-
Anonim
>maryna napisała:
>Ładne marzenie.
>Podobają mi się, Bubi, Twoje wypowiedzi w zestawieniu z
>reklamą niżej:
> http://img392.imageshack.us/img392/...
>
>Ładnie wyglądają.
Mógłbym być dyrektorem przedszkola. Oczywiście im. Kostka-Biernackiego. -
Kobieta zmienną jest związaną
Ja tam Bubiemu nie bede nic tłumaczyła bo to całkowicie bezcelowe, są ludzie, którzy przeświadczeni, że zdobyli właściwy ogląd widzenia wszechświata zachowają go aż do śmierci, bez względu na wszystko - szczególnie jeśli funkcjonują w atmosferze ciągłej kulturowej walki - a w przypadku Bubiego to ewidentne. Niektórzy po prostu nie traktują języka jako drogi do wymiany myśli, ale do wyrażania własnej osobowości.
A co do artykułu to jakoś nic z niego nie wynika jeśli chodzi o homoseksualizm wsrod młodziezy, po pierwsze dlatego, ze nie podano o jaki procent konretnie chodzi i czy jest to stały (czyli czy sa to stałe zachowania homoseksualne i biseksualne czy pojedyncze) procent - z tekstu wynika, ze biseksualistow i homoseksualistow jest okolo 10% (jesli w ogole o to chodzi: "W naszych badaniach ok. 10 proc młodych ludzi dość mocno eksperymentowało z własną seksualnością.") - co nie jest jakos oszałamiajace skoro uwaza sie, ze tylko homoseksualistow jest w calym spoleczenstwie okolo 7 procent. Poza tym nie przeprowadzono badan na grupie reprezentatywnej, poza tym grupa, ktora zostala przebadana zostala w oczywisty sposob obciazona bledem selekcji: ja juz czytalam wczesniejsze badania tego Pana i wynika z nich, ze te wywiady byly przeprowadzane z osobami, ktore same sie zglaszaly, wiec jasne jest, ze przyjda ludzie, ktorzy raczej maja jakies doswiadczenia seksualne i sa bardziej otwarci, reszta sie w ogole nie zainteresuje albo bedzie sie wstydzic, albo uzna, ze nie ma nic do powiedzenia. Poza tym akurat takie badania sa obciazone duza doza konfabulacji ze strony opowiadajacych.
Bardzo mi sie podoba "naukowiec" ktory wyciaga wnioski na podstawie bywania w dyskotekach i obserwowania jak te "mlode laski" "maja ciag na penisa" " uprawiaja seks w toaletach" a przy stolikach zachowuja sie prowokujaco seksualnie, etc. Mam wrazenie, ze to tego Pana niezdrowo podnieca, jego wypowiedzi na ten temat sa takie obrazowe...
-
Anonim
"co nie jest jakos oszałamiajace skoro uwaza sie, ze tylko homoseksualistow jest w calym spoleczenstwie okolo 7 procent."
Och, mnie to oszołamia. No ale a jestem oszołomem, więc to nie jest oszołamiające.
Tym nie mniej... raz 2, raz 5, teraz znów 7... Ale rozumiem rozumiem, póki nie wejdziecie na "naście", śmiałość w operowaniu liczbą jest duża.
Co do naukowca, to zapewne lepszym środkiem badań wg. Kobiety jest biurko. Zza niego rasowy inteligent może orzec o wszystkim. O seksie, życiu niedźwiedzi, pogodzie... czego tylko dusza zapragnie. Bo też wcale nie potrzebuje on rzeczywistości. -
-
Anonim
>pwl napisał
>>Bubi napisał
>>To tak a propos bezdyskusyjnych faktów o tym, iż
>>pederastia nie może być warunkowana kulturowo...
>>
>>Do niezłego szamba wepchnęliście świat lewacy...
>
>Bubi, jakbyś się nieco zainteresował i łyknął
>odrobinę podstawowej wiedzy psychologicznej o np. o okresie
>dojrzewania, to byś wiedział, że znaczny procent
>młodzieży w wieku dojrzewania ma tendencję do zachowań
>homoseksualnych. I nie przekłada się to na ich orientację
>seksualną w dorosłym życiu...
