-
>Pietrek napisał
>Olku, przyznaj się - zmuszałeś je do tańczenia na potłuczonym szkle.
Muszę wziąć dziewczyny nieco w obronę i stwierdzić, że chyba niedoceniacie, jak tam było ciężko!; )
-
Pietrek
>olek (aka Reynevan) napisał
>>Pietrek napisał
>>Olku, przyznaj się - zmuszałeś je do tańczenia na
>potłuczonym szkle.
>
>Muszę wziąć dziewczyny nieco w obronę i stwierdzić, że
>chyba niedoceniacie, jak tam było ciężko!; )
>
>
przyznał się! -
>>>Olku, przyznaj się - zmuszałeś je do tańczenia na
>>potłuczonym szkle.
>>Muszę wziąć dziewczyny nieco w obronę i stwierdzić,
>żechyba niedoceniacie, jak tam było ciężko!; )
>przyznał się!
:)
Musiały chodzić po materiale, którego temperatura sprawiała, że jeszcze chwila a przekształciłby się w szkło :)
-
-
Krystian Schmidt
No, w pełni rozumiem te dziewczyny, w tym roku, były dni, że bose chodzenie po piasku, to był hardkor :-) żeby mnie nie parzyło, to musiałem - dość zabawnie - po nim biegać; -) ciekawie było też na dróżce asfaltowej tego lata - Ci, co zaliczyli boso w letni, słoneczny dzień, między 12"-15" - piasek, czy asfalt, są niemal kaskaderami :-DD -
Pietrek
-
Krystian Schmidt
Ja też nie - bo dla nas, chodzenie boso, to normalna, codzienna czynność. A dla innych - gdyby zobaczyli mnie wczoraj przy +5'C, na dworze boso, to by pomyśleli, że zwariowałem; -)))) -
Pietrek
Nie warto zajmować się takim ludzkim mśleniem na pewno. Jest masa ludzi na świecie, którzy uważają, że zwariowałeś skoro nie bijesz żony. -
Krystian Schmidt
-
Lokis
Muszę przyznać że do czasu wstąpienia do Grona spacerowałem sobie boso ledwie okazyjnie. Chyba nieco brakowało mi odwagi i konsekwencji. Podbudowany jednak dokonaniami niektórych jego członków wziąłem się w tym roku ostro do roboty i w rezultacie udało mi się spędzić 10 dni nad morzem praktycznie bez obuwia - może miałem je na sobie ze trzy godziny. Zwiedziłem sobie też okolicę od Ustronia Morskiego do Chłopów. A i pomiędzy czerwcem i wrześniem prawie codziennie fundowałem sobie bosy spacer. Dostarczyłem więc sobie wiele miłych wrażeń. A teraz rozpiera mnie duma i oczekiwanie na kolejny sezon. -
Andrzej
Gratuluję, ale dlaczego spoczywać na laurach? Regularne bose spacery zniechęcają wirusy, więc warto je nadal praktykować jako coś w rodzaju szczepionki: nieduże dawki, ale dość często. Trzeba tylko ciepło się ubrać. Mówiono tu już nieraz, że podczas bosego spaceru może być zimno tylko w stopy. Reszta nie ma prawa marznąć.
Niedawno miałem w otoczeniu tyle kichających osób, że w końcu i mnie dopadło. W pierwszej chwili chciałem przeprosić się z butami, ale postanowiłem spróbować, jak będzie bez nich. Okazało się, że katar minął w trzy dni, a dawniej przy zakładaniu ciepłych butów trzymał się co najmniej tydzień. Oczywiście wniosek, że innym ta metoda też pomoże, może być zbyt optymistyczny, ale może warto spróbować?
Uwaga: samo chodzenie boso nie wystarczy, by wypłoszyć katar. Czosnek, cytryna z miodem lipowym i inne sposoby babuni też są potrzebne. -
>Lokis napisał
>Muszę przyznać że do czasu wstąpienia do Grona
>spacerowałem sobie boso ledwie okazyjnie. Chyba nieco
>brakowało mi odwagi i konsekwencji. Podbudowany jednak
>dokonaniami niektórych jego członków wziąłem się w tym
>roku ostro do roboty i w rezultacie udało mi się spędzić
>10 dni nad morzem praktycznie bez obuwia
[ciach]
Super!
Takie historie zawsze bardzo mnie cieszą bo widać, że forum spełnia swoją rolę :)
Może jakieś krótkie story na strobę o przełamywaniu się i bosych wakacjach?
-
Andrzej
Wczoraj minęły moje cztery miesiące bez butów. Nie spodziewałem się, że tak długo się uda. Ale próbuję dalej z ciekawości, jak długo zdołam. Muszę przyznać, że to zasługa otoczenia, bo jakoś nie natrafiłem na nikogo, kto chciałby mi nakazać założenie butów, a przecież chodzę do pracy, podróżuję (2 razy latałem do Anglii w tym okresie). Nie spotkałem się też z agresją. Ludzie co najwyżej dziwią się i pytają "dlaczego", co nieraz prowadzi do miłej rozmowy. Więcej problemów mam sam ze sobą, bo w ciepłej kurtce i boso jakoś głupio się czuję (co to znaczy przyzwyczajenie). Zawsze mi się wydawało, że bose stopy harmonizują tylko z lekką odzieżą.
Zaskoczony jestem zwiększoną tolerancją na zmiany temperatury. W butach zdarzało mi się, że w pomieszczeniu było mi za ciepło, a na zewnątrz mi stopy marzły. Boso zdarza się to znacznie rzadziej. Musi być bardzo gorąco w pomieszczeniu i bardzo zimno na dworze, by mi było za gorąco lub za zimno w stopy. I ciekawe, że przebywanie w ogrzewanych pomieszczeniach nie osłabia mojej odporności na niskie temperatury. Widocznie zahartowane stopy nie tak łatwo rozhartować. -
Andrzej
Koniec zabawy. Pogoda zmusiła mnie dziś do odizolowania stóp od zmrożonej ziemi przykrytej zmrożonym śniegiem. W sumie więc nie zakładałem butów od 4 lipca do 29 listopada. Po tak długim czasie to nawet japonki mi przeszkadzają, więc je czasem zdejmowałem, ale to już nie było boso bez przerwy. Bardziej niż mróz i wiatr dokucza mi piasek z solą na chodnikach. Przy tym mrozie przestał być skuteczny, czyli śnieg już się nie topi, ale i tak nieprzyjemnie się po tym chodzi. Zdejmuję więc klapki na bocznej drodze, gdzie już nie chciało się nikomu posypywać. -
-
Costas
A ja tym razem byłem całkiem bso przez 15 dni. Zwiedzałem zamki w Chechach, no i troche Austrii i Słwacij. Założyłem buty dopiero dziś http://picasaweb.google.com/Costasb... -
Andrzej
Pozazdrościć! Świetne jest zdjęcie z tym bosym na pomniku. Czyj to pomnik i gdzie?

