-
nazwa ekranowa
- 24/01/2009 14:28
To jakieś żarty są. Na dodatek zupełnie, ale to zupełnie, mnie nie bawią.
A jeśli ktoś kiedyś rzeczywiście przyjmie ten projekt w takim kształcie jak w artykule, to koniec ze studiowaniem 2 kierunków na raz. Albo idziesz na mish (na który przyjmują naszą wspaniałą elitę z olimpiad) albo wozisz się na jednym kierunku. No chyba, że zapłacisz za dodatkowy. Ale jak masz zapłacić studiując 2 kierunki naraz?! Ach, no tak, masz bogatych rodziców, którzy głosują na PO.
A 5 lat filozofii jest warte tyle samo co 5 lat informatyki.
Kogoś ostro pogięło. -
....
- 24/01/2009 15:45
> http://wyborcza.pl/1,75248,6197832,...
>
>To jakieś żarty są. Na dodatek zupełnie, ale to
>zupełnie, mnie nie bawią.
>
>A jeśli ktoś kiedyś rzeczywiście przyjmie ten projekt w
>takim kształcie jak w artykule, to koniec ze studiowaniem 2
>kierunków na raz. Albo idziesz na mish (na który
>przyjmują naszą wspaniałą elitę z olimpiad) albo wozisz
>się na jednym kierunku. No chyba, że zapłacisz za
>dodatkowy. Ale jak masz zapłacić studiując 2 kierunki
>naraz?! Ach, no tak, masz bogatych rodziców, którzy
>głosują na PO.
>
>A 5 lat filozofii jest warte tyle samo co 5 lat informatyki.
>
>
>Kogoś ostro pogięło.
studiowanie 2 kierunków na raz to fanaberia.
Nie polecam. -
versipelles
- 24/01/2009 15:48
A jak ktoś nie ma czasu na pracę w ciagu roku akademickiego to w końcu ma 3 miesiące wakacji, więc DO PRACY moi drodzy!!! -
nazwa ekranowa
- 24/01/2009 16:01
Rzucam studia, idę do pracy...
Adam, przyjmą mnie w tej Twojej kancelarii? To, że na niczym się nie znam nie powinno przeszkadzać, prawda? -
- 24/01/2009 17:12
To prawda, że masa osób "abusuje system", wykorzystując przeniesienia, urlopy dziekańskie etc. do tego, żeby studiować po 10 lat. Ale te ograniczenia nie powinny dotyczyć osób, które zgodnie z planem kończą studia równoległe, powinny dotyczyć wyłącznie przeniesień i powtarzania lat. -
....
- 24/01/2009 17:21
>Macie rację
>
>Rzucam studia, idę do pracy...
>
>Adam, przyjmą mnie w tej Twojej kancelarii? To, że na
>niczym się nie znam nie powinno przeszkadzać, prawda?
Nie przyjmą Cię, zresztą, że nie pracuję w kancelarii.
Pracuję w międzynarodowym biznesie, gdzie ty, Nazwo, raczej byś sobie nie poradził. -
Kastor
- 24/01/2009 17:28
Czy ja dobrze rozumiem: powiedzmy, że z własnej nieprzymuszonej woli chodzę na kazdym roku (od drugiego poczynajac) np na 2 dodatkowe seminaria, po 10 punktów ETCS każde. Czy to oznacza, że muszę się wyrobić z magisterka do 4 roku, bo inaczej bede musiała za 5 rok płacić, jako że mam 80 pkt w plecy?
Jeżeli tak, to pogratulować autorowi pomysłu... :( -
Bubi
- 24/01/2009 21:26
-
versipelles
- 24/01/2009 21:48
>Nie mam pojęcia, o czym mówicie, bo nie zapoznałem się
>ze sprawą, ale po pierwsze Tusk to żenua, po drugie
>Wyborcza kłamie. Dziwna sprawa.
Mam jakieś dziwne wrażenie, że nie po raz pierwszy nie wiesz o czym mówisz. Ale to może tylko dziwne wrażenie. -
il duce
- 24/01/2009 22:17
-
versipelles
- 24/01/2009 22:29
>Łapska precz od Bubiego.
