozrywki w wolnych od poważnej pracy chwilach. Pomijam już psychologiczną nietrafność tego pomysłu - że robotnik mógłby przez miesiąc w roku być poszukiwaczem szafirów, a potem spokojnie wrócić do dokręcania śrubek. Sprzeciw budzi traktowanie poszukiwania niebezpieczeństwa w horyzoncie racjonalności międzyludzkiego ładu - niebezpiecznie, ale tylko po to, żeby było bezpiecznie. Imperatyw Nietzschego (z którego gdzieś naśmiewa się Kołakowski) "żyj niebezpiecznie", to oczywiście próba odwrócenia tej proporcji. Pomysł jest taki - i jest to pomysł w łonie filozofii zupełnie nierewolucyjny - żeby abstrahować od zastanego ładu (bezpieczeństwa) by zobaczyć go i siebie z niebezpiecznej wysokości.

    Nawiasem mówiąc jeśli chodzi o Jungera, to wojna materiałowa była dla niego właśnie takim doświadczeniem. Uczynił więc z niej metaforę sytuacji człowieka w świecie techniki.
    http://www.historycy.org/index.php?...
  • Anonim

    Nasrallah, przecież rozmawiamy tu o wojnie. Czyś Ty ślepy na kontekst? Miałem na myśli klatkę z mętami, a nie kulturalnymi ludźmi. Wojna jest ostatecznym narzędziem politycznym. Tym nie mniej, gdyż już dochodzi do poważnych napięć, siła militarna jest zwykle niezbędna. I to wcale nie musi być siła użyta. Wystarczy świadomość gotowości jej użycia.
    Dość powiedzieć, że ład na świecie ufundowany jest w militarnej sile USA. To nagi fakt i tylko kretyn może to negować. Dlatego też Korea Płn. nie musi obawiać się losu Iraku. Oni mają atom.
  • Sir Khalid Nasrallah

    Bubi opowiada bzdury.

    Rapier

    " Ja do znamiennego i bardzo ciekawego cytatu z Russella (dzięki, Khalid. Skąd to pochodzi?). "

    Pierwszy cytat "Szkice sceptyczne", drugi "Władza i jednostka".

    " Ogólnie rzecz biorąc jest to redukcja wszelkich niepokojowych i 'nieracjonalnych' aspektów życia (awanturnictwo, a dalej oczywiście sztuka itp) do rozrywki w wolnych od poważnej pracy chwilach. "

    Owszem, to redukcja, ale tylko pewnego aspektu i do pewnego aspektu - raczej nie ma powodów, by podejrzewać, że Russell był zdania, że w ten sposób wyczerpuje ten temat.

    Poza tym warto przeczytać cały rozdział, bo tamten fragment nie oddaje w pełni kontekstu, ani uzasadnienia. Jest tam też o tym, na co Ty zwróciłeś uwagę, czyli o "niebezpiecznie, ale tylko po to, żeby było bezpiecznie". Wrzucę jeszcze fragment, ale do tematu "Ciekawy tekst" ( zauważ, że specjalnie dla Ciebie! :-* ), by nie było, że bombarduję obszerną dygresją tutejszą dyskusję o wojnie.

    W ogóle cała tamta książka jest genialna. Tamtejsze wywody robiły furorę na całym rozumnym świecie, głównie za sprawą BBC, w latach 50 jakoś. To takie ogólne refleksie społeczno-polityczne, a nie dociekania z zakresu "what 'it' means?", więc może zaciekawić również wielbicieli tzw. filozofii nieanalitycznej. :-)
  • Anonim

    Gdybyś dał władzę Russellowi, to najpewniej Twoja rodzina już dawno gniłaby w ziemi w pobojowisku, jakie ten stary ramol by zgotował światu.
  • Sir Khalid Nasrallah

    Oj Bubi, ale bzdury opowiadasz.

    A, będzie w tym cytacie sporo o ludach prymitywnych, więc i Ty Bubi sobie tam zajrzyj, małpo.
  • Anonim

    Khalid te cytaty naprawde sa fatalne.:/ nawet nie wnioski, bo wniosek- wojna jest be jest nawet przyjemny tylko sposob dochodzenia do niego...
    Khalid end Bubi end company nie pojeliscie o co mi chodzi. raczej o cos takiego- definicja wojny- co jest wojna a co nie. czy kazde dzialanie zbrojne jest wojna? czy kazda agresja jest wojna? itd. dalej- jakie sa mozliwe postawy w stosunku do wojny i jakie sa tego implikacje... itd.

    ot nie mam duzo czasu ale sprobuje na szybko.
    wojna jest kazde dzialanie jednej wspolnoty ktore ma na celu pozbawienie zycia czlonkow drugiej wspolnoty.
    do tego typu dzialan mozemy miec dwojakie podejscie. albo:

    1)uznajemy ze w pewnych sytuacjach sa zasadne, usprawiedliwialne oraz niezbedne (tu jest szerokie spektrum- bo "prawie pacyfistow";) po prowojennych swirow)

    2)uznajemy ze w zadnej sytuacji tego typu dzialania nie sa zasadne (czyli tepy pacyfizm).

    Jesli przyjmujemy optyke 1 nalezy sie zastanowic w jaki sposob usprawiedliwiamy akty zbrojne. usprawiedliwiamy zawsze wydaje sie "interesem". pytanie teraz kto jest nosnikiem tego interesu o ktory mamy zamiar wojowac (kwestia retoryki). na szybko zdaje sie ze nosnikiem moze byc badz:
    a)jednostki ludzkie
    b)wspolnoty ludzkie en masse
    c)nasza wspolnota
    d)idealy

    Czasem oczywiscie tego punkty sie z soba mieszaja ale zawsze ktores ma prymat. np. uznajemy ze walczymy o demokracje bo jest ona najlepszym nosnikiem interesow jednostek, naszej wspolnoty itd badz walczymy o nasza wspolnote uznajac ze jest najlepszym nosnikiem idei czyli np. religii casus wojen religijnych i dzihadu.

