- 1
- 2
-
triss
Mieliście kiedykolwiek okazję usłyszeć melodie amelkowe na ulicy? Szliście sobie, szliście i nagle... nagle ten dźwięk, nagle ta melodia, co serce ją zna bardzo dobrze, nagle la dispute czy la valce d'amelie wam rozbrzmiewa skądś. Ach, co za piękne uczucie.
To był poniedziałek, godzina wczesnopopołudniowa. Idę warszawskim przejściem podziemnym i nagle amelka. Nagle skądś, nagle akordeon.
Radość moja była niezmierna. I zobaczyłam tego młodziana jak siedzi na schodach i gra, gra mój motyw ulubiony. Wiecie, nogi mi się trząść zaczęły, a gdy odeszłam po przesłuchaniu z zamkniętymi oczami, oczy mi się zeszkliły, lecz mimo to latałam, oj latałam, co najmniej dwadzieścia cm ponad chodnikami.
Zawsze, gdy mijałam na ulicy jakiegoś akordeonistę - zastanawiałam się czy umie zagrać tiersena. Teraz zastanawiać się nie musiałam. Choć ten pan o brązowych oczach pewnie tego nie czyta, to ja go jednak gorąco pozdrawiam, bo tyle magii w jeden szary dzień zesłać co on wtedy - to nieczęsto się zdarza. Dziękuję postokroć, a wam życzę któregoś dnia takiego samegu pokładu magii, niespodziewanie... -
Aleksandra M.
Mieszkam w - no, nie na wsi - w miasteczku rzec można. Gdy wracając ze szkoły pokonuję drogę od przystanku autobusowego do mojego domu, mijam podupadłą, prywatną chyba stacyjkę benzynową. Sprzedawca, ponieważ nie ma zbyt wielu klientów, znalazł sobie zajęcie. Wiecie jakie? Wygrywa wciąż na akordeonie; ) -
Ama
Ja też raz słyszałam na ulicy Valse d'Amelie.
I raz na szkolnej akademii ktoś (kogo nie udało mi się zidentyfikowac) grał na pianinie ten utwór.
Za każdym razem było mi potrójnie magicznie. Bo to ulubiony motyw, bo mam na imię Amelia, bo francuski jest miłością życia. -
Anonim
Ja w zeszlym roku przed wakacjami szlam Nowym Swiatem w Wawie i tuz przy Empiku przy przystanku pod murem siedzial taki siwy akordeonista z broda i gral Amelie.... poczulam sie jak w siodmym niebie.. Magia tej muzyki jest przeogromna! -
-
Ruda Maria
Ja tez w Wawie mieszkam, na Ursynowie scislej i w metrze Natolin bardzo widze faceta ktory gra Amelie :)) Miedzy innymi. Zawsze jak mam przy sobie jakies pieniadze to mu cos daje bo jak slysze jak gra to jakby mnie przechodzila elektrycznosc :D -
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
moje miłe,
zazdroszczę wam wszystkim i każdej z osobna. :)
ja jedynie sama sobie klimat zapewniam. ostatnio siedziałam na chmurze, a dokładnie na studzience collegium maius w krakowie wsłuchana w dźwięki tiersena. powiem sekret, czasami wracam tam w snach. uwielbiam.
-
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
jak sto pięćdziesiąt.
mam uwagę do pani co na księżyciu rezyduje,
bardzo wyraźnie piszesz, poczułam każdy dźwięk, wszystko wyobraziłam, słowo po słowie przetworzyłam na użytek własny.
gratulacje wciskam spacje :* -
vickey mouse
ja też tylko w zakresie własnym. słuchawki na uszach i uszy dźwiękami pięknymi raczę. to działa na korzyśc, gdy słucham tych piękności to tak sobie myslę, że może jednak troche lubię ludzi, i wydaje mi się że przez czas trwania utworu wrażliwsza jestem,w sensie wyczulona, zmysły czuwają, och. -
Anonim
Niestety nie doznałam jeszcze tak miłego spotkania z akordeonistą, pomijając tych, co po tramwajach grają cygańskie pieśni, ale wiem ze gdybym usłyszała to bym spłynęła na chodnik. Niestety, jak na razie tylko w słuchawkach, lżej się idzie. -
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
-
Kluska.
a ja ostatnio slyszalam. ah cos wspanialego odrazu mi sie cieplutko zrobilo. -
Anonim
>
ja też tylko w zakresie własnym. słuchawki na uszach i uszy dźwiękami pięknymi raczę. to działa na korzyśc, gdy słucham tych piękności to tak sobie myslę, że może jednak troche lubię ludzi, i wydaje mi się że przez czas trwania utworu wrażliwsza jestem,w sensie wyczulona, zmysły czuwają, och.
otóż to! ^^ -
Karolcia
>Ryś!! napisała:
>Ja tez w Wawie mieszkam, na Ursynowie scislej i w metrze
>Natolin bardzo widze faceta ktory gra Amelie :)) Miedzy
>innymi. Zawsze jak mam przy sobie jakies pieniadze to mu cos
>daje bo jak slysze jak gra to jakby mnie przechodzila
>elektrycznosc :D
to podziel sie szczęściem , bo ja też mieszkam na stosokłosach , ale ja idę do szkoły do Natolina więc też coś takiego wyczuwam , więc lubię jeźdźic metrem słuchać muzykę z akordeonu . Tylko szkoda , że ja to rzadko to słyszę ... :( -
triss
a ja mam wielkie, ogromne marzenie spotkać mojego akordeonistę raz jeszcze.
ależ się za nim stęskniłam. -
Anonim
-
triss
oj, to zależy. zależy od użycia.
nienawidzę tych podwórkowych kapel i przedwojennych szlagierów. -
zaczarowana dorożkarka
a w wakacje można było spotkać na placu zamkowym dwóch wymiataczy, którzy co prawda ameliowi ni w ząb nie byli, ale grali różne dzieła znane symfoniczne. co wrażenie robiło jednak niesamowite. -
Anonim
>triss napisała:
>oj, to zależy. zależy od użycia.
>nienawidzę tych podwórkowych kapel i przedwojennych
>szlagierów.
no tak nie zawsze
ale np. takie piosenki Edith Piaf? ja uwielbiam :) -
Aleksandra
Jakiś miesiąc temu spacerowałam sobie po warszawskiej starówce i niedaleko rynku nowego miasta dobiegły mnie znane ameliowe dźwieki :) jakiś młody chłopak grał włąśnie melodie ze ścieżki Tiersena
od razu urosły mi skrzydła; ) -
triss
tych dwóch panów to i ja widziałam, choć aktualnie nie jestem w stanie skojarzyć ich sobie z miejscem, łojezu.
a może to był krakowski rynek.? spalony slońcem. pewnie tak.
- 1
- 2

