Catalunya i català [108]

Zapisz się
  • 1
  • 2
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • A

    jacy są? jakie macie opinie, doświadcznia?
  • Anya

    mam sporo znajomych z innej Polonii :) bardziej mi odpowiadaja niz pozostali hispanohablantes (w koncu katalonczycy tez sie tu zaliczaja, choc niektorzy mocno oponuja), wiecej mysla:) wiem, jak to brzmi, ale wystarczy pobyc troche z mlodymi Hiszpanami, zeby zdac sobie sprawe z tego, ze sa zupelnie bezrefleksyjni, straszne. z Katalonczykami tez roznie bywa, en todas partes cuecen habas, claro, ale wydaja mi sie choc bardziej zrownowazeni.
  • Anonim

    Ja nie mam zbyt wielu znajomych, którzy byliby rdzennymi mieszkańcami tego rejonu, więc ciężko mi się wypowiadać, jednak widziałem parę rzeczy, które raczej nie świadczą dobrze o Katalończykach, np.: jedziemy samochodem, przed nami inny altre cotxe, oczywiście naklejka z osiołkiem katalońskim, a dodatkowo (co jest już zabronione prawnie), zamiast "E" z flagą unijną, napis "CAT". Potem wysiadają i po jakiemu mówią? Oczywiście - CASTELLANO. Jak dla mnie to trochę bez sensu. O sytuacjach w rodzaju - "Soc català i parlo solament català" nie ma sensu wspominać, bo są one raczej wiadome...
  • A

    haha tez widzialam CAT; )

    ja slyszalam opinie ze trudniej jest zakarbic ich przyjazn, ale moim zdaniem tak nie jest...

    chociaz tez ciezko mi to komentowac bo sie okazalo ze polowa moich znajomych to pol-katalonczycy, pol-andaluzyjczycy (podobno duzo takich mieszanych rodzin)
  • Anonim

    i są oni wtedy nazywani charnegos, albo pol-charnegos;)) co niekoniecznie brew pozorom musi byc pejoratywne
  • Anonim

    hola a todas! Cansada...tienes toooda la razón del mundo!! oni sa jakby bardziej...uporzadkowani i przemysleni od srodka:) ja trafilam na bardzo otwarta rodzine i bardzo ciepłą!! jak narazie same plus, ciekawe jak bedzie po slubie:P
    pozdrowienia i gratulacje za fajny pomysl na grono:
  • Mean Machine

    CAT widac dosc czesto, w BCN mniej niz na polnocy.
    Sami Katalonczycy sa ok, i zgadzam sie z tym ze sa troche powazniejsi od reszty Iberow, jak na razie jesli chodzi o kontakty z nimi nie mam co narzekac, w koncu to tez polacos, moze dlatego :)
    Ktos wie skad to sie dokladnie wzielo? Ja slyszalem juz kilka wersji... ale wszystkie jakos slabo do mnie przemawiaja.
  • Anonim

    podziel sie informacja!!..ja nie slyszalam zadnej a przyznam ze ciekawe to ciekawe.. :)
    pozdr.
  • Mean Machine

    Ponoc wywodzi sie to z czasow Franco i z analogicznej sytuacji Polski i Hitlera i Katalonii i Franco, od ktorego calkiem niezle dostali po dupie. Ale nie wiem na ile wymyslili to sami Katalonczycy a na ile ich antagonisci. Podobno w XIX-tym wieku byl jakis tam katalonski pisarz ktory, tez porownywal Polske i Katalonie jako kraje wiezione i ograniczane przez zaborcow lub cos w tym stylu i nazywal Katalonie pequeña Polonia. From the mountain uprzedzam ze chec na rozmowy o historii najczesciej nachodza mnie w stanie nazwijmy to "melancholijnym", czyli po dwoch butelkach czerwonego wytrawnego, a to wplywa negatywnie na odbior informacji i jakosc ich przetwarzania.
  • Anonim

    bardzo to ciekawe!!! moze tez jakies male dochodzenie przeprowadze, a potem sie podziele oczywiscie!!
    ...co do melancholii to ja jadanak bialym winem do niej dochodze..ale przetwarzam wtedy informacje 2 razy lepiej;) przysiegam :)
    dzieki za ciekawy post
  • Anonim

    >Mean Machine napisał
    >From the mountain
    Chyba chodzilo Ci o "in advance".