>
>Czasami mam wrażenie, że krytykowanie owych "lewaków"
>przypomina strzelanie do posłańca, który przynosi złe
>wieści.
Pawulon jakby Ci sie chcialo przeczytac ten artykul i spojrzec na niego nie przez pryzmat okularkow "och ch jestem poprawnym liberalkiem" to bys nie pisal tych oczywistosci.
Faktem jest ze nastapilo radykalne rozbicie rytualow, zasad i obowiazkow, ktore wczesniej konstytuowaly rodzine. I ze w zwiazku z tym- dzieki tej chorej odmianie wolnosci, ktora zagoscila w sferze zupelnie na to nieprzygotowanej, duzo wiecej mlodych nie ma oporow przed znacznymi eksperymentami w dziedzinie seksu.
Czemu sie to stalo? ba wiele jest odpowiedzi- od drugiej wojny, po specyfike demokracji liberalnej, dzisiejsze masowe miasta itd
Ale faktem pozostaje, ze przyzwolenie spoleczne na tego typu zachowania jest w duzej czesci zasluga lewicy i jest przez nia notabene wyrazane. -
>Stubb ... napisał
>Pawulon jakby Ci sie chcialo przeczytac ten artykul i
>spojrzec na niego nie przez pryzmat okularkow "och ch jestem
>poprawnym liberalkiem" to bys nie pisal tych oczywistosci.
Eeee, bez takich tekstów, bo się pogniewamy. Przeczytałem oczywiście artykuł. I nie, nie jestem "poprawnym liberałkiem". Po prostu wkurwia mnie jak ktoś na wszystkie problemy świata głosi jedno rozwiązanie pt. "winni są pedały i lewacy". Tyle.
>Faktem jest ze nastapilo radykalne rozbicie rytualow, zasad
>i obowiazkow, ktore wczesniej konstytuowaly rodzine. I ze w
>zwiazku z tym- dzieki tej chorej odmianie wolnosci, ktora
>zagoscila w sferze zupelnie na to nieprzygotowanej, duzo
>wiecej mlodych nie ma oporow przed znacznymi eksperymentami
>w dziedzinie seksu.
A ja sądzę, że to nie żadne "radykalne rozbicie rytuałów", tylko po prostu powszechny dostęp do informacji. Jednym z najczęściej stosowanych sposobów wychowawczych swojego czasu było redukowanie pewnych tematów do sfery tabu, ew. "w swoim czasie się dowiesz". Kiedyś to działało, obecnie to niemożliwe. To nie jest tak, że wcześniejsza inicjacja seksualna musi mieć koniecznie związek z rozbiciem instytucji rodziny, co jest mantrą szeroko pojętej prawicy.
>Czemu sie to stalo? ba wiele jest odpowiedzi- od drugiej
>wojny, po specyfike demokracji liberalnej, dzisiejsze masowe
>miasta itd
>Ale faktem pozostaje, ze przyzwolenie spoleczne na tego typu
>zachowania jest w duzej czesci zasluga lewicy i jest przez
>nia notabene wyrazane.
Będę się upierał przy tym strzelaniu do posłańca, nie dlatego, żebym był wielkim fanem ideologii lewicowej, ale akurat tutaj nie mówimy o ideologii, tylko o faktach. Lewicowcy robią rzecz bardzo prostą - korzystając z ww. powszechnego dostępu do informacji pokazują, że tradycyjne metody wychowawcze wcale nie były takie skuteczne, jak się to twierdzi, a ich skuteczność często była pochodną zwykłej dulszczyzny, czyli zamiatania niewygodnych tematów pod dywan. Takie rzeczy jak np. szeroko pojęta przemoc (także seksualna) w rodzinie były kiedyś traktowane jako absolutne tabu. Przekaz brzmi tak: skoro stare metody nie działają i działać już nie będą (chociażby dlatego, że w dobie internetu i stosu gazet dostępnych w każdym kiosku chowanie informacji nie jest realnym sposobem wychowawczym), to trzeba znaleźć nowe. I tu zaczynają się problemy, bo lewica zaczyna nagle mówić o kryzysie tradycyjnych _wartości_. Co już dla mnie ma charakter wyciągania drzazgi z palca poprzez obcięcie palca.
