- 1
- 2
-
ZSS UW
- 30/05/2008 17:33
Cała akcja dzieje się na dwóch poziomach: ogólnouniwersyteckim i wydziałowym.
Dla studentów najbardziej namacalnym objawem tych działań są ankiety studenckie. Są one dwie:
1. Og-un, gdzie padają ogólne pytania począwszy od warunków lokalowych, poprzez prawa studenta, na lektoratach skończywszy.
2. Wydziałowa, gdzie padają pytania o ocenę konkretnych zajęć,
realizowanych przez konkretne osoby.
Właśnie rusza akcja- ankieta og-un. Ankieta ta będzie się pojawiać przy logowaniu do USOSa.
Aby zachować anonimość przyjęto specjalne rozwiązania techniczne:
zalogowanie do ankiety oznacza wylogowanie z USOSa, przez co nie będzie
wiadomo jak dany student odpowiadał na pytania!
Bardzo prosimy o wypełnianie tej ankiety - to jedyna szansa pokazania jakie są wady naszego Uniwersytetu!!!
Zapraszamy na stronę:
http://ankieter.uw.edu.pl -
Bubi
- 30/05/2008 18:52
Student powinien móc mieć wpływ na naganne zachowanie nauczycieli. Wówczas jednak można wystąpić z otwartą przyłbicą i iść do dziekanatu. Takie anonimowe ankietki są o kant wuja potłuc, o ile mają mieć jakąś moc sprawczą.
Mam na myśli oczywiście część "wydziałową". Uniwersytet to nie dupokracja, ale Alma Mater. Eurodebilizm niestety szerzy się coraz bardziej... brrr....! -
Ion Tichy
- 30/05/2008 19:22
Uniwersytet powinien być rozliczany z jakości usług między innymi przez klientów. W tym wypadku tymi klientami są studenci.
Co do eurodebilizmu...no to cóż nie chcę Cię martwić J23 lecz to rozwiązanie iście amerykańskie. -
bartkiller
- 30/05/2008 19:51
>Sądzę, że goście ze szkoły lwowsko-warszawskiej byliby
>lekko zdezorientowani, gdyby dowiedzieli się o podobnej
>innowacji.
>Student powinien móc mieć wpływ na naganne zachowanie
>nauczycieli. Wówczas jednak można wystąpić z otwartą
>przyłbicą i iść do dziekanatu. Takie anonimowe ankietki
>są o kant wuja potłuc, o ile mają mieć jakąś moc
>sprawczą.
>Mam na myśli oczywiście część "wydziałową".
>Uniwersytet to nie dupokracja, ale Alma Mater. Eurodebilizm
>niestety szerzy się coraz bardziej... brrr....!
Na moim wydziale od kilku lat funkcjonują anonimowe ankiety przedmiotowe i sprawdzają się bardzo dobrze - większość wykładowców bardzo ceni sobie taki rodzaj sprzężenia zwrotnego - i wielu usprawniło sposób prowadzenia wykładów właśnie pod wpływem ankiet. -
Bubi
- 30/05/2008 20:18
Ale dlaczego taka ankieta ma być niejawna?
-
Ion Tichy
- 30/05/2008 22:10
Głupiego udajesz? Musi być niejawna, aby studenci nie bali się prawdziwie oceniać wykładowców. I aby wykładowcy nie mieli okazji się "wyciągać konsekwencji z takich ankiet". Jedno i drugie należy do realiów uniwersytetu. Jak potrzebujesz przykładów to Ci mogę przy piwie poopowiadać.
A tak w ogóle to to wszystko jest proste jak metr sznurka w kieszeni. Zaryzykowałbym nawet tezę, że stanowi podstawy liberalnego myślenia o strukturach społeczno-ekonomicznych. Takie myślenie powinno właśnie zaczynać od reformy "lokalnych" struktur typu UW, gdzie plenią się post-komunistyczne schematy, typu "student nie może oceniać profesora".
-
Bubi
- 30/05/2008 23:24
Zdaje się, że przed wojną nie było komuny, a student nie oceniał wykładowcy. Zdaje się również, że działka, którą się parasz, całkiem nieźle wówczas w Polsce stała. Tak więc niezależnie od opinii, nie podniecaj się zbytnio etykietami, bo Ci jeszcze żyłka pierdząca pęknie, a tego nie chcemy.
