-
Kubchamp 15
Postanowiłem utworzyć ten wątek ponieważ, bardzo lubie chodzić boso a szczególnie nad morzem. I tutaj nasuwa mi się takie pytanie. Czy wytrzymalibyście całe dwa tygodnie nad morzem bez zakładania butów ? Czy na podróż zabralibyście jakieś buty czy cały czas boso?? -
Szach Matt
oczywiście, że tak... w zeszłym roku "wytrzymałem" bez butów od połowy maja do końca sierpnia, nie licząc kilku spotkań z klientami i wyjazdów (nazwijmy je) służbowych... zresztą, jak dla mnie, to ciężko jest wytrzymać w butach, a nie bez nich, kiedy tylko zaczyna robić się ciepło :) -
Andrzej
Czy wytrzymalibyście całe dwa tygodnie
>nad morzem bez zakładania butów ?
Ale chyba nie przy dzisiejszej pogodzie?!
-
-
Kubchamp 15
Latem oczywiście. A tak wogóle to dla mnie ciekawym doświadczeniem by było wybrać się latem nad morzem na bosy spacer w deszczu np. w jakiś chłodniejszy dzień. -
Pietrek
Szczerze powiedziawszy dziwne pytanie.
Jak byłem dzieckiem - buty nad morzem nosili tylko miejscowi.
Jak tam jade - sciagam klapki w Krakowie i wkładam po powrocie. Po co buty nad morzem? tam totalnie brak dla nich uzasadnienia, chyba, że ktoś buja się po imprezach tanecznych. A i wtedy kobiety boso wygladają OK.
Zajrzyj do mojej galerii gronowej, cos tam powinno byc na temat morza. I na boso.waw.pl i ew. tu http://www.flickr.com/photos/wujek_...
Co do zimy - wiadomo, nie zawsze można zdejmować, ale na plaży jest fajnie, bo woda ma ok 0 a otoczenie -5 czyli woda jest cieplejsza niż powietrze. Tylko to zdradliwa rzecz, bo po wyjściu z wody traci się ciepło dość szybko przez mokre nogi, lepiej się wysuszyć. -
Andrzej
>Kubchamp 15 napisał
>Latem oczywiście. A tak wogóle to dla mnie ciekawym
>doświadczeniem by było wybrać się latem nad morzem na
>bosy spacer w deszczu np. w jakiś chłodniejszy dzień.
Aż trudno mi uwierzyć, że jeszcze tego nie próbowałeś. Ale każdy musi kiedyś zacząć. W dawnych czasach pojechałem kiedyś na kilkudniowe szkolenie do Krynicy Morskiej, w czerwcu. Liczyłem na ładną pogodę, ale jak to u nas wiosną, był ciężki sztorm, lało, wiało i 10 stopni ciepła. Ale stwierdziłem, że nad morzem w butach chodzić nie będę. Wszyscy czekali, kiedy się przeziębię, ale ich rozczarowałem. Po prostu trzeba się odpowiednio ubrać. -
Pietrek
Dzisiaj na liscie SBL byly dwa tematy:
1. Opublikowane w "Nature" wyniki badan wykazujace, ze bieganie boso powoduje o wiele mniej urazow niz bieganie w butach (ale pochlania wiecej energii, o co zreszta chodzi przy bieganiu rekreacyjnym, nie?). Badania przeprowadzono na duzej grupie afrykanów (cale zycie boso) i amerykanow takich, ktorzy biegaja tylko w butach i takich, ktorzy zaczeli w butach, ale przestawili sie.
2. Post jakiegos sprzedawcy butow (chyba PR) ktory pod komentarzami dotyczacymi tego artykulu zamiescil alarmujacy post o mnostwie zebatych kamieni czyhajacych, by zranic bosego biegacza, ktory nie kupil najkow w jego sklepie.
To straszne, jak silne jest w Polsce przekonanie, ze buty są jedyną pewną ochroną przed złowrogą naturą. Aż dziwne, że nikt nie nosi butów na głowie.
