FiloZofia UW [1222]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • nazwa ekranowa

    >Stubb ... napisał
    >ad Nazwa- jesli wciales sie w ta dyskusje zeby sprowokowac
    >jakas wymiane pogladow i dodac jakies argumenta- to
    >radzilbym zapoznanie sie z jej przebiegiem

    Zapoznałem się (choć muszę przyznać, że było to doświadczenie bolesne). Choć z trudem, to jednak gdzieś między wysyłaniem kobiet do garów i innymi przejawami radosnego pierdolenia dało się nawet odnaleźć Wasze, khe, khe, poglądy.

    Adam

    >Koniec końców trzeba cofnąć się do początku, i żeby
    >uniknąć arbitralnego ustalania momentu ciąży, w którym
    >mamy do czynienia z człowiekiem, należy przyjąć, że
    >człowiek jest już na samym początku, w momencie
    >połączenie komórek. Idąc dalej: nie można zaakceptować
    >in vitro w obecnym kształcie, bo w procesie sztucznego
    >zapłodnienia giną embriony (czyli ludzie).

    Bubi

    >Skoro uznajemy człowieka jako coś
    >wartościowego, przy czym jego wartość wykracza poza
    >materialną użyteczność, powstaje pytanie, "kiedy zaczyna
    >się człowiek?". Tego nikt nie jest póki co w stanie
    >wykazać. W szczególności nie jest w stanie wykazać
    >momentu zawiązania się człowieczeństwa. Stąd można i
    >należy wnosić o "domniemaniu życia człowieka". Proste?
    >Dla mnie każdy, kto podważa taką argumentację jest
    >człowiekiem spaczonym psychicznie. Chorym.

    Stubb

    >jezu co za wzniosle i wspaniale argumenta kurwa. primo- to
    >ze cos dzieje sie w naturze (a dzieje sie wlasciwie wszystko
    >poza cholera zmartwychstaniem choc nie wiem jak to jest u
    >bakterii) nie jest arg. za tym zeby panstwo sobie na cos
    >pozwalalo zacznijmy od tego dobrze. Tak samo jak fakt ze
    >dzieci umieraja podczas narodzin nie jest arg. zeby je
    >zabijac. (...)
    >Kosciol Katolicki i chwala mu za to dzielnie usiluje
    >walczyc (majac swiadomosc ewentualnych konsekwencji
    >przegranej)o ograniczenie postepujacej technicyzacji
    >(rozumianej tu jako ingerencja w ludzki rozwoj techniki)
    >czlowieka, ktora dokonuje sie kosztem jego podmiotowosci
    >etycznej (czyli pozbawianiem praw etycznych kolejnych jego
    >stadiow rozwoju, ba nawet czesci;)). Oczywiscie takie
    >stanowisko moze brzydzic dzisiejszych technokratow i piewcow
    >postepu, opiera sie na wielu dogmatach i tezach
    >deontologiczncyh- np. ze nie powinno sie czlowieka ulepszac
    >wszelkimi kosztami, ze "natura" jest lepsza itd; ale faktem
    >jest ze wszystko sie tu sprowadza do embrionow. Embriony
    >moga sobie ginac ile wlezie? ergo ich status jest nizszy niz
    >status np. zwiezat? czyli mozna z embrionow robic lekarstwa?
    >czyli mozna eksperymentowac na nich dowoli; itd itd- prosta
    >droga do radykalnej eugeniki i wszelkich mozliwych patologii
    >zwiazanych z rozwojem nauki.
    >Tyle ode mnie.
    >kurwa mac.

    I skoro nie zrozumiałeś Stubbie zarzutu to powtórzę raz jeszcze - z Waszych zasad wynika, że powinniście protestować przeciwko wszystkim tym formom antykoncepcji, których wynikiem jest lub może być uśmiercenie embrionu. Pytałem, dlaczego jeszcze się w tej kwestii nie wypowiedzieliście?

    Nie dopuszczam oczywiście do siebie myśli, że moglibyście, Wy światli moraliści, ignorować etyczne konsekwencje używania pigułek i spiral.

    Uznałeś za stosowne tak ładnie określić funkcję swojej "stałej narzeczonej". Trochę się przeraziłem, że przez Twoją alergię na lateks używa ona pigułek, i że moje dobre zdanie o polskiej prawicy mogłoby ulec zmianie. Dlatego wolałem się upewnić, czy nie jesteś przypadkiem żałosnym hipokrytą, rozumiesz mnie na pewno.

