-
Zainspirowany wpisami i zgodnie z zapowiedzią umieszczoną tu:
http://grono.net/forum/topic/676288...
zakładam wątek dotyczący szeroko rozumianego promowania chodzenia boso
Jego celem jest zbieranie jak największej liczby pomysłów, inspiracji, projektów itp.
Bez zastanawiania się, kto i kiedy ma to zrobić, bez dociekania grup odbiorców, bez dogłębnego analizowania sensowności itp. Taka burza mózgów
1. Tomek wspomniał o koszulkach z logiem. W robieniu koszulek miałem kiedyś doświadczenie i jak się znajdzie 20 osób, to już można zrobić to w niezgorszej cenie. Same koszulki w hurtowniach były kiedyś bardzo tanie. Nadruk przy większej liczbie też nie będzie wynosił. Najdroższy jest projekt graficzny… Ale tu może coś się uda dzięki znajomościom Pietrka i Tomka? Pytanie tylko, czy znajdzie się te 20 osób?
2. Zawsze myślałem też o wizytówkach – prosta forma, podstawowe namiary na nas. Do wręczania bosym osobom, które czasem spotykamy w różnych sytuacjach i czujemy, że mogą być „nasi”. Ale do zrobienia takiej wizytówki zawsze brakowało mi dobrze działającej…
3. Strony internetowej. Na stronę jest domena boso.waw.pl, której status jest taki, że należy do byłej firmy Darka. Jest konto na serwerach tejże firmy, a jego status również nie jest do końca jasny. Nie za bardzo jest tylko ta dobrze działająca strona. Niegdyś była - Krewetka zaprojektowała, a ja jakoś wypełniłem treścią i chyba było nieźle. Potem to się rozpadło. Teraz Ania wrzuciła to wszystko w inny CMS i niby znowu jest, ale oboje nie mamy czasu, żeby tym się zająć, choć do jej uruchomienia wiele nie potrzeba. Może ktoś chce pomóc od strony technicznej? (A może Ania się już obroniła i ma czas? :D)
W kwestii strony dużym tematem jest także sprawa treści – obecnie strona jest dedykowana przede wszystkim grupie warszawskiej i jej spotkaniom. To zapewne powinno się jakoś zmienić.
4. Media. Wiosną 2007 spotkaliśmy się z dziennikarką ŻW, udzielałem wywiadu dla interii, byliśmy na antenie trójki, a latem interesowały się nami dziennikarze DD TVN i… i chyba którejś jeszcze stacji.
Wbrew pesymistycznemu głosowi Darka i my byliśmy w TV. „My”, czyli Aiwa i Wera (czy nikogo nie pominąłem?) - w Kawie czy herbacie, o ile pamiętam?
Wprawdzie nie jako samodzielny temat, ale zawsze. Może warto ponagabywać dziennikarzy, żeby w kolejnym sezonie ogórkowym powrócili do tematu?
A może ktoś ma wideo z tego programu? Kontakty na tych dziennikarzy? Do jednej - Jolanty Wochny (wtedy w TVN) nadal mam numer...
5. Książka. Tu odeślę do wątku http://grono.net/forum/topic/104533... W skrócie – kiedyś w Polsce mieszkał Koreańczyk, który napisał książkę o bosochodzeniu (także po polsku). Obecnie najprawdopodobniej mieszka on już za granicą, ale może książka okazałaby się być ciekawa?
(ps. obecny link do artykułu wspomnianego w wątku - http://www.nowakowska.pl/teksty/?p=...
Może udałoby się ją wydać? A może tylko opublikować w necie?
6. Inne organizacje bosochodzących – to pomysł rzucony niegdyś przez verschmolzena.
Kontakt z takowymi dałby nam jakąś formę promowania się, może spotkań międzynarodowych przy okazji ich podróży w Polsce, a może jakiś know-how?
To już takie mgliste bardzo, ale na pewno byłoby ciekawe i ma sens promocyjny.
7. Bosy park. Gdy swego czasu nie mogłem znaleźć pracy już rozważałem, czy aby nie wcisnąć któremuś z warszawskich parków koncepcji zrobienia takiego i zatrudnienia mnie jako koordynatora tego projektu. Teraz zawodowo robić tego raczej nie będę, ale koncepcja takiego parku w Warszawie, w Polsce, cały czas wydaje mi się kusząca
8. Eventy. Czyli to, co robią w Rosji, a o czym wspominał Pietrek. Można samodzielnie, można przy okazji EccoWalkatonu, można pewnie na wiele sposobów. Zależy od pomysłów :)
To tylko z koncepcji, które pamiętam.