Ja jestem zaskoczony, jak widzę, że ktoś przyjeżdża nad morze i po całym tym piasku zasuwa tylko w butach. Mimo, ze od lat oglądam tłumy, które tak robią.
Sciagaj, chłopie, te buty jak najszybciej, boso jest fajniej. Dopiero w deszczu poczujesz jak bardzo. Pomyśl o luksusie wskoczenia w sam środek kałuży. To daje poczucie wolności jakiego w butach nie zaznasz. Pobiegaj po deszczu, wleź w błoto (tylko nie w mieście, żebyś wiedział, w co włazisz).
Nie pożałujesz, szczególnie momentu podjęcia właściwej decyzji. -
Robert
>Pietrek napisał
>To straszne, jak silne jest w Polsce przekonanie, ze buty
>są jedyną pewną ochroną przed złowrogą naturą. Aż
>dziwne, że nikt nie nosi butów na głowie.
>
no naprawdę dobry tekst... z tymi butami na... głowie.
Chociaż może to nie do końca takie niedorzeczne... To może dlatego właśnie w Polsce jest tyle głupoty i nietolerancji, bo ludzie głowy przed urazami nie chronią...
Trzeba zacząć lansować nowe hasło: Boso, ale glowa... obuta:-)))
pzdr
-
Małgorzata Zielińska
Mnie się to udało, były to właśnie dwa tygodnie spędzone na Wolinie. Opisałam to zresztą w wątku "bose wakacje".
Podróż (w obie strony) również odbyłam na bosaka, jak wspomniałam w jeszcze innym wątku, latem zawsze prowadzę auto boso.
Przez cały pobyt w ogóle nie miałam bytów na nogach. Zdarzyło się to ponad 15 lat temu i były to moje pierwsze małżeńskie wakacje.
Oczywiście, zabrałam ze sobą buty (jak sobie przypominam - dwie pary klapek i może jeszcze jakieś tenisówki), ale okazały się bezużyteczne. -
pan jazabek
>Małgorzata Zielińska napisała:
>Mnie się to udało, były to właśnie dwa tygodnie
>spędzone na Wolinie. Opisałam to zresztą w wątku "bose
>wakacje".
>Podróż (w obie strony) również odbyłam na bosaka, jak
>wspomniałam w jeszcze innym wątku, latem zawsze prowadzę
>auto boso.
>Przez cały pobyt w ogóle nie miałam bytów na nogach.
>Zdarzyło się to ponad 15 lat temu i były to moje pierwsze
>małżeńskie wakacje.
>Oczywiście, zabrałam ze sobą buty (jak sobie przypominam
>- dwie pary klapek i może jeszcze jakieś tenisówki), ale
>okazały się bezużyteczne.
Witam wszystkich gronowiczów a zwłaszcza ciebie Małgosiu.Czytałem twoje wypowiedzi i jestem pod wrażeniem z jaką pasją i determinacją prowadzisz bosy styl życia.Bardzo mało kobiet ma taką odwagę żeby wziąść życie na swoje bose stopy:)a ty to robisz i w dodatku jesteś długodystansowcem:)Podziwiam.D o tego trzeba hartu ducha i ciała a tobie tego nie brakuje.Domyślam się że jesteś kobietą tryskającą energią i zdrowiem a do tego odważne penetrujesz świat wokół siebie.Mam pytanie czy bose stopy otwierają tobie drogę do poznawania świata w jakiś szczególny sposób?Może potęguje to twoją percepcje?A jak wpływa to na twoje zdrowie i wytrzymałość fizyczną?Czy twoje stopy łatwo przystosowują się do warunków w jakich dane jest im przebywać(chłód,brudna ziemia,twarde podłoże)?Może zauważyłaś jakieś zmiany fizyczne które wpływają na zahartowanie twoich stóp?Zapraszam do konwersacji albo założenia nowego tematu.

