FiloZofia UW [1223]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    Jak z pewnością część z Was słyszała, na UW rusza ocena jakości kształcenia.
    Cała akcja dzieje się na dwóch poziomach: ogólnouniwersyteckim i wydziałowym.
    Dla studentów najbardziej namacalnym objawem tych działań są ankiety studenckie. Są one dwie:

    1. Og-un, gdzie padają ogólne pytania począwszy od warunków lokalowych, poprzez prawa studenta, na lektoratach skończywszy.
    2. Wydziałowa, gdzie padają pytania o ocenę konkretnych zajęć,
    realizowanych przez konkretne osoby.

    Właśnie rusza akcja- ankieta og-un. Ankieta ta będzie się pojawiać przy logowaniu do USOSa.
    Aby zachować anonimość przyjęto specjalne rozwiązania techniczne:
    zalogowanie do ankiety oznacza wylogowanie z USOSa, przez co nie będzie
    wiadomo jak dany student odpowiadał na pytania!

    Bardzo prosimy o wypełnianie tej ankiety - to jedyna szansa pokazania jakie są wady naszego Uniwersytetu!!!

    Zapraszamy na stronę:

    http://ankieter.uw.edu.pl
  • Anonim

    Sądzę, że goście ze szkoły lwowsko-warszawskiej byliby lekko zdezorientowani, gdyby dowiedzieli się o podobnej innowacji.
    Student powinien móc mieć wpływ na naganne zachowanie nauczycieli. Wówczas jednak można wystąpić z otwartą przyłbicą i iść do dziekanatu. Takie anonimowe ankietki są o kant wuja potłuc, o ile mają mieć jakąś moc sprawczą.
    Mam na myśli oczywiście część "wydziałową". Uniwersytet to nie dupokracja, ale Alma Mater. Eurodebilizm niestety szerzy się coraz bardziej... brrr....!
  • Ion Tichy

    Ankiety takie są konieczne. I miejmy nadzieję, że będą one miały realny wpływ na politykę UW. W tym na politykę kadrową.

    Uniwersytet powinien być rozliczany z jakości usług między innymi przez klientów. W tym wypadku tymi klientami są studenci.

    Co do eurodebilizmu...no to cóż nie chcę Cię martwić J23 lecz to rozwiązanie iście amerykańskie.
  • bartkiller

    >J23 napisał
    >Sądzę, że goście ze szkoły lwowsko-warszawskiej byliby
    >lekko zdezorientowani, gdyby dowiedzieli się o podobnej
    >innowacji.
    >Student powinien móc mieć wpływ na naganne zachowanie
    >nauczycieli. Wówczas jednak można wystąpić z otwartą
    >przyłbicą i iść do dziekanatu. Takie anonimowe ankietki
    >są o kant wuja potłuc, o ile mają mieć jakąś moc
    >sprawczą.
    >Mam na myśli oczywiście część "wydziałową".
    >Uniwersytet to nie dupokracja, ale Alma Mater. Eurodebilizm
    >niestety szerzy się coraz bardziej... brrr....!

    Na moim wydziale od kilku lat funkcjonują anonimowe ankiety przedmiotowe i sprawdzają się bardzo dobrze - większość wykładowców bardzo ceni sobie taki rodzaj sprzężenia zwrotnego - i wielu usprawniło sposób prowadzenia wykładów właśnie pod wpływem ankiet.
  • Anonim

    >Ion Tichy napisał

    Ale dlaczego taka ankieta ma być niejawna?

  • Ion Tichy

    >Ale dlaczego taka ankieta ma być niejawna?
    Głupiego udajesz? Musi być niejawna, aby studenci nie bali się prawdziwie oceniać wykładowców. I aby wykładowcy nie mieli okazji się "wyciągać konsekwencji z takich ankiet". Jedno i drugie należy do realiów uniwersytetu. Jak potrzebujesz przykładów to Ci mogę przy piwie poopowiadać.

    A tak w ogóle to to wszystko jest proste jak metr sznurka w kieszeni. Zaryzykowałbym nawet tezę, że stanowi podstawy liberalnego myślenia o strukturach społeczno-ekonomicznych. Takie myślenie powinno właśnie zaczynać od reformy "lokalnych" struktur typu UW, gdzie plenią się post-komunistyczne schematy, typu "student nie może oceniać profesora".


