- 1
- 2
-
Miro
Poniewaz pojawiaja sie tu osoby z roznych regionow, podrzucam takie zagadnienie:
Czy da sie zauwazyc roznice w podejsciu ludzi do chodzenia na bosaka w zaleznosci od regionu Polski? Roznice w obyczajach przeciez sa. Jeszcze dzisiaj mozna zauwazyc granice miedzy Galicja a Kongresowka - np. w sposobie budowania domow, czy w slownictwie. Czy dotyczy to tez naszego tematu.
Kolejne regionalne zagadnienie: Ktore regiony kraju sprzyjaja, a ktore nie bosemu chodzeniu ze wzgledu na ciekawe badz nieprzyjazne podloza (nie mowie o plazach, bo to banal).
Oczywiscie temat mozna rozszerzyc na inne kraje. W ktorych mozna sie poruszac boso nie wzbudzajac grozy, a w jakich krajach jest to skandaliczne naruszenie obyczajow? -
Co do uwarunkowań miedzynarodowych:
Kilka osób wspominało mi juz o chodzeniu boso po Berlinie. W Barcelonie sam widzialem stosunkowo czesto (liczac ilosc razy i dni tam spedzonych; )).
O Nowej Zelandii nie ma co wspominac - tam podobno jest raj dla bosochodzących. W Australii tez podobno niezle.
Podobno w Stanach także duzo osob chodzi boso.
Aaa! Wlasnie sobie przypomnialem, ze czytalem powien artykulik.. hmm.. o tu! http://republika.pl/bosastrona/art/...
A co do Polski.. Mysle, ze Mazury, Kaszuby.. no i okolcie andmorskie. Ze wzgledu na "wypoczynowy" charakter tych terenów. -
Pietrek
Ano w miejscach wypoczynkowych miejscowi nie za bardzo. Kaszubi mają nawet określenie "bose Antki" dla przybyszów różniących się zwyczajami.
Z kolei w latach ostatnich markety intensywnie lansują klapki na każdą okazję i ludzie nawet na plażach je wkładają, a żeby spacerować boso po okolicy... zgroza! Wywoływałem dość często sensację właśnie w okolicach wczasowych. Patrzyli na mnie jak na kogoś bardzo nie na miejscu - i ta zmiana dokonała się w ciągu jakiś 15 lat. Dawniej dość często widziałem dzieci bawiące się boso na wsi czy w miejscowościach letniskowych. Teraz nie jest to na topie...
W miejscowościach dookoła dużych miast jest lepiej - na trasach turystycznych wokół Krakowa budziłem raczej zazdrość (bo widać było, że mnie jest wygodniej), poza tym często widziałem bosych ludzi - ale w ich własnych ogródkach. Żeby wyjść za płot na chwilę wkładali buty...
Co ciekawe po krakowskim tynku dość często snują się boso nastolatki będące w drodze. Zrobiłem im trochę zdjęć aparatem zorka-5. Na Rynku jest to wybaczalne... takie miejsce. Ale to znowu nie miejscowi a przybysze. Zauważyłem pewną tendencję: u nas ludzie chodzą boso po domu - bardzo wielu. To symbol domowego zacisza często spotykany w reklamach. W swoim miejscu zamieszkania jednakże butów nie zdejmują publicznie, chociaż na wyjazdach wypoczynkowych owszem tak.
Ciekawy temat...
-
Wierch Ambassador
Taka miejscowość - Trzebież Szczecińska, nad zalewem - latem łatwiej tam spotkać człowieka bez butów niż w butach. Prawdę powiedziawszy, nie legitymowałem napotkanych ludzi, żeby stwierdzić, czy miejscowi, czy przyjezdni...
Jeśli chodzi o góry (tutaj oczywiście chodzenie boso jest z konieczności ograniczone, ale mam na mysli niższe partie i okolice schronisk) - im dalej na wschód tym większa tolerancja. O ile w Żywieckim kazdy kierownik schroniska widząc mnie boso, chciał mnie koniecznie "ratować" jakimiś śmierdzącymi klapkami, o tyle w Bieszczadach podchodzono do problemu w miarę liberalnie.
W Puszczy Kampinoskiej nikogo boso nie spotkałem, choć podobno są amatorzy... -
-
Pietrek
>O ile w
>Żywieckim kazdy kierownik schroniska widząc mnie
>boso, chciał mnie koniecznie "ratować"
>jakimiś śmierdzącymi klapkami, o tyle w
>Bieszczadach podchodzono do problemu w miarę
>liberalnie.
Mnie też wielokrotnie chcieli sprzedać jakieś buty. "Panie, pan potrzebuje butów" "Pan zapomniał butów" "Pan się pokaleczy"
Może założymy wątek z takimi tekstami? -
Skippy
>Mnie też wielokrotnie chcieli sprzedać jakieś
>buty. "Panie, pan potrzebuje butów" "Pan zapomniał
>butów" "Pan się pokaleczy"
>Może założymy wątek z takimi tekstami?