Macie jeszcze jakieś? A może chcecie porozwijać i powariować na temat wymienionych? Zapraszam gorąco. Bez skrępowania!
Kto napisze „zaproponowałeś, to zrób” dostanie bana!; )
-
Pietrek
>1. Tomek wspomniał o koszulkach z logiem. W robieniu koszulek miałem kiedyś doświadczenie i jak się znajdzie 20 osób, to już można zrobić to w niezgorszej cenie. Same koszulki w hurtowniach były kiedyś bardzo tanie. Nadruk przy większej liczbie też nie będzie wynosił. Najdroższy jest projekt graficzny… Ale tu może coś się uda dzięki znajomościom Pietrka i Tomka? Pytanie tylko, czy znajdzie się te 20 osób?
Projekt to jest najmniejszy problem - jestem grafikiem i mam na koncie ok setki koszulek przygotowanych do druku.
Koszulki dobrej jakosci - no cóż, drukarnie kupują je same a my na pewno nie dostaniemy od hurtowni takiego upustu na 20 szt jak oni na stałą współpracę. Mam też znajomych drukarzy.
Problemem jest zebranie kasy od chętnych.
>2. Zawsze myślałem też o wizytówkach – prosta forma, podstawowe namiary na nas. Do wręczania bosym osobom, które czasem spotykamy w różnych sytuacjach i czujemy, że mogą być „nasi”.
To samo mi w duszy gra. Jak sie troszke odrobie to rzuce Wam pare projektow. Na Allegro ogłaszją się tanie drukarnie wizytówkowe. 500 szt kosztuje grosze.
>4. Media. Może warto ponagabywać dziennikarzy, żeby w kolejnym sezonie ogórkowym powrócili do tematu?
To jest najlepszy pomysł. Możemy też uruchomic na Youtubie swoj kanał.
>5. Książka.
Piszę książkę. :)
>7. Bosy park. Gdy swego czasu nie mogłem znaleźć pracy już rozważałem, czy aby nie wcisnąć któremuś z warszawskich parków koncepcji zrobienia takiego i zatrudnienia mnie jako koordynatora tego projektu. Teraz zawodowo robić tego raczej nie będę, ale koncepcja takiego parku w Warszawie, w Polsce, cały czas wydaje mi się kusząca
Nad tym trzeba porządnie popracować - a co za tym idzie - za kaskę. Nie ma co sobie robić złudzeń, że to się da za darmo. -
Pietrek
Jeszcze jedno - w Wawce na pewno znajdzie sie dziennikarz TV, ktory w sezonie ogorkowym nie ma co robic. Moze w oparciu o niego da sie wypromowac imprezke? -
-
w-p
a ja tak bym chciala zapytać od drugiej strony, o cel. jaki ma być zamierzony skutek aż takiego promowania się? koncepcja istnie bojowa, mógłbyś Olku zrobić karierę w pr.
ad 2. - jak już spotykamy kogoś, kto chodzi boso, to do chodzenia boso namawiać go nie trzeba, bo już chodzi. w celu nawiązania bliszego kontaktu wystarczy podać adres strony czy namiary w inny sposób - jak dla mnie wizytówki to strasznie formalne i mnie np. by raczej odstraszyło, jakby mi ktoś wręczył taką. jako zbyt zorganizowane, fomalne, sztywne i mało spontaniczne.
ad 3. strona internetowa taaak, dobrze, jakby ją trochę reaktywować..
ad 4. media pokazały, co miały pokazać, kto miał zobaczyć to zobaczył... ja np. osobiście nie mam ochoty być tematem reportażu czy innego artykułu - i prasa ponownie na spacerkach oznacza dla mnie kolejny sezon poza grupą...
ad 6. fajne w kontekście możliwości bosochodzenia z kimś 'lokalnie mieszkającym' będąc gdzieś w podroży, na wakacjach, wyjeździe etc.
