-
Anonim
Książkę przeczytałąm jakiś tydzień temu i powiem wam, że bałam się pójść sama na strych i oglądać przez ramię, bo czułąm jakby ktoś tam stał. Ogólnie "Gra..." jak dla mnie nie dorównuje 'Cieniowi...' ,przy którym za każdym razem czuje jakbym przenosiła się w inny świat,a potem nosiła go w sobie.
Co do bohaterów to wyraźnie widać,że Zafonowi lepiej wychodzą krwiste kobietki o bystrej inteligencji i niewyparzonym języku niż słabe mimozy o kruchej urodzie. Wrrr Cristina powodowała we mnie chęć walnięcia jej czymś ciężkim, Martin przy okazji też w momentach kiedy o niej mówił.
Jedno co w czasie calej lektury i potem tkwiło we mnie jak dzrazga jest to,że nie znamy imienia ojca Daniela, ciekawe czy wyjawi to w kolejnej książce. Swoją droga cała ta rodzina ma zadolność do przyciąganai zjawisk conajmniej dziwnych, jakaś taka pokoleniowa tradycja :)
-
aGuL
WIELKIE ROZCZAROWANIE... szczegolnie, ze wszyscy bohaterowie umarli... poza Corellim-Lucyferem i Sempere synem oczywiscie... -
Anonim
zapomnialas o glownym bohaterze... :P fakt faktem, troche za duzo tych trupow. jeszcze jedna wada jest to ze autor przez usmiercanie tylu bohaterow troche odebral ''magii'' tej ksiazce, no ale coz... tak czy inaczej ksiazka bardzo mi sie, ogolnie rzecz biorac, podobala... :) -
-
aga
Właśnie skończyłam czytać "Grę..." i jestem nieco zszokowana... Pierwsze co sobie pomyślałam to to, że chyba jednak nie zrozumiałam tej książki... Faktycznie parę wątków jest poruszonych nie wiadomo po co i nie wyjaśnionych. Może zadaniem czytelnika jest je zinterpretować... W każdym razie dalej nie wiem kim był ten cały pryncypał Corelli, skąd tam się wzięła ta mała Cristina, dlaczego Martin się nie starzał i o co chodziło temu Marlasce?? I czyimi ofiarami byli Valera, Roures, żona Marlaski, Salvador...? I kim właściwie była ta kobieta z którą David rozmawiał w tej chacie, do której zaprowadził go ten mały chłopiec...? Być może nie rozumiem tylu spraw bo czytałam tę książkę w pośpiechu, bo chciałam natychmaist wiedzieć co będzie dalej... I faktycznie, bardzo wciągająca ale to nie jest chyba to na co czekałam... Aczkolwiek bardzo mi się podobała:) I prawdę mówiąc od samego początku wydawało mi się, że młody Sempere to przyszły ojciec Daniela z "Cienia...". No cóż... Dalej mam wątpliwości, ale rozwieją się one chyba dopiero wtedy kiedy przeczytam tę książkę po raz drugi...
Ale "Cień wiatru" dalej przebija dla mnie "Grę anioła" :)
I czekam z niecierpliwością na kolejną publikację pana Zafona :) -
ف ي ح ف
Pytaniami odpowiedziałaś sobie na pytania, przeczytaj jeszcze raz , poukładaj to sobie. -
Anonim
rzeczywiście trudno było wyłapać to co geniusz chciał nam przekazać.
mnie cień wiatru urzekł 100% magią samą w sobie. połknęłam tą książkę, podobnie jak gre anioła, jednak pozostał mi jakiś tam niedosyt.
po raz 4 czytam cień wiatru i za każdym razem poznaje mowe zakamarki tej książki, zobaczymy jak będzie z grą anioła. -
Anonim
Ja tam też nie wszystek zrozumiałam, bo o ile kwestie kryminalne są dla mnie jasne to kwestia Corrleigo,tworzenia całej tej religi i odzyskiwanie Cristiny już nie do końca. Może jestem za głupia :) -
Anonim
hah, absolutnie się nie przejmuj, bo ja również nie powąchałam za dokładnie tego wątku i czekam na poukładanie tego w głowie, może wtedy coś kliknie.
swoją drogą w CW uwielbialam wyczyny Daniela z Bea, z kolei w grze aniiola Cristina mi nie pasowala.. -
Anonim
Tak teraz siedze i czytam Wasze komentarze. Chyba zabiore sie za Zafóna jeszcze raz. Teraz zaczne od Gry anioła. może wtedy wszystko mi sie poukłada. -
Anonim
-
Anonim
Przeczytałam i hmm... wg mnie "Cień wiatru" jest lepszy, w "Grze Anioła" trochę za mało się na koniec wyjaśniło i do tego prawie wszyscy zmarli; ( ale i tak zarówno CW jak i GA są super i na pewno warto przeczytać!! :D -
Đĩ-Ľeŷ
Zapraszam na grono poświęcone tej książce; )
http://grono.net/forum/2469855/0/ -
EyeInblue
najgorszy był fragment dot. utonięcia w jeziorze; / masakra
Ogólnie książka na pewno gorsza niż Cien ale trudno pokonać ideał :)
Isabella the best; -)))) Miałam nadzieję, że w końcu zawróci w głowie głownemu bohaterowi, niestety choć pewnie lepiej dla niej.