    Bubi, a Ty? Jak tam Twoja odpowiedzialność za embriony w życiu codziennym? Adamie, też protestujesz przeciw pigułkom?

    A tak przy okazji, Stubbie, czy kończenie wypowiedzi za pomocą "kurwa mac" także ma być przejawem owego "prawicowego stylu", który tak starasz się podtrzymywać?
  • nazwa ekranowa

    A ojcem chrzestnym być nie mogę, nie jestem katolikiem. Ale dziękuję za propozycję
  • Anonim

    dzisiejszy katolicyzm to i zydow akceptuje na ojcow chrzestnych, stay cool. co do kurwa mac. coz. tak do kurwy nedzy sadze:)
  • Sir Khalid Nasrallah

    " po to mam stala narzeczona zeby nie musiec sie tego typu gumowych paskudztw imac "

    Ale, na Boga, chyba nie tylko po to masz narzeczoną, co Stubbie?
  • Anonim

    zeby jeszcze miec w co uderzyc jak sie wkurwie- tak to bywa u prawicy sluchajacej RM... szkoda, czasem zyczylbym sobie byc inny. ale zyczenie zawsze pozostaje zyczeniem...
  • Anonim

    Antykoncepcja nie dopuszcza do powstania embrionu kozia pałko!
  • Anonim

    Podam Ci może przykład rozjaśniający Nazwo. Znasz zapewne znakomity, choć moim zdaniem najgorszy z serii, film Rambo 2. Johnny jest tam traktowany prądem. To niewątpliwie działanie nieludzkie. Ale gdyby brakowało tam jednego kabelka, trudno by je tak nazywać. Ty taki kabelek nosisz w majtkach. Z niego samego prąd nie kopie...
  • Sir Khalid Nasrallah

    O, Bubek. A tak miło było...
    Weź Ty sobie lepiej podłącz kabelek pod prostownik (mróz jak jasny gwint, a Ty pewno masz diesla), idź spać grzecznie i daj porozmawiać dorosłym na poważne tematy. 23:00 minęła, więc na Ciebie już czas.
  • Anonim

    Czołem palancie,
    Nie mam diesela, bo nie przepadam za charakterystyką tych silników. Wbrew utartej opinii diesle wymagają zdrowego machania lewarkiem podczas pytowania. Lewarek w dieselu istotnie jest bezrobotny podczas względnie spokojnej jazdy. Da się pociągnąć z 50 na piąteczce i idzie całkiem zacnie. Ale jak ktoś wystartuje z dwójki benzynką to w ropniaczku i tak trzeba zamotać, i tak. Poza tym w dieselu nie da się efektywnie hamować silnikiem, jak w benzynce. Mówię oczywiście o szybkiej jeździe. W benzynce dopadasz zakrętu, hamujesz biegami, masz np. 4500 tys na budziku, napierasz i po wyjściu zapinasz nastęny bieg. W dieselu jak będziesz ostro hamował biegami, to go zarżniesz.
    Zresztą widać to dobrze w sporcie motorowym. Diesele na siłę próbuje się tam lokować. Z pewnymi nieznacznymi sukcesami, tj. w wyścigach, gdzie diesle nadrabiają pytowaniem na prostej.
    Na zakrętach nie mają szans. A ja Nasrallahu nie jestem mistrzem prostej.
    Można to ująć tak, że w benzyniaku masz znacznie większy użyteczny zakres obrotów.

    Poza tym mam sprawny pojazd. To zupełnie inaczej, niż z Twoim mózgiem...
  • Anonim

    Ach, byłbym zapomniał, na Twoim nowym zdjęciu widać wypadającą kupę z Twoich majtek. Jej tor wyznacza pion i widać, że tak naprawdę idziesz po zaśnieżonym chodniku, tak jak w Monty Pythonie. Fąflu.
  • Sir Khalid Nasrallah

    " (...)widać, że tak naprawdę idziesz po zaśnieżonym chodniku, tak jak w Monty Pythonie. Fąflu. "

    Niech to cholera. A koledzy mówili mi, że po drobnym retuszu w Fotoszopie będzie wyglądało dostatecznie szpanersko. :|
    Ale nic to, mi się podoba...