Nie jestem żadnym liberałem, tylko zgniłym konserwatystą - nie uważam, że należy obecnie istniejące instytucje życia społecznego demolować i zastępować jakimiś nowymi, ani tym bardziej, że coś takiego należy robić z wartościami. Nie podoba mi się tylko udawanie przez sporą część konserwatywnej prawicy, że nie trzeba zmieniać _niczego_, a lewica problemy wymyśliła sobie z sufitu albo wręcz wygenerowała, bo przecież "sto lat temu ich nie było". Były, tylko nie było kolorowych gazet dostępnych dla nastolatków, YouTube'a czy Grona. -
>Bubi napisał
>Co do naukowca, to zapewne lepszym środkiem badań wg.
>Kobiety jest biurko. Zza niego rasowy inteligent może orzec
>o wszystkim. O seksie, życiu niedźwiedzi, pogodzie...
>czego tylko dusza zapragnie. Bo też wcale nie potrzebuje on
>rzeczywistości.
No ale sorry, realia są takie że naukowiec musi robić rzetelne badania. I one muszą być jakoś w miarę masowe. Czy jak pójdę do burdelu i wypytam pracujące tam kobiety o częstotliwość stosunków seksualnych, a następnie napiszę na tej podstawie artykuł o rozwiązłych obyczajach polskich kobiet, to uznasz go za rzetelny? -
Anonim
>>Faktem jest ze nastapilo radykalne rozbicie rytualow,
>zasad
>>i obowiazkow, ktore wczesniej konstytuowaly rodzine. I ze
>w
>>zwiazku z tym- dzieki tej chorej odmianie wolnosci, ktora
>>zagoscila w sferze zupelnie na to nieprzygotowanej, duzo
>>wiecej mlodych nie ma oporow przed znacznymi
>eksperymentami
>>w dziedzinie seksu.
>A ja sądzę, że to nie żadne "radykalne rozbicie
>rytuałów", tylko po prostu powszechny dostęp do
>informacji. Jednym z najczęściej stosowanych sposobów
mylisz genealogie jakiegos zdarzenia z opisem tegoz zdarzenia.
>tak, że wcześniejsza inicjacja seksualna musi mieć
>koniecznie związek z rozbiciem instytucji rodziny, co jest
>mantrą szeroko pojętej prawicy.
nie pisze nic o rozbiciu rodziny. primo nie istnieje rodzina jako taka- rozne kultury roznie definiowaly te podstawowa komorke spoleczna. i poki nie nastapi znowu jakis ponury totalitaryzm to rodzina bedzie istniec. ale zasady i rytualy ktore ja okreslaja moga sie radykalnie zmieniac. nie bardzo chyba zrozumiales co napisalem.
>Będę się upierał przy tym strzelaniu do posłańca, nie
jesli trzymamy sie Twej uroczej skadinad metafory:) to ten poslaniec plawi sie w zachwycie nad tymi zlymi wiesciami. takich na szafot raz dwa. poza tym PWL nie jestem heglista.
>akurat tutaj nie mówimy o ideologii, tylko o faktach.
>Lewicowcy robią rzecz bardzo prostą - korzystając z ww.
>powszechnego dostępu do informacji pokazują, że
>tradycyjne metody wychowawcze wcale nie były takie
>skuteczne, jak się to twierdzi, a ich skuteczność często
>była pochodną zwykłej dulszczyzny, czyli zamiatania
>niewygodnych tematów pod dywan. Takie rzeczy jak np.
>szeroko pojęta przemoc (także seksualna) w rodzinie były
>kiedyś traktowane jako absolutne tabu.
Lewica nosi na sztandarach pewne postulaty tyczace sie rodziny. Poprzez rozwiazania systemowe potrafia takze propagowac dzieki szkolnictwu swoje wizje- casus zachodu.
