-
Anonim
W kontekście cytowanych danych, rozważ sobie pomysł Balcerowicza wprowadzenia 22% podatku liniowego (liniowego prawdziwego, bez ulg). Świetny pomysł, nie? Zawsze można przecież żreć trawę.
Dodajmy, że Balcerowicz nie zrobił NIC, by ukrócić przestępcze procedery trwające dzięki zmianom w przepisach dokonanych za Rakowskiego.
Ale jeśli idzie o czyny, to za Balcerowicza podatki wzrastały. Ot, dziwny liberalizm.
Co, pewnie chcesz konkrety? Już pędzę do Biblioteki Narodowej, by w zębach przynieść archiwalne numery gazet!
Sie ma! -
Anonim
Bubi, dane, które przedstawiasz są naprawdę demoniczne :) Wiesz, nie pochodzę z biednej rodziny, ale np. w wakacje danie z mięsem bądź rybą pojawia się tak, powiedzmy, raz na trzy dni, a dwudaniowe obiady raczej w weekendy wyłącznie. Nikt od tego z głodu nie umiera, ani nawet nie choruje. A więc zastanów się, czy te kryteria oceny biedy nie są formułowane tendencyjnie. Równie dobrze można by powiedzieć, że co drugiej rodziny nie stać na kupno nowego samochodu raz na miesiąc.
Wiesz, wychowałem się na wsi w jednej z biedniejszych części Polski (Podkarpacie) i, cholera jasna, ludzie sobie naprawdę radzą. A ci, którzy sobie nie radzą to np. menele i wcale a wcale ich nie żałuje. Miejsce menela jest w rynsztoku. Powiesz: a co z jego rodziną... No widzisz, nie od dzisiaj wiadomo, że im większe wydatki socjalne, tym większa liczba ludzi których one obejmują... Im większa pomoc dla samotnych matek, tym więcej samotnych; im większa, dla żuli, tym więcej żuli i, co za tym idzie, rodzin które przez to cierpią. No i im więcej pomocy dla tych ludzi, tym więcej żuli (no bo przecież państwo da...).
Ja mogę pomóc, owszem, ale przede wszystkim z dobrej woli i tylko w przypadkach naprawdę niezawinionych. Np. porzucone niepełnosprawne dziecko, człowiek z obciętymi rękami, którego porzuciła rodzina... Natomiast nazwę złodziejem i chamem każdego, kto - bez względu na piękne słówka - zmusza mnie do utrzymywania pijanego tałatajstwa i innych pasożytów społecznych. Widzę, że Twój tok rozumowania trochę przypomina to, co na swoim blogu wypisuje niejaki Paliwoda, który o gospodarce i sposobach jej funkcjonowania zielonego pojęcia nie ma, ale stosuje podobną "miłosierną" retorykę.
W powyższej wypowiedzi abstrahuje od postaci Balcerowicza, którego również obwiniam za stan polskiej gospodarki. Przez jego reformy robione na pół gwizdka (i "pseudoprywatyzację") złośliwą fazę okresu przejściowego pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem cierpimy już lat 18. Gdyby tylko u początku nowej Polski podjęto bardziej radykalne reformy, a przynajmniej przygotowano pod takowe grunt, rzeczywistość byłaby o wiele, o wiele bardziej wesoła. Niestety teraz trudno będzie to nadrobić dzięki kochanej UE. Bo, owszem, kupują nam czasem tramwaje, wspierają środowiska postępowe, ale np. miesiąc w miesiąc zdzierają z każdego obywatela ok. 20 złotych w opłatach za energię elektryczną. Dlaczego? Pobierają opłaty na ekologiczną krucjatę przeciw... elektrowniom. To jest tylko przykład, takie okradanie tylnymi drzwami przez UE ma miejsce w o wiele większym zakresie. Jeśli ktoś mi powie, żę to jest wolny rynek, to - jak śpiewa Kazik - "zakurwię z laczka i poprawie z kopyta". Bo innych sposób już na takich delikwentów, niestety, nie ma.
-
Kobieta zmienną jest związaną
-
-
Anonim
-
Sir Khalid Nasrallah
-
Anonim
Te kryteria są jak najbardziej sensowne. Nie ma tam mowy o obiedzie, ale o posiłku. Mowa tam o ludziach, których nie stać na Schninkenbrot.