A przepraszam bardzo - ja mam łapy na... klawiaturze. Zresztą bytów niewiadomego pochodzenia nie tykam. I to nie moja wina, że niektórzy mają tendencje bo bełkotu, ach... -
Bubi
- 25/01/2009 00:40
Ogólnie rzecz biorąc, jest to kierunek niegłupi. To przecież absurd, że ludzie umierają, bo nie ma pieniędzy z służbie zdrowia, a studenciaki robią takie przekręty w majestacie prawa, jakie opisują wyb-dziennikarze.
Nie rozumiem wszakże jednego: czemu wreszcie nie zrobić studiów płatnych, zmieniając oczywiście konstytucję? Takie studia rzecz jasna musiałby istnieć w przyjaznym dziadom systemie kredytowym. Tym nie mniej zobowiązanie kredytowe powinno mieć kształt realny.
Przyznam się szczerze, że nie widzę (poza zmianą konstytuty) specjalnych przeszkód dla takiej reformy. Skoro państwo stać, by teraz było rozdawnictwo, to przecież jeśli idzie o bieżące możliwości budżetowe nic by się nie zmieniło. A ów system mógłby być na tyle przyjazny, niekomercyjny charakter (cel - państwo wychodzi na 0), że raty byłyby dla studenciaka możliwe do spłacenia (choćby i po studiach, po podjęciu pracy).
Wówczas nie byłoby żadnych problemów z tym, ile ktoś studiuje kierunków. Po prostu studiuje tyle, ile ma ochotę - i ile będzie w stanie spłacić.
Pamiętajmy, że dziś na państwowych uczelniach studiuje głównie zamożna młodzież. Wychowana w wielkich miastach, dobrze wykształcona itd. Biedota płaci za studia, bo się nie dostała na dzienne. A więc jakieś wieczorówki czy prywatne uczelnie.
Tak więc trudno taki koncept krytykować z perspektywy sprawiedliwości społecznej itp.
Tym nie mniej, tak zarysowana propozycja zmian nie oburza.
A Ty kolego wilka to chyba złapałeś dupą. -
Bubi
- 25/01/2009 00:56
Ministerstwo byłoby połączone unią personalną z Wielkim Bubim. Tak więc nie sposób by tu w praktyce oddzielić ciała i formy urzędu. -
nazwa ekranowa
- 25/01/2009 01:03
>Nie przyjmą Cię, zresztą, że nie pracuję w kancelarii.
>
>Pracuję w międzynarodowym biznesie, gdzie ty, Nazwo,
>raczej byś sobie nie poradził.
No wiesz co?! ze nie nosze takich fajnych koszulek jak Ty? ależ mogę w każdej chwili zacząć! A pierdolić o niczym umiem jak mało kto.
A co do reformy z linka. Jest bez sensu. Studia powinny być konsekwentnie bezpłatne albo płatne. W opisywanej przez wybiórczą propozycji studia są płatne, jeśli jesteś ambitny, a bezpłatne jeśli kisisz się 5 lat na filozofii i chodzisz co drugi wieczór do knajpy. A to dlatego, że studiując 2 kierunki, po 5 latach, ma się za sobą w nomenklaturze ministerstwa 8,9 lat studiów. "Wieczni studenci" nie mają tu nic do rzeczy.
-
Bubi
- 25/01/2009 01:27
Poza tym studiuje się dziś głównie po to, by mieć pozycję na rynku pracy. Nie oszukujmy się, szczególnie z tzw. humanistyką, gdzie można zdobyć zupełnie profesjonalną wiedzę za pomocą księgarń i internetu.
A jak świat światem, by mieć kasę, to najpierw trzeba zainwestować. Ty mówisz >to absurd, by karać ambitnych< a ja Ci mówię >niech płacą, skoro chcą mieć później szmal i pozycję<.
Sprawą zasadniczą jest jednak stan skarbu i tyle. Nie mówiąc już o tym, że zaoszczędzone pieniądze można by przeznaczyć np. na naukę, czyli de facto na rozwój.