w kontekście "akcji promocyjnej" brzmi mi tak, jakbyś chciał pokazać, że ta grupa jest jedyną słuszną, i to już mi się mniej podoba:p
ad 8. eventy (w moim rozumieniu tego słowa) mogą być ciekawe i śmieszne, a zatem fajne, jakby to zrobić z pomysłem:)
co do ostatniej linijki, czyli "zaproponowałeś, to zrób:>" to ja np. nie mam potrzeby uświadamiania społeczeństwa wszeb i wobec, że da się chodzić boso. jak ktoś chce chodzić boso, to będzie, niezależnie, czy trafi na tą grupę, czy nie. będzie chodzić sam, założy własną grupę, albo poszpera w sieci, i znajdzie na przykład tą-naszą - i nie widzę potrzeby podawania tego na talerzu i trąbienia naokoło, że coś takiego istnieje i atakowania ze wszystkich stron, jakby był to produkt, marka, towar, który chce się sprzedać z dużym zyskiem. wystarczy, że wszechobecne już istniejące reklamy natarczywie próbują odebrać, zawęzić nam naszą wolność, sferę własną, atakując ze wszech stron. nie mam ochoty poszerzać tej plagi osobiście... w tym - agitować, osobiście być kojarzonym z działaniami nakłaniającymi do czegoś itd. w imię szeroko rozumianej wolności. tak jak napisałam wcześniej, jak ktoś chce, to poszuka, a jak poszuka, to znajdzie - bo jest (powinna być...) strona, bo jest forum, są galerie, itd. bo da się bosonogich spotkać na ulicach, w parkach, wioskach, miastach. podejscie pod tytulem "chodzenie boso jest fajne, ja tak robię i róbcie tak wszyscy!" jest obce mojej naturze i mi nie leży. w zwiazku z tym w działania tego typu włączać się nie będę. niech działa ten, kto czuje taką potrzebę...
koniec komentarza, tyle z mojej strony, taka jest moja skromna opinia, dziękuję za uwagę:>
-
Andrzej
Rzeczywiście może nie przesadzać z promowaniem?
Jeśli rozumiemy "promowanie" jako "pokazywanie, że można", to OK, jeśli jako "nakłanianie", to nie.
Myślę, że informowanie jest potrzebne. Chodziłem boso, kiedy Was jeszcze na świecie nie było, ale od kiedy dzięki audycji w Trójce dowiedziałem się, że nie jestem sam, to jest mi o wiele przyjemniej, choć nadal sam chodzę z powodu oddalenia od większości bosochodzących. Potrzebne są więc informacje w mediach, potrzebna jest strona internetowa. Grono nie jest wystarczające, bo jest zamknięte.
Wspólne spacery są trudne do zrealizowania nawet dla mieszkających w jednej miejscowości, więc przydałoby się miejsce, gdzie można podzielić się wrażeniami z indywidualnych spacerów.
A może uruchomić wątek "bose wycieczki"? -
Bies
Też sądzę, że reklamować przesadnie się nie trzeba. W końcu nic nie sprzedajemy, chcemy tylko sobie chodzić tak jak lubimy nie budząc dziwnych reakcji u ludności.
Postawiłbym chyba na stronę internetową z rzetelnym przedstawieniem zagadnienia (zarówno zalet jak i potencjalnych niebezpieczeństw). Oczywiście forum do umawiania się, udostępniania zdjęć ze spacerów i dyskutowania na bose tematy (większość tego co jest tutaj na gronie).
Sprawnie działająca strona jest w stanie przyciągnąć osoby zainteresowane, a niezainteresowane i tak się nie dadzą namówić żadną reklamą.
Koszulki są chyba też niezłym pomysłem, przy zebraniu ponad 25-30 zamówień daje się osiągnąć przyzwoite ceny. Najważniejsze jednak co na nich będzie - potrzeba ładnego projektu.
-
Hej :)
Tak ładnie prosiłem:
"Jego celem jest zbieranie jak największej liczby pomysłów, inspiracji, projektów itp.
Bez zastanawiania się, kto i kiedy ma to zrobić, bez dociekania grup odbiorców, bez dogłębnego analizowania sensowności itp. Taka burza mózgów "
Ale i tak na krytykę ze strony Julii niezawodnie można liczyć :P
Pomyslmy na razie tworczo, abstrakcyjnie. Pofantazjujmy. Jak to w burzy mózgów :)
Potem przyjdzie czas na spojrzenie krytyczne, na ocenę pomyslow itp.
Co do promocji, to chcę uspokoić - mysle, ze nikomu nie zależy na tym, żeby na siłe robić z siebie i innych chwilowe "gwiazdki" telewizyjne. Ale moze również ktoś, np. Pietrek, chętnie powie/pokaże coś na wizji?
Mysle, że intuicyjnie czujemy, czego nam brakuje i jaki jest cel promocji - trochę oswojenie ludzi z widokiem bosych, trochę sciagniecie towarzystwa (zwlaszcza poza Warszawa), troche dzialalnosci "edukacyjnej". Ale o tym tez, proponuje, podyskutujmy później.
Teraz rozwijajmy pomysly - piszmy, kto ma kontakty, co sie podoba, o co dany pomysl mozna wzbogacić itp.
Proszę :)
ps. Pietrek, powiesz coś wiecej o ksiażce? :)
-
Andrzeju,
W pełni z Tobą zgadzam z Twoim opisem sytuacji i tego, o co chodzi z ta promocją.