Dane o niedojadających polskich dzieciach były również dostępne za pośrednictwem jakiejś unijnej instytucji (nie pamiętam jak się nazywała).
Ja tam Zorbo nie wiem, jakie Ty masz kryteria, ale jeśli stan, w którym obywatela nie stać na zakup kiełbasy czy kurczaka nie nazwiesz biedą, to... cóż...
Nie za bardzo rozumiem też, co ma do tego "radzenie sobie". Rodzice większości tych dzieci też sobie radzą. No i co z tego? W Etiopii też jakoś sobie radzą.
Co do akapitu o pomocy społecznej, to zasadniczo - zgadzam się. Ale tylko zasadniczo. W niektórych warunkach - mam tutaj na myśli Skandynawię - model socjalny działa i to wcale nie najgorzej. Zauważ, że są to kraje bardzo kreatywne, które wcale nie przejadają swoich oszczędności. Co więcej, Finlandia idąc tym socjalnym kursem wyszła w dużego kryzysu lat 90-tych.
Zgadzam się w tym sensie, że na pewno rozdawnictwo nie jest dobrą metodą dla społeczeństwa zdegenerowanego. Świetnie pisze o tym Gilder a propos amerykańskiej biedoty.
Tym nie mniej nie jest tak, że socjal automatycznie oznacza sodomę i gomorę. Fakty temu przeczą.
-
Anonim
Socjal oznacza, że się mnie okrada, Bubi, bo ja nie chcę być miłosierny w stosunku do każdej medny spod sklepu. Co, więcej - mam owe mendy głęboko w poważaniu. I jeśli w praktyce ktoś zmusza mnie bym wbrew swej woli je żywił to łamie moje podstawowe prawo do wolności w dysponowaniu swoją własnością. Robi to nawet wtedy, gdy na ustach ma sprawiedliwość i prawo, albo - co gorzej - Boga. Po prostu mnie, do jasnej cholery, okrada. I tego faktu nie zmieni nawet hipotetyczna "wydajności" systemu socjalnego. -
Kobieta zmienną jest związaną
>Sir Khalid Hassan Al-Nasrallah napisała:
>Zabrzmiało dość groźnie...
Nie, widocznie wyglądam jeszcze na wypłacalną... -
Tomasz, Aleksander, Sylwester
Bubi, przede wszystkim nie rozumiesz jednej rzeczy. Liberalizm gospodarczy nie sprowadza się do głoszenia niskich podatków. Wiesz, w PRL był podatek dochodowy - liniowy, bodaj 4% czy 5% - czyżby PZPR była liberalna? Po przemianach państwo przestało być właścicielem całej gospodarki, więc musiało sobie znaleźć kapitalistyczne formy dochodu (czytaj podatki). Z pustego nawet Reagan nie sfinansuje długu; )
Bubi, nie epatuj biedą, ale bądź łaskaw udowodnić, że gdyby nie reformy Balcerowicza, biedy byłoby mniej. I wyraź opinię na postawiony przeze mnie problem - czy państwo powinno kształtować nasze gusta odnośnie sztuki sakralnej?
Finlandia. Nie obraź się, ale kompletnie nie masz pojęcia, o czym piszesz. Cała Skandynawia ostro reformowała socjal przez ostatnie dwie dekady. Socjal został, ale nie w formie zasiłków, tylko szkoleń dla bezrobotnych, programów edukacyjnych, aktywizujących, etc. Przykład flagowy - właśnie Finlandia. Sukces Finlandii nie wziął się stąd, że Finowie obniżyli podatki i zwiększyli socjal, tylko stąd, że zaczęli inwestować 2.5% PKB w R&D i edukację. Nota bene, to właśnie ten kryzys uświadomił im, że tradycyjny socjal jest trochę nieżyciowy (podobny przypadek - Irlandia). Słyszałeś o Nokii? Albo o najbardziej na świecie zinformatyzowanym społeczeństwie? A myślisz, że Estończycy wzorowali się na Skandynawskim socjalu? Raczej na tych 2.5% PKB w naukę.