Nie bardzo rozumiem tego gadania o dostepnosci informacji. hipokryzja istnieje w kazdej sytuacji, w ktorej istnieja pewne zasady. Samo poznanie faktu nie implikuje oceny wartosciujacej. To w jaki sposob wartosciuje duza czesc spoleczenstwa pewne zachowania jest juz kwestia "klimatu" i ideologii, ktore sklaniaja do takiej a nie innej oceny.
notabene gigantyczne kryzysy etyczne to wydarzenia ktore historia zna. Nie sa one wywolywane przez "dostepnosc informacji". wywolywane sa zawsze przez dwie rownolegle sily- z jednej strony przemiane samego swiata, dotychczasowej rzeczywistosci (i tu mozna wlozyc od biedy teze o wzorscie dostepnosci); oraz przez stworzenie pewnej ideologii, ktora potrafi wyrazic owa zmiane i ja ulegitymizowac etycznie.
Jesli, ktoras z tych sil zostanie zablokowana, spoleczenstwo zamiast kryzysu i zaglade dotychczasowej tradycji, owa tradycje w sposob mniej lub bardziej lagodny sposob dostosowuje.
Puenta- dlatego strzelac do lewakow.
>wartościami. Nie podoba mi się tylko udawanie przez sporą
>część konserwatywnej prawicy, że nie trzeba zmieniać
>_niczego_, a lewica problemy wymyśliła sobie z sufitu albo
>wręcz wygenerowała, bo przecież "sto lat temu ich nie
>było". Były, tylko nie było kolorowych gazet dostępnych
>dla nastolatków, YouTube'a czy Grona.
z tym sie mozemy zgodzic. -
Anonim
>pwl napisał
>>Bubi napisał
>>Co do naukowca, to zapewne lepszym środkiem badań wg.
>>Kobiety jest biurko. Zza niego rasowy inteligent może
>orzec
>>o wszystkim. O seksie, życiu niedźwiedzi, pogodzie...
>>czego tylko dusza zapragnie. Bo też wcale nie potrzebuje
>on
>>rzeczywistości.
>
>No ale sorry, realia są takie że naukowiec musi robić
>rzetelne badania. I one muszą być jakoś w miarę masowe.
>Czy jak pójdę do burdelu i wypytam pracujące tam kobiety
>o częstotliwość stosunków seksualnych, a następnie
>napiszę na tej podstawie artykuł o rozwiązłych
>obyczajach polskich kobiet, to uznasz go za rzetelny?
sluchaj pwl czepiasz sie absurdalnie i najpewniej o tym wiesz wiec po kiego chuja to robisz. Forma tego wywiadu implikuje jego pobieznosc i trywialnosc. Fact tam pisze o badaniach jakies grupy oraz o swoich prywatnych doswiadczenich ktore maja byc egzemplifikacja tez z jego badan. niestety typki od wywiadu nie raczyly dac jakiegokolwiek linka, ale poki nie wiemy jak te badania wygladaly itd to radze sie wstrzymywac od ocen o wiarygodnosci.
pozdro 600. -
>Stubb ... napisał
>mylisz genealogie jakiegos zdarzenia z opisem tegoz
>zdarzenia.
Nie, próbuję odróżnić wydarzenie (tutaj: wzrost wiedzy o pewnych kwestiach w społeczeństwie, w tym także o patologiach różnego rodzaju) od czarnej wizji jego konsekwencji.
>nie pisze nic o rozbiciu rodziny. primo nie istnieje rodzina
>jako taka- rozne kultury roznie definiowaly te podstawowa
>komorke spoleczna. i poki nie nastapi znowu jakis ponury
>totalitaryzm to rodzina bedzie istniec. ale zasady i rytualy
>ktore ja okreslaja moga sie radykalnie zmieniac. nie bardzo
>chyba zrozumiales co napisalem.
"Rodzina" to był taki skrót myślowy oznaczający właśnie to, co jest pod tym terminem rozumiane w naszej kulturze. Celowo użyłem terminu "instytucja" = struktura + "zasady i rytuały".
>jesli trzymamy sie Twej uroczej skadinad metafory:) to ten
>poslaniec plawi sie w zachwycie nad tymi zlymi wiesciami.
>takich na szafot raz dwa. poza tym PWL nie jestem heglista.
Zależy który posłaniec...
>Lewica nosi na sztandarach pewne postulaty tyczace sie
>rodziny. Poprzez rozwiazania systemowe potrafia takze
>propagowac dzieki szkolnictwu swoje wizje- casus zachodu.
