-
nazwa ekranowa
http://wyborcza.pl/1,75248,6197832,...
To jakieś żarty są. Na dodatek zupełnie, ale to zupełnie, mnie nie bawią.
A jeśli ktoś kiedyś rzeczywiście przyjmie ten projekt w takim kształcie jak w artykule, to koniec ze studiowaniem 2 kierunków na raz. Albo idziesz na mish (na który przyjmują naszą wspaniałą elitę z olimpiad) albo wozisz się na jednym kierunku. No chyba, że zapłacisz za dodatkowy. Ale jak masz zapłacić studiując 2 kierunki naraz?! Ach, no tak, masz bogatych rodziców, którzy głosują na PO.
A 5 lat filozofii jest warte tyle samo co 5 lat informatyki.
Kogoś ostro pogięło. -
Anonim
>nazwa ekranowa napisał
> http://wyborcza.pl/1,75248,6197832,...
>
>To jakieś żarty są. Na dodatek zupełnie, ale to
>zupełnie, mnie nie bawią.
>
>A jeśli ktoś kiedyś rzeczywiście przyjmie ten projekt w
>takim kształcie jak w artykule, to koniec ze studiowaniem 2
>kierunków na raz. Albo idziesz na mish (na który
>przyjmują naszą wspaniałą elitę z olimpiad) albo wozisz
>się na jednym kierunku. No chyba, że zapłacisz za
>dodatkowy. Ale jak masz zapłacić studiując 2 kierunki
>naraz?! Ach, no tak, masz bogatych rodziców, którzy
>głosują na PO.
>
>A 5 lat filozofii jest warte tyle samo co 5 lat informatyki.
>
>
>Kogoś ostro pogięło.
studiowanie 2 kierunków na raz to fanaberia.
Nie polecam. -
Anonim
No, w końcu ktoś zaczął myśleć w ministerstwie.
A jak ktoś nie ma czasu na pracę w ciagu roku akademickiego to w końcu ma 3 miesiące wakacji, więc DO PRACY moi drodzy!!! -
-
nazwa ekranowa
Macie rację
Rzucam studia, idę do pracy...
Adam, przyjmą mnie w tej Twojej kancelarii? To, że na niczym się nie znam nie powinno przeszkadzać, prawda? -
Whatever, pomysł jest dobry, diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.
To prawda, że masa osób "abusuje system", wykorzystując przeniesienia, urlopy dziekańskie etc. do tego, żeby studiować po 10 lat. Ale te ograniczenia nie powinny dotyczyć osób, które zgodnie z planem kończą studia równoległe, powinny dotyczyć wyłącznie przeniesień i powtarzania lat. -
Anonim
>nazwa ekranowa napisał
>Macie rację
>
>Rzucam studia, idę do pracy...
>
>Adam, przyjmą mnie w tej Twojej kancelarii? To, że na
>niczym się nie znam nie powinno przeszkadzać, prawda?
Nie przyjmą Cię, zresztą, że nie pracuję w kancelarii.
Pracuję w międzynarodowym biznesie, gdzie ty, Nazwo, raczej byś sobie nie poradził. -
Kastor
"Student na początku nauki dostanie 360 punktów. Po każdym zaliczonym roku z jego konta ubędzie 60 punktów. Umożliwi to darmowe studiowanie przez sześć lat - wyjaśnia Bartosz Loba, rzecznik MNiSW."
Czy ja dobrze rozumiem: powiedzmy, że z własnej nieprzymuszonej woli chodzę na kazdym roku (od drugiego poczynajac) np na 2 dodatkowe seminaria, po 10 punktów ETCS każde. Czy to oznacza, że muszę się wyrobić z magisterka do 4 roku, bo inaczej bede musiała za 5 rok płacić, jako że mam 80 pkt w plecy?