Zorba - a to nietypowy punkt widzenia, bo zwykle ludzie mówią, że Balcerowicz reformował za ostro. Ja tam osobiście uważam, że Balcerowicz i tak zrobił niezły zamach stanu w 1989 roku jak na warunki polityczne i ograniczenia sejmowe, czasowe i poznawcze (mało kto się spodziewał, że w 1990 roku Polacy obudzą się w protokapitalizmie; ) ), a jeśli widzieć gdzieś problem, to raczej w tym, że od czasów Olszewskiego przemiany zawieszono. Ja tam bym zostawił Balcerowicza w spokoju, natomiast w 1994, korzystając z dobrej koniunktury, dokończyłbym prywatyzację, wrzucił wieś na wolny rynek i wszystkie wolne środki, zamiast w pomoc dla ubogich, przeznaczył na R&D i przyciąganie Zachodu. Ale to wishfull thinking, lepiej pomyśleć o tym, co teraz Tusk powinien robić... -
Tomasz, Aleksander, Sylwester
>Kobieta zmienną jest związaną napisała:
>>Sir Khalid Hassan Al-Nasrallah napisała:
>>Zabrzmiało dość groźnie...
>
>Nie, widocznie wyglądam jeszcze na wypłacalną...
Może Zorba jest zwolennikiem modelu rzymskiego i liczy na darmową niewolnicę?; ) -
Tomasz, Aleksander, Sylwester
>Bardzo daleki krewny Zorby napisał
>Socjal oznacza, że się mnie okrada, Bubi, bo ja nie chcę
>być miłosierny w stosunku do każdej medny spod sklepu.
>Co, więcej - mam owe mendy głęboko w poważaniu. I jeśli
>w praktyce ktoś zmusza mnie bym wbrew swej woli je żywił
>to łamie moje podstawowe prawo do wolności w dysponowaniu
>swoją własnością. Robi to nawet wtedy, gdy na ustach ma
>sprawiedliwość i prawo, albo - co gorzej - Boga. Po prostu
>mnie, do jasnej cholery, okrada. I tego faktu nie zmieni
>nawet hipotetyczna "wydajności" systemu socjalnego.
Chyba że dobrowolnie oddajesz mu jałmużnę; )
Teraz jest taki trend w literaturze etycznej (oczywiście światowej, polską ekonomię czytają tylko 90letni okupanci na polskich uczelniach; ) ), żeby pomagać biednym ludziom zmuszając ich do nauki i pracy. 90% tej literatury poświęcona jest kwestii, jak robić to skuteczniej (ale wnioski potrafią być śmieszne :D ). -
Anonim
-
Sir Khalid Nasrallah
BdkZorby
" Dlaczego? Pobierają opłaty na ekologiczną krucjatę przeciw... elektrowniom. "
A mógłbyś to rozwinąć? Bo mam wrażenie, że nadużywasz nieco tutaj pewnej terminologii...
Poza tym, co do cen energii, to nie liczyłbym na to, że one w najbliższych latach pójdą do dołu - podobnie zresztą jak i ceny paliw wszelakich. I nie sądzę, by jakikolwiek znaczący wpływ mieli na to ekonomiści - czy to nasi, czy światowi (nawet przy założeniu, że ich działania będą pasmem sukcesów).
Do tego, że pozwolę sobie na drobny profetyzm, obawiam się, że w najbliższych latach problemem tzw. klasy średniej nie będzie to, że nie wszyscy będą mogli pozwolić sobie na zakup nowego samochodu raz w miesiącu (wyolbrzymiając nieco), tylko raczej to, że korzystanie z niego stanie się w ogóle za drogie dla przeciętnej kieszeni - i to też z powodu kryzysu energetycznego.
Niestety, jako ludzkość tzw. Zachodu, mamy dość mocno rozbudowane potrzeby konsumpcyjne - każdy z osobna chciałby mieć mieszkanie co najmniej 100m2 (względnie znacznie większy dom), do tego jeździć pięciolitrowym samochodem, choćby i 500m do sklepu - w krajach bogatych takie potrzeby były przez długi czas powszechnie zaspokajane, za co teraz, jak to zwykle bywa, najwięcej zapłacą najbiedniejsi.
Do stołu dobrobytu, czemu trudno się dziwić i za co trudno kogokolwiek piętnować, chce się dosiadać, i dosiada się, coraz więcej społeczeństw (ot, chociażby Chiny) - co w sytuacji coraz szczuplejszych zasobów surowcowych w skali globu może stanowić niemały problem.