Zależy która lewica. Jak się popytasz wśród samych lewicowców to pewnie sami wypunktują Ci miliard różnic. No ale okay, załóżmy, że weźmiemy jakiś taki "lewicowy mainstream", mniej więcej sytuujący się w okolicach tych, co to wprowadzili do USA różnego rodzaju "akcje afirmatywne".
>Nie bardzo rozumiem tego gadania o dostepnosci informacji.
>hipokryzja istnieje w kazdej sytuacji, w ktorej istnieja
>pewne zasady. Samo poznanie faktu nie implikuje oceny
>wartosciujacej. To w jaki sposob wartosciuje duza czesc
>spoleczenstwa pewne zachowania jest juz kwestia "klimatu" i
>ideologii, ktore sklaniaja do takiej a nie innej oceny.
No niby nie implikuje, ale tutaj "ostoje tradycji" same są sobie winne. Bo pewne informacje poddają w wątpliwość często wcześniej niekwestionowane pewniki. Np. zjawisko przemocy w rodzinie (i jego wcześniej nieznana skala) poddaje w wątpliwość dogmat o nieingerencji państwa w wewnętrzne funkcjonowanie tejże. To, że przemoc w rodzinie zachodzi w jakiejś tam skali, to jest fakt. Z tego oczywiście nie wynika ocena, że znamy jakąś instytucję, która lepiej chroni dzieci przed patologiami niż rodzina, ale pozwala kwestionować już ocenę, wedle której żadna ingerencja państwa w funkcjonowanie rodziny nie jest potrzebna, tudzież spierać się o zakres tej ingerencji.
>notabene gigantyczne kryzysy etyczne to wydarzenia ktore
>historia zna. Nie sa one wywolywane przez "dostepnosc
>informacji". wywolywane sa zawsze przez dwie rownolegle
>sily- z jednej strony przemiane samego swiata,
>dotychczasowej rzeczywistosci (i tu mozna wlozyc od biedy
>teze o wzorscie dostepnosci); oraz przez stworzenie pewnej
>ideologii, ktora potrafi wyrazic owa zmiane i ja
>ulegitymizowac etycznie.
>Jesli, ktoras z tych sil zostanie zablokowana, spoleczenstwo
>zamiast kryzysu i zaglade dotychczasowej tradycji, owa
>tradycje w sposob mniej lub bardziej lagodny sposob
>dostosowuje.
>Puenta- dlatego strzelac do lewakow.
Piękna manichejska wizja (wielki front ideologiczny vs wielki front antyideologiczny), ale się z nią kompletnie nie zgodzę. Może dlatego, że w historii Europy nie przypominam sobie niczego takiego, co Ty nazwałeś tutaj "gigantycznym kryzysem etycznym". Nie przypominam sobie sytuacji, w której kompletnie rozwalano dotychczasową tradycję i próbowano budować od podstaw inną. Nie mówię tutaj o komuniźmie (jak wiesz, jestem nieskrywanym sympatykiem ideologii komunistycznej), bo to trochę inna bajka, poza tym raczej specyficznie lokalna (w sensie: tylko tam demolowano totalnie tradycyjne wartości, gdzie miało to sprzyjać utrzymaniu władzy) i XX-wieczna. Zmiany systemów etycznych miały zawsze charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Dotyczy się to nawet (niestety) chrześcijaństwa, którego nauki przyswajane były bardzo, ale to bardzo stopniowo. -
>Stubb ... napisał
>sluchaj pwl czepiasz sie absurdalnie i najpewniej o tym
>wiesz wiec po kiego chuja to robisz.
Nie czepiam się absurdalnie, bo znów - wkurza mnie propagowanie modelu nauk społecznych pt. "pan naukowiec wyjdzie do ludzi i zobaczy". Jakie coś takiego miewa skutki, można zobaczyć chociażby na paradygmatycznym przykładzie Margaret Mead i jej "Dojrzewaniu na Samoa" - co się dzieje, kiedy na podstawie jednostkowych obserwacji ktoś próbuje generalizować i twierdzić coś o powszechności pewnych zjawisk. O ironio, sposób prowadzenia badań naukowych zbliżony do tego, który gloryfikuje tutaj Bubi (ie. "wyjść na ulicę i zobaczyć jak to jest") miał prawdopodobnie spory wpływ na owo podważanie tradycyjnych wartości, któremu się tak mocno sprzeciwia.