  • Anonim

    Ionie,
    Zdaje się, że przed wojną nie było komuny, a student nie oceniał wykładowcy. Zdaje się również, że działka, którą się parasz, całkiem nieźle wówczas w Polsce stała. Tak więc niezależnie od opinii, nie podniecaj się zbytnio etykietami, bo Ci jeszcze żyłka pierdząca pęknie, a tego nie chcemy.
    Uważam, że takie sprawy powinno się załatwiać dwojako. Jeśli idzie o uwagi co do zajęć, to powinno się to mówić wykładowcy w twarz. Ot, może to złe sformułowanie, bo kojarzy się z konfrontacją. Po prostu wykładowca powinien pytać się o uwagi, a studenci powinni je zgłaszać.
    Jeśli natomiast wykładowca rażąco zaniedbuje swoje obowiązki, to to po prostu powinno być zgłoszone w dziekanacie i tyle.
    Niejawność to bardzo zły filar w takich sprawach.
  • bartkiller

    >J23 napisał
    >Ionie,
    >Zdaje się, że przed wojną nie było komuny, a student nie
    >oceniał wykładowcy. Zdaje się również, że działka,
    >którą się parasz, całkiem nieźle wówczas w Polsce
    >stała. Tak więc niezależnie od opinii, nie podniecaj się
    >zbytnio etykietami, bo Ci jeszcze żyłka pierdząca
    >pęknie, a tego nie chcemy.
    >Uważam, że takie sprawy powinno się załatwiać dwojako.
    >Jeśli idzie o uwagi co do zajęć, to powinno się to
    >mówić wykładowcy w twarz. Ot, może to złe
    >sformułowanie, bo kojarzy się z konfrontacją. Po prostu
    >wykładowca powinien pytać się o uwagi, a studenci powinni
    >je zgłaszać.
    >Jeśli natomiast wykładowca rażąco zaniedbuje swoje
    >obowiązki, to to po prostu powinno być zgłoszone w
    >dziekanacie i tyle.
    >Niejawność to bardzo zły filar w takich sprawach.

    Idealizujesz. Taki mechanizm działałby, gdyby wszyscy wykładowcy i studenci byli rozsądni. Niestety czasem rozsądni nie są (szczególnie ci drudzy).
    Po drugie (bo tamto było pierwsze) opinie przedstawione w ankietach są znane nie tylko wykładowcom ale i dziekanatowi itd., dzięki czemu wykładowca jest zmuszony do poprawiania ocen z ankiet. Może zmuszony to za wiele powiedziane, ale otrzymujący skrajnie złe oceny na pewno trafi "na dywanik" co sprawia, że uwagi z ankiet mają konkretną wagę.
    Ankiety są zapisane - można próbować oceniać sensowność zawartych w nich uwag, weryfikować je i zastanawić się, czy to studenci przeginają płacząc w mankiet, czy faktycznie coś jest nie tak.
  • Ion Tichy

    Skąd wiesz czy przed wojną nie było ankiet?

    A wracając do tematu to tutaj po prostu nie chodzi o indywidualne przypadki, które można przekazać do dziekanatu. Jakieś wielkie zaniedbania czy coś. Chodzi po prostu o to, że jeśli przez kolejne, powiedzmy 3 lata, studenci źle oceniają zajęcia wykładowcy, to możliwe, iż należy takiego wykładowcę zwolnić (co najmniej z prowadzenia zajęć). A przynajmniej poważnie z nim porozmawiać co ma zmienić (tutaj znowu informacje z ankiet) i jeśli nie będzie poprawy to podjąć konkretne kroki. Ale również w drugą stronę, jeśli studenci specjalnie lubią czyjeś zajęcia, to należy taką osobę promować. Chodzi po prostu o wytworzenie pewnego mechanizmu kontroli i zarazem nakręcenie konkurencji.
  • il duce

    Co się dzieje potem z tymi ankietami? Jak się domyślam ich wyniki ciągle nie są upubliczniane. To bardzo źle. Właściwie nie wiem jaki jest ich sens - skoro brak procedur rozliczania z wyników (Ion chyba ironicznie pisał o doniosłości ankiet dla demokracji). Wysyłanie ankiet to ruchy pozorne.
    Myślę, że bardzo dobrze, że nikt nie rozlicza wykładowców z tego, jak wypadli na ankiecie, bo:
    1) ankiety są anonimowe - i wadą tego rozwiązanie nie jest to, że student walczy z niehonorowo zamkniętą przyłbicą, tylko to, że nie wiadomo, którą ocenę wystawił kretyn, a którą znający się na rzeczy student.
    2) ankiety nie trafiają w sedno, bo jakości zajęć nie sposób oddać za pomocą zobiektywizowanych kategorii (czy prowadzący się spóźnia? czy ładnie się ubiera?).
    itd.
    Na marginesie dodam, że znaczna część wypowiedzi z tego grona to żenujące brednie, kiedyś chyba było lepiej.
  • Ion Tichy