    A Ty lepiej powiedz co tam więcej w świecie samochodów...?
  • Aliena

    Bubi, a czy Ty wiesz, że ja w Nowy Rok o poranku jechałam do domu Twoim samochodem (w sensie typu) ? Fajnym :)
  • il duce

    >Bubi napisał

    >. Poza tym w dieselu
    >nie da się efektywnie hamować silnikiem, jak w benzynce.
    >Mówię oczywiście o szybkiej jeździe. W benzynce dopadasz
    >zakrętu, hamujesz biegami, masz np. 4500 tys na budziku,
    >napierasz i po wyjściu zapinasz nastęny bieg. W dieselu
    >jak będziesz ostro hamował biegami, to go zarżniesz.

    Pomimo pewnych prób, zupełnie nie zrozumiałem, o co chodzi.

  • bartkiller

    > >Bubi napisał
    >. Poza tym w dieselu
    >nie da się efektywnie hamować silnikiem, jak w benzynce.
    >Mówię oczywiście o szybkiej jeździe. W benzynce dopadasz
    >zakrętu, hamujesz biegami, masz np. 4500 tys na budziku,
    >napierasz i po wyjściu zapinasz nastęny bieg. W dieselu
    >jak będziesz ostro hamował biegami, to go zarżniesz.

    >Pomimo pewnych prób, zupełnie nie zrozumiałem, o co chodzi.

    Chodzi o "szybką jazdę", taką dla prawdziwych twardzieli jak Bubi - nic dziwnego, że nie zrozumiałeś. Hamujesz silnikiem przed pieszymi, żeby nie wytracać nadto prędkości niepotrzebnie (bo jazda nie byłaby już szybka, nie mówiąc już o zużywaniu hamulców), ale jednocześnie dajesz im pewne szanse na ucieczkę :o
  • Anonim

    Generalnie diesel stwarza większe opory. Najlepiej to można wyczuć, próbując odpalić diesela z pychu. Jest to poważne wyzwanie, tymczasem kiedyś udało mi się samemu zapalić z pychu Poloneza (niewykonalne choćby w Oplu Kadecie 1.6D, którego kiedyś miałem).
    Tyle teoria. Praktyka jest taka, że dieselu ciężko jest dobrać obroty w zakręcie. Generalnie w dieselach turbina załącza się przy plus minus 1800 obr/min. 4000 dla diesela to już spore obroty. Owszem, da się pociągnąć do 4500, ale nic to nie daje, poza tym można go tak szybko zarżąć. Zatem diesel ma użyteczne obroty w zakresie około 2000-2500 max (w sensie zakresu, nie danych na budziku).
    Benzyniak sensownie ciągnie od 3500 ale do 6500. W praktyce więc możesz w benzyniaku dopaść zakrętu hamując bardziej skutecznie silnikiem, i przejechać cały zakręt na danym biegu, oscylując wokół maksymalnej mocy. Dieselem po prostu nie zahamujesz tak skutecznie biegami.
    W benzyniaku hamujesz np. przed zakrętem wkręcając do na 5tys i na pokonanie zakrętu i wyjście z niego masz jeszcze 1.5tys góry. Przy czym przy tych 5tys benzyniak hamuje naprawdę skutecznie.
    A w dieselu..? Zwykle sprowadza się to do tego, że redukcje wkręcają go na bardzo wysokie obroty, o ile mają być skuteczne i zaraz trzeba wrzucić wyższy bieg. Czego w zakręcie się nie robi.
    To po prostu trzeba samemu przerobić, trudno to na sucho zrozumieć.
    Przy czym, żeby była jasność: nowoczesne, mocne diesele i tak mają takie możliwości, że można nimi naprawdę szybko zasuwać. Nie twierdzę, że się nie da. Twierdzę jedynie, że napór po technicznej trasie to nie jest to, do czego te diesele są stworzone.
    Inna rzecz, że teraz diesele są trendy i często porównywalne silniki benzynowe i diesele dają pierwsze miejsce dieselowi, jeśli idzie o osiągi i możliwości. Wystarczyłoby jednak dać benzyniakowi jakieś soft turbo i już sytuacja by się odmieniła. To zresztą zaczyna mieć miejsce, by wymienić choćby 1.4TSI czy 1.8TSI Volkswagena (tutaj turbo+kompresor). Silniki te zachowują zalety diesela w postaci elastyczności, są względnie oszczędne, a jeżdżą aż miło.