Uważam, że takie sprawy powinno się załatwiać dwojako. Jeśli idzie o uwagi co do zajęć, to powinno się to mówić wykładowcy w twarz. Ot, może to złe sformułowanie, bo kojarzy się z konfrontacją. Po prostu wykładowca powinien pytać się o uwagi, a studenci powinni je zgłaszać.
Jeśli natomiast wykładowca rażąco zaniedbuje swoje obowiązki, to to po prostu powinno być zgłoszone w dziekanacie i tyle.
Niejawność to bardzo zły filar w takich sprawach. -
bartkiller
- 31/05/2008 00:03
>Ionie,
>Zdaje się, że przed wojną nie było komuny, a student nie
>oceniał wykładowcy. Zdaje się również, że działka,
>którą się parasz, całkiem nieźle wówczas w Polsce
>stała. Tak więc niezależnie od opinii, nie podniecaj się
>zbytnio etykietami, bo Ci jeszcze żyłka pierdząca
>pęknie, a tego nie chcemy.
>Uważam, że takie sprawy powinno się załatwiać dwojako.
>Jeśli idzie o uwagi co do zajęć, to powinno się to
>mówić wykładowcy w twarz. Ot, może to złe
>sformułowanie, bo kojarzy się z konfrontacją. Po prostu
>wykładowca powinien pytać się o uwagi, a studenci powinni
>je zgłaszać.
>Jeśli natomiast wykładowca rażąco zaniedbuje swoje
>obowiązki, to to po prostu powinno być zgłoszone w
>dziekanacie i tyle.
>Niejawność to bardzo zły filar w takich sprawach.
Idealizujesz. Taki mechanizm działałby, gdyby wszyscy wykładowcy i studenci byli rozsądni. Niestety czasem rozsądni nie są (szczególnie ci drudzy).
Po drugie (bo tamto było pierwsze) opinie przedstawione w ankietach są znane nie tylko wykładowcom ale i dziekanatowi itd., dzięki czemu wykładowca jest zmuszony do poprawiania ocen z ankiet. Może zmuszony to za wiele powiedziane, ale otrzymujący skrajnie złe oceny na pewno trafi "na dywanik" co sprawia, że uwagi z ankiet mają konkretną wagę.
Ankiety są zapisane - można próbować oceniać sensowność zawartych w nich uwag, weryfikować je i zastanawić się, czy to studenci przeginają płacząc w mankiet, czy faktycznie coś jest nie tak. -
Ion Tichy
- 31/05/2008 00:05
A wracając do tematu to tutaj po prostu nie chodzi o indywidualne przypadki, które można przekazać do dziekanatu. Jakieś wielkie zaniedbania czy coś. Chodzi po prostu o to, że jeśli przez kolejne, powiedzmy 3 lata, studenci źle oceniają zajęcia wykładowcy, to możliwe, iż należy takiego wykładowcę zwolnić (co najmniej z prowadzenia zajęć). A przynajmniej poważnie z nim porozmawiać co ma zmienić (tutaj znowu informacje z ankiet) i jeśli nie będzie poprawy to podjąć konkretne kroki. Ale również w drugą stronę, jeśli studenci specjalnie lubią czyjeś zajęcia, to należy taką osobę promować. Chodzi po prostu o wytworzenie pewnego mechanizmu kontroli i zarazem nakręcenie konkurencji. -
il duce
- 31/05/2008 00:20
Myślę, że bardzo dobrze, że nikt nie rozlicza wykładowców z tego, jak wypadli na ankiecie, bo:
1) ankiety są anonimowe - i wadą tego rozwiązanie nie jest to, że student walczy z niehonorowo zamkniętą przyłbicą, tylko to, że nie wiadomo, którą ocenę wystawił kretyn, a którą znający się na rzeczy student.
2) ankiety nie trafiają w sedno, bo jakości zajęć nie sposób oddać za pomocą zobiektywizowanych kategorii (czy prowadzący się spóźnia? czy ładnie się ubiera?).
itd.
Na marginesie dodam, że znaczna część wypowiedzi z tego grona to żenujące brednie, kiedyś chyba było lepiej. -
Ion Tichy
- 31/05/2008 00:34
-
il duce
- 31/05/2008 00:52
"statystycznie rzecz biorąc studenci kretynami nie są" - to raczej kwestia Twoich standardów, a nie statystyki. Nie zważając na subtelności można powiedzieć: im niższe masz wymagania w stosunku ludzi, tym bardziej cenisz ich ogół.
Osobiście nie byłoby dla mnie przekonującym argumentem za wybraniem się na jakieś zajęcia to, że dostały one pieczątkę 'student's choice'.
