-
Sir Khalid Nasrallah
Według mych zapatrywań niewiasty winny być zawsze gorące niczem rozpalone żelazo, ale refleksję intelektualno-moralną winny mieć ostrą i zimną niczem północna ściana Eigeru w samym środku lutego - naówczas Wszechświat ma szansę układać się jak należy...;o
" No jasne a biedne i glupie dziewczeta nie biora wielkorotnie odpowiedzialnosci za swoje zycie seksualne i w koncu podcinaja sobie zyly bo im braknie wyjscia z sytuacji... "
Też bywa. Nie bez powodu była tam mowa o skrajności. I wtręt o PiS. -
Aliena
>Sir Khalid Hassan Al-Nasrallah napisała:
>Według mych zapatrywań niewiasty winny być zawsze gorące
>niczem rozpalone żelazo, ale refleksję
>intelektualno-moralną winny mieć ostrą i zimną niczem
>północna ściana Eigeru w samym środku lutego - naówczas
>Wszechświat ma szansę układać się jak należy...;o
>
Z Twojej wypowiedzi Khalid jak zwykle nic nie wynika.
Nie wiem w koncu jak to jest z tym seksem według Twojej wizji.
Czy tylko kalendrzyk? Czy tylko w małżeństwie? Czy stosunek przerywany moze byc? Czy po prostu seks internetowy?
A moze masturbacja intelektualna?
Bo nie wiem jak ten gorąc połaczyć z nie zabijaniem niewiniątek i nie rodzeniem dzieci co rok.
-
Anonim
-
-
Aliena
-
Sir Khalid Nasrallah
" Z Twojej wypowiedzi Khalid jak zwykle nic nie wynika. "
Tam zaraz nic. Tam zaraz jak zwykle...
Tak po prawdzie, to uważam, że w kwestiach szczegółowych, to już powinna być rzecz ustalana prywatnie w dwójkowym układzie i nie powinna być wyciągana zbyt szeroko poza taki układ, a już zwłaszcza w miejscach publicznych, takich jak np. to forum. :-)
A tak generalnie, to uważam też, że są to zazwyczaj sprawy znacznie bardziej skomplikowane i wielopłaszczyznowe, niż by to wynikało z tego, jak się je często prezentuje w debacie publicznej, okraszając obficie politycznym marketingiem (i z tej racji powinny być analizowane raczej w jakichś konkretnych kontekstach sytuacyjnych i personalnych).
Ja bym tu rozróżniał różne płaszczyzny - ot np. płaszczyznę prywatnego kodeksu etycznego, płaszczyznę zajmowania stanowisk w kwestiach prawnych, które obejmują innych (jako poważny decydent np. poseł czy jako obywatel głosujący w referendum), płaszczyznę podejmowania decyzji i działania w sytuacji, kiedy osoba z którą tworzymy związek ma inne zdanie na dany temat, płaszczyznę podejmowania decyzji w sytuacji, kiedy spotyka nas niespodziewane życiowe zdarzenie, które zaczyna nas czy naszych bliskich przerastać emocjonalnie itp. itd.
W praktyce i życiu sprawy czasem mocno się komplikują i przestają wyglądać tak krystalicznie i jednoznacznie jak to czasem może wyglądać w jakiejś etycznej teorii - takim moralnym kowbojem (w przeciwieństwie do cynika i skrajnego moralnego anarchisty) to można być z reguły co najwyżej tylko w gębie, względnie na forum internetowym. A byciu takim moralnym kowbojem mocno sprzyja często albo młody wiek, albo brak wyobraźni czy doświadczenia, względnie lekkość w byciu hipokrytą.
Podsumowując, stawiałbym raczej w większym stopniu (podkreślam -
w większym stopniu, a nie całkowicie) na indywidualny rozsądek i moralność, niż na karanie więzieniem na każdym kroku. Większą rolę widziałbym w rękach wprawnych etyków czy moralistów, niż w rękach Strażników Moralności z karnym aparatem państwowym do dyspozycji. -
Sir Khalid Nasrallah
-
Anonim
-
Anonim
>bartkiller napisał
>Raczej u Ciebie w dupie.
