-
mkl
>biedna chora at. :( napisała:
>no i mega! najbardziej na boso lubie chodzic gdzies na
>wsi... np u mnie na dzialce! po trawie <33! aaa strasznie mi
>tego brakuje !
Puszcza Kampinoska rządzi!! Nie ma to jak dreptanie kilka/kilkanaście km po leśnych ścieżkach. A na wsi - boso obowiązkowo.
PS. Chodzi się "BOSO" lub "NA BOSAKA". Nie chodzi się "na boso" - tak mówią ci, którzy nas nie rozumieją... -
yoyo
>biedna chora at. :( napisała:
>najbardziej na boso lubie chodzic gdzies na
>wsi...
Byłem kiedyś boso na targu w jednej z mazowieckich miejscowości. Chyba nie było osoby, która by się nie oglądała! Zaszokowanie ludzi większe niż w Warszawie (bo do takich stolic jak Praga to nie ma nawet porównania). -
yoyo
>Sylfioł napisała:
>Pewnie masz rację. Na tym spotkaniu też było
>więcej slajdów niż faktów z
>podróży; ograniczał się do komentarzy i
>obszernych, ogromnych wprost dygresji na temat życia
>prywatnego, ale ogólnie wypadło ciekawie i na
>pewno zachęciło do kupienia książki, bo
>o promocję ostatniej właśnie chodziło:)
Cejrowski znacznie lepiej czuje się z piórem niż przed kamerą lub przed większą publicznością. I znacznie lepiej mu to wychodzi. -
-
Anonim
>PS. Chodzi się "BOSO" lub "NA BOSAKA". Nie chodzi
>się "na boso" - tak mówią ci, którzy nas
>nie rozumieją...
do zapamiętania !; ]
Ej co w tym dziwnego, ze się chodzi na bosaka?..obojetnie gdzie...?
-
mkl
>biedna chora at. :( napisała:
>Ej co w tym dziwnego, ze się chodzi na
>bosaka?..obojetnie gdzie...?
Były tu różne teorie na ten temat. Główna z nich padła taka, że chodzenie boso jest synonimem biedy. Ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym argumentem. Chodzenie boso było synonimem biedy bardzo dawno temu. Obecna stopa życiowa niezwykle przewyższa tą, która była w tamtych czasach. Moim zdaniem czynniki są inne:
1. Niezwykła konserwatywność polskiego społeczeństwa. Nie lubimy nowości, szczególnie w dziedzinach mody.
2. Cechuje nas konformizm. Raczej nie lubimy się wychylać, ani inni nie lubią jak się wychylamy, dotyczy to wszystkich aspektów życia.
3. Przyzwyczajenia klimatyczne. Dla potencjalnego bosego spacerowicza, sprzyjający klimat występuje jedynie w przeciągu 3-4 miesięcy w roku.
4. Brud na ulicach, strach przed urazami, to też może być powodem, że ludzie nie chodzą boso.
Oczywiście nie rozważamy sytuacji, gdzie względy savoir-vivre nie pozwalają aby być przyjść boso...
-
Hej!
Chłopczykowi chodzi o to, ze sformułowanie "na boso" nie jest do konca poprawne (choc faktycznie czesto spotykane). Poprawne sformulowania to "boso" lub "na bosaka". :)
Czy w tym, że sie chodzi na bosaka obojetnie gdzie jest coś dziwnego? No, w sumie jest, bo przeciez od chodzenia są buty...; )))
A co do ludzi spoglądających na bosych... Ja w tym roku sporo chodzilem boso "wsrod ludzi". Pomijam tu fakt, ze przez 6 dni na kajakach buty mialem na sobie 2x, w sumie przez 6 godzin, czy też, ze podróżując z plecakiem plazami (w sumie ze 20-25 km) nie zakladalem obuwia.
Ale w czasie pobytu na kajakach bylem boso w skansenie, w restauracji (no, takiej malomiasteczkowej), chodzilem 2-3x po miasteczkach i kilka razy do sklepów (2 razy to nawet dluuuga droge) i... no, owszem - ludzie patrzyli. Ale jakos nigdy nie bylo w tych spojrzeniach nic, co by mnie skrepowalo albo sprawialo, ze czulbym sie glupio.