A mnie to glownie witali okrzykiem "O moj Boze!", ale bardzo sporadycznie i raczej zima w miescie. Gdyby byli blizej, to bym im wyjasnil, ze modlic sie do mnie nie musza, prorokiem tez nie jestem :)
Na wyciagu w Szczyrku uslyszalem raz "jak wjedzie na gore, to bedzie spodnie reklamowal" - akurat byla jakas taka reklama w tv :)
Ale nikt mnie tam klapkami nie ratowal.
I raz w ostatni pazdziernik kobieta idaca obok spytala "czy Pan zdaje sobie sprawe ze Pan nie ma butow?" (konca juz nie jestem dzis pewien, ale z tym zdawaniem sprawy mnie zaskoczyla). -
Pietrek
Po co wyjaśniać.
Pobłogosław i niech idą szczęśliwi w swoją stronę. Jak u Mleczki: i praktykantka-dojarka ma pracę i byk zadowolony. -
Miro
Z tym wzrostem tolerancji w kierunku wschodnim, to byc moze sprawdza sie w gorach. Poza gorami obserwuje tendencje odwrotna. Co do miejscowosci "letniskowych", to mam troche za mala skale porownawcza, ale wydaje mi sie, ze jednak kontekst wypoczynkowy sprzyja. Nad morzem jednak dosc sporo, zwlaszcza mlodych osob widywal na bosaka takze z dala od plazy, ale kiedy ja bylem nad morzem?... ho ho hoooo....
Z kolei w duzych miastach, moze byc tak, ze ludzie juz wszystko widzieli i nic ich nie dziwi. Ale to raczej nie w Polsce. W Polsce wszystkich wszystko dziwi. Byla kiedys taka reklama: stoi dziennikarz na skrzyzowaniu w Nowym Jorku i mowi: "A teraz zapytamy zwyklego Nowojorczyka..." Po czym przechodzi obok niego tlum oryginalow. Dziennikarz stwierdza: "Tylko skad wziac zwyklego Nowojorczyka?" A czego to byla reklama i jaka pointa, to nie pamietam :) -
Pietrek
>Nad morzem jednak dosc sporo, zwlaszcza mlodych osob widywal na bosaka takze z dala od plazy, ale kiedy ja bylem nad morzem?... ho ho hoooo....
Ja byłem. Zapewniam Cię, że odkąd hipermarkety reklamują "klapki na plażę" - wszyscy je noszą. Za wyjątkiem surfingowców, któzy jeśli noszą buty, to te do deski a innych nie mają gdzie schować.
Poza mną w ubiegłym roku na Helu spotkałem może 6 osób boso. I nikogo poza plażą. Owszem - na kocyku czy w wodzie butów nie zakładają. Naturyści w Chałupach też się w buty nie ubierają. Ale to wszystko. -
Miro
Co moge na to odpowiedziec? Chyba tylko: Ratunku!!!
Czy istnieja gdzies jeszcze jakies ostoje cywilizacji nie przezarte przez hipermarketowa propagande?; -) Mam nadzieje, ze przynajmniej w tym gronie chronia sie osoby, ktorych nie wymyslono w agencjach reklamowych. -
Pietrek
A i owszem. Ratunku.
Tylko kto ma nas uratować? Przecież my idziemy pod prąd cywilizacji!
Cywilizację napędza wymiana dóbr. Natomiast stare prawo Kopernika głosi, że walor gorszy wypiera z obiegu te walory lepsze, bo lepsze wszyscy chowają na gorsze czasy.
Ożenienie ze sobą tych dwóch zasad daje nam efekt, który da się zaobserwować: cywilizacja opiera się na wymianie dóbr lepszych na gorsze... co z kolei, jako, że byt określa świadomość, sprzyja wymianie świadomości ludzkiej na gorszą, zdrowia na gorsze, i w ogóle ludzi na gorszych.
Proces ten jest korzystny dla handlujących i w ogóle wszystkich przywódców (bo jesli zdołam przekonać kogoś, by oddał swoje pieniądze za to, co mu oferuję - to jestem w tym momencie wodzem dla takiej osoby). Dany wódz nie musi się wysilać, jeśli jego wyznawcy mało myślą i zadowolą się byle czym.
Można im wtedy sprzedać więcej rzeczy i dostać za nie więcej kasy.
A jak my się do tego mamy?
Chodzenie boso jest przyjemne i hartuje zdrowie. Poza tym oszczędza buty.
Oznacza to, że my kupimy mniej butów, mniej gazetek udowadniających nam, że powinniśmy jeść więcej leków, no i kupimy mniej samych leków... A w dodatku będziemy zadowoleni, więc nie kupimy dalszych cudowności na zadowolenie - prozaców, pigułek, witamin i innych burp-lecytyn.