Tam jest zacisznie, ciepło i spokojnie. Wiem, że marzysz o takim lokum, ale przykro mi, nie dla psa kiełbasa. -
Anonim
-
Seven3P
Co do tego rozsadnego tekściku powyżej:
"U dzieci poczętych taką metodą ponadtrzykrotnie częściej występują zespół Beckwith-Wiedemanna (przepuklina pępkowa, przerost języka, nowotwory wielu organów, hipoglikemia i zaburzenie neurologiczne) oraz zespół Angelmana (m.in. upośledzenie umysłowe, ataksja, padaczka). Dwukrotnie częstsze są poważne defekty urologiczne, kardiologiczne, a nawet mięśniowo-szkieletowe. Lekarze wskazują wprawdzie, że podwyższone ryzyko schorzeń może być związane z wiekiem matek, ale nie wykluczają, że istotny może być też wpływ techniki zapłodnienia in vitro. I wreszcie, by pozostać przy kilku zasadniczych przykładach – dzieci poczęte w wyniku in vitro cierpią częściej na rzadkie dziecięce nowotwory oczu."
Weźmy pod uwagę trochę metodę i prawdopodobieństwa:
1. Częstość zespołu Beckwith-Wiedemanna (CZYLI przepuklina pępkowa, przerost języka, nowotwory wielu organów, hipoglikemia i zaburzenie neurologiczne) szacuje się na 1:13 700 żywych urodzeń.
Ale.
- Dzieci in vitro są badane pod każdym kątem
- Dzieci normalnie urodzone w przeciwieństwie do dzieci in vitro, nie są tak badane
- Choroba ta może występować czesto bezobjawowo.
Więc 13700 zaniżmy tak do no 10 000.
Najcześciej w statystykach rodzą młode kobiety. A wiek najlepszy ponoć z fizycznego punktu widzenia to 18-20 lat. Potem jest co raz gorzej, a po 30 już statystyki chorób się zwiększają. Przed 40 ciąże uważane są za niebezpieczne.
A statystyki chorób genetycznych u takich dzieci są o wiele gorzej wyglądające niż in-vitro, nie wspominając o zdrowiu matki.
Więc co z takimi "chęciami" starszych matek?
A matki in vitro nie miały 18 lat.
Więc możemy szacowac zachorowanie ZBW takich matek na 1:7 000 ?
In vitro mówi właśnie o podobnym prawdopodobieństwie.
2. Zespół Angelmana szacuje się na 1:45 000 urodzeń. I zwiększone prawdopodobieństwo zalezy od metody badań. Czy były porównywane z badaniami z Dani, Szwecji czy innego kraju bo w jednym statystyki mówią 45 000. W innym natomiast jest 1:10000.
I prawdopodobieństwo się trzykrotnie zwiększa.
Do tego dochodzi wiek matki i ojca, który na "jakość" genów ma ogromny wpływ.
3. Dwukrotnie częstsze są poważne defekty urologiczne, kardiologiczne, a nawet mięśniowo-szkieletowe.
Ale te dzieci były pod tym kątem badane, jak wcześniej pisałem już. I nie sa to łatwo wykrywalne wady, mozna znimi nieświadomie żyć w większości przypadków.
Gdyby przebadano gruntownie społeczeństwo statystyki by się zupełnie zmieniły.
4. Rzadkie nowotwory oczu.
Nie ma tego artykułu w internecie. Może New Scientist skasował. Istnieje tylko na wiki wzmianka.
"Pierwszym jest wskazanie, że przyznanie rodzicom – gwarantowanego przez państwo – prawa do posiadania potomstwa byłoby skrajnym uprzedmiotowieniem dziecka. W takim sposobie myślenia mały człowiek staje się środkiem do samorealizacji rodziców. Traktowanie człowieka jak przedmiot wyklucza rzeczową, międzyosobową, a nie jedynie emocjonalną miłość."