W ogóle te ankiety robią wrażenie czegoś, co IF przyjął jako warunek narzucony przez UE, nie bardzo wiedząc na jaką cholerę to komu. -
Ion Tichy
- 31/05/2008 01:08
-
Kobieta zmienną jest związaną
- 31/05/2008 01:12
A tak na marginesie: To, że studenci nie są kretynami to KWESTIA statystyki: po prostu studenci są raczej po prawej stronie rozkładu normalnego pod wzgledem inteligencji ( w odniesieniu do populacji). Kretyni sa raczej na lewym krańcu. -
....
- 31/05/2008 01:32
>Jeśli gdziekolwiek ankiety są potrzebne to właśnie w
>IFie.
Kobieto moja droga, to zupełnie nie prawda.
IF jest ostatnim miejscem, w którym należy robić studenckie ankiety.
Takiej ilości różnych zboczeń i pozycji, co wśród studentów filozofii, to "nie zna nawet podręcznik Kamasutry" - tzn. student filozofii nie jest w stanie wypełnić ankiety. Zamiast ją wypełniać zacznie kwestionować zasadność pytań. Albo powie, że nie może być twórcą i tworzywem. Albo coś innego. Kiedyś brałem udział w tym, jak jakaś dziewczyna z psychologii robiła badania do doktoratu i ulokowała się u nas na strychu, więc głównie studenci filozofii się poddawali testom. (btw: piękna była to dziewczyna, jak ja uwielbiam studentki psychologii, zawsze jak któraś na mnie robi testy do magisterki albo doktoratu, to wynik mojego testu jest zaburzony przez to, że mam hormon na osobę testującą). No więc wracając do wątku, pani doktorantka z psychologii robiła ankiety równolegle mnie, Kotowi z Czeszire, i jeszcze dwóm innym ziomkom z filo. No i skończyło się tym, że cała czwórka mówiła, że nieprecyzyjnie coś sformułowane, że nie ma odpowiedzi "to zależy od tego jak leży" itp.
Podsumowując moją przydługą wypowiedź o niczym: w IF nie dla ankiet! Tak dla nieskrępowanych formą wypowiedzi! Czyli po prostu instytutowe pismo itp. gdzie studenci raz na semestr zamieszczają swoje sążniste opinie na temat danych zajęć. Zupełnie niezobowiązujące - ale wiadomo, że i tak cała kadra naukowa by je czytała. I tak to właśnie działa na Harvardach i innych jejl.
A ankieta to jest akurat coś pasującego do umysłowości Jadackiego. Jak szufladki. I szuflandia. -
il duce
- 31/05/2008 01:41
Kobieto: Nie o to przecież chodzi, że skoro nie ma pewnych kryteriów oceny wykładowcy, to nie wolno go oceniać. Chodzi o to: ankiety nie dają nawet przybliżonego pojęcia o wartości prowadzącego, o czym pisałem wyżej. Oczywiście ta hipoteza jest tylko-hipotezą (choć jak sądzę dobrze ugruntowaną), bo ankiety nie są jawne i nigdy nie widziałem wyników. Gdybym je widział i trafnie zdawałyby sprawę z jakości konkretnych prowadzących uznałbym to za koincydencję:).
A do marginesu: To nie kwestia statystyki, chyba że dołączysz do pytania założenie, że kretynizm jest kwestią ilorazu inteligencji, czego ja oczywiście nie akceptuję. -
Bubi
- 31/05/2008 01:42
Kretyni sa raczej na lewym
>krańcu.
Brawo! Nareszcie! Jestem z Ciebie dumny!
-
....
- 31/05/2008 01:47
>Chodzi o to: ankiety nie dają nawet przybliżonego pojęcia
>o wartości prowadzącego, o czym pisałem wyżej.
>Oczywiście ta hipoteza jest tylko-hipotezą (choć jak
>sądzę dobrze ugruntowaną), bo ankiety nie są jawne i
>nigdy nie widziałem wyników. Gdybym je widział i trafnie
>zdawałyby sprawę z jakości konkretnych prowadzących
>uznałbym to za koincydencję:)
Bla, bla, bla. A i tak wszyscy w IF wiedzą, kto jest dobrym wykładowcą, a kto chujowym. Wiedzą o tym zarówno studenci, jak i pracownicy. Wie o tym też dobrze dyrektor i dziekan. Dlatego ankiety nie są nikomu do niczego potrzebne.