Poza tym człowiek wyluzowany w ogóle rozważniej szasta kasą...
A zatem nie kupi zbyt wiele śmieci, z którymi nie wiadomo, co zrobić potem.
Wniosek: taka niekosztowna i duża przyjemność, jaką jest bosy spacer - bardzo szkodzi szałowi nabywczemu klientów.
A nie ma szału nabywczego - spada sprzedaż, rośnie frustracja reklamowców i zły humor bossów.
Kto to w ogóle widział, żeby było przyjemnie bez wydawania kasy?
Zadowoleni z siebie panowie będą dodatkowo przeżywać mniej frustracji, przez co spadnie ich zapotrzebowanie na Viagrę... bo po co komu sztuczny napęd, kiedy wystarczy naturalnego?
Z ręką na sercu: kto z Was zapłaciłby cudotwórcy za to, żeby zwykłe chodzenie było miłe? Przecież w tym celu się zdejmuje buty a nie idzie do magika... czyli magik przez nas może z głodu zdechnąć albo musi znaleźć inny kit do wstawienia naiwnym.
TRRRRRAGEDIA!!!!!!!
Jak z tego widać, jesteśmy antyspołeczni i w ogóle anty.
Anarchiści z nas i tyle...
I jeszcze prawie jak naturyści, bo oni też nie nosza butów... i to samo lubią. Zajrzyjcie na temat "czym jest dla Was chodzenie boso", podstawcie w każdą wypowiedź "nago" zamiast "boso" i wyjdzie Wam czysty żywy manifest naturyzmu, Dzieci - Kwiatów itd... Tyle, że my jesteśmy mniej radykalni...
Pod prąd idziemy
Panie i Panowie,
Pod prąd idziemy...
całuski dla wszystkich bezbucianych anarchistów...
Trzymajmy się bo nikt nas za nas nie utrzyma... zwłaszcza w świecie, w którym już można kupić buty, w których mamy się czuć jakbyśmy byli boso, a wkrótce będzie można kupić specjalne buty do bosych spacerów. Na promocji w hipermarkecie... -
Pietrek
-
mkl
>Trzymajmy się bo nikt nas za nas nie utrzyma...
>zwłaszcza w świecie, w którym już
>można kupić buty, w których mamy się
>czuć jakbyśmy byli boso, a wkrótce
>będzie można kupić specjalne buty do bosych
>spacerów. Na promocji w hipermarkecie...
Słyszałem kiedyś o podeszwie przyklejanej do stopy - pomysł ma jeszcze sens... Ale buty bez podeszwy to już w ogóle bezsens... -
Pietrek
No to zobacz bose sandały ... taki wynalazek dla tych, co się wstydzą chodzić boso...
A poważnie - wdziałem reklamę buta sugerującą, że w nim jest tak, jakby nie było buta. Stąd idea hi-tech owych w pełni krytych butów do spacerowania boso nie jest taka nierealna, chociaż jest idiotyczna.
Ale to na szczęście nie mój idiotyzm. -
mkl
Sportowe firmy, których nazw nie wymienię, miały takie hasła reklamowe... -
Skippy
>Pietrek napisał
>No to zobacz bose sandały ... taki wynalazek dla tych,
>co się wstydzą chodzić boso...
Masz na mysli taki kawalek lancuszka?
D. -
Miro
Alez osiagnelismy wspaniale pomieszanie watkow. Dyskusja idzie we wlasciwym, czyli surrealistycznym kierunku. Ze nie wspomne o oddalaniu sie od pierwotnego tematu watku. To rzeczywiscie nasz duch anarchistyczny, ktorego Pietrek przywolywal. A zatem zebralo sie wszystko, co lubie: surrealizm, Dzieci-Kwiaty i stawanie w poprzek tredom cywilizacyjnym. :))) -
Miro
Kilkudniowa cisza, to tu niezwykle. Trzeba ja przerwac.
Jest szansa, ze pojade w tym roku na wakacjach do Grecji. Chyba dobre miejsce, zeby nie zuzywac bez potrzeby butow. Jak sadzicie? Zdaje sie, ze Darecki odwiedzal ten piekny kraj.
A moze jednak nie jest tak dobrze? Rozpalone sloncem ulice moga byc trudne do pokonania; a jak tam obyczajowosc? Czy miejscowi akceptuja chodzenie na bosaka poza plaza? -
Wierch Ambassador
>Miro napisał
> Rozpalone sloncem ulice
>moga byc trudne do pokonania;
Doktor z zakładu, w którym piszę pracę magisterską był swojego czasu latem w grecji na stażu. Wspominał, że gdy wysiadł na ltonsiku, od gorącej nawierzchni roztopiły mu sie sandały... ponoć rozsmarowały się jak rozgrzana plastelina... więc z chodzeniem boso chyba będziesz musiał uważać... -
Pietrek
- 1
- 2