> Forma tego wywiadu implikuje jego pobieznosc i trywialnosc.
Możliwe, ale też ja nie krytykuję tego wywiadu, tylko wnioski, które z niego wyciąga Bubi (także na temat pożądanej formy prowadzenia badań naukowych). Być może badania te są faktycznie jak to się mówi "statystycznie istotne" (sądzę, że pewnie są), ale anegdotki opowiadane przez autora badań, choć niewątpliwie barwne, nie mają wartości statystycznej. -
Anonim
zalezy ktory poslaniec, zalezy ktora lewica, blablabla. spoko ustalmy ze lewica ktora nie jest zla nie jest zla i ze mowa o zlej ok?:)
""Rodzina" to był taki skrót myślowy oznaczający właśnie to, co jest pod tym terminem rozumiane w naszej kulturze. Celowo użyłem terminu "instytucja" = struktura + "zasady i rytuały"."
Sluchaj brachu nie dyskutujmy o definicjach bo to nuda. czego Ty wlasciwie bronisz? ze nie nastepuje radykalna przemiana "zwyczajow" rodzinnych? Mam nadzieje ze nie. Chociazby potezna ingerencja panstwa w rodzina (badz jej mozliwosc), ktora datuje sie od jakis 50 lat musi ten model gruntownie przeobrazac. Chociazby kwestia rozwodow. chociazby powszechny przymus i dostep edukacji. itd.
"ale tutaj "ostoje tradycji" same są sobie winne."
winne, niewinne, nie podoba mi sie uzywanie takich kategorii w tego typu dyskusjach bo nic nie wnosza. zreszta miedzy nami gowno mnie to interesuje. nastepuje atak na wartosci mi bliskie, ktore, dla mnie, konstytuuja spoleczenstwo, sa niezbedne dla ludzkiej godnosci i takie peirdu sierdu wuiec bede reagowal. A to ze atak by byl skuteczny (jak dzisiejszy lewacki) musi sie w jakies mierze opierac na prawdziwych faktach i zaniedbaniach to oczywistosc dla kazdego wiec nie wiem czemu wogole to poruszac. zeby zaznaczyc- "ach spojrzcie widzimy nasze wady? tacy jestesmy fajni"
pieprzone chadeckie podejscie;)
jak antycywilizacyjna lewica zostanie zgnojona to moge sie zastanawiac nad autorefleksja.
"Piękna manichejska wizja (wielki front ideologiczny vs wielki front antyideologiczny), ale się z nią kompletnie nie zgodzę."
Sluchaj pwl, ze sie powtorze. dla mnie, i byc moze tu sie roznimy, rzeczywistosc jest zlozona a kazde zdarzenie ma wiele przyczyn. z czescia mozna walczyc i zawsze bedzie to istotne. a taki heglizm pauperum ani mnie nie bawi, ani jest sluszny, ani ma styl, za to najczesciej zajezdza wycofaniem i tchorzliwa polityczna poprawnoscia (zeby bylo jasne, nie atakuje tu Ciebie tylko pewne partie polityczne zachodnie).
"Może dlatego, że w historii Europy nie przypominam sobie niczego takiego, co Ty nazwałeś tutaj "gigantycznym kryzysem etycznym"."
ooooo to ciekawe. A chcialoby Ci sie poczytac Platona? a potem Gibbona? a potem Tocqueville'a?
Potem przejdz przez reformacje, rewolucje, zahacz o wybuch nacjonalizmu XIX wiecznego i skoncz na komunizmie (bo czemu niby mielibysmy o nim zapominac?).
To zas ze do kazdy kryzys jest poprzedzony ewolucja pewnych zjawisk i mysli to oczywistosc wiec mozemy sobie te konstatacje darowac. -
Anonim
no dobra pozno juz badz wczesnie, dobranoc wiec pawulonie i do jutra:) -
Anonim
Problemem nie jest dostęp do http://www.youtube.com ale do http://www.youporn.com
By zaistniał tak banalnie prosty dostęp do pornografii, musiały już wcześniej upaść obyczaje. Tak więc jak słusznie zauważa Stubb, mieszają Ci się różne poziomy odniesienie do rzeczywistości.