I jeszcze, żeby nie było nieporozumień - nie staram się tu sugerować, że każdy powinien dla tzw. Idei jeździć jedynie rowerem albo mieszkać w jaskini, przy lampie naftowej - mówię jedynie o tym, że tam, gdzie jedni korzystają z wielkich zbytków, tam drudzy mają poważne materialne niedobory - bo tak działają "prawa fizyki". A owe "prawa fizyki" prędzej czy później upomną się o swoje (że się tak skrajnie metaforycznie wyrażę). I to nie poprzez dramatyczne apele do ludzkich sumień, tylko poprzez twarde czynniki ekonomiczne (tudzież inne, o których nie wspomnę, by nie drażnić Zorby). A jeżeli te czynniki mają coraz szerszy zasięg w skali globalnej (a mają - przykładem jest chociażby obecny stan gospodarki USA), to i w skali poszczególnych społeczeństw zasięg ten jest coraz większy.
Także, mili moi, cieszmy się 100 watowymi żarówkami na biurkach, elektrycznymi czajnikami i standby'ami zostawianymi na noc póki jeszcze możemy sobie na to pozwolić, bo niedługo może się okazać, że są to praktyki z zakresu wielkiego luksusu.
No chyba że nagle opracuje się i upowszechni jakąś rewolucyjną technologię - np. Francuzom wyjdą eksperymenty z energetyką termojądrową i opanują taki żywioł - co jednak nie wygląda na zadanie łatwe.
A tak w ogóle, to przepraszam za szeroki off topic, ale Zorba mnie strasznie drażni za każdym razem, jak tylko wspomni cokolwiek o podejściu nie odznaczającym się kompletnym ignorowaniem problemów ekologicznych. :-) -
-
Sir Khalid Nasrallah
" Nie, widocznie wyglądam jeszcze na wypłacalną... "
To zabrzmiało jeszcze groźniej... :o -
Tomasz, Aleksander, Sylwester
>Bardzo daleki krewny Zorby napisał
>O, to to! Trafiłeś!
Niemożliwe, ktoś się ze mną zgadza :D Idę się upić ze szczęścia.; )
Obiecana śmiesznostka - w jakimś kraju afrykańskim, gdzie wciąż panuje poligamia, ludzie chcieli dawać rodzicom pieniądze na edukację dzieciaków. Wiecie, kasa na transport, jedzenie, książkę i zeszyt, na utracone korzyści (dzieciak w szkole=dzieciak, który nie pracuje na polu lub z bydłem). Okazało się, że zdecydowanie korzystniej jest dawać te pieniądze bezpośrednio kobietom, bo faceci te środki najnormalniej w świecie wydają na inne rzeczy i udają, że dostali za mało i zabrakło im przez przeszłość kolonialną.
Facet ma wiele żon, więc jakieś kilkanaście dzieci, stąd dla niego inwestycje w jedno dziecko mijają się z celem - zamiast tego, pomoc woli przeznaczyć na zwiększenie ilości żon (np na posag lub imponowanie rodzinie kandydatki). Dla pełnej jasności, mówimy nie o świadomej strategi, tylko o strategi najbardziej korzystnej z czysto rozpłodowego punktu widzenia - ten wzorzec postępowania daje najwięcej dzieci, więc się rozpowszechnił w tamtejszej kulturze wieki temu (zero etyki, czysta ewolucja w moim opisie). Z drugiej strony, kobiety mają stosunkowo mało dzieci, więc zależy im na inwestowaniu w nie (w porównaniu do facetów) (znowu, opis ewolucji zjawiska, a nie jego ocena).
Dygresja: podobne zjawisko zaobserwowano w kulturze imigrantów arabskich we Francji. Z tych samych powodów i w kulturze poligamii, faceci żenią się z jak największą ilością kobiet, a samo potomstwo mało ich interesuje, natomiast kobiety robią wszystko, żeby w rodzinie wypromować właśnie swoje potomstwo. Oczywiście, ma to mało ciekawe konsekwencje w przypadku takiej rodziny, która mieszka w podparyskim bloku.
Tzw. policy implication, czyli wniosek dla ludzi zarządzających pomocą dla tego kraju? Bądźcie seksistami, olewajcie facetów i w ogóle im nie pomagajcie, natomiast wolne środki przeznaczajcie dla matek.