Po kiego wała robić ankiety, żeby dowiedzieć się czegoś, co można usłyszeć codziennie po zajęciach w Buffecie, czy w jakimś innym miejscu (nie wiem gdzie się teraz chodzi). -
Bubi
- 31/05/2008 01:52
Ludzie, kurwa, takie sprawy załatwia się w normalny sposób, a nie przez jakieś pieprzone ankiety! Lewactwo zrobiło wam wodę z mózgu i nie przyjmujecie do swojej świadomości, że ankiety - a jakże - mogą zawierać cenne odpowiedzi i pytania, ale można je uzyskać w inny, jakże bardziej cywilizowany sposób.
Tak więc jak to zwykle u lewactwa, źle Ionie stawiasz sprawę. Nikt tutaj nie kwestionuje, że student powinien mieć możliwość zgłaszania swoich uwag. Tyle, ze niekoniecznie w etosie delatorskim.
Zapewniam Cię także, że gdyby uwagi te zgłaszać "na gębę", byłyby znacznie cenniejsze. Prawda jest taka, że podobne ankiety się odwala byle jak.
Ankiety są dobre dla gejów. -
Bubi
- 31/05/2008 01:57
A cóż żeś Ty najlepszego umieścił pod zdjęciem?
Ja prosty kmiotek nie zasługuję sobie na takie awanse.
-
....
- 31/05/2008 02:02
>Jak komuś wali spod pachy, to o tym wiedzą wszyscy, a już
>z całą pewnością przyjmujący delikwenta do pracy.
>Wówczas taki przyjmujący powinien po prostu zwrócić na
>to uwagę.
>Zapewniam Cię także, że gdyby uwagi te zgłaszać "na
>gębę", byłyby znacznie cenniejsze. Prawda jest taka, że
>podobne ankiety się odwala byle jak.
>Ankiety są dobre dla gejów.
Bubi jak zwykle dobrze gada.
Z tym, że takich uwag nawet nie trzeba zgłaszać "na gębę". Ile jest osób w IF? Pracowników kilkudziesięciu, studentów na I roku 90, później coraz mnie. Po pięciu latach zna się wszystkich i wszystko. Zna się profesorów, doktorów, co poniektórzy znają też dogłębnie studentki. I po co tu ankieta?! Bardziej by się przydały badania na nosicielstwo...
Wszyscy wiedzą, że Strawiński przynudza aż uszy więdną. Wszyscy wiedzą, że studenci lubią B. i D., mimo, że B. i D. po zrobieniu habów zakończyli swój rozwój naukowy, wszyscy wiedzą, że Bryk. upierdala studentów, że M. i S., piją, że B. i O. dostali etat bo J. ich wspiera, że, to, że tamto. No i po jaką cholerę te ankiety jak wszystko jest jasne?
-
Ion Tichy
- 31/05/2008 02:02
W sumie jest smutne, że w ramach jakiegoś nieracjonalnego sprzeciwu, bo nawet alternatywy nikt rozsądnej nie proponuje, przyklepujecie stan rzeczy tak jak on teraz wygląda. Jednym słowem nieróbstwo, kumoterstwo i brak kryteriów. J23 mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że Twoje stanowisko jest "w to mi graj" dla tych wszystkich czerwonych klik, które zasiedlają uniwersytety. Brawo! -
....
- 31/05/2008 02:08
>W sumie jest smutne, że w ramach jakiegoś nieracjonalnego
>sprzeciwu, bo nawet alternatywy nikt rozsądnej nie
>proponuje, przyklepujecie stan rzeczy tak jak on teraz
>wygląda. Jednym słowem nieróbstwo, kumoterstwo i brak
>kryteriów. J23 mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę,
>że Twoje stanowisko jest "w to mi graj" dla tych wszystkich
>czerwonych klik, które zasiedlają uniwersytety. Brawo!
Ależ ja nie zgłaszam nierozsądnego sprzeciwy. Ja tylko uważam, że w konkretnym przypadku IF robienia ankiet to marnowanie papieru i tuszu, bo i tak wszyscy wszystko wiedzą.
To tak jakbyś rozpisał ankietę w małej wsi. Niby po co? -
Bubi
- 31/05/2008 02:14
J23 mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę,
>że Twoje stanowisko jest "w to mi graj" dla tych wszystkich
>czerwonych klik, które zasiedlają uniwersytety. Brawo!