A Twoja "konsekwencja" jest z dupy wzięta. Co to niby za niekonsekwencja, gdy państwo zapewnia możliwość zrobienia magistra? Konstytucja nie zostaje złamana, system nie jest kulawy, bo nie rodzi absurdów - wszystko gra! -
Bubi
- 25/01/2009 01:28
A pierdolić (...) umiem jak mało kto.
W każdym razie koty. -
versipelles
- 25/01/2009 01:29
A to, że Ty nie widzisz przeszkód we wprowadzeniu płatnych studiów, to już chyba problem Twojego postrzegania świata, bo przeszkód jest wiele (choćby moje ukochane lewactwo i Jaroslaw K. reprezentujacy szalenie kolorowe środowisko intelektualne PiSu).
Niestety mam wrazenie ze owo ministerstwo powinno nisic nazwe M. Idiotyzmu, ale w sumie to to samo co Bubizmu.
A co do wilka złapanego dupa to może ciekawy temat: "Hemoroidy w perspektywie zmian w szkolnictwie wyzszym" - ciekawe czy da sie z tego cos stworzyc...
Pozdrawiam,
wyjatek od zamożnej mlodziezy z wielkich miast studiujacej na państwowych uczelniach -
il duce
- 25/01/2009 01:29
Dla mnie sprawa wygląda tak. Filozofia o ile jest rzetelna, wiąże się z poszukiwaniem prawdy, a nie z byciem społecznie przydatnym urzędnikiem. Jeśli niziny ekonomiczne będą brały kredyt by móc studiować filozofię, będą też słusznie oczekiwać od uniwersytetu, że ten nauczy je sprzedawać wiedzę pozyskaną w trakcie nauki, by móc ów kredyt spłacić. A to oznacza po prostu koniec filozofii. Wyobrażacie sobie seminaria w rodzaju: "Teoria krytyczna a skuteczność w zarządzaniu", albo "Gramatyka generatywna haseł reklamowych"?
Krótko mówiąc sympatia do IF każe mi uważać za ohydne wszystkie tego typu pomysły. -
versipelles
- 25/01/2009 01:34
>Bubi, przypominam, że Sokrates nie chciał od swoich
>podopiecznych pieniędzy za nauczanie.
Wydaje mi sie, ze Sokrates nie zmuszał rowniez Państwa, czyli OBYWATELI płacacych PODATKI, do tego aby mu za owe kształcenie płacili -
il duce
- 25/01/2009 01:36
wilk: Ja nie wiem. Zapytam więc wprost, bo nie jestem pewien. Czy Ty jesteś płytką i niesympatyczną osobą?
Poza tym to państwu powinno zależeć na tym, żeby w kraju istniała filozofia na poziomie, a nie filozofom na tym, żeby ich państwo utrzymywało. -
versipelles
- 25/01/2009 01:38
>pewien. Czy Ty jesteś płytką i niesympatyczną osobą?
Teraz na pewno się o to starałem:)
Choć nie wiem na czym bardziej mi w tej chwili zależało;)
-
versipelles
- 25/01/2009 01:41
>wiąże się z poszukiwaniem prawdy, a nie z byciem
>społecznie przydatnym urzędnikiem. Jeśli niziny
>ekonomiczne będą brały kredyt by móc studiować
>filozofię, będą też słusznie oczekiwać od
>uniwersytetu, że ten nauczy je sprzedawać wiedzę
>pozyskaną w trakcie nauki, by móc ów kredyt spłacić. A
>to oznacza po prostu koniec filozofii. Wyobrażacie sobie
>seminaria w rodzaju: "Teoria krytyczna a skuteczność w
>zarządzaniu", albo "Gramatyka generatywna haseł
>reklamowych"?
Aczkolwiek z twoich wypowiedzi wydostaje sie zrówno naiwość, jak i głupota. Ale to juz chyba nie jest nowość.
Tak czy inaczej proponuję dokładniej przeanalizować profil studentów IF-u i sprawy ukażą sie nieco inaczej. -
il duce
- 25/01/2009 01:44
Chodzi o to, że studenci to zasadniczo debile? Ok. No i? -
nazwa ekranowa
- 25/01/2009 01:52
To nieprawda, że na studiach dziennych można znaleźć tylko dzieci z zamożnych rodzin z wielkich miast.