Mysle, ze ludzie najczęściej patrzą, bo to nie jest codzienny widok. Ale nie znaczy to, ze patrzą nieżyczliwe.
Np. ja też patrzę, jak kogos widze boso. A czy to znaczy, ze mysle sobie cos niepochlebnego?; )
-
_być człowiekiem-to pytanie_
"Np. ja też patrzę, jak kogos widze boso. A czy to znaczy, ze mysle sobie cos niepochlebnego?; ) "
kto to wie, co Ty sobie tam myślisz :) ale wiecie co mnie cieszy_ ? że jak ludzie patrzą to myślą; ) więc jeśli bosochodzenie, ma sprawić, że naród nasz, myśleć będzie więcej i intensywniej, to niech myślą, na zdrowie; ) -
A pobudzanie do myslenia, to jedna z najszlachetniejszych rzeczy, jakie można robić.
Nie wtłaczanie co i jak ma byc, ale nakłanianie do zastanawiania sie "czemu".
To taka refleksja na marginesie...
(choc jezeli ludzie mają zmienić podejście do chodzenia boso, to wlasnie muszą patrzeć.. i muszą myśleć.. a ze na początku będą sie dziwili, to rzecz nieuchronna... i wklalkulowana :) Ale w dobrym towarzystwie, zadne spojrzenie, ani zaden komentarz nie przeszkadzaja... :D) -
yoyo
Choć niektórzy twierdzą, że myślenie boli :).
A mi chodziło głównie o podejście. Drałując boso nad morzem nie wzbudzałem wogóle zainteresowania i to również chodząc po Łebie i Władysławowie, jeżdżąc PKS'em i pociągami. To samo na mazurach czy w miejscowościach gdzie jest dużo domków letniskowych itp. Ale są niestety miejsca gdzie inność w rodzaju chodzenia boso jest z zasady zła i trzeba ją tępić i wytykać. Chociaż często reakcje są bardzo zabawne. :) -
mkl
>Reynevan napisał:
>Np. ja też patrzę, jak kogos widze boso. A czy to
>znaczy, ze mysle sobie cos niepochlebnego?; )
To też może być jeden z powodów... "A co ludzie sobie pomyślą...". -
>Drałując boso nad morzem nie wzbudzałem wogóle zainteresowania
Bo tam jest to naturalne i czeste...
>Ale są niestety miejsca gdzie inność w rodzaju chodzenia boso jest z >zasady zła i trzeba ją tępić i wytykać.
Mowisz to z przekąsem, czy masz na mysli jakies rzeczywiste miejsca? :)
>Chociaż często reakcje są bardzo zabawne. :)
No są, są... :)
Masz jakies?
Bosy Chłopczyk napisał:
>To też może być jeden z powodów... "A co ludzie sobie pomyślą...".
Wiemy, wiemy... :)
Marcin! Ty musisz w koncu przejść swój "coming out"! Po 2-3 spacerac z nami (jezeli nie po pierwszym) stwierdzisz, ze nie takie to wszystko straszne i ze zmarnowales kilka lat! :P -
Anonim
>Reynevan napisał
>Hej!
>Chłopczykowi chodzi o to, ze sformułowanie "na
>boso" nie jest do konca poprawne (choc faktycznie czesto
>spotykane). Poprawne sformulowania to "boso" lub "na
>bosaka". :)
>
>Czy w tym, że sie chodzi na bosaka obojetnie gdzie jest
>coś dziwnego? No, w sumie jest, bo przeciez od
>chodzenia są buty...; )))
>
tak? :> a ja myślałam że od chodzenia są nooogi :P -
No widzisz... mamy XXI wiek, a ludzie ciągle w takiej ciemnocie żyją...; )))
-
-
Sylfioł
>yoyo napisał
>>>
>Cejrowski znacznie lepiej czuje się z piórem
>niż przed kamerą lub przed większą
>publicznością. I znacznie lepiej mu to wychodzi.
