Boso jest fajnie! (dawniej: Boso po świecie) [331]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Andrzej

    >Ana Arnika napisała:
    >Rok się kończy a wygląda na to że nikt nie był na
    >wakacjach. Żadnych wpisów.

    Chyba wszyscy piszący przenieśli się na Facebooka, choć i tam niewiele osób się odzywa. Tytuł strony na Facebooku jest taki sam: Boso jest fajnie. Zapraszam. I życzę wszystkiego najlepszego na urodziny!
  • Asasel

    Kurde ja to mam pecha... Kiedyś dawno temu pisałem na forum które było jeszcze na Yahoo, potem przeniosło się na grono, a ja sie dlugo (pare lat w sumie) zbieralem zeby zalozyc konto. Jak w zeszlym roku sie przekonalem do grona to uciekacie na FB... A ja mam jakąś facebookową fobię chyba bo wcale nie chcę się tam zapisywać...

    marek
  • mkl

    OFF TOPIC... :(

    Yahoo to temat sprzed około 10 lat. Próbowałem się jakiś czas temu zalogować na administrację, ale nie byłem w stanie odzyskać hasła. O ile ta grupa jeszcze działa - w sensie technicznym, to nie da się z nią nic zrobić.

    FB jest raczej traktowany jako wrzutka dla linków do materiałów. Jakichś konkretnych rozmów tam się nie prowadzi, raczej komentarze do danej treści.
  • Andrzej

    >Asasel napisał
    >Kurde ja to mam pecha... Kiedyś dawno temu pisałem na
    >forum które było jeszcze na Yahoo, potem przeniosło się
    >na grono, a ja sie dlugo (pare lat w sumie) zbieralem zeby
    >zalozyc konto. Jak w zeszlym roku sie przekonalem do grona
    >to uciekacie na FB... A ja mam jakąś facebookową fobię
    >chyba bo wcale nie chcę się tam zapisywać...
    >
    >marek

    Prawdę mówiąc, to i tu i tam niewiele się dzieje. Jak Olek zajął się rodziną, to nie ma komu organizować towarzystwa. Na FB więcej się dzieje, bo jest kontakt z zagranicznymi bosymi. Gdyby ograniczyć się do polskich, to widać wciąż te same kilka osób, co i tu.
    Też miałem facebookową fobię, póki tam nie wsiąkłem. Ale ja mam dość szczególną sytuację i szczęście do fajnych znajomych.
  • olek (aka Reynevan)


    Drodzy, nie skreślajmy jeszcze grona :)

    Prawdą jest, że niewiele się dzieje, że obecni już wydyskutowali się między sobą, ale... powoli napływa świeża krew; ).
    A jak przyjdzie wiosna to i tematów do rozmów oraz dzielenia się wrażeniami będzie więcej.

    Tymczasem Jasiek rośnie i latem na spacery będzie mógł już spokojnie chodzić :)
    A i zauważam, że w innych miastach jest coraz więcej bosych - Pietrek zebrał już kilkuosobową ekipę, teraz Wrocław się "budzi"... :)

    Miejmy też nadzieję, że tego lata pogoda będzie łaskawsza, choć ta ciepła zima to nie wiadomo co przyniesie :)



  • olek (aka Reynevan)

    >Yahoo to temat sprzed około 10 lat. Próbowałem się
    >jakiś czas temu zalogować na administrację, ale nie
    >byłem w stanie odzyskać hasła. O ile ta grupa jeszcze
    >działa - w sensie technicznym, to nie da się z nią nic
    >zrobić.

    hej! W sensie technicznym działa - właśnie się zalogowałem i tam zajrzałem.
    Formalnie można wysyłać maile, ale pytanie ile osób jeszcze zagląda na tamte adresy...?
    :)

    No i jest jeszcze dostęp do strony boso.prv.pl :)
  • mkl

    >olek (aka Reynevan) napisał

    >Formalnie można wysyłać maile, ale pytanie ile osób
    >jeszcze zagląda na tamte adresy...?

    Podejrzewam, ze nikt...

  • olek (aka Reynevan)

    Ja tak :)
  • Małgorzata Zielińska

    To prawda, ostatnio nasze grono chyba też dopadł jakiś kryzys. Na pewno nie jbyliśmy ostatnio tak aktywni, jak jeszcze przed rokiem i co najgorsze – sama jestem jednym z powodów, że tak się dzieje. To fakt, że ostatnio, głównie, z przyczyn zawodowych trudno było mi „wykroić” dość czasu, żeby coś popisać, a raczej ograniczałam się jedynie do poczytania. I w ten sposób zapuściłam się okropnie, ale zapewniam, że z tym co się przez ten czas działo jestem na bieżąco. Przede wszystkim bardzo ucieszyłam się, że do Grona przystąpiła jeszcze jedna bosa mama bosych dzieci. Pozdrawiam serdecznie Kowalkę, bardzo spodobały mi się zdjęcia z bosego kopania kartofli (po naszemu, czyli po krakowsku ziemniaków). Próbowałam sobie przypomnieć, kiedy ostatnio jechałam boso na rowerze, ale okazało się, że wcale nie tak dawno, bo latem ubiegłego roku, gdy byłam u zaprzyjaźnionej góralskiej rodziny . A już szczególnie spodobała mi się fotka bosego, zielonego Smoka.
    Sama mieszkam tak trochę w mieście, a trochę na wsi, właściwie jeszcze w granicach miasta, ale pół kilometra ode mnie zaczynają się już okoliczne wsie. Warunki do pospacerowania boso po okolicy nieciekawe - kiedy w latach 90-tych wprowadziłam się tu, miałam jeszcze z okien widok na pola uprawne, teraz wszystko to zostało zabudowane, przeważnie dość gęsto i chaotycznie. Mogę sobie za to chodzić boso po własnym dosyć sporym podwórku, co też często robię.. Również wszelkie prace ogrodowe z zasady wykonuję na bosaka. Nie jest to wprawdzie kartoflisko, ale trochę swoich jarzynek na grządkach zawsze mam posadzonych. No i oczywiście dużo, dużo roślin ozdobnych.