A pogląd, że jedyną funkcją studiów uniwersyteckich jest przygotowanie do życia zawodowego i kariery jest szkodliwy. Te wszystkie biadolenia, że "studia nie odpowiadają na oczekiwania rynku" to coś, co można znaleźć w Wybiórczej. Dziwię Ci się Bubi, że w tej akurat sprawie stajesz ramię w ramię z michnikowszczyzną.
a tak nawiasem - widzę, że pojawił się w tutejszej menażerii nowy, przygłupi troll. I ma fajnego, zwierzęcego nicka. Nic, tylko zawyć. Auuuuu!
-
versipelles
- 25/01/2009 01:56
>wiąże się z poszukiwaniem prawdy, a nie z byciem
>społecznie przydatnym urzędnikiem.
Być moze jesli "jest rzetelna,wiąże się z poszukiwaniem prawdy", mam tylko watpliwości ile osób decyduje sie na studia filozoficzne aby dociekac prawdy.
Jeśli niziny
>ekonomiczne będą brały kredyt by móc studiować
>filozofię, będą też słusznie oczekiwać od
>uniwersytetu, że ten nauczy je sprzedawać wiedzę
>pozyskaną w trakcie nauki, by móc ów kredyt spłacić. A
>to oznacza po prostu koniec filozofii. Wyobrażacie sobie
>seminaria w rodzaju: "Teoria krytyczna a skuteczność w
>zarządzaniu", albo "Gramatyka generatywna haseł
>reklamowych"?
>
Tam gdzie filozofia rzeczywiscie ma cos do powiedzenia, a nie tworzy bełkotu, to nauka tejze filozofii jest płatna i raczej nie istnieja problemy pokroju "Teoria krytyczna a skuteczność w zarządzaniu", albo "Gramatyka generatywna haseł reklamowych" -
versipelles
- 25/01/2009 02:02
>menażerii nowy, przygłupi troll. I ma fajnego,
>zwierzęcego nicka. Nic, tylko zawyć. Auuuuu!
>
Prosze wybaczyć, ale konkurencja jest tak silna ze nawet nie zamierzam wspołzawodniczyć.
A moja obecność jest tylko chwilowa, nudzi mi sie nieco i mam ochote popierdolic troche od rzeczy, a grono Filozofia UW idealnie sie do tego nadaje, wiec nawet nie bede probowal dorównac stałym uczestnikom jakze interesujących rozmow.
-
il duce
- 25/01/2009 02:08
wilk, jesteś jednak głupawy. Oczywiście, ze swojej perspektywy tego nie zobaczysz. Pewnie też jesteś już za stary i masz zbyt mało wdzięku, by ktoś wartościowy się tobą zainteresował i włożył pracę w wyciągnięcie cię z mentalnego szamba. Tak więc jedynym chyba wyjściem dla ciebie jest uznać mnie za matoła. I co ci pozostaje? Cóż, zawsze możesz kolegować się z różnego rodzaju khalidami.
Gdybym był katolikiem, to bym cię żałował, bo przecież to nie twoja wina, że nie trafiłeś w życiu na właściwych ludzi. -
versipelles
- 25/01/2009 02:26
>nazwa, masz rację.
>wilk, jesteś jednak głupawy. Oczywiście, ze swojej
>perspektywy tego nie zobaczysz. Pewnie też jesteś już za
>stary i masz zbyt mało wdzięku, by ktoś wartościowy się
>tobą zainteresował i włożył pracę w wyciągnięcie
>cię z mentalnego szamba. Tak więc jedynym chyba wyjściem
>dla ciebie jest uznać mnie za matoła. I co ci pozostaje?
>Cóż, zawsze możesz kolegować się z różnego rodzaju
>khalidami.
>Gdybym był katolikiem, to bym cię żałował, bo przecież
>to nie twoja wina, że nie trafiłeś w życiu na
>właściwych ludzi.
No coz, przyznam, ze spodziewałem sie ciekawszego zakonczenia, a tu rapierowskie dno.Tak czy inaczej Bubi jest ciekawszy i mam nadzieje ze jeszcze cos napisze. Milej niedzieli zycze i do przczytania.