    Oczywiście wyniki z ankiet w jakiejś przetworzonej formie powinny być upubliczniane - student ma prawo do świadomego wyboru wykładowcy na podstawie doświadczeń kolegów. Oczywiście, skonstruowanie dobrych ankiet nie jest proste - choć pewne rzeczy są jasne, jak np. czy prowadzący się spóźnia, przygotowuje dla studentów materiały itd. itp. I oczywiście ankiety powinny być brane pod uwagę, tak jak wcześniej pisałem, bo statystycznie rzecz biorąc studenci kretynami nie są.
  • il duce

    Prowadzący, który śmierdzi, spóźnia się i nie daje materiałów może być stokroć lepszy od (powiedzmy) prof. Jadackiego, który jest wzorem cnót, to chyba jasne.
    "statystycznie rzecz biorąc studenci kretynami nie są" - to raczej kwestia Twoich standardów, a nie statystyki. Nie zważając na subtelności można powiedzieć: im niższe masz wymagania w stosunku ludzi, tym bardziej cenisz ich ogół.
    Osobiście nie byłoby dla mnie przekonującym argumentem za wybraniem się na jakieś zajęcia to, że dostały one pieczątkę 'student's choice'.
    W ogóle te ankiety robią wrażenie czegoś, co IF przyjął jako warunek narzucony przez UE, nie bardzo wiedząc na jaką cholerę to komu.
  • Ion Tichy

    Jeszcze jedna oczywista rzecz - choć zdaje się że nie dla wszystkich - nikt w tego typu ankietach nie pyta studentów o merytoryczną ocenę prowadzącego. Ocena profesora jako naukowca to zupełnie odrębna kwestia, niejednokrotnie tutaj dyskutowana, i sprowadzająca się w zasadzie do oceny jego wyników poprzez pryzmat publikacji w "dobrych" czasopismach. Zdaje się Szpado, że mylisz te dwie rzeczy. W kontekście nauczyciela takie sprawy jak kultura osobista, punktualność i rzetelność to jak najbardziej sprawy ważne. Ale oczywiście, że kluczowe jest aby Ci wykładowcy reprezentowali coś sobą jako naukowcy i najpierw trzeba odsiać ich pod tym kątem. Ale nie o tym, powtarzam, tutaj mowa.
  • Kobieta zmienną jest związaną

    Jeśli gdziekolwiek ankiety są potrzebne to właśnie w IFie. Szczerze mówiąc trudno jest zaakceptować opór wobec ankiet z powodów wynikających z nieuniknionej epistemologicznej niepewności w rodzaju: no ale my nie wiemy czy ten wykładowca jest NAPRAWDĘ dobry czy po prostu śmierdzi dlatego nikt go nie lubi. Takie wątpliwości można ekstrapolować na każdą dziedzinę interakcji społecznej a jednak nikogo to nie paraliżuje i nie twierdzi się: no dobrze, żadna weryfikacja nie da nam 100% pewności to zostawmy to jak jest.
    A tak na marginesie: To, że studenci nie są kretynami to KWESTIA statystyki: po prostu studenci są raczej po prawej stronie rozkładu normalnego pod wzgledem inteligencji ( w odniesieniu do populacji). Kretyni sa raczej na lewym krańcu.
  • Anonim

    >Kobieta zmienną jest związaną napisała:
    >Jeśli gdziekolwiek ankiety są potrzebne to właśnie w
    >IFie.

    Kobieto moja droga, to zupełnie nie prawda.
    IF jest ostatnim miejscem, w którym należy robić studenckie ankiety.

    Takiej ilości różnych zboczeń i pozycji, co wśród studentów filozofii, to "nie zna nawet podręcznik Kamasutry" - tzn. student filozofii nie jest w stanie wypełnić ankiety. Zamiast ją wypełniać zacznie kwestionować zasadność pytań. Albo powie, że nie może być twórcą i tworzywem. Albo coś innego. Kiedyś brałem udział w tym, jak jakaś dziewczyna z psychologii robiła badania do doktoratu i ulokowała się u nas na strychu, więc głównie studenci filozofii się poddawali testom. (btw: piękna była to dziewczyna, jak ja uwielbiam studentki psychologii, zawsze jak któraś na mnie robi testy do magisterki albo doktoratu, to wynik mojego testu jest zaburzony przez to, że mam hormon na osobę testującą). No więc wracając do wątku, pani doktorantka z psychologii robiła ankiety równolegle mnie, Kotowi z Czeszire, i jeszcze dwóm innym ziomkom z filo. No i skończyło się tym, że cała czwórka mówiła, że nieprecyzyjnie coś sformułowane, że nie ma odpowiedzi "to zależy od tego jak leży" itp.