>A może uruchomić wątek "bose wycieczki"?
Powiesz coś więcej o tym pomysle?
-
Pietrek
>ps. Pietrek, powiesz coś wiecej o ksiażce? :)
Punktem wyjścia jest cykl tekstów do Klimatów Krakowa pt. Boso po Małopolsce.
Piszę w zasadzie o tym ile się zyskuje zdejmując buty na spacerze - ale nie tylko. To też troche takie podróże w czasie - bo ja się kręce po miejscach historycznych. -
Pietrek
>w-p napisała:
>a ja tak bym chciala zapytać od drugiej strony, o cel. jaki
>ma być zamierzony skutek aż takiego promowania się?
Aż takiego? nie oszukujmy się. Chodzi o to tylko i wyłącznie, że by nas nie wytykali palcami. Żeby idiota, który biegnie za mną i pokazuje paluchem spotykał emocjonalną reakcję typu: "i co z tego?" lub "co on - głupi, nóg nie widział?" a nie "łapcie wariata, boso idzie!"
Żeby ludzie, którzy mają ochotę zdjęć buty nie musieli się wstydzić, bo nie ma czego.
Pokazanie się w TV to niezły sposób na promocje stylu życia.
Wiadomo, że nie zachęcimy kogoś, kto nie lubi ale niech taki ktoś po prostu pozostanie obojętny a nie wrogi.
Zdaje się, że całkiem spora grupa z nas miała opory pzed pierwszym zdjęciem butów w miejscu publicznym? Gdyby się nie martwili możliwą nietolerancyjną reakcją, to może te opory byłyby mniejsze ? Grupa wsparcia nie byłaby aż tak potrzebna?
>ad 2. - jak już spotykamy kogoś, kto chodzi boso, to do
>chodzenia boso namawiać go nie trzeba, bo już chodzi. w
>celu nawiązania bliszego kontaktu wystarczy podać adres
>strony czy namiary w inny sposób - jak dla mnie wizytówki
>to strasznie formalne i mnie np. by raczej odstraszyło,
>jakby mi ktoś wręczył taką. jako zbyt zorganizowane,
>fomalne, sztywne i mało spontaniczne.
Tu masz rację ale to nie ma być tak, ze biegamy boso i wciskamy karteczjki z adresem czy kto chce cz nie. Po prostu - spotykamy kogoś, gadamy, człowiek się zainteresuje - dajemy namiar. Nie - to nie.
>ad 6. fajne w kontekście możliwości bosochodzenia z kimś
>'lokalnie mieszkającym' będąc gdzieś w podroży, na
>wakacjach, wyjeździe etc.
>w kontekście "akcji promocyjnej" brzmi mi tak, jakbyś
>chciał pokazać, że ta grupa jest jedyną słuszną, i to
>już mi się mniej podoba:p
Dośpiewujesz sobie... To nigdy tego nie oznacza. Znaczy najwyżej: nie jesteś sam. Taka świadomość pomaga ludziom zacząć poszukiwania podobnych do siebie. Ja Was znalazłem przez przypadek, bo byłem przekonany, że w Polsce jestem jedynym wariatem. Gdybym wiedział wcześniej, trafilibyśmy na siebie wcześniej.
>ad 8. eventy (w moim rozumieniu tego słowa) mogą być
>ciekawe i śmieszne, a zatem fajne, jakby to zrobić z
>pomysłem:)
I po to mamy burzę mózgów... Masz jakiś pomysł? Ja myślałem o czymś w rodzaju wspólnych spacerów na większą skalę - spotykają się nieznajomi, idą razem - potem już nie są tacy obcy. -
Pietrek
>jak ktoś chce chodzić boso, to będzie, niezależnie, czy
>trafi na tą grupę, czy nie. będzie chodzić sam, założy
>własną grupę, albo poszpera w sieci, i znajdzie na
>przykład tą-naszą
Albo i nie.
Można ten punkt widzenia rozszerzyć - po co w ogóle uświadamiać komukolwiek, że ludzie są różni i każdy znajdzie podobnych do siebie... lepiej niech myślą, że są obcy a uniform jest jedynym ratunkiem.
>trąbienia naokoło, że coś takiego istnieje
>i atakowania ze wszystkich stron, jakby był to produkt,
>marka, towar, który chce się sprzedać z dużym zyskiem.
Kiedy widzisz, są już reklamy podłog do chodzenia boso, butów do chodzenia boso, butów do chodzenia prawie jak boso, klapki, żeby nie chodzić boso...
Wyluzuj.