    A wracajac do tematu, z tego, co slyszalem od tubylcow, nazywaja ich Polacos ze wzgledu na to, ze - podobnie jak Polacy - mowia bardzo dziwnie, moze jest rowniez jakis inny powod, zapytam sie, a co do historii - jezyk katalonski byl jezykiem zakazanym za czasow rzadow Franco i za jego uzywanie grozily dosc powazne kary, pewnie tez stad wzielo sie to jeszcze wieksze poczucie odrebnosci i to dbanie o swoj jezyk.
  • Mean Machine

    Gdyby mi chodzilo o "in advance" to bym napisal "in advance" ale brawo za czujnosc, ale na takim poziome angielskiego to, jak mawiaja Anglicy, "kawalek ciasta".

    Biale czy czerwone bez roznicy, przy odpowiedniej ilosci "melancholia" i tak cie dopada.
  • Eunika

    >Mean Machine napisał
    , ale na takim poziome angielskiego to,
    >jak mawiaja Anglicy, "kawalek ciasta".
    >
    a bit of cake...chyba:P

  • Eunika

    kilka nieprzyjemnych sytuacji zwiazanych z nieuprzejmoscią kataloncow...
    akcja w jakis instytucjach, urzedach, gdzie jesli nie umiesz katalonskiego to urzedniczka poprostu z Toba nie rozmawia... lub jesli rozmawia to zarzeka ze to ostatni raz a nastenym razem prosze przyjsc ze znajomoscia jezyka... oczywiscie nie wszedzie tak sie dzieje ale zdarza sie...
    Czy ktos widzial wielki napis przy autostradzie czy gdziekolwiek...."Puta Espańa'??Ja widzialam...calkiem duzo ich i rzucaja sie w oczyska...Pozdrawiam
  • Anonim

    Chyba "piece of cake", hahaha, ale wiem, wiem, gdybyś chciała napisać "piece of cake", to byś napisała, ale na tym poziomie, jak mawiają anglicy to "kawałek ciasta" <rotfl>.
    A naprawdę w tych urzędach tak jest? Bo mnie prawdopodobnie niedługo czeka wizyta na komisaracie, aby sobie wyrobić NIE, bo to podobno jest przydatne przy szukaniu pracy.
    Tak przy okazji, nie znam praktycznie w ogóle katalońskiego, ale już teraz słyszę, że oni sami nie potrafią posługiwać się tym językiem (zdarzyło mi się usłyszeć: "Estic en cine" zamiast "soc" i takie tam).
  • A

    Estic en cine. LOL. nie no to nawet boli, każde słowo bym zmieniła :D

    ale tak słyszałam że w BCN ciudad używa się mnóstwo barbarismos, trzeba pojechać na wieś :)
  • Eunika

    jesli chodzi o te urzedy, to tak...zdarza sie... oczywiscie nie wszedzie i nie zawsze...nienalezy wrzucac wszystkich do jednego worka nie??:>
    a co do NIE to masz racje..bez tego nie dostaniesz hiszpanskiego dowodu no i pracy...wlasciwie wogole pracy nie znajdziesz bez NIE...ale czeka sie na to max 2 tygodnie i bez rzadnych problemow...zycze powodzenia w starciu z urzednikami:)
  • Anya

    w wakacje w BCNie na NIE czeka sie MIN. miesiac. ja czekalam poltora, pewnie czekalabym dluzej, gdyby nie to, ze sie do nich przeszlam i zazadalam mojego numeru, bo przeciez ile mozna czekac.
    w urzedach nigdy nikt nie wymagal ode mnie katalonskiego, nigdy!!! ani w bankach, ani w seguridad social, ani w oficina de empleo, po prostu nigdzie.
  • Anonim

    dobrze wiedzieć, że to tak długo trwa, a powiedz mi, jeśli można spytać, z czym trzeba iść do komisariatu, aby wyrobić sobie ten numer? Dowód osobisty, paszport? Coś jeszcze jest wymagane? Czy najpierw trzeba wziąć jakiś tam formularz i go wypełnić?
  • Zosia

    >rozprasza mnie wiosna napisała:

    >w urzedach nigdy nikt nie wymagal ode mnie katalonskiego,
    >nigdy!!!

    Ja też nigdy się nie spotkałam z takimi problemami i żaden z moich znajomych również.

    A co do załatwiania różnych formalności, to zajrzyjcie do tego wątku, bo niektóre sprawy się od niedawna pozmieniały i może to też kogoś z Was będzie dotyczyć:
    http://grono.net/forum/topic/173827...
  • 1
  • 2
| |

dla miłośników Katalonii, języka katalońskiego i katalończyków :)



Fotki

Miejsca grona (0)