-
nazwa ekranowa
- 25/01/2009 02:31
>Tam gdzie filozofia rzeczywiscie ma cos do powiedzenia, a
>nie tworzy bełkotu, to nauka tejze filozofii jest płatna
Ciekawe, gdzie to jest. Pewnie tam, gdzie Bubi mówi dobranoc. -
il duce
- 25/01/2009 02:39
-
versipelles
- 25/01/2009 02:45
>Wilk, spierdalaj. Dobranoc.
Rowniez dobrej nocy zycze. I dalszego zasmiecania swymi nedznymi uwagami. -
Bardzo daleki krewny Zorby
- 25/01/2009 11:56
-
Bubi
- 25/01/2009 12:20
Pierdolicie jak potłuczeni. Czy dziś na filozofii są pustki? Chyba nie. Na tym kierunku są studenci, którzy w miażdżącej większości znaleźli się tam, bo tego chcieli. I tak będzie zawsze - pewną grupę ludzi przyciąga kręcenie gówna w moździerzu.
System finansowania nie ma tutaj nic do rzeczy! Cóż to zmieni, że opłacać będzie student? Przecież nie mówimy o sponsoringu przez jakieś instytucje czy podmioty gospodarcze. Płaci student! A więc osoba, którą przyciągnęła FILOZOFIA.
Poza tym powtarzam - na dziś dzień jeśli ktoś ma ambicje wyłącznie intelektualne, to dostęp do wiedzy jest tak prosty (w każdym razie humanistycznej), że doprawdy studia są zbędne, by się doskonalić. Nie wspominając, że dostęp do wykładów jest możliwy nawet dla kogoś z ulicy...
Nie występuję tutaj z pozycji liberalnych, ale realnych. Obecny system wygląda tak, że pieniądze są zdzierane w podatnika i w ogromnej mierze przepierdalane. Tutaj mamy okazje ukierunkować strumień pieniędzy.
Skądinąd jako współczesny konserwatysta rytu reaganowskiego nie mam nic przeciwko rozwiązaniom wolnorynkowym. Nie czynię z tego fetyszu i gdyby np. bezpłatna edukacja, ale i całe państwo funkcjonowały znakomicie, nie czułbym ideologicznego obowiązku zmiany status quo. Ale my żyjemy w burdelu, w którym tynk odpada ze sufitu. Emerytury są tu żenujące, służba zdrowia umiera. Nie ma normalnych dróg, nie ma normalnego wojska, policji. Dlatego należy poczynić tam gdzie się da oszczędności. A nie pierdolić o poszukiwaniu prawdy, co jest samo w sobie licealnym hasłem, wcale zresztą - co wyjaśniłem powyżej - niezagrożonym. -
Bubi
- 25/01/2009 12:23
>Całkowita prywatyzacja i już. A nie żadne półśrodki. Z
>PO tacy liberałowie, jak ze mnie mnich.
To jest akurat brednia. Interesy rynku i państwa są czasami rozbieżne. Dlatego właśnie Twój libertarianizm jest taki smętny Zorbo.
Prosty przykład: mieszkasz w Wypizdowie Dolnym, leżącym w odległości 5km od drogi czwartorzędnej. Jesteś jedynym mieszkańcem Wypizdowa. W normalnym państwie będziesz otrzymywał pocztę. W Twoim nie, bo nikomu się nie będzie opłacało jej dostarczać.
Podobne przykłady można podać z zakresu np. komunikacji publicznej.
A z PO są aferałowie. -
Bubi
- 25/01/2009 12:29
Otóż jak nie mówię, by sprywatyzować uczelnie. Należy po prostu zmienić system finansowania. Co zresztą nie oznacza przecież całkowitego odcięcia od budżetu. Zdajecie sobie zapewne sprawę, że dziś prywatne szkolnictwo dostaje ogrom kasy od państwa?
Mowa jedynie o współfinanowaniu przez studenta. Przy zachowaniu struktury właścicielskiej uczelni.