Pokazanie raz - dwa razy na sezon wakacyjny, że boso jest fajnie to jeszcze nie jest kampania reklamowa w wielkim stylu, z bilboardami, ulotkami, akcjami promocyjnymi w każdym sklepie (obuwniczym zwłaszcza) i teleankieterami.
Chodzenie boso nie jest towarem, na którym da się zarobić, bo polega na obywaniu się bez pewnego towaru a nie na zakupach.
Co do wolności - to nie jest stan dany raz na zawsze i bezwzględny, tylko wartość, którą należy pielęgnować, bo inaczej się ją traci. Jako dobro osobiste zależy w dużej mierze od tolerancji otoczenia, bo to ludzie wokół ciebie decydują, ile Ci wolno.
Mogą uznać, że nie wolno Ci być innego wyznania, nosić innych gaci, zdjąć butów, całować żony w miejscu publicznym, prowadzić samochodu, jesli jesteś kobietą, być brunetem lub blondynem - i co z tym zrobisz, jak będziesz sam? Dostosujesz się albo pójdziesz siedzieć. Mogą cię też spontanicznie ukamieniować, żeby zgodnie z prawem odreagować swoje frustracje.
Skala wrogirj reakcji zależy od tego, jak wielkie poczucie zagrożenia będzie budzić w społeczeństwie inny człowiek.
To dopiero będzie wolność...
Każda akcja pokazująca, że ludzie są różni i to jest fajne - każda taka akcja jest bardzo cenna.
Jak nie wierzysz - zainteresuj się życiem codziennym w krajach religijnego fundamentalizmu, nie tylko islamskiego.
>podejscie pod tytulem "chodzenie boso jest fajne,
>ja tak robię i róbcie tak wszyscy!" jest obce mojej
>naturze i mi nie leży. w zwiazku z tym w działania tego
>typu włączać się nie będę. niech działa ten, kto
>czuje taką potrzebę...
Nie zauważyłem, żeby ktoś tu planował narzucenie ludziom chodzenia boso...
Zwracasz mi uwage na pewien problem, o którym sporo ostatnio myśłałem...
Zauważyłem, że jest specyficznie polskie pojęce tolerancji:
Tolerancja to znaczy: każdemu wolno wybrać to, co ja wybrałem, a jek nie to w ryj!
Albo: same czarne samochody, wreszcie można sobie wybierać kolory do woli.
Wolność wyborów po góralsku (autentyczna wypowiedź): wreszcie można wybierać, bo jest tylko prawica na listach wyborczych.
Pierwszy raz zetknąłem się z tym na początku lat 90-tych, kiedy to zostałem zwolniony z pracy pod hasłem: nie po to walczyłam o wolność, żebyś wybierał jak chcesz! (dodam dla jasności: szło o wybór między Mazowieckim a Wałęsą)
Dzisiaj spotykam już całe pokolenie ludzi, których wychowano w przekonaniu, że tolerancja to tyrania mniejszości.
Nie jest to przytyk do Ciebie osobiście - po prostu mam takie zmartwienie, że zestarzeję się w kraju, który mnie nie będzie tolerował. -
Widze, że bez dyskusji o tej promocji sie nie obejdzie :)
Pietrek trochę ostro, ale myśle, że rozwiał większość wątpliwości co do celów promocyjnych.
Podsumuje je jeszcze raz:
1. Oswojenie innych z widokiem bosych ludzi, uświadomienie, że są tacy, którzy robią to dla przyjemności
2. Dotarcie do różnych osób, chętnych na wspólne spacery lub przynajmniej nawiązania kontaktu z nami
(bo tu nie mogę się zgodzić z tym, że wszyscy, ktorzy mieli się o tym dowiedzieć, juz sie dowiedzieli, albo że jak będa chcieli, to sobie znajdą. Zbyt wiele osób pisze, ze nie wpadło na pomysl, ze moze byc taka grupa, wiele osób pisze, że bosych na ulicy nigdy nie widzialo, pewnie też niejedna osoba cos slyszala, ale czuje sie niesmialo, niepewnie i boi sie takich spotkań itp.)
3. "Działalność edukacyjna", czyli coś w rodzaju informowania o tym, że chodzenie boso może być zdrowe (dla dzieci, dla dorosłych, dla hartowania organizmu), że niekoniecznie od razu dostaje sie od tego grzybicy itp. itd.
Czy takie cele sa akceptowalne?
Coś byście dodali?
A co do form promocji i uczestnictwa w nich - tu jeszcze raz apeluje, by nie gasić kreatywności szybką oceną poszczególnych pomysłów. Jeżlei ktoś jakiejś nie będzie czuł, to przecież po prostu nie musi w niej uczestniczyć - chodzić w koszulce, ale nie dawać wizytowek, przychodzić na spacery, ale nie do studia TV albo tym podobne.