Chciałem jeszcze tylko zauważyć, że jest faktem, iż za większość współczesnych problemów odpowiada lewica. Od biedy, po zatrucie środowiska, do degeneracji społeczeństw. Tak więc "lewak" to nie żaden kozioł ofiarny, tylko kawał mendy winnej wielu zła. Ty najwyraźniej Pawulonie nie chcesz przyjąć tego do wiadomości. Trudno.
Ogólnie rzecz biorąc, po prostu się czepiasz. Błagam tylko, nie nazywaj się konserwatystą... prawdziwy konserwatysta dostaje piany na widok lewaka. A Ty wypinasz często doń zad... no i jak to tak można? -
-
Kobieta zmienną jest związaną
>Chciałem jeszcze tylko zauważyć, że jest faktem, iż za większość >współczesnych problemów odpowiada lewica. Od biedy, po zatrucie >środowiska, do degeneracji społeczeństw.
Ostatnio czytałam artykuł o takiej pani, która zabrała dziecku lizaka na ulicy. Pewnie była z lewicy. -
Anonim
>Kobieta zmienną jest związaną napisała:
>Ostatnio czytałam artykuł o takiej pani, która zabrała
>dziecku lizaka na ulicy. Pewnie była z lewicy.
Niekoniecznie. Nie twierdzę przecież, że lewicowcy mają monopol na zło. Zło cechuje każdego człowieka.
Mówię o rozwiązaniach politycznych. Rozwiązania lewicowe są z gruntu złe. Oczywiście mówię o idei, a nie np. prowadzeniu liniowego CIT przez rząd Millera. Mam nadzieję, że to jest jasne.
Tak więc miło, że tupnęłaś nóżką, ale przykład z lizakiem jest troszkę głupiutki. Tylko się nie denerwuj..! -
Aliena
-
Anonim
>Aliena napisała:
>Problemem jest coraz powszechniejszy brak zasad wyniesionych
>z domu.
To prawda, ale to nie jest praźródło. Zapytać bowiem by należało, cóż stało się, że rodzice przestają sami godnie żyć i wychowywać dzieci poprzez przykład?
Przyczyną jest lewica. Bo czym że innym, jeśli nie wkładem lewicy, jest tzw. bezstresowe wychowywanie dzieci? Są to wszystko rewolucyjne działania, mające jakoby zwiększyć sferę wolności i samorealizacji. Jak to zwykle bywa w przypadku radykalnego burzenia status quo, owocuje to tylko większym burdelem i złem. -
Kobieta zmienną jest związaną
hihi, ja sie nie moge denerowować tym, że ktoś nie zrozumiał żartu...
A tak na marginesie: jak to dobrze, że bede mogła wychować dzieci tak jak chce, niezależnie od Twojego światopoglądu...O ile prawica nie szykuje jakiejś kolejnej moralnej rewolucji... -
Anonim
>Kobieta zmienną jest związaną napisała:
>hihi, ja sie nie moge denerowować tym, że ktoś nie
>zrozumiał żartu...
Ja rozumiem, że to był żart. Jednak nietrafiony.
>A tak na marginesie: jak to dobrze, że bede mogła
>wychować dzieci tak jak chce, niezależnie od Twojego
>światopoglądu...O ile prawica nie szykuje jakiejś
>kolejnej moralnej rewolucji...
Prawica raczej nie wchodzi z butami do domów. Ty tego najwyraźniej nie rozumiesz.
Nie tyle rewolucja, co kontrrewolucja oczywiście jest potrzebna. Inaczej rzeczywistość, jaka rysuje się w tym wywiadzie, stanie się powszechna. A może tak właśnie chciałabyś wychowywać dzieci? Cóż, zważywszy na Twoje proaborcyjne poglądy, można by rzec "nie ma problemu". Ach tak, zapomniałem, przecież Ty pewnie dawałabyś już dzieciom w przedszkolu pigułki... -
Kobieta zmienną jest związaną
Nic Ci nie odpisze bo nie chce dać się wciągnąć w bezsensowną dyskusję. Jesli moje dziecko byloby choc troche podobne do mnie to byłoby jakimś 100 razy mądrzejszym człowiekiem niż Ty.
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