Jeżeli tak, to pogratulować autorowi pomysłu... :( -
Anonim
Nie mam pojęcia, o czym mówicie, bo nie zapoznałem się ze sprawą, ale po pierwsze Tusk to żenua, po drugie Wyborcza kłamie. Dziwna sprawa. -
Anonim
>Bubi napisał
>Nie mam pojęcia, o czym mówicie, bo nie zapoznałem się
>ze sprawą, ale po pierwsze Tusk to żenua, po drugie
>Wyborcza kłamie. Dziwna sprawa.
Mam jakieś dziwne wrażenie, że nie po raz pierwszy nie wiesz o czym mówisz. Ale to może tylko dziwne wrażenie. -
il duce
-
Anonim
>rapier napisał
>Łapska precz od Bubiego.
A przepraszam bardzo - ja mam łapy na... klawiaturze. Zresztą bytów niewiadomego pochodzenia nie tykam. I to nie moja wina, że niektórzy mają tendencje bo bełkotu, ach... -
Anonim
Ha - przeczytałem.
Ogólnie rzecz biorąc, jest to kierunek niegłupi. To przecież absurd, że ludzie umierają, bo nie ma pieniędzy z służbie zdrowia, a studenciaki robią takie przekręty w majestacie prawa, jakie opisują wyb-dziennikarze.
Nie rozumiem wszakże jednego: czemu wreszcie nie zrobić studiów płatnych, zmieniając oczywiście konstytucję? Takie studia rzecz jasna musiałby istnieć w przyjaznym dziadom systemie kredytowym. Tym nie mniej zobowiązanie kredytowe powinno mieć kształt realny.
Przyznam się szczerze, że nie widzę (poza zmianą konstytuty) specjalnych przeszkód dla takiej reformy. Skoro państwo stać, by teraz było rozdawnictwo, to przecież jeśli idzie o bieżące możliwości budżetowe nic by się nie zmieniło. A ów system mógłby być na tyle przyjazny, niekomercyjny charakter (cel - państwo wychodzi na 0), że raty byłyby dla studenciaka możliwe do spłacenia (choćby i po studiach, po podjęciu pracy).
Wówczas nie byłoby żadnych problemów z tym, ile ktoś studiuje kierunków. Po prostu studiuje tyle, ile ma ochotę - i ile będzie w stanie spłacić.
Pamiętajmy, że dziś na państwowych uczelniach studiuje głównie zamożna młodzież. Wychowana w wielkich miastach, dobrze wykształcona itd. Biedota płaci za studia, bo się nie dostała na dzienne. A więc jakieś wieczorówki czy prywatne uczelnie.
Tak więc trudno taki koncept krytykować z perspektywy sprawiedliwości społecznej itp.
Tym nie mniej, tak zarysowana propozycja zmian nie oburza.
A Ty kolego wilka to chyba złapałeś dupą. -
Anonim
Ach, jeszcze jedno. Każdy wydział powinien mieć przydzielonego oficera prowadzącego, który podlegałby pod Ministerstwo Bubizmu. To rozdzielenie przeciwdziałałoby nieprawidłowościom.
Ministerstwo byłoby połączone unią personalną z Wielkim Bubim. Tak więc nie sposób by tu w praktyce oddzielić ciała i formy urzędu. -
-
nazwa ekranowa
>----------- napisał
>Nie przyjmą Cię, zresztą, że nie pracuję w kancelarii.
>
>Pracuję w międzynarodowym biznesie, gdzie ty, Nazwo,
>raczej byś sobie nie poradził.
No wiesz co?! ze nie nosze takich fajnych koszulek jak Ty? ależ mogę w każdej chwili zacząć! A pierdolić o niczym umiem jak mało kto.
A co do reformy z linka. Jest bez sensu. Studia powinny być konsekwentnie bezpłatne albo płatne. W opisywanej przez wybiórczą propozycji studia są płatne, jeśli jesteś ambitny, a bezpłatne jeśli kisisz się 5 lat na filozofii i chodzisz co drugi wieczór do knajpy. A to dlatego, że studiując 2 kierunki, po 5 latach, ma się za sobą w nomenklaturze ministerstwa 8,9 lat studiów. "Wieczni studenci" nie mają tu nic do rzeczy.