Skądinąd jest to w mojej opinii sprawa dość mało pilna na liście polskich priorytetów. Wcześniej jest choćby zamknięcie gejów w Berezie... -
Bardzo daleki krewny Zorby
- 25/01/2009 12:39
No, to dopiero jest brednia. Choć jasne, pewnie dostarczenie poczty do wsi w Bieszczadach, składającej się z 3. domów będzie droższą usługą. Nic nie działa doskonale. Ale Twoje państwo, wolnorynkowe tylko tam, gdzie politycy uznają to za stosowne, to jakaś mieszanka gówna ze złotem. Może i świeci z daleka, ale z bliska śmierdzi. -
Ion Tichy
- 25/01/2009 15:39
-
Bubi
- 25/01/2009 23:07
>No, to dopiero jest brednia. Choć jasne, pewnie
>dostarczenie poczty do wsi w Bieszczadach, składającej
>się z 3. domów będzie droższą usługą. Nic nie działa
>doskonale. Ale Twoje państwo, wolnorynkowe tylko tam, gdzie
>politycy uznają to za stosowne, to jakaś mieszanka gówna
>ze złotem. Może i świeci z daleka, ale z bliska
>śmierdzi.
Zorbo, weź Ty się puknij w głowę. Koszt dostarczenia listu byłby tutaj tak wysoki, że po prostu nikt by tego nie robił.
Tymczasem możliwość dostępu do informacji i łączność są warunkiem sine qua non normalnego funkcjonowania w dzisiejszym świecie.
Inny przykład to służba zdrowia. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że prywatyzacja nie jest tutaj żadnym panaceum. Weź se chłopino popatrz na swoją polisę OC/AC, o ile poruszasz się samochodem. Wysoka, co?
A gdyby ktoś chciał wykupić polisę na opiekę zdrowotną na full, byłaby z pewnością znacznie, znacznie wyższa. Na to nie byłoby po prostu stać większości ludzi. Bo na takie gówniane ubezpieczenie w rodzaju opieki przychodnianej, to może i tak. Ale na tym świat się nie kończy.
Wy - libertarianie, macie w dupie, że ludzie by umierali, bo nie mieli by za co się leczyć. I to wcale nie z głupoty itp. To są po prostu za drogie imprezy. I dlatego właśnie jesteście tacy żałośni. Jesteście "leninami" prawicy. Macie takie kuku na muniu na swoją jebaną utopię, że w gruncie rzeczy trudno na was patrzeć inaczej, niż na szkodników podobnych komuchom.
Ot co.
(ale bez urazy Zorbo, mimo wszystko mielibyście lepsze warunki w Berezie) -
Bubi
- 25/01/2009 23:16
>Wtedy
>może znikną pewne absurdy, bo po prostu nikogo nie będzie
>na nie stać (np. na pensje dla "starszych wykładowców"
>nie wnoszących niczego do oferty wydziału).
Za takie absurdy należy dziękować raczej Tadziowi Mazowieckiemu i jego koledze z opozycji koncesjonowanej Michnikowi Adamowi.
Wiara liberastów w to, że prywatyzacja ukraca korupcję i manipulacje jest bardzo naiwna.
Wystarczy mieć do czynienia z biznesem prywatnym, by wiedzieć, że znaczna część spraw jest załatwiana poza kluczem opłacalności, na zasadzie przekręcików, łapóweczek dla decydentów itd.