    A wracając do tematu wątku, czyli bosych wakacji – w tym roku moje wakacje były podzielone na dwie tury, także z powodów związanych z pracą. Nie mogłam wziąśc urlopu w jednym kawałku, wobec czego najpierw zrobilismy sobie 1,5-tygodniowy rodzinny wypad do Bułgarii, a potem krótszy, tygodniowy, w Kotlinę Kłodzką. Nie opisywałam ich, bo niczym specjalnym nie odróżniały się od poprzednich. Ani mniej, ani więcej bose niż w latach ubiegłych. Normalka – tam, gdzie tylko było można chętnie pozbywaliśmy się klapek, mnie samej udało się przechodzić bez butów przez dwa dni pod rząd – to w Bułgarii, bo pobyt w Kotlinie Kłodzkiej był już trochę mniej bosy.
  • Andrzej

    >Małgorzata Zielińska napisała:
    >Przede wszystkim
    >bardzo ucieszyłam się, że do Grona przystąpiła jeszcze
    >jedna bosa mama bosych dzieci. Pozdrawiam serdecznie
    >Kowalkę, bardzo spodobały mi się zdjęcia z bosego
    >kopania kartofli (po naszemu, czyli po krakowsku
    >ziemniaków). A już szczególnie
    >spodobała mi się fotka bosego, zielonego Smoka.

    Kowalka nie jest daleko i już kilka razy udało mi się przespacerować wspólnie. Jestem pod wrażeniem, bo chodzi boso tak pewnie, jak inni w butach. Kraków niestety oddalił się bardzo z powodu problemów komunikacyjnych: i drogi i tory są rozkopane i podróżuje się niemal tak szybko, jak Kopernik rozstawnymi końmi.
    Najbardziej liczę na Marsz Neandertala http://www.marszneandertala.pl/
    W zeszłym roku nie mogłem wziąć udziału, bo byłem za granicą (boso zresztą), a wygląda na to, że była to fajna impreza i mam nadzieję, że w tym roku będzie druga edycja. Potrzeba tylko trochę podobnych zapaleńców, którzy podobne wędrówki zorganizują w innych miejscach.
  • ALLLEK

    Jako cel letniego urlopu polecam Szczawnicę. Miasteczko przyjemne, a szlaki spokojne bez tłumów. Jeszcze 15 lat temu rzekę Grajcarek płynącą u stóp Palenicy otaczały krzaki i wądoły, dziś na obu brzegach mamy promenadę, która szczególnego uroku nabiera wieczorem poprzez mnóstwo lampek wmurowanych w podłoże jak i zwykłych latarni. Od wyciągu krzesełkowego w kierunku Dunajca można iść wygodnie ale polecam brzeg od strony Palenicy - bo w upale mamy cień od góry a kostka mniej zróżnicowana ale wygodniejsza. Potem wędrujemy wzdłuż Dunajca ku Słowacji. Słowacy już się nie postarali. Trasa wzdłuż przełomów Dunajca żwirowa, skalista lub bliżej nieokreślona ale nie wygodna. Ja tu skapitulowałem i założyłem sandały. Ale do Czerwonego Klasztoru dojść warto. Albo wypożyczyć rower bo też można. Na Trzy Korony najlepiej wędrować od strony Czorsztyna. W połowie drogi zaczynają się skały. Ale 15 lat temu widziałem tu miejscową staruszkę z pantoflami w ręku. Może pielgrzymowała do groty św. Kingi? Z Palenicy na wschód też jest malowniczy i stosunkowy wygodny szlak. Niestety, miejscami strasznie zapaskudzony przez owce. Ze Szczawnicy można zrobić wypad do Słowackiego Raju - widowiskowych dolinek ze strumieniami, wąwozami, kładkami i drabinami nad urwiskami w większości bez żadnych poręczy. Wycieczka ta dostarczyła mi emocji jak nigdy. Nie wyobrażam sobie jednak przejścia tej trasy bez butów. Nie tylko że przewodnik dostałby furii ale podłoże jest skaliste i kamieniste, a drewniane szczeble kładek mokre i bardzo śliskie. Ale zobaczyć warto. I raz wystarczy. Wracając do Szczawnicy dodatkową atrakcją są 2 baseny i bardzo dobre lody miejscowego wyrobu.
| |

Motto: "Jedyne w Polsce forum, na którym chodzenie boso nie ma konotacji erotycznych" co...



Fotki

Miejsca grona (0)