Zgoda?
Myślimy dalej? :) -
Pietrek
>Pietrek trochę ostro, ale myśle, że rozwiał większość wątpliwości co do celów promocyjnych.
Nie chciałem być jakoś specjalnie ostry. Chyba jestem zmęczony albo się zestarzałem. -
-
No ja sie nie bede spieral. Mozna uznac, ze bylo stanowczo :)
W kazdym razie najwazniejsze, ze rzeczowo. -
Andrzej
>TUFKA Reynevan napisał
>
>Andrzeju,
>W pełni z Tobą zgadzam z Twoim opisem sytuacji i tego, o
>co chodzi z ta promocją.
>
>>A może uruchomić wątek "bose wycieczki"?
>
>Powiesz coś więcej o tym pomysle?
>
>
>
Myślę o miejscu dla tych, co chodzą sami, ale chcieliby podzielić się wrażeniami ze spacerów. Na przykład wędrowałem po górach obok Moravki w Czechasz szukając tam meteorytów, które spadły 9 lat temu. Żadnego nie znalazłem, ale przeszedłem ładnych kilka kilometrów w górę i w dół, w pięknym krajobrazie i czasem w dość trudnym terenie, tak że obuci przyjaciele patrzyli na mnie z podziwem. Sam się dziwię, że moje stopy to wytrzymały bez szwanku i jest to duża satysfakcja i optymistyczna perspektywa na przyszłość. Ale nie wiem, gdzie mógłbym o tym napisać, bo do żadnego wątku mi to nie pasuje. "W dziwnych miejscach..."? Czy to miejsce było dziwne? Wydaje mi się, że nie.
Może po prostu zacznę pisać i zobaczymy, czy ktoś się dołączy? -
w-p
nie chodziło mi o krytykowanie, tylko wyrażenie swojej opinii.
chciałam tylko ustalić że tak powiem "bazę", w momencie gdy jasno określi się cel (cele) chyba łatwiej do niego (nich) zmierzać. I to już mamy za sobą, i można spokojnie przejść do burzy mózgów:)
z pomysłów:
- na ostatnim spacerku z Marcinem przyszedł nam do głowy pomysł jakby przewodnika-nazwijmy to umownie stopownika;-) co by podookreślać, gdzie są fajne boso-spacerowe trasy. A gdzie trudniejsze. Można by np. opisać jakąś ilość proponowanych tras spacerów - lub bardziej globalnie-większą okolicę - z podziałem np. na typy podłoża pod względem dostępności-wygodności – trasy dla poczatkujących:> tzn light, powiedzmy „zielona”- jak u narciarzy... trasy bardziej wymagające, dla średnio-zaawansowanych-tu już nie tylko miękkie i łagodne i np. trasy czarne/czerwone-znów analogia do narciarstwa-dla zaprawionych w bojach/nieprzechodne... (idea przyszła do gowy po dluzszym kawalku bardzo mało wygodnej drogi....)
ewentualnie inny podzial-wg innych kryteriów:> z zaznaczoną siecią lokali boso-przyjaznych (i mniej-przyjaznych,jakby ktoś takie ewidentnie z tej strony miał,to też...)
myślę,że to mogło by pomóc/zachęcić osoby zwlaszcza dopiero zaczynające, malo zaawansowane, rozpoczynające – po sprawdzeniu na takiej np. mapce, że dany lokal „nie gryzie”-że ktoś już tam był boso – może byłoby łatwiej, chętniej, mniej oporów by było przed pójściem tam samemu boso też. Bez strachu, że wyrzucą etc. Analogicznie w stosunku do tras – gdy ktoś widzi,że dana trasa spacerowa jest polecana przez bosonogich, jako przyjazna, sympatyczna, przyjemna, chyba łatwiej byłoby się zdecydować pójsc tam, niż samemu wybierać „gdzie by tu iść” w totalnie nieznanym-lub trochę bardziej znanym terenie... (oraz-dodatkowa zaleta-wybranie trasy przyjemnej na dzień dobry może zapobiec zrażeniu się, gdyby ktoś-nie mając takiej mapki-spisu-wybrał na początek mało przyjemną, kłującą trasę).
i tu dochodzę do pomysłu następnego – apropo miejsc nieznanych. Bosonogie spotkania,spacery w podróży. Tak sobie myślę, że jak wyjeżdża się gdzieś niekoniecznie z towarzystwem boso lubiącym chodzić – a chiałoby się pochodzić boso z kimś – fajnie by było mieć możliwość pozwiedzania danego miasta,regionu,okolicy-wlasnie boso-z kimś lokalnie mieszkającym... środkiem do tego celu może może być mapa z pozaznaczaniem kto skąd... a może jakaś inna forma prezentacji kto z bosochodzącym gdzie się znajduje w danym momencie...(w sumie w wakacje to bywa zmienne) – i to jest też apropo rozszerzenia działania szerzej poza główne miasta typu warszwa, kraków.