Pewnie! Opowiadał o tym jak długo czasami siedzi nad jedną stroną swojego tekstu, by go ostatecznie "dopieścić";)
Ale przecież nie można mu odmówić refleksu, umiejętności ciętego ripostowania i zręczności w prowadzeniu dyskusji, prawda?
Och i świetnie nawiązuje kontakt z największą choćby publicznością:)
-
mkl
>Reynevan napisał
>Wiemy, wiemy... :)
>Marcin! Ty musisz w koncu przejść swój
>"coming out"! Po 2-3 spacerac z nami (jezeli nie po
>pierwszym) stwierdzisz, ze nie takie to wszystko straszne i
>ze zmarnowales kilka lat! :P
Może i zmarnowałem... Bo na ogół chodziłem/jeździłem sam. Ale zeszłego lata nie zmarnowałem - biorąc pod uwagę, że lato było jeszcze w październiku. Nie ważne - sam czy nie sam, aby pochodzić boso...
>Reynevan napisał
>No widzisz... mamy XXI wiek, a ludzie ciągle w takiej
>ciemnocie żyją...; )))
Podobno idziemy do Europy. Ale wysypu bosochodzących na ulicy to ja raczej nie przewiduję. To nie Australia, ani Floryda... Hehe; ) Na ogół jest chłodno - no chyba że już tak zostanie jak jest dzisiaj i od marca do października będziemy mieć temperatury powyżej 20 stopni (tak by się należało spodziewać po styczniowej temperaturze). -
Sylfioł
>Bosy Chłopczyk napisał
>Podobno idziemy do Europy. Ale wysypu bosochodzących na
>ulicy to ja raczej nie przewiduję. To nie Australia,
>ani Floryda... Hehe; ) Na ogół jest chłodno -
>no chyba że już tak zostanie jak jest dzisiaj i od
>marca do października będziemy mieć
>temperatury powyżej 20 stopni (tak by się
>należało spodziewać po styczniowej
>temperaturze).
A ja w wakacje w Arkadii widziałam grupkę młodych dziewcząt raźno biegających boso...a to było pewnie po artykule w Cosmo traktującym o nowej modzie nowojorskich gwiazd chodzących na zakupy bez butów, z kubkiem kawy capucino w ręku:);)
-
mkl
>Sylfioł napisała:
>A ja w wakacje w Arkadii widziałam grupkę
>młodych dziewcząt raźno biegających
>boso...a to było pewnie po artykule w Cosmo
>traktującym o nowej modzie nowojorskich gwiazd
>chodzących na zakupy bez butów, z kubkiem kawy
>capucino w ręku:);)
Latem Arkadia była ostoją dla bosych... Głównie chyba z powodu obecności fontanny.
Ja miałem na myśli raczej coś w rodzaju pospolitego ruszenia - na to raczej nie można liczyć. A jednostki chodzące boso zawsze się znajdą, choć przyznam się, że w zeszłe lato to było kiepsko... Widziałem tylko jedną dziewczynę wieczorem idącą mostem (Poniatowskiego chyba - nie pamiętam). -
Sylfioł
Te dziewczyny po sklepach boso biegały, z torbami pełnymi nowo zakupionych ubrań:)
-
mkl
>Sylfioł napisała:
>Te dziewczyny po sklepach boso biegały, z torbami
>pełnymi nowo zakupionych ubrań:)
A w jakim wieku były?
Ale co by nie było, bardzo fajna moda. W każdym kraju znajdą się jacyś prekursorzy, którą starają się coś wprowadzić. Czasami to wychodzi, czasami nie. Poza tym w grupie jest łatwiej i weselej (i kto to mówi hehehe)...
Abstrahując od typowo bosego tematu, to wśród młodzieży - a w szczególności nastolatek pojawił się problem związany z hipermarketami. Coś w rodzaju uzależnienia, nałogu. Niektóre potrafią siedzieć tam całymi dniami, nie koniecznie na zakupach, np szukając/podrywając facetów... -
Sylfioł
młode bardzo, maksymalnie 16 lat, wyraźnie spędzały wolny czas na zakupach:) i wygłupach na tych zakupach:))