    Podsumowując moją przydługą wypowiedź o niczym: w IF nie dla ankiet! Tak dla nieskrępowanych formą wypowiedzi! Czyli po prostu instytutowe pismo itp. gdzie studenci raz na semestr zamieszczają swoje sążniste opinie na temat danych zajęć. Zupełnie niezobowiązujące - ale wiadomo, że i tak cała kadra naukowa by je czytała. I tak to właśnie działa na Harvardach i innych jejl.

    A ankieta to jest akurat coś pasującego do umysłowości Jadackiego. Jak szufladki. I szuflandia.
  • il duce

    Ion: Nie. Mi chodzi o jakość zajęć - a ta nie da się wyrazić w ankiecie, nie wiem skąd Twoja wątpliwość, że mylę osobowość naukowca z osobowością nauczyciela - nie dałem chyba do tego podstaw.

    Kobieto: Nie o to przecież chodzi, że skoro nie ma pewnych kryteriów oceny wykładowcy, to nie wolno go oceniać. Chodzi o to: ankiety nie dają nawet przybliżonego pojęcia o wartości prowadzącego, o czym pisałem wyżej. Oczywiście ta hipoteza jest tylko-hipotezą (choć jak sądzę dobrze ugruntowaną), bo ankiety nie są jawne i nigdy nie widziałem wyników. Gdybym je widział i trafnie zdawałyby sprawę z jakości konkretnych prowadzących uznałbym to za koincydencję:).

    A do marginesu: To nie kwestia statystyki, chyba że dołączysz do pytania założenie, że kretynizm jest kwestią ilorazu inteligencji, czego ja oczywiście nie akceptuję.
  • Anonim

    >Kobieta zmienną jest związaną napisała:
    Kretyni sa raczej na lewym
    >krańcu.

    Brawo! Nareszcie! Jestem z Ciebie dumny!
  • Anonim

    >rapier napisał
    >Chodzi o to: ankiety nie dają nawet przybliżonego pojęcia
    >o wartości prowadzącego, o czym pisałem wyżej.
    >Oczywiście ta hipoteza jest tylko-hipotezą (choć jak
    >sądzę dobrze ugruntowaną), bo ankiety nie są jawne i
    >nigdy nie widziałem wyników. Gdybym je widział i trafnie
    >zdawałyby sprawę z jakości konkretnych prowadzących
    >uznałbym to za koincydencję:)

    Bla, bla, bla. A i tak wszyscy w IF wiedzą, kto jest dobrym wykładowcą, a kto chujowym. Wiedzą o tym zarówno studenci, jak i pracownicy. Wie o tym też dobrze dyrektor i dziekan. Dlatego ankiety nie są nikomu do niczego potrzebne.

    Po kiego wała robić ankiety, żeby dowiedzieć się czegoś, co można usłyszeć codziennie po zajęciach w Buffecie, czy w jakimś innym miejscu (nie wiem gdzie się teraz chodzi).
  • Anonim

    Jak komuś wali spod pachy, to o tym wiedzą wszyscy, a już z całą pewnością przyjmujący delikwenta do pracy. Wówczas taki przyjmujący powinien po prostu zwrócić na to uwagę.
    Ludzie, kurwa, takie sprawy załatwia się w normalny sposób, a nie przez jakieś pieprzone ankiety! Lewactwo zrobiło wam wodę z mózgu i nie przyjmujecie do swojej świadomości, że ankiety - a jakże - mogą zawierać cenne odpowiedzi i pytania, ale można je uzyskać w inny, jakże bardziej cywilizowany sposób.
    Tak więc jak to zwykle u lewactwa, źle Ionie stawiasz sprawę. Nikt tutaj nie kwestionuje, że student powinien mieć możliwość zgłaszania swoich uwag. Tyle, ze niekoniecznie w etosie delatorskim.
    Zapewniam Cię także, że gdyby uwagi te zgłaszać "na gębę", byłyby znacznie cenniejsze. Prawda jest taka, że podobne ankiety się odwala byle jak.
    Ankiety są dobre dla gejów.
  • Anonim

    Adamie,
    A cóż żeś Ty najlepszego umieścił pod zdjęciem?
    Ja prosty kmiotek nie zasługuję sobie na takie awanse.
| |

strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...



Uniwersytet Warszawski, Filozofia


Zapisz się do klasy


Strona 1/26

Anonim

Anonim

Anonim

Ag.

Anonim

helen

Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (3)