Tak więc nie liberalne mrzonki, ale ZASADY i ich respektowanie, mogą sprawić, że będzie pod tym kątem lepiej. Tak na pewno nie będzie tutaj dopóty, dopóki honor będzie wyznaczała wiadoma szumowina... -
Bardzo daleki krewny Zorby
- 26/01/2009 00:41
Co do umierania na ulicach i prywatyzacji służy zdrowia: zobacz, jak to funkcjonuje teraz. Za droższe zabiegi operacyjne i tak musisz płacić. Nawet nie dostaniesz pierdolonej plomby światłoutwardzalnej u denstysty za darmo. Darmowe są tylko podstawowe usługi. Jesteś słodki z Twoim wyidealizowanym obrazem funkcjonowania naszej opieki zdrowotnej i nie tylko naszej. Taki system zawodzi na calym świecie (nawet w Skandynawii!!!). Stary, zrozum, że cena usług zdrowotnych jest tak wysoka przede wszystkim dlatego, że istnieje obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne, że istnieje państowa służba zdrowia... Poza tym Twoim wypowiedziom przeczy praktyka za 70 zł miesięcznie w Medicoverze masz to, co musi pracownikowi zapewniać pracodawca. Gdy pracodawca wybiera państową przychodnię, płacić niemal cztery razy więcej za to samo, ale... w o wiele niższej jakości. Inny przykład: mój kumpel chodził do państwowego chirurga, bo chciał pozbyć się wrastającego paznokcia. Chirurg zamiast wyciąć sukinsyna, przepisywał maści i zalecał babcine sposoby przez pół roku wizyt. Wreszcie kolega się wkurzył, poszedł do prywatnego. Ten wyciął mu od razu, wyśmiawszy wcześniejszego chirurga za nieprofesjonalizm (przez tak długi okres wrastaniamogło wdać się np. jakieś nieprzyjemne zakażenie, grzybica, itp.). Wziął 200 zl.
Porównaj sobie:
- do państwowego chirurga kumpel chodził przez 6 miesięcy, załózmy, że odwiedził go 4 razy; za każdym razem dojazd w tę i z powrotem plus czas wizyty to około 1,5 h straty czasu. Kumpel pracuje. Ma stawkę godzinową 10 zł. Zatem na czterech wizytach stracił potencjalny zarobek w wysokości 60 zł, plus reputację u szefa zmiany, który przestał mu wierzyć w tak częste wizyty u lekarza.
- państwowy chirurg przepisał mu lekia na łączną kwotę 50 zł
- kuracja (bez efektów) trwała 6 miesięcy
- państwowy chirurg dzięki przedłużaniu ludziom w ten sposób kuracji (zakładam a myślę, że słusznie, że przypadek mojego kolegi nie jest odosobniony) zyskuje pracę, być może, gdyby traktowano ludzi normalnie, zamiast kilku chirurgów pracowałoby np. tylko dwóch. Więc doliczmy do ogólnego kosztu koszt, który teraz trudno oszacować. Czyli liczbę wszystkich nadwyżkowych chirurgów w Polsce razy ich pensja przez liczba ubezpieczonych a to wszystko przez łączną liczbę wizyt razy 4. (W pieprzonym gronie nie można wstawiać równań). Załóżmy delikatnie, że wynik będzie oscylował w granicach 8 zł. (może to być 4, a może 12, nie mam odpowiednich danych, w każdym razie nie będzie wielkich kwot)
Sumując powyższe, uzyskamy faktyczny koszt wizyt u chirurga państowego.
Będzie to ok.118 zł + uciążliwości 6 miesięcznej nieskutecznej terapii
a u prywatnego? 200 zł plus koszty zwolnienia z pracy (- 1 h, czyli 10 zł), wizyta bez rejestracji, wszystko załatwione jednego dnia
czyli płacimy za luksus skutecznej kuracji 92 zł więcej. Cierpimy jednak krócej, możemy sprawniej działać przez 'zaoszczędzone' 6 miesięcy i odrobić tę stratę z nadwyżką
Przemyśl sobie ten przykład.
Słuchaj problemy, o których rozmawiamy są z ekonomicznego punktu widzenia oczywiste. Wolny rynek jest po prostu korzystniejszy dla ludzi, nie jest doskonały, ale jest skuteczniejszy!!! Po prostu. To właśnie teraz ludzie umierają, co prawda nie na ulicach, ale np. w karetkach od pavulonu, albo w szpitalach od złej opieki.
Ty jesteś taki prawicowy, jak Kaczyński. A Twoje uwielbienie dla Reagana jest tyle samo warte, co uwielbienie dla Eastwooda. Jest jakąś licealną namiętnością, a nie przemyślaną sprawą.
PS Eastwood ma poglądy libertariańskie.
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
M.
gniah!
filozof
Ag.
Shakespeare of enormous cock
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO
Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin
ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski
Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