    Oczywiście wiem, że diesel się może podobać. Jeździłem np. BMW 320d (jakieś 165KM czy coś koło tego) i chodzi to jak bajka. Do tego przy jeździe w trasie na poziomie 140 pali to to jakieś 6l. Ma swoje zalety. Ale mi się bardziej podoba benzyna i tyle.
  • Anonim

    >bartkiller napisał
    >Chodzi o "szybką jazdę", taką dla prawdziwych twardzieli
    >jak Bubi - nic dziwnego, że nie zrozumiałeś. Hamujesz
    >silnikiem przed pieszymi, żeby nie wytracać nadto
    >prędkości niepotrzebnie (bo jazda nie byłaby już szybka,
    >nie mówiąc już o zużywaniu hamulców), ale jednocześnie
    >dajesz im pewne szanse na ucieczkę :o

    Ot, głupek. Jak hamujesz, to zwalniasz, czy robisz to nogą, czy lewarkiem (ale rozumiem Twój pociąg do pedału). Ale istotnie, warto hamować silnikiem. Nie powoduje to zwiększenia zużycia paliwa, gdyż jest ono podczas hamowania silnikiem odcinane do niezbędnego poziomu.
    Ja zawsze hamuję biegami. W spokojnej jeździe rzecz jasna w ogranoczonym zakresie obrotów, by nie katować silnika.

  • Anonim

    >Aliena napisała:
    >Bubi, a czy Ty wiesz, że ja w Nowy Rok o poranku jechałam
    >do domu Twoim samochodem (w sensie typu) ? Fajnym :)

    No niestety, nie mógłbym się zrewanżować, choć przyznam, że dawno już nie zaliczyłem pobudki po Sylwestrze w tak dobrej formie. O 14 pojechałem już nawet z psem do lasu:-)
  • bartkiller

    >Bubi napisał
    >>bartkiller napisał
    >>Chodzi o "szybką jazdę", taką dla prawdziwych
    >twardzieli
    >>jak Bubi - nic dziwnego, że nie zrozumiałeś. Hamujesz
    >>silnikiem przed pieszymi, żeby nie wytracać nadto
    >>prędkości niepotrzebnie (bo jazda nie byłaby już
    >szybka,
    >>nie mówiąc już o zużywaniu hamulców), ale
    >jednocześnie
    >>dajesz im pewne szanse na ucieczkę :o
    >
    >Ot, głupek. Jak hamujesz, to zwalniasz, czy robisz to
    >nogą, czy lewarkiem (ale rozumiem Twój pociąg do
    >pedału).

    Ot, głupek. Może chcesz próbować udowadniać, że przyśpieszenie jest takie samo (lub ma taki sam przebieg) podczas wciśnięcia pedału hamulca jak podczas hamowania silnikiem ?
  • nazwa ekranowa

    >Bubi napisał
    >Antykoncepcja nie dopuszcza do powstania embrionu kozia
    >pałko!

    O silnikach może wiesz sporo, ale o antykoncepcji widzę niekoniecznie. Tak, oczywiście, to jest problem kobiety, a nie Twój. Ale jednak los biednych zarodków przed zagnieżdżeniem powinien Cię choć trochę wzruszyć.

    Postinor służy między innymi do zarzynania niechcianych niewinnych embrionów zanim zdążą umościć sobie gniazdko w macicy. A jest to jak najbardziej legalne. I to w Polsce! Prawdziwy Holocaust nienarodzonych. Ale oczywiście wraz ze Stubbem nie protestujecie bo a) gówno wiecie b) gówno Was to obchodzi. I myślicie, że jesteście konsekwentni...

    To jest niestety smutna prawidłowość - horyzonty prawicowych młodzieńców są zazwyczaj ograniczone do ich penisów. Choć oczywiście dużych rozmiarów, to nie sięgają wystarczająco daleko, by objąć zjawiska, które sieją zamęt w ich misternych ideologiach i zmusiłyby do nałożenia, a fe, gumki.
  • Kobieta zmienną jest związaną

    Z tym, ze nikt nie uzywa Postinoru jako regularnej antykoncepcji. Ze wzgledow zdrowotnych to chyba nawet niemozliwe.