POmysł z wyspą i małą Christiną mnie nie uwiódł ale zależy kto co lubi .... -
-
Gipsy King
hmm, przeczytałam wczoraj "Grę..." i po zakończeniu naszła mnie myśl o podobieństwie tej książki, a właściwie jej zakończenia do "mistrza i małgorzaty" - wiem, może się Wam to wydawać dziwne, ale tak jakoś mi się skojarzyło...
Uważam, że książka jest genialna. Nie porównuję jej z 'Cieniem wiatru', bo zwyczajnie nie można tego robić! Musimy rozpatrywać te książki osobno - wtedy mają one większą wartość. Zafon jest mistrzem budowania mrocznej atmosfery i napięcia. Pisze tak obrazowo, że zamykając oczy mam przed sobą ulice Barcelony, domek z wieżyczką, księgarnie Sempere itp. Ktoś napisał tu wcześniej, że drażniła go postać samego Davida, bo zbytnio przypominał Wertera - ja właśnie za to pokochałam głównego bohatera. Postać tragiczna od początku do końca - bo to, że "odzyskał" niejako Cristinę też jest tragizmem, gdyż David ma patrzeć jak Cristina dorasta, starzeje się i w końcu umiera, a on potem i tak zostanie sam ze swoim przekleństwem jakim jest nieśmiertelność.
A dlaczego David się nie starzał? Hmm, to chyba zaczęło się od tego snu, kiedy to Davidowi wydawało się, że leży na stole operacyjnym i lekarz otwiera jego czaszkę z której wychodzi pająk, czyli ten guz. Jednym słowem - to uzdrowienie było zapłatą Corelliego za napisanie książki przez Davida.
A kim był Corelli? To jest zagadka roku. Nie mogę się zdecydować - czy był tytułowym aniołem czy też diabłem, czyli też aniołem, tyle, że upadłym.
Wątek z Cristiną - scena jej śmierci wzruszyła mnie do łez. To było coś makabrycznego i poruszającego zarazem. Ale ogólnie ta postać mnie bardzo denerwowała. Szczerze powiedziawszy, wolałabym żeby David związał się z Isabellą (przecież różnica 10 czy tam 12 lat nie jest taka duża). I co ciekawe - wydaje mi się, że Isabella nie kochała Sempere Syna. No ale jest jeden plus ich małżeństwa - syn Daniel i jego historia z 'Cienia wiatru' :)
I jeszcze jedno, niech mi ktoś z łaski swojej wytłumaczy wątek Marlaski - po co upozorował swoją śmierć? I podawał się za policjanta, który wg fabuły miał romans z wdową po Marlasce czyli krótko mówiąc z własną żoną. Skoro tak - to dlaczego ją później zabił? Tego nie rozumiem.
uważam że książka jest naprawdę bardzo dobra. 49 zł nie poszło na marne, bo będę do niej wracać nie raz. -
Anonim
Przyznam szczerze, że ten wątek Marlaski był dla mnie najbardziej zagmatwany... To był dziwny człowiek, który ukrywał się przez tyle lat przed Corellim? Albo raczej przed samym sobą? Chyba nie mógł znieść myśli, kim się stał...
Wg mnie Corelli był aniołem, który poddaje próbie swoich wybranków. Marlaska, jak się okazało był gotów "zbezcześcić imię Boga", byle tylko coś osiągnąć... David był trochę inny. Zakończenie pokazuje wg mnie kto tak naprawdę jest godzien nagrody w całej tej "grze anioła Corellego". Nagrodą Davida jest nowa szansa - odzyskanie Cristiny, odkupienie swoich grzechów. A karą za to, że w ogóle podjął się tej gry było wieczne życie...
Może trochę dziwaczna interpretacja, ale ta książka daje szerokie pole do popisu dla wyobraźni :) -
Karolina
bez sensu jest takie prownywanie, to tak jakby porownac "Potop" i "Quo vadis?" tylko dlatego ze sa tego samego autora. "gra aniola" Interpretacja nie jest Twoja mocna strona -
k.!
Gra Anioła jak dla mnie rewelacyjna. Bohaterowie świetnie napisani, tak samo jak w Cieniu Wiatru. Czekam na kolejne dzieła autora. -
Đĩ-Ľeŷ
>.::Karolina::. napisała:
> Interpretacja nie jest Twoja mocna strona
O gustach się nie dyskutuje. Każdy interpretuje książkę czy cokolwiek innego na swój własny sposób. -
Anonim
Przecież .::Karolina::. zna jedyną i prawidłową interpretację. Zachęcam, żeby się nią z nami podzieliła. -
Zakochana w Jego uśmiechu:)
Właśnie skończyłam czytać książkę, którą dostałam pod choinkę od Mikołaja. Co mogę powiedzieć? Siedzę i ryczę. Jestem dogłębnie poruszona końcem książki. Zagłębiając się w książkę odczuwałam niepokój, ciekawość i czułam te niesamowite dreszcze na ciele czytając Zafona. Przy liście Isabelli do Davida łzy zaczęły mi same lecieć.
Uważam, że mimo wszystko powinno się zacząć swoją podróż od "Gry Anioła", żeby później poznać losy Daniela Sempere.
"Cień wiatru", nadal jest dla mnie ABSOLUTNYM numerem jeden - jest nie do przebicia w każdym, nawet najmniejszym calu.
Czekam ze zniecierpliwieniem, przeskakując z nóżki na nóżkę i pocierając kolankiem o kolanko na następną powieść:)

