-
Anonim
Ja byłem w USA, byli tam kolesie, którzy chodzili do pracy na piechotę ok 45 minut w jedną stronę. Mało tego wieczorem po pracy szli do domu, żeby coś zjeść i wracali do pracy na siłownie (typ dresa).
Pracowaliśmy po 12h dziennie i praca była niezłą siłownią; )
Najlepsze że ja ze średnią budową fizyczną często jak z nimi pracowałem musiałem im pomagać...
To było żałosne...
Albo łapanie nadgodzin... I nie ma współlokatorów... A można przecież kulturalnie. Jeździłem na nadgodziny z kolegą, to jak była praca tylko dla jednego, to się wymienialiśmy, było kulturalnie; ) -
Anonim
Byłem w szwajcari i niemczech i tam polacy potrafią życ tylko na wódce i jabłkach. POLAK POTRAFI. -
Bootel
Poprzednia moja notka została usunięta, gdyż napisałem, że to jest żałosne. Moderator tego grona zapewne pomyślał sobie, że załosne według mnie są notki wyżej piszących, tudzież sam watek. Natomiast mi chodziło o to, że żałosne jest postępowanie naszych niektórych rodaków. Tyle. -
Parabola
Znajomy z ktorym mieszkalam nie kupowal jedzenia przez pare tygodni - wieczorem czekal az kazdy pojdzie spac, szedl do kuchni i wyjadal nasze:| -
-
Back To Basics
nie spotkalam sie z takimi ekstremalnymi przypadkami mimo ze mieszkam tu juz troche. raz tylko koles ktory zwykle nie jezdzil autobusami wybral 1.30 w jednopensowkach z puszki stojacej na kominku w salonie. tak sie zlozylo ze jechalismy tym samym ikarem wiec jak zaczal wrzucac te monety do skrzyneczki kolo kierowcy to skrzyneczka sie zapchala i w rezultacie zepsula. autobus stal na przystanku jakies 10 minut ale koles z usmiechem na twarzy dokonal transakcji wzial bilet i ucieszony ruszyl w miasto... generalnie troche go juz znam i nie jestem pewna czy to zrobil dla oszczednosci czy po prostu dla zjebu i braku innych monet... nie zauwazylam zeby byl jakims dusigroszem... -
św. Paweł z Grochowa
Odgrzeje starego kotleta chyba:
************
W jednym z mieszkan na obrzezach Londynu zawalilo sie lozko pietrowe. 12 polskich imigrantow w ciezkim stanie odwieziono do szpitala. -
Ryszard Theo
Do banku w Szwajcarii wchodzi klient z walizką i ściszonym głosem mówi dobankiera:
- Chciałbym wpłacić pieniądze, w tej walizce jest całe cztery miliony euro.
Na to bankier uśmiechnięty:
- Proszę nie ściszać głosu, bieda to żaden wstyd.
http://www.walizkitorby.pl/ -
Psychotrop
Komentarz do pewnego artykułu na WP
List z Polski
Kochana Mamusiu!
W Unii jest fajnie, niczego tu nie brakuje. Cukier jest po 4
zl za kg, benzyna po 5,50 zl za litr, maslo po 4,10 zl za kostkę, chleb
po 3,20 zl za bochenek, a paczka papierosow po 12 zl.
Jesli chodzi o nasz dom, to latem przyjechal pan Helmut z Berlina.
Najpierw postawil piwo, a potem pokazal akt wlasnosci z
1937 r. i powiedzial, ze teraz to jego ziemia i wszystko, co na niej.
Moze to i lepiej, i tak nie bylem w stanie placic podatku katastralnego
(Mamusia wie, 2% od wartosci nieruchomosci rocznie). Za to w
przytulku mamy kolorową telewizję i fajne filmy.
Pracy na razie nie ma, ale mowią, ze będzie. Jak dozyję,
to za 6 lat będę mogl pracowac w Niemczech albo Austrii.
W miescie budują nowy urząd.
Unia dala trochę grosza. Firma Henka Kowalskiego
startowala w przetargu, ale rozstrzygano go w Brukseli i wygrali Szwedzi. Co
prawda inzynierow sprowadzili od siebie, ale Heniek i tak się cieszy, bo
uznali jego kwalifikacje i pozwolili nosic cegly. Niech sobie chlop zarobi,
bo jego firma juz nie wytrzymuje tego zwiększonego VAT-u w
budownictwie. Chcial wyslac syna na studia do Francji, ale nie mial na to
pieniędzy. Corka jednego z ministrow miala więcej szczęscia i dostala unijne
stypendium.
Chlopak Henia jest calkiem zdolny, więc zdawal na naszą politechnikę.
Bylby się dostal, gdyby nie konkurencja mlodziezy z innych krajow unijnych.
W koncu tam uczelnie tez są przepelnione. Na razie jest na darmowym stazu
w hipermarkecie.
Ostatnio w miescie pojawilo się mnostwo bylych rolnikow.
Mowią cos o nierownej konkurencji, niskich doplatach i limitach
produkcyjnych. Nie wiem o co im chodzi, przeciez mieli najwięcej zyskac na
integracji.
Do domu naprzeciwko wprowadzilo się mlode malzenstwo -
Tomek i Jacek. To bardzo wrazliwi ludzie, nawet starają się o adopcję. Pani
kurator jest bardzo tolerancyjna i swiezo po aborcji, więc mają duze
szanse.
Niech Mamusia na razie siedzi na tej Bialorusi, bo tu szaleje
eutanazja, zwlaszcza, ze ubezpieczalnia juz o Mamusię pytala.
To tyle, bo idę po zasilek. Będę go pobieral jeszcze dwa
miesiące.
Caluję mocno,
Zdzisiek
P.S. Niech mi Mamusia przysle kilo szynki, ale takiej ze
zwyklego prosiaka, bo te nasze swiecą po nocach.
P.S. Niech Mamusia wysle ten list swoim znajomym. Moze
za kilkanascie lat do mnie wroci. Wtedy Polski juz pewnie nie będzie, ale
w koncu będę obywatelem nowego euroregionu.