Myslę tu o czymś w stylu-tak na przykladzie-ktoś z już bosochodzących (a może raczej jakby więcej osob na raz jechalo) jedzie np. na suwalszczyznę – i chcialoby pozwiedzac teren boso z kimś. Może to być okazja do pokazania i mieszkańcom tamtych okolic, że tak chodzi się da-może jeszcze nie wiedzą faktycznie...-można wtedy na jakimś lokalnym forum/innym miejscu – napisac jakieś info apropo grupy bosochodzącej,z zapytaniem, kto chce dołączyć tam,kto chce przewodnikiem zostać,etc... coś jakoś tak. (zalążek pomysłu do dopracowania)
W kwestii eventów – a może też coś typu flash mob? Napisać w kilku miejsach-forach-stronach, że taki a taki będzie (gdzieś w środku miasta - w danym miejscu - o danej godzinie - wszyscy zdejmują buty i idą do punktu x boso – taki spacerek np. od m świętokrzyskiej do końca parku i z w powrotem-bo flash moby to krotkie są) – bez pisania na dzień dobry,że my tak na „co dzień”. W ramach przyzwyczajania społeczeństwa i pokazywania,że się da. Może część sama z siebie to polubi i zostanie. A że będzie to srodek miasta, to sporo osob zobaczyłoby, i oswajałoby się.
A dopiero pod koniec można by np. na do widzenia wspomnieć, że jak ktoś chce, to takich spacerów bosych jest więcej. W momencie,gdy ludzie już – po przejsciu tych kilku minut – mieli by jakieś pierwsze wrażenia, czy im się to podoba, czy nie.
-
w-p
Lub – w inną stronę-zupełnie otwarcie-z rozmachem-spacerek bosonogi-tylko przez jakąś ciekawą trasę, żeby jeszcze czymś zainteresować przy okazji... w ramach „alternatywnych sposóbów przemierzania danej trasy”. Np. tak jak "ja wisla" ma spacery edukacyjne wzdluz wisly co jakiś czas, apropo wisly – można by się na jakiś taki spacer wybrac grupą bosą... lub-inna opcja- dołączyć zwyczajnie nawet konretnie tam – a zawsze jakas ilość osób idących też tam "po prostu" – może by się zainteresowala-dołaczyla do tej części bosej...
>Pietrek napisał
>Pokazanie raz - dwa razy na sezon wakacyjny, że boso jest
>fajnie to jeszcze nie jest kampania reklamowa w wielkim
>stylu, z bilboardami, ulotkami, akcjami promocyjnymi w
>każdym sklepie (obuwniczym zwłaszcza) i teleankieterami.
jeszcze nie, owszem... badam tylko, czy do tego nie zmierzacie:>
( a co do
>Chodzenie boso nie jest towarem, na którym da się
>zarobić, bo polega na obywaniu się bez pewnego towaru a
>nie na zakupach.
na pewno da się jakoś zarobić i na tym:p ludzie są sprytni, na wszystkim potrafią. wystarczy pomyśleć o dodatkowych rzeczach „niezbędnych” przy chodzeniu boso-np. „najlepiej chodzić boso z naszą torbą firmy y! Najwygodniej spakujesz do niej swoje buty na czas spaceru, pomieści każdy typ butów”:D ... ; ) ale to nieistotne teraz.)
co do wolności, to wiem,że łatwo ją tracić,i pisałam też mająć na uwadze właśnie tracenie - w momencie bycia narażonym na ciągłe naklanianie do czegoś jakiś jej kawałek się traci. oczywiście działa to i w inną stronę, właśnie tak jak piszesz.
ale dobrze o tym pamiętać,żeby z informowania nie wpaść w naklanianie wbrew woli. Żeby - tak już przyszościowo patrząc-gdy już się doinformuje,nie wpaść w drugą skrajnosc-gdy za takie np. 15 lat już wszyscy będą chodzic boso, a na osoby w klapkach gwizdac i wytykać,że jak on tak śmie;) tu przerysowuję, ale chodzi tylko o to mi,żeby nie popaść w fanatyzm. Tak mi nim odrobinkę w tonie wypowiedzi pierwszej zapachniało... Jak na razie jeszcze daleko od tego (większości), ale tak na wszelki wypadek...
