-
Anonim
faktycznie - nie zdazylismy napiac jak było na gigu :) hahahaha - z paru przyczyn z których podstawową jest fakt ze przygód mielismy bezliku :) ja z iGorem wrócililismy wczoraj wieczorem ... zaczeło sie juz jakies 50km za warszawą - napotkalismy cos na kształt huraganu - miejscami ledwo dało sie przejechac - konary drzew tarasowały droge ... ale humor dopisywał i nasz dzielny Kotek piekielnymi manewrami pokonywał niespodzianki przyrody ... ale ktos sie na nas zawzioł - w brzezinach ok.20 km od Łodzi poszło nam łozysko w busie - z opresji wyratował nas Jacek - perkusista Kulek - człowiek o wielkim sercu - zgarnoł nas ze sprzetem i dostarczył na miejsce. Zaczeły sie odsłuchy, próby, poznaliśmy chłopaków z Kulek i dr.Lectera (szkoda ze nie było naszego dr.Farela :) ... koncertos zaczoł sie z 40 minutowym opóznieniem - ale co tam - poszlismy na pierwszy ogien - i tu szok (!!!) publika w Łodzi jest niesamowita - od pierwszego taktu (hello) - szaleństwo :) ... naprawde miło sie zrobiło ... tniemy dalej (soul seeker, dbs, bomb alarm) - publika zaczeła dyskutowac z Kjubem :) ten warjat kaze pokazywac jenzory - oni wywalaja :) masakra hahaha ... dla nas koncert w Łodzi był okazja zeby przetestowac nasze dwa nowe numery - potem jedziemy z catatonic'em, suicide baby killer i na koniec jam - wszystko ok. 30 paru minut ... jeszcze raz podkreslam - Łódzka publika jest zajebista i kropka.
Po nas tnie dr.Lecter z Jackiem na perce - dla mnie osobiscie to odkrycie tego wyjazdu - warto posłuchac - bedziemy starac się sciagnąc chłopaków do warszawy na koncert ...
Potem zagrało CKOD - zakonczenie trasy wiec panowie rozegrani na maxa - koncert w Proximie w porównaniu z Łodzkim był słaby ... dla mnie to był najlepszy ich koncert na jakim byłem ... szczegolnie zostało mi w pamieci brzmienie Marcinowego jaguara - nie słyszałem dawno tak rasowego sandomierza :)
Po koncercie .... wiadomo co po koncercie ... :) hehehehe
Niestety my musilismy sie martwic o sprzet - samochód został na stacji benzynowej ... Sytuacje uratował Łukasza tata - pan Andrzej który przyjechał po Łukasza i Kjuba - wzieli czesc sprzetu ... My zas z Igorem - po raz kolejny korzystajac z uprzejmosci Jacka - udalismy sie na zasłuzony spoczynek do głównej kwatery Łódzkich waterpolistów :) spalismy na basenie hahaha i tu szczegolne podziekowania dla Piotrka (brata Igora) i Róży - którzy prosto z turnieju w Kijowie ugoscili nas zgodnie z tradycja :)
rany nigdy tyle nie napisałem jednorazowo :) ... Ogolnie koncert w Łodzi uwazamy za jeden z lepszych jaki zagralismy :) ... Było zajebiscie poznac chłopaków z CKOD i dr.Lectera :) czysty rokendrol ....
-
Anonim
o zesz! to sie nam Grzes rozpisal...:)
jedym slowem wyprawa pełna przygod...:)
wiecej takich gigow Panowie!!
zatem co z wawa?
-
Dr. FAREL
Ja Dr. Farel już pracuję nad tematem gigów w Łorso... Niebawem powinny się pojawić takoweż. Na pewno dam znać odpowiednio wcześniej naszym Drogim Gronowiczom, żeby mogli nas w końcu zobaczyć live, a nie tylko pisać, że szkoda że nie mogłem(am) przyjść:)
Pazdrawljaju
Dr. Farel -
-
Anonim
-
Królowa
ahem... czy to o niemożeniu przyjść to była jakaś słabo zamaskowana aluzja?
przyjdę, kurde, skończyłam moje debilne studia i tylko dwa najbliższe weekendy mam zawalone :) powinno się udać :)