Nie bądź śmieszny Ionie. Te ankiety właśnie do tych klik trafiają. Nie sądzisz chyba, że ankieta, która nie ma mocy wypowiedzenia, usunie z IF jakieś stare czerwone truchło?
-
Bubi
- 31/05/2008 02:17
>>Ion Tichy napisał
>
>>W sumie jest smutne, że w ramach jakiegoś
>nieracjonalnego
>>sprzeciwu, bo nawet alternatywy nikt rozsądnej nie
>>proponuje, przyklepujecie stan rzeczy tak jak on teraz
>>wygląda. Jednym słowem nieróbstwo, kumoterstwo i brak
>>kryteriów. J23 mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę,
>>że Twoje stanowisko jest "w to mi graj" dla tych
>wszystkich
>>czerwonych klik, które zasiedlają uniwersytety. Brawo!
>
>Ależ ja nie zgłaszam nierozsądnego sprzeciwy. Ja tylko
>uważam, że w konkretnym przypadku IF robienia ankiet to
>marnowanie papieru i tuszu, bo i tak wszyscy wszystko
>wiedzą.
>
>To tak jakbyś rozpisał ankietę w małej wsi. Niby po co?
No tak, ale alternatywa jest bardzo prosta. Trzeba jednak wprzód pogrupować problemy. Nasuwają się dwa główne:
1. Możliwości udoskonalania zajęć poprzez uwagi krytyczne.
2. Radzenie sobie z rażącymi przewinami dyscyplinarnymi.
Ad. 1.
Rozmowa za studentami pod koniec zajęć.
Ad. 2. Pismo do władz wydziału.
To takie proste Ionie, o ile na moment przestanie się wdychać unijne zioło socjalizmu. -
Bardzo daleki krewny Zorby
- 31/05/2008 02:18
-
Bubi
- 31/05/2008 02:20
>Adamie, chyba kojarzę doktorantkę, o której
>wspomniałeś. Rzeczywiście, kobieta, że tak powiem,
>kobieca była.
Brawo Zorbo! Tak jak ruch skrzydeł motyla w Kairze powoduje deszcz w Patagonii, tak heteryczna erekcja w Warszawie powoduje wysyp konwersji homofobicznych, choćby w Holandii. -
bartkiller
- 31/05/2008 02:55
>Ion: Nie. Mi chodzi o jakość zajęć - a ta nie da się
>wyrazić w ankiecie
Owszem, da się w dużej mierze. Pytania z ankiet przeprowadzanych na moim wydziale (prawdopodobnie nie wszystkie nadają się do Waszego) dotyczą m.in.:
- określenia przez prowadzącego celu i warunków zaliczania przedmiotu
- tego, czy treści zajeć były przekazywane w sposób zrozumiały
- organizacji zajęć (efektywność wykorzystania czasu, zgodność z planem zajęć, punktualność)
- zaangażowania prowadzącego
- tego czy zapewniono możliwość zadawania pytań
Oprócz tego są oczywiście miejsca na wypowiedzi pisemne: m.in. na wymienienie głównych zalet i wad przedmiotu.
Czy ma sens określanie np. stopnia zaangażowania prowadzącego liczbą z danego zakresu ? Sądzę, że ma : różnica między 3 a 4 mało mówi, ale między 1 a 5 dość dużo - szczególnie, że wyniki ankiet są agregowane. Jestem naocznym świadkiem wymiernych i pozytywnych skutków takich ankiet. -
Tomasz, Aleksander, Sylwester
- 31/05/2008 12:38
Na ekonomii UW ankiety funkcjonują i mają wpływ na pracę wykładowców w nieźle wytoczonych granicach zdrowego rozsądku. Co ciekawe, przez te ankiety problemy mają wykładowcy beznadziejni, ale już nie tacy, którzy są niepopularni bo wymagają dużo; ) -
il duce
- 31/05/2008 13:47
> Jestem naocznym świadkiem wymiernych i
>pozytywnych skutków takich ankiet.
Ciekawe. Jakie są te skutki, opowiedz jakieś anegdoty, proszę.
Są u nas prowadzący, którzy choć powinni dostać maksa w prawie wszystkich kategoriach ankiety w jej obecnym kształcie (nie spóźniają, mówią precyzyjnie, mają jasne warunki zaliczenia etc), są przy fatalni pod względem istotniejszym. Chodzi o połączenie pewnego rodzaju życiowej bezradności (co przejawia się np. w nieumiejętności zachowania proporcji między panowaniem nad grupą i zapewnieniem każdemu możliwości głosu) z duchowym epigoństwem (najprostszy przykład to prowadzący, który referuje poglądy innych, nie potrafiąc dokonać żadnej syntezy). Na takich nie ma lekarstwa.