Tak myśląc to każda rodzina w Polsce chcąca mieć dziecko metoda naturalną można powiedzieć wykorzystuje je jako środek do samorealizacji rodziców. I wyklucza rzeczową miedzy osobową miłość....
Prawdopodobieństwo tego, że dziecko będzie chore jest w porównaniu w normalnym zapłodnieniu 0%, a in vitro 0,0002 (o ile w ogole).
Nie można powiedzieć, że dziecko będzie obdarzone inną miłością i jest skrajnie uprzedmiotowione.
Mozna tak ewentualnie mowic o zarodkach przerzucanych w laboratorium..
Malo obiektywny art, gdyby pisala go osoba nie bedaca autorem ksiazek o totalitaryzmie moralnosci itp. wygladal by mysle inaczej, mniej apokaliptycznie.
A co do tego jak sie powinno traktować zarodki to po tej antykoncepcji itp. juz sam nie wiem.
I to jedyny chyba problem in vitro i nie tylko in vitro. -
Seven3P
I jeszcze:
"Mimo to, choć ryzyko zaszkodzenia dziecku jest wysokie, nikt – poza Kościołem – nie przejmuje się..."
Mukowiscydoza, cukrzyca, białaczka, anemia, fenyloketonuria, wady serca, hemofilia, łuszczyca, cale legiony zepolow i dolegliwosci jakie moga się dziecku przytrafić to nie sa prawdopodobienstwa 0,0002 ale już procenty 1-2.
A napisane zostało to tak jakby zdrowe dziecko metoda in vitro to byl rzut monetą.
Powiedz mi Stubb, że art nie jest obiektywny do końca i tylko ogólnie o coś tam chodziło, bo nie będę mógł spać. -
-
Anonim
eee ale ja w ocenie artykulu abstrahowalem od jego tez medycznych no bo sie nie znam i nie moge zweryfikowac;) -
-
-
Aliena
To może ja tez skomentuje fragmenty:
"Każdy lekarz przyznałby zresztą, że zarodek, także ten zamrożony czy zniszczony, gdyby pozwolić mu na to, stałby się niezależną ludzką osobą, o potencjale nie mniejszym niż profesora Hołówki czy Wandy Nowickiej. Problemem jest tylko to, że mu się na to nie pozwala, ponieważ sprowadza się go do poziomu nieuchronnego kosztu spełniania marzeń jego rodziców."
Nieprawda. Nie wszytskie zarodki, ktore powstaja ze zlaczenia plemnika i komorki jajowej, maja taki potencjal. Niezaleznie od tego, czy powstaja naturalna metoda czy "w probowce". To wlasnie dlatego
wybiera sie najsilniejsze i najbardziej regularnie podzielone do implantacji, a i tak tylko niewielki ich procent się zagniezdza dajac poczatek ciazy. Po prostu wiekszosc tych zarodkow obumiera sama, gdyz ich biologiczny potencjal jest zbyt slaby by mogly sie rozwinac w czlowieka.
"Nikt przecież nie jest w stanie zaprzeczyć, że manipulacje genetyczne mogą powodować nieznaczne zmiany w genetycznym dziedzictwie dziecka, które odbiją się na jego zdrowiu, a także mogą wpłynąć na los i genetyczne dziedzictwo jego dzieci (a pośrednio całej ludzkości)."