Może zbyt bardzo „promowanie” kojarzy mi się z „bezwzględnym nakłanianiem”.
Co do końcówki twojej wypowiedzi-i wlasnie o to mi chodzi też.o wpadanie ze skrajnosci w skrajnosc.o to,żeby nie wpaść w schemat „skoro ja lubię chodzić bez butów, to wy też powinniście to lubić” – który przyszedl mi do glowy od za dużej ilości słów promocja, promować itd. w jednym miejscu. Skojarzylo mi się to wlasnie promowanie z takim podejsciem. Może nieslusznie. Ale dobrze jest jasno to okreslic-jak to zostało właśnie zrobione w postach powyżej -o co nam chodzi, a o co nie. -
Andrzej
Tak
>sobie myślę, że jak wyjeżdża się gdzieś
>niekoniecznie z towarzystwem boso lubiącym chodzić – a
>chiałoby się pochodzić boso z kimś – fajnie by było
>mieć możliwość pozwiedzania danego
>miasta,regionu,okolicy-wlasni e boso-z kimś lokalnie
>mieszkającym... środkiem do tego celu może może być
>mapa z pozaznaczaniem kto skąd... a może jakaś inna forma
>prezentacji kto z bosochodzącym gdzie się znajduje w danym
>momencie...(w sumie w wakacje to bywa zmienne) – i to jest
>też apropo rozszerzenia działania szerzej poza główne
>miasta typu warszwa, kraków.
Pomysł znakomity! Chyba wspominałem, że czekam we Fromborku na bosochodzących. Mogę pokazać zabytki, obserwatorium, okolicę... Tylko trzeba się wcześniej umówić, bo ja tu pracuję, więc muszę załatwić sobie wcześniej wolne. -
Pietrek
>w-p napisała:
>- na ostatnim spacerku z Marcinem przyszedł nam do głowy
>pomysł jakby przewodnika-nazwijmy to umownie stopownika;-)
>co by podookreślać, gdzie są fajne boso-spacerowe trasy.
>A gdzie trudniejsze. Można by np. opisać jakąś ilość
>proponowanych tras spacerów - lub bardziej
>globalnie-większą okolicę - z podziałem np. na typy
>podłoża pod względem dostępności-wygodności – trasy
>dla poczatkujących:> tzn light, powiedzmy „zielona”-
>jak u narciarzy... trasy bardziej wymagające, dla
>średnio-zaawansowanych-tu już nie tylko miękkie i
>łagodne i np. trasy czarne/czerwone-znów analogia do
>narciarstwa-dla zaprawionych w bojach/nieprzechodne... (idea
>przyszła do gowy po dluzszym kawalku bardzo mało wygodnej
>drogi....)
Cos takiego próbowaliśmy robić na stronie w formie sprawozdań ze spacerów - niestety mało kto miał czas pisać. Ale idea jest piękna.
>i tu dochodzę do pomysłu następnego – apropo miejsc
>nieznanych. Bosonogie spotkania,spacery w podróży. Tak
>sobie myślę, że jak wyjeżdża się gdzieś
>niekoniecznie z towarzystwem boso lubiącym chodzić – a
>chiałoby się pochodzić boso z kimś – fajnie by było
>mieć możliwość pozwiedzania danego
>miasta,regionu,okolicy-wlasni e boso-z kimś lokalnie
>mieszkającym... środkiem do tego celu może może być
>mapa z pozaznaczaniem kto skąd...
Ja się statnio troche gubie w nowym gronie - ale czy Grono teraz nie oferuje możliwosci zaznaczenia sie na mapie? Albo czy da sie wykorzystać w tym celu Google map? -
w-p
>>Ja się statnio troche gubie w nowym gronie - ale czy Grono teraz nie oferuje możliwosci zaznaczenia >>sie na mapie? Albo czy da sie wykorzystać w tym celu Google map?
grono oferuje, ale chyba tylko się - każdy na swojej własnej... chyba bez mozliwości odfiltrowania tylko tych z forum.
na maps.google jest opcja "Moje mapy - utwórz nową mapę" - nie próbowalam jeszcze korzystać, ale opis jest "Utwórz własne mapy z prywatnymi adnotacjami i udostępnij je znajomym, rodzinie albo nawet całemu światu" - więc wydaje mi się, że jako adnotacje do konkretnych punktów na ogólnej mapie można by dodawać po prostu osoby (kto+ew. kontakt) - i stworzyć w ten sposób jedną wspólną mapę, którą można by ogólnie udostępnić.