-
Tomasz, Aleksander, Sylwester
- 31/05/2008 14:05
-
Ion Tichy
- 31/05/2008 14:19
(a) z oczywistych powodów studenci nie będą szczerzy;
(b) uwagi tak zgłoszone prowadzący może z łatwością olać. -
rebel mind
- 31/05/2008 15:10
-
bartkiller
- 31/05/2008 15:54
>>bartkiller napisał
>> Jestem naocznym świadkiem wymiernych i
>>pozytywnych skutków takich ankiet.
>
>Ciekawe. Jakie są te skutki, opowiedz jakieś anegdoty,
>proszę.
Nie są to żadne anegdoty, tylko fakty. Uczestniczyłem w wykładach jednego z doktorów przed wprowadzeniem ankiet - średnia ilość uczestników obecnych na sali wahała się wtedy zwykle od 3 do 5, co ów doktor w semestrze letnim zwykł kwitować z uśmiechem: "no cóż, wiosna ma swoje prawa". Podszedłbyś do człowieka, który programował biegle zanim się urodziłeś i powiedziałbyś mu: "Nie stary, to nie wiosna - Ty po prostu tak pierdolisz, że się słuchać nie da - NUDA".
Po wprowadzeniu ankiet forma wykładu trochę się zmieniła: zamiast starych czarnobiałych folii puszczanych na zdezelowanym rzutniku z czasów PRL wykładowca przygotował przejrzyste prezentacje, przykuwające uwagę i przemawiające do wyobraźni. Sam wykład natomiast z monologu zmienił się w dialog prowadzony ze studentami.
Pewnie ma na to wpływ, że były to inne przedmioty, ale co do zmiany środków audiowizualnych to sam wykładowca stwierdził, że postarał się o nowe slajdy pod wpływem ankiet. Dla niego rzeczy, które tłumaczy są już tak oczywiste, że zapomniał, że zrozumienie tego wymaga wysiłku, a czarno-białoe folie zalane samym tekstem bynajmniej tego nie ułatwiają.
Co do Twoich kryteriów - ocena pod ich względem po części zawiera się w pytaniach przytoczonych przez TAS'a.
>Na takich nie ma lekarstwa.
Pewnie, że można znaleźć przykłady takich, na których nic nie pomoże. Tylko, że żeby wykazać, że ankiety nie mają sensu musiałbyś przekonać o tym, że wszyscy będą je mieli w dupie. -
Kobieta zmienną jest związaną
- 31/05/2008 22:37
>>Kobieta zmienną jest związaną napisała:
> Kretyni sa raczej na lewym
>>krańcu.
>
>Brawo! Nareszcie! Jestem z Ciebie dumny!
>
No to mi się udało. Kontynuując tę metaforę można zauważyć, że patrząc od przodu (czyli po Bożemu) kretyni są na lewym krańcu, ale patrząc od tyłu (!) kretyni są na prawym krańcu (wykresu).
To tłumaczy wszystko. -
Kobieta zmienną jest związaną
- 31/05/2008 22:58
Jestem oburzona tym nachalnym propagowaniem heteroseksualizmu, uważam, że przestrzeń publiczna powinna być wolna od tego typu treści. -
bartkiller
- 31/05/2008 23:07
Bubi i Khalid znajdują się:
a) Po prawej stronie rzeczonego wykresu patrząc od przodu
b) Po lewej stronie rzeczonego wykresu patrząc od przodu
c) Po prawej stronie rzeczonego wykresu patrząc od tyłu
d) Po lewej stronie rzeczonego wykresu patrząc od tyłu
Z przyczyn technicznych ankieta nie jest anonimowa. -
ZSS UW
- 12/06/2008 10:02
Dołącz do nich - http://ankieter.uw.edu.pl
pozdrawiamy
ZSS UW -
Bubi
- 12/06/2008 10:14
>Jestem oburzona tym nachalnym propagowaniem
>heteroseksualizmu, uważam, że przestrzeń publiczna
>powinna być wolna od tego typu treści.
Nie, gdyż normalna realizacja seksualności jest piękna, w przeciwieństwie do kloaki modelów alternatywnych.
-
Aliena
- 12/06/2008 11:08
- 1
- 2
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
M.
gniah!
filozof
Ag.
Shakespeare of enormous cock
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO
Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin
ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski
Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