Jakie manipulacje genetyczne? Nikt nie manipuluje genetycznie w zarodkach. Nie wprowadza zmian w DNA. W tej chwili nawet nie mozna zbadac zarodka przed wprowadzeniem do organizmu kobiety, czy czasem nie jest obciazony zespolem Downa. Jedyna manipulacja polega na tym, ze "pomaga sie" w spotkaniu komorek, a potem sie wybiera zarodek "najdorodniejszy" - wybor jest dosc przypadkowy, ale oparty na "wzrokowym" doswiadczeniu lekarzy (Na zasadzie - taki zarodek daje wieksze szanse ciazy niz taki) A i tak, jak sie nie uda za pierwszym, czy drugim razem, wykorzysta sie i w koncu zarodki "malo dorodne". Az do skutku... Badz kolejnej stymulacji hormonalnej. I owszem ta stymulacja nie jest korzystna dla kobiety, ale wlasnie dlatego podczas jednej tworzy sie nadmiarowe zarodki, zeby maksymalnie ograniczyc ilosc stymulacji, ktore kobieta musi przejsc. Zgodnie z nowa ustawa kazda stymulacja to jeden - maksymalnie dwa zarodki, czyli jedno "in vitro". Srednio potrzeba 3-5 prob, zeby doszlo do ciazy. Kobieta wiec srednio bedzie musiala przejsc tyle stymulacji, co dodatkowo wydluzy czas przynajmniej 2-3 krotnie. (czyli skoro teraz trwa to minimum rok, to pewnie bedzie trwalo 2-3). No i 2-3 krotnie zwiekszy szkody zdrowotne.
Swietna ustawa.
Na koniec:
"Bo czy rzeczywiście ludzkość zyska, że przestaną się rodzić dzieci upośledzone czy chore? Czy chcemy świata, w którym biotechnolodzy i rodzice będą decydowali, jakie dzieci się rodzą, a jakie nie?"
Tak, moim zdaniem ludzkosc zyska
Poza tym wybaczcie, ale juz ludzie decyduja jakie urodza im sie dzieci. Jesl nie chce miec glupiego i brzydkiego dziecka, nie wybiore na ojca glupiego i brzydkiego faceta. Jesli dowiem sie ze ma choroby genetyczne, tez go nei wybiore na ojca. Podobnie alkoholika, narkomana, czy psychopaty. To jest dobor naturlany. A jelsi dowiem sie, ze dziecko, ktore nosze, ma Downa, albo inna ciezka chorobe genetyczna, to zapewniem droga prawice, ze dokonam aborcji, aby zmniejszyc ilosc cierpienia w swiecie. Ja nie chcialbym sie urodzic uposledzona. Wolabym sie nie urodzic wcale.
Ach no pomysl, ze tylko malzenstwa maja miec prawo do in vitro, jest juz w ogole nie wart komentarza. -
Sir Khalid Nasrallah
" Jesl nie chce miec glupiego i brzydkiego dziecka, nie wybiore na ojca glupiego i brzydkiego faceta. "
Bubi i Stubb, odpadacie. -
il duce
-
Kobieta zmienną jest związaną
No tak - czyli sadzac po waszych komentarzach poziom artykulow Terlikowskiego jak zwykle w odpowiedniej dla niego normie...
Ciekawe gdzie ten czlowiek robil doktorat z filozofii... -
Aliena
-
Aliena
achhhh
Blog T.Terlikowskiego
"blogoslawione narodziny"
http://blog.rp.pl/terlikowski/
polecam fragment
"każde dziecko jest stworzone do dobrego celu (...)
Każde, to znaczy również takie, które pochodzi z gwałtu albo jest upośledzone. Choroba i pochodzenie nie powinny być przyczyną odrzucenia, już na pewno nie mogą być podstawą do prawnej zgody na likwidację. Każde dziecko jest bowiem błogosławieństwem dla świata."
AMEN
Tez bym chciala byc facetem. Wtedy chcialabym miec mnostwo dzieci. Bylabym dobrym mezem i ojcem. Trzymalabym moja zone za reke w czsie keidy rozcinaliby jej krocze w czasie porodu. A z synami chodzilabym na ryby jak podrosna. I wyklinalabym wszystkie nieczule suki, ktore nie chca rodzic dzieci powstalych z gwaltu. Modlilabym sie za ich nieczyte dusze i przekonywala ze ich krzywda nei moze byc uzasdnieniem rzezi niewiniatka.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