-
Anonim
Ty Nazwo nie widzisz istoty rzeczy. A ta jest taka: czy Polskę stać na drogie rozwiązania? Wydaje się, że nie, dlatego też zaostrzenie tych zasad nie wydaje się bez sensu.
Poza tym studiuje się dziś głównie po to, by mieć pozycję na rynku pracy. Nie oszukujmy się, szczególnie z tzw. humanistyką, gdzie można zdobyć zupełnie profesjonalną wiedzę za pomocą księgarń i internetu.
A jak świat światem, by mieć kasę, to najpierw trzeba zainwestować. Ty mówisz >to absurd, by karać ambitnych< a ja Ci mówię >niech płacą, skoro chcą mieć później szmal i pozycję<.
Sprawą zasadniczą jest jednak stan skarbu i tyle. Nie mówiąc już o tym, że zaoszczędzone pieniądze można by przeznaczyć np. na naukę, czyli de facto na rozwój.
A Twoja "konsekwencja" jest z dupy wzięta. Co to niby za niekonsekwencja, gdy państwo zapewnia możliwość zrobienia magistra? Konstytucja nie zostaje złamana, system nie jest kulawy, bo nie rodzi absurdów - wszystko gra! -
Anonim
>nazwa ekranowa napisał
A pierdolić (...) umiem jak mało kto.
W każdym razie koty. -
Anonim
Gratuluje, robisz postepy, tym razem zajęło Ci to jedynie 3 godziny i 14 minut - jeszcze nieco treningu i zmiescisz sie w 3 godzinach.
A to, że Ty nie widzisz przeszkód we wprowadzeniu płatnych studiów, to już chyba problem Twojego postrzegania świata, bo przeszkód jest wiele (choćby moje ukochane lewactwo i Jaroslaw K. reprezentujacy szalenie kolorowe środowisko intelektualne PiSu).
Niestety mam wrazenie ze owo ministerstwo powinno nisic nazwe M. Idiotyzmu, ale w sumie to to samo co Bubizmu.
A co do wilka złapanego dupa to może ciekawy temat: "Hemoroidy w perspektywie zmian w szkolnictwie wyzszym" - ciekawe czy da sie z tego cos stworzyc...
Pozdrawiam,
wyjatek od zamożnej mlodziezy z wielkich miast studiujacej na państwowych uczelniach -
il duce
Bubi, przypominam, że Sokrates nie chciał od swoich podopiecznych pieniędzy za nauczanie.
Dla mnie sprawa wygląda tak. Filozofia o ile jest rzetelna, wiąże się z poszukiwaniem prawdy, a nie z byciem społecznie przydatnym urzędnikiem. Jeśli niziny ekonomiczne będą brały kredyt by móc studiować filozofię, będą też słusznie oczekiwać od uniwersytetu, że ten nauczy je sprzedawać wiedzę pozyskaną w trakcie nauki, by móc ów kredyt spłacić. A to oznacza po prostu koniec filozofii. Wyobrażacie sobie seminaria w rodzaju: "Teoria krytyczna a skuteczność w zarządzaniu", albo "Gramatyka generatywna haseł reklamowych"?
Krótko mówiąc sympatia do IF każe mi uważać za ohydne wszystkie tego typu pomysły. -
Anonim
>rapier napisał
>Bubi, przypominam, że Sokrates nie chciał od swoich
>podopiecznych pieniędzy za nauczanie.
Wydaje mi sie, ze Sokrates nie zmuszał rowniez Państwa, czyli OBYWATELI płacacych PODATKI, do tego aby mu za owe kształcenie płacili -
il duce
Bubi, przy całej sympatii, pierdolisz jak niskiej klasy liberał.
wilk: Ja nie wiem. Zapytam więc wprost, bo nie jestem pewien. Czy Ty jesteś płytką i niesympatyczną osobą?
Poza tym to państwu powinno zależeć na tym, żeby w kraju istniała filozofia na poziomie, a nie filozofom na tym, żeby ich państwo utrzymywało.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