    A tutaj jeszcze fragmencik o spiralach domacicznych (podobny problem co z postinorem):

    "Jaka jest skuteczność spirali domacicznej?

    Nowoczesna spirala ma wielorakie działania, dlatego jej skuteczność antykoncepcyjna jest wysoka.

    Po pierwsze, utrudnia plemnikom dotarcie do bańki jajowodu, gdzie najczęściej dochodzi do zapłodnienia. Dzieje się tak dlatego, że spirala powoduje jałowy, czyli pozbawiony bakterii, odczyn zapalny. Po drugie, jony miedzi (wspomnieliśmy wyżej, że współczesne spirale bardzo często zawierają miedź) dodatkowo unieruchamiają plemniki. Po trzecie, wkładka zmienia śluzówkę macicy tak, że rozwijająca się zapłodniona komórka jajowa (czyli fachowo mówiąc, blastocysta) nie może się w nią wszczepić. Czwarty sposób działania odnosi się tylko do spiral wyposażonych w pojemniczek z hormonami. W ich przypadku hormony wpływają na śluz szyjki macicy, czyniąc go nieprzenikliwym dla plemników i dodatkowo utrudniając implantację (wszczepienie się w śluzówkę macicy rozwijającej się komórki jajowej). Jak widać, spirala zapobiega zapłodnieniu oraz utrudnia implantację rozwijającej się komórki jajowej i tym samym uniemożliwia ciążę.


    Doszliśmy więc do ideologicznego zagadnienia. Czy wkładka jest środkiem antykoncepcyjnym, czy poronnym?

    Dla wielu kobiet zastanawiających się nad wyborem tej metody antykoncepcyjnej odpowiedź na to pytanie jest naprawdę ważna. Zanim jednak na nie odpowiemy, postawmy sprawę jasno. Medycyna za początek ciąży uważa zagnieżdżenie się zapłodnionej komórki jajowej - blastocysty w błonie śluzowej macicy, a nie samo zapłodnienie pojedynczej komórki, czy kilkudniowy okres pomiędzy zapłodnieniem a zagnieżdżeniem. Taka jest definicja medyczna.


    O działaniu poronnym można mówić dopiero od czasu początku ciąży.

    Taka zasada tłumaczy też, dlaczego nawet w państwach, w których prawo do aborcji jest ograniczone, ograniczenia te w żaden sposób nie wpływają na dostępność spiral. Tyle mówi prawo i medycyna. Jednak są kobiety, które mimo wszystko nie czułyby się komfortowo, wiedząc, że stosowana przez nie metoda antykoncepcji zaczyna działać dopiero po zapłodnieniu. Czy te kobiety mogą korzystać ze spirali? Naszym zdaniem tak. W rozdziale poświęconym fizjologii wspomnieliśmy, że mniej więcej, co druga zapłodniona komórka nie wszczepia się do macicy, ginie samoistnie i jest wydalana na zewnątrz organizmu. Specjaliści sprawdzali, czy u stosujących spiralę kobiet częściej niż u innych dochodzi do wydalenia blastocysty. Badanie wykazało, że używanie spirali nie zwiększa częstotliwości wydalania zapłodnionych komórek. Oznacza to, że spirala najczęściej zapobiega zapłodnieniu, a efekt poronny jest wątpliwy. Tak więc zapłodnienie, a następnie wydalenie blastocysty może się zdarzyć korzystającej ze spirali kobiecie, ale nie częściej niż kobietom nie używającym wkładek.


    Kolejnym potwierdzeniem tezy o antykoncepcyjnym, a nie wczesnoporonnym działaniu wkładek jest fakt, że korzystające z nich kobiety nie są narażone w większym stopniu na ryzyko ciąży pozamacicznej.

    – Pięknie – może nam na to odpowiedzieć wahająca się kobieta – ale czy możecie mi dać gwarancję, że jeżeli założę sobie spiralę, to w razie zapłodnienia nie spowoduje ona wydalenia zapłodnionej komórki? Niestety, takiej gwarancji nie możemy jej dać. "
| |

strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...



Uniwersytet Warszawski, Filozofia


Zapisz się do klasy


Strona 1/26

Anonim

Anonim

Anonim

Ag.

Anonim

helen

Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (3)