    Wydaje sie jednak ze tlumaczenie sie interesem a i b jest nie do zrobienia i wikla nas w absurdy. np. jesli uznajemy ze podstawa wojny jest interes jednostek ludzkich jako takich to powinnismy uwazac ze panstwo w sytuacji agresji powinno utylitarnie kalkulowac- czy obrona swoich granic przyniesie wieej ofiar w ludziach niz bezwarunkowa kapitulacja.
    Podobna sytuacja wychodzi w wypadku interesu wspolnot ludzkich. powinnismy przyjac mozliwosc ze slusznym byloby samorozwiazanie sie panstwa w sytuacji dobra ogolnego interesu, nawet jesli konczyloby sie to np. masakra czy zniewoleniem jego obywateli.

    Pozostaje wiec interes c i d. o ile wypadek d nalezy nazwac poprostu czystym nieracjonalnym fanatyzmem nie jest on ciekawy. co zas wynika z przyjecia mozliwosci c w polaczeniu z uznaniem iz sa sytuacje gdy wojna jest zasadna? powoduje to przyjecie jako naczelnej i ostatecznej zasady panstwa gradacji istnien ludzkich i swoistego rasizmu wspolnotowego. Dlatego nie ukrywajmy. Uznanie tezy:
    -Polska ma prawo sie bronic
    implikuje uznanie tezy- Niemiec jest gorszym rodzajem czlowieka i pozbawionym tych samych praw co my Polacy.

    O o cos takiego mi chodzilo, taka filozoficzna zabawe intelektualna. nie pretenduje ze ten tekscik napisany w 7 minut jest wielki ale niech moze bedzie zaczatkiem?
  • Anonim

    To zła definicja. Wojna nie ma na celu pozbawienia życia, a w każdym razie nie musi mieć. Wojna ma na celu osiągnięcie pewnych celów politycznych.
    Wojny mogą być dwojakiego rodzaju: domowe i międzynarodowe. Taka czy inna, wojna jest użyciem przemocy celem osiągnięcia skutków politycznych. Przykładem wojny może być np. zniszczenie infrastruktury danego kraju, co dzisiaj jest możliwe za pomocą technologii, głównie lotnictwa.

    Również dalsza analiza jest w mojej opinii niewolna od błędów. Strategia amerykańska polega na szerzeniu demokracji. Wojna w Wietnamie czy Iraku to w pewnym stopniu wojna o ideały. Szczególnie w Wietnamie, gdzie nie było żadnych cennych surowców.

    Ogólnie, ja jednak wolę strzelać, niż prowadzić takie dyskusje;-)
  • Anonim

    >Bubi napisał
    >To zła definicja. Wojna nie ma na celu pozbawienia życia,
    >a w każdym razie nie musi mieć. Wojna ma na celu
    >osiągnięcie pewnych celów politycznych.

    kazde dzialanie polityczne ma na celu osiaganie "pewnych celow politycznych". to niespecjalne odkrycie. roznia sie one co najwyzej stopniem agresywnosci. powstaje wiec pytanie? co takiego charakteryzuje te akurat dzialania polityczne ze okreslamy je mianem wojny? to ze sa polaczone z dzialaniami zbrojnymi. Dzialania zbrojne maja na celu pozbawianie zycia. jest to coprawda cel poboczny (jak i zabijanie jest celem pobocznym wojny) ale jest tez ta specyfikacja ktora pozwala na odroznianie dzialan politycznych zwanych wojna od innych dzialan politycznych. Dlatego tez pozwolilem sobie tak na szybko zdefiniowac.

    >Wojny mogą być dwojakiego rodzaju: domowe i
    >międzynarodowe.

    Dlatego posluguje sie terminem wspolnota a nie panstwo.

    >Taka czy inna, wojna jest użyciem przemocy

    tylko ze nie kazde dzialanie polityczne polaczone z przemoca jest wojna. wlasciwie prawie kazde dzialanie polityczne jest w jakis sposob zwiazane z przemoca.

    >celem osiągnięcia skutków politycznych. Przykładem wojny
    >może być np. zniszczenie infrastruktury danego kraju, co
    >dzisiaj jest możliwe za pomocą technologii, głównie
    >lotnictwa.

    To prawda. chociaz nie wyobrazam sobie zeby bombardowanie infrastruktury nie nioslo za soba ofiar ale skoro bazujemy na ogolnikach... to co Pan na to- wojna jest kazdym dzialaniem ktore ma na celu zniszczenie fizyczne zasobow danej wspolnoty (zasobami sa tak dobra naturalne w stylu surowcow, jak i ludzie czy wlasnie infrastruktury i produkty powstale na skutek uzycia technologii).

    >Również dalsza analiza jest w mojej opinii niewolna od
    >błędów. Strategia amerykańska polega na szerzeniu
    >demokracji. Wojna w Wietnamie czy Iraku to w pewnym stopniu
    >wojna o ideały. Szczególnie w Wietnamie, gdzie nie było
    >żadnych cennych surowców.

    Czyli byla walka o idealy. ale USA odwoluje sie w swoich dzialaniach zawsze do interesu badz a badz b,c czy d. Wietnam byl walka z komunizmem- jak najbardziej interwwencja lezala w interesie USA. So akurat miesci sie w analizie.

    ale- taka analiza to zaczatek li tylko;)
| |

strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...



Uniwersytet Warszawski, Filozofia


Zapisz się do klasy


Strona 1/26

Anonim

Anonim

Anonim

Ag.

Anonim

helen

Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (3)