Dlaczego to śmieszne? Wiecie, ten tok rozumowania jest taki ekonomiczny, antyhumanistyczny, promuje postrzeganie innych kultur jako relatywnie głupszych - i prowadzi do strasznie feministycznych wniosków. :D -
Tomasz, Aleksander, Sylwester
Khalid - to fakt, Polacy strasznie marnują energię. Ale raczej nie chodzi o te 100watówy (to znaczy to też, ale mniej), tylko o słabo izolowane domy i rury, mało wydajne samochody i maszyny przemysłowe. Ale i tak jesteśmy o niebo lepsi od Chińczyków. W 2004 roku, Chiny do wyprodukowania jednostki PKB potrzebowali 8 RAZY WIĘCEJ energii niż USA... -
Aliena
> promuje postrzeganie innych
>kultur jako relatywnie głupszych
Bo inne kultury sa gorsze. Nie wiedziales?
-
Anonim
>Bardzo daleki krewny Zorby napisał
>Socjal oznacza, że się mnie okrada, Bubi, bo ja nie chcę
>być miłosierny w stosunku do każdej medny spod sklepu.
>Co, więcej - mam owe mendy głęboko w poważaniu. I jeśli
>w praktyce ktoś zmusza mnie bym wbrew swej woli je żywił
>to łamie moje podstawowe prawo do wolności w dysponowaniu
>swoją własnością. Robi to nawet wtedy, gdy na ustach ma
>sprawiedliwość i prawo, albo - co gorzej - Boga. Po prostu
>mnie, do jasnej cholery, okrada. I tego faktu nie zmieni
>nawet hipotetyczna "wydajności" systemu socjalnego.
Jest to demagogia. Sama istota państwa opiera się na ograniczeniach w dysponowaniu własnością. Wszędzie są podatki, wszędzie (sic!!!) jest dotowana przez państwo służba zdrowia etc. Tak więc nieco się zagalopowałeś w swojej wypowiedzi. Znów muszę zaapelować, byś nieco zszedł z tonów dogmatycznych, a skupił się bardziej na realiach. Mniej akademizmu, więcej pragmatyki.
Sprowadzanie socjalu do dania kasy mendzie to stawianie sprawy na głowie. Niekoniecznie musi to być dawania kasy mendzie, można wręcz przez stworzenie rozsądnego prawa wykluczyć tego typu redystrybycję. Można natomiast solidarnie łożyć na służbę zdrowia oraz na wiele innych celów, które niekoniecznie muszą być dawaniem kasy leniom.
Reasumując - śmieszą mnie akademickie arguementy z okradania. Idąc tym tropem - konsekwentnie, czego niestety nie czynisz - pozostaje jedno rozwiązanie. Anarchia.
Owszem, mnie - także pod kątem moich intuicji moralnych - bardziej przekonuje model (nazwijmy go umownie) irlandzki. Z tego jednak nie wynika konieczność uprawiania taniej demagogii.
-
Anonim
TAS,
Ja już mam dosyć rozmowy z Tobą o Balcerowiczu. Ale co do reszty to jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Zupełnie nie rozumiem tych sugestii, że nie wiem nic o Finlandii! A gdzież ja napisałem coś, co pozwalało Ci sądzić, że socjal uważam za dawanie pieniędzy mendzie (jak to napisał Zorba)?
Tak, niestety, muszę to przyznać, masz tutaj rację. Jeśliby to jakoś streścić, można by powiedzieć, że Finlandia odniosła sukces dzięki mądrej polityce - i model socjalny nie stanowił tutaj przeszkody do sukcesu. I to tylko miałem na myśli - a nie to, że odnieśli sukces DZIĘKI socjalowi. -
Anonim
>Tomasz, Aleksander, Sylwester napisał
mało wydajne
>samochody
Moc zasługująca na certyfikat Kościoła katolickiego to od 200KM w samochodzie wielkości Mondeo czy Vectry, i od 150KM w samochodzie pokroju Focusa (wartości przybliżone rzecz jasna).
Pojazd arcykatolicki na polskie warunki: Forester 2.5 turbo.
Podobne Tematy
strona internetowa IF UW: http://filozofiauw.wikidot.com To grono *NIE* służy do ogłaszania...
Uniwersytet Warszawski, Filozofia
Anonim
Anonim
Anonim
Ag.
Anonim
helen
Grona tematyczne:
Miejsca grona (3)
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
-
Studio Berlin ul. Inżynierska 3, Warszawa
-
Uniwersytet Warszawski Krakowskie Przedmieście, Warsaw
- Dodaj